Zygmut Miłoszewski - Gniew
Здесь есть возможность читать онлайн «Zygmut Miłoszewski - Gniew» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 0101, Издательство: WAB, Жанр: Старинная литература, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Gniew
- Автор:
- Издательство:WAB
- Жанр:
- Год:0101
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:5 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 100
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Gniew: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Gniew»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Gniew — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Gniew», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Myśl o więzieniu nie przerażała go. Znał realia polskich zakładów karnych, wbrew obiegowej opinii nie były to placówki jak z Trzeciego Świata czy znane z amerykańskich filmów mordownie, gdzie szajki czarnych ustawiają się w kolejce, żeby gwałcić nowego w gotyckiej piwnicy. Ot, przymusowy akademik dla śmierdzących potem mężczyzn w kapciach. Pewnie trochę go pomęczą jako prokuratora, ale bardziej prawdopodobne, że zrobi furorę jako znawca procedur. W końcu kto miałby pisać kolegom zażalenia na decyzje prokuratorów, jak nie on.
Na tę myśl parsknął śmiechem. Jeszcze ciuchów nie odebrał na bramie, a już pisze scenariusze jak z Shawshank . Ech, stary, siwy dziad, i jeszcze mitoman.
Przynajmniej lektury nadrobię, Manna w końcu całego przeczytam, pomyślał. Dopił kawę do końca, delektując się osiadłym na dnie słodkim syropem, i wrzucił kubek do kosza.
Słońce wyjrzało nieśmiało. Śnieg rozjarzył się jak operowa dekoracja, przygotowana przez scenografa z maleńkich diamentów. Rozejrzał się, spojrzał na przecięty drogą krajową pagórkowaty krajobraz Warmii. Na strzelistą wieżę kościoła w Gietrzwałdzie, na las na horyzoncie, na wystające gdzieniegdzie znad śniegu czerwone dachówki domów w Nagladach.
Ładnie nawet, pomyślał.
Rozdział 9
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Międzynarodowy Dzień Przeciwdziałania Korupcji. Urodziny obchodzą Kirk Douglas, John Malkovich i Joanna Jabłczyńska. Po niedzielnym obaleniu przez protestujących pomnika Lenina w Kijowie władza zaczyna przebąkiwać o okrągłym stole, ale jednocześnie milicja poczyna sobie coraz śmielej. W USA internetowe potęgi piszą wspólny list do prezydenta, żeby wywiad zaprzestał totalnej inwigilacji obywateli. Na Marsie odkryto kałużę, w której 3,5 miliarda lat temu mogło kwitnąć życie. W Polsce politycy wszystkich opcji paradują z białą wstążką w klapie na znak walki z przemocą wobec kobiet, ale jednocześnie nikt się nie spieszy, żeby ratyfikować europejską konwencję, która wprowadza prawne rozwiązania umożliwiające skuteczną walkę z przemocą. W Szczytnie do aresztu trafia kobieta, która znęcała się nad 93-letnią matką. Jeden wyrok za takie przestępstwo już ma. W Olsztynie marszałek (po awanturze) rezygnuje ze swojego nazwiska na nowym dzwonie do katedry. Prezydent (też po awanturze) znajduje więcej pieniędzy na olsztyńską kulturę. Znać, że idą święta, wszyscy szykują się na nadchodzący wielkimi krokami jarmark bożonarodzeniowy, choć zimowa magia nie trwała długo. Wszędzie topniejące zaspy po całym weekendzie opadów śniegu. Pochmurno, wstrętnie, odwilżowo, breja przejęła władzę w Olsztynie. Plus trzy stopnie.
1
Prokurator Teodor Szacki zjawił się w pracy przed wszystkimi, nie było jeszcze szóstej. Wcześniej przeszedł się po śpiącym mieście, korzystając z ostatnich chwil wolności. Już po trzech krokach buty i spodnie przemokły mu od pośniegowego błota, zalegającego wszędzie, ale nie dbał o to. Cieszył się breją, złą pogodą i mokrymi skarpetkami, ślizgającymi się w pantoflach. Uważał, że to wspaniałe uczucie.
Chciał tylko złapać świeżego powietrza, ale zamyślił się i w końcu wyszedł mu bardzo długi spacer. Doszedł do Niepodległości, potem do głównego skrzyżowania koło straży, zaszedł na stację po kawę na wynos i egzemplarz „Gazety Olsztyńskiej”. Wrócił inną trasą, między starym miastem i neogotyckim budynkiem Poczty Głównej, a potem nadłożył jeszcze drogi i zamiast skrajem czarnej zielonej dziury, wybrał spacer koło ratusza i centrum handlowego. Przy centrum zatrzymał się i zapatrzył na budynek aresztu po drugiej stronie ulicy. Na osiemdziesiąt procent dziś trafi właśnie tam, wtedy będą go mieli blisko, przynajmniej na początku, zdziwi się, jeśli śledztwa nie przejmie inna okręgowa, najpewniej w Gdańsku.
