Antoni Libera - Madame

Здесь есть возможность читать онлайн «Antoni Libera - Madame» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Madame: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Madame»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Powieść jest ironicznym portretem artysty z czasów młodości, dojrzewającego w peerelowskiej rzeczywistości schyłku lat sześćdziesiątych. Narrator opowiada o swoich latach nauki i o fascynacji starszą od niego, piękną, tajemniczą kobietą, która uczyła go francuskiego i dała mu lekcję wolności. Jest to zarazem opowieść o potrzebie marzenia, a także rozrachunek z epoką peerelu. Tradycyjna narracja, nie pozbawiona wątku sensacyjnego, skrzy się humorem, oczarowuje i wzrusza.

Madame — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Madame», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Po wielokrotnej lekturze umiałem teksty na pamięć.

28. Kobieta i mężczyzna

Odkąd zostałem wysłany po skrypt do gabinetu, Madame stawała się dla mnie z lekcji na lekcję łaskawsza. Już nie tylko jak dawniej zauważała mnie, a w mówieniu zgubiła ów szorstki i drwiący ton;. zwracała się do mnie uprzejmie i – częściej niż do innych. Następowało to zwykle, gdy ktoś czegoś nie umiał lub dał błędną odpowiedź. Zwracała wtedy wzrok na mnie i zadawała pytanie: „no a jak to z tym jest?” – jakbym był super-arbitrem; lub: „czy to było poprawne?. i, po moim przeczeniu: „a jak powinno być?” – Mówiłem, co kwitowała pochlebnym „voilà” i wracała do punktu, w którym utknęło ćwiczenie.

Było w tym coś z podejścia do klasowego prymusa, co nigdy nie zawodzi i jest stawiany za wzór. Nie powiem, by mi ta rola specjalnie odpowiadała. Jeśli jednak cierpliwie znosiłem tę sytuację, to dla pewnych szczególnych i całkiem niespodziewanie okazywanych mi względów.

Zaczęła się mną wyręczać w pisaniu na tablicy. Wyławiała mnie wzrokiem i mówiła po polsku: „chodź, będziesz mi pomagał”, po czym, gdy podchodziłem, podawała mi kredę. Lub brała mnie na lektora jakiegoś tekstu z gazety, słowami „bądź tak miły” albo „bardzo cię proszę”. Z kolei podczas dyktanda lub pisemnego ćwiczenia z odmiany czasowników, chodząc między ławkami, rzucała przy mnie półgłosem: „ty możesz tego nie robić”. Zdarzyło się jej wreszcie (co prawda tylko raz) wymówić moje imię i to w zdrobniałej formie.

Zupełnie nie potrafiłem wyjaśnić sobie tej zmiany. Co ją spowodowało? Co kryło się za tym zwrotem? Spotkała się z Jerzykiem, który jej coś powiedział? Została uprzedzona o rychłej wizytacji rzeczoznawców francuskich i jęła mnie na tę okazję oswajać i urabiać? A może wcale nie było żadnej istotnej racji? Może motywem był kaprys? Chęć prowadzenia gry, bawienia się moją osobą? Jakkolwiek rzecz się miała, uznałem, że najlepsza odpowiedź na to „otwarcie. – to spokój, wyczekiwanie. Mówiąc językiem szachowym: „nie przyjmowanie ofiary” (tak samo jak i ona nie była przyjęła mojej).

„Niech rozwinie tę grę”, mówiłem sobie w duchu, „niech stanie się bardziej jasne, do czego zmierza i po co. Tymczasem – żadnej szarży. Tyle co każe teoria, żeby nie dać się zjeść. Obrona Caro-Kann. Chodzenie pod dyktando. – Świecić przykładem prymusa? Proszę bardzo, niech będzie. Być nieustannym dyżurnym do rozmaitych posług? Nie dyskutować, wykonać. Słyszeć od czasu do czasu jakby zalotny ton, brzmiące dwuznacznie życzenia i polecenia służbowe, a wreszcie – nie do wiary! – zdrobnienie własnego imienia – i w żaden sposób, nijak, nie reagować na to? Trudno, niestety – nie. Czekać. Z kamienną twarzą. Aż wybije godzina. Kto wie, może już wkrótce – w kinie Skarb na Traugutta, na pokazie zamkniętym…”

Dwudziesty siódmy stycznia. Piątek. Godzina dwudziesta.

Był to dzień jej urodzin, o czym nie pamiętałem do chwili wyjścia z domu, kiedy to w radio puszczono fragment Requiem Mozarta (dokładnie Dies irae). Z kolei w autobusie odkryłem inną rzecz. Jak podróżując „na Zachód”, do Ambasady Francuskiej, jechałem, wzorem Kolumba, w przeciwną stronę świata, tak teraz – w wymiarze czasu, w porządku dni tygodnia – znowu jakbym się cofał. Otwarcie wystawy Picassa miało miejsce w niedzielę. Fedrę w Teatrze Polskim oglądałem w sobotę. Kobietę i mężczyznę miałem zobaczyć w piątek…

„Ciekawe, dokąd zajadę na takim wstecznym biegu? – pomyślał rozbawiony. – Może nadrobię w ten sposób swoje fatalne spóźnienie i dane mi będzie wreszcie doświadczyć świętej godziny?

Tym razem ekwipunek tajnego wywiadowcy składał się prócz lornetki (z którą od jej użycia po raz ostatni, w teatrze, nie rozstawał się już) z okularów optycznych z przyciemnionymi szkłami, nie noszonych na co dzień, i starego numeru dziennika «L’Humanité», który w razie potrzeby miał służyć za osłonę. Dysponował poza tym kompletem dokumentów, od carte d’entrée począwszy, przez szkolną legitymację, po kartę klubu Marymont, no i – bilet miesięczny. W lewej kieszeni spodni tkwiła solidna gotówka -siedemdziesiąt pięć złotych (trzy dwudziestki w banknotach i piętnaście w bilonie), a w prawej – świeża chusteczka i dwie nieodłączne agrafki.

Wysiadł na rogu Traugutta i Krakowskiego Przedmieścia, gdzie mieścił się budynek Wydziału Filozofii, a przed wojną gimnazjum Zygmunta Wielopolskiego (do którego uczęszczał, między innymi, Gombrowicz i prototyp postaci Tadzia ze Śmierci w Wenecji) i minąwszy fasadę kościoła Świętego Krzyża, skręcił w przechodnią bramę przy Filologii Klasycznej, prowadzącą na teren rozległego dziedzińca, którym do kina Skarb dochodziło się milej niż od strony ulicy.

Było mroźnie i sucho, na niebie – księżyc w pełni. W jego jaskrawym świetle niektóre ciemne okna połyskiwały widmowo.

Zatrzymał się, uniósł rękę i spojrzał na zegarek. Było za kwadrans ósma. – Idealnie – pomyślał. Nałożył okulary, wyjął z kieszeni gazetę i ruszył wolnym krokiem ku swemu przeznaczeniu…

Przed kinem, w przedsionku i w hallu było już sporo ludzi i znowu – jak poprzednio w Zachęcie i w teatrze – kwitło ruchliwe życie: nawoływania, pozy, perlisty śmiech, francuszczyzna; woń gauloisów, gitanów, cygar, zachodnich perfum; ekscentryczne ubiory i zadawanie szyku. I znowu wiele twarzy, które były mi znane