Budynek z przełomu wieku, oczywiście z czerwonej cegły, powstał właściwie w centrum, ponieważ Olsztyn był w czasach pruskich miastem garnizonowym. Chodziło o efekt psychologiczny: żeby szwendający się na przepustkach wojacy widzieli, gdzie mogą trafić, jeśli im coś głupiego strzeli do głowy.
No i proszę, efekt psychologiczny ciągle działał. Oto stał w sercu Olsztyna, na wyciągnięcie ręki po lewej stronie miał ratusz, rzut kamieniem dalej stare miasto, za jego plecami pysznił się symbol olsztyńskiego architektonicznego bezguścia, czyli centrum handlowe, a przed sobą widział więzienie, właściwie tuż przy ulicy, oddzielone od niej wysokim murem, obklejonym plakatami. Najbliższy obiecywał „najdelikatniejszą metodę liposukcji”. Bez wątpienia skierowany był raczej do klientów centrum handlowego niż do mieszkańców mamra.
Areszt zwracał też uwagę ciekawym detalem. Otóż okna cel zasłonięte były żaluzjami, składającymi się z szeregu poprzecznych blaszek, ustawionych pod kątem czterdziestu pięciu stopni. W ten sposób, że aresztanci mogli spojrzeć w niebo, na chmury i na słońce, ale nie mogli w dół, na życie i na ulicę.
Zrobiło mu się przykro. Fajnie byłoby patrzeć, jak zmieniają się premiery w Heliosie i Empiku, jak nowe kolekcje w KappAhlu zwiastują zmianę trendów i pory roku.
Uśmiechnął się smutno i poszedł do roboty. Wolność wolnością, ale już go trzęsło od tych mokrych nóg.
W biurze zdjął buty, rozwiesił skarpetki na kaloryferze i rozsiadł się za biurkiem, kończąc mocno letnią już kawę i przeglądając gazetę. Jak mógł, odwlekał moment, kiedy będzie musiał uporządkować swoje sprawy i zostawić solidne notatki dla tych, którzy go zastąpią. Nie ma sensu kolegom dodatkowo utrudniać. Po ujawnieniu całej sprawy i tak wszystkich tutaj zaleje rzeka gówna. Sensacja, media, czarny PR. Może trochę im pomoże fakt, że cały ten Szacki obcy i z Warszawy na dodatek.
Na pierwszej stronie „Gazety Olsztyńskiej” oczywiście zima, jakże by inaczej. We właściwym dla mediów minorowym tonie. Drogowcy zostali zaskoczeni, stłuczka za stłuczką, chodniki nieodśnieżone, a w ogóle to bójcie się, ludzie, bo od środy nie dość, że będzie padał śnieg, to z marznącą mżawką.
On nie narzekał, dla niego ten pierwszy zimowy weekend był jednym z najwspanialszych. W piątek spotkał się z Weroniką, która cała w nerwach przyleciała z drugiego końca świata, chcąc ratować swoją córeczkę. To dało mu szansę, by pożegnać się z najważniejszą kobietą jego życia. Jako jedynej opowiedział jej całą prawdę o ostatnich wydarzeniach. Musiała je znać, bo Hela, pozornie niestraumatyzowana, mogła się rozsypać po tym, jak jej ojciec wyląduje w więzieniu. Albo mogła się rozsypać w dowolnie innym momencie, kiedy wrócą do niej emocje. I ważne, żeby wtedy znalazł się przy niej ktoś, kto zna całą prawdę i kto rozumie. Niestety nie mógł to być on. Zdołał przekonać byłą żonę, żeby zostawiła mu dziecko na weekend, bo chce się z córką pożegnać.
Weronika spłakała się, a on najpierw się bronił, wreszcie sam się popłakał beznadziejnie. Tylko raz jest się młodym, tylko raz się przeżywa wszystko po raz pierwszy. Zakochanie, dziecko, rozczarowanie, jatka, rozstanie. Dla niego Weronika była i pozostanie tymi pierwszymi, najważniejszymi razami. Niezależnie od tego, jak się jego życie ułożyło, nawet gdyby nie miał skończyć go za kratkami.
Weekend spędził z Helą. Spacerowali po zimowym, magicznym jak nigdy, pokrytym śniegiem Olsztynie. Oczywiście zjedli kołduny w „Staromiejskiej”. I tort Pavlowej w „SiSi”. Ale nieoczekiwanym gwoździem programu stały się stareńkie Gwiezdne wojny . W olsztyńskim planetarium odbywała się mikołajkowa impreza i obejrzeli wszystkie sześć części na ogromnym ekranie głównej sali audytorium, w przerwach przechadzając się w kuluarach między żołnierzami Imperium, modelami statków kosmicznych (reklamowanymi jako „największe w Polsce tego typu”) i rozwrzeszczanymi dzieciakami. Bawili się jak nigdy. Szacki drgnął tylko raz, kiedy w Imperium kontratakuje Han Solo został zrzucony do czegoś w rodzaju metalowej rury i tam zamrożony.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Gniew»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Gniew» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Gniew» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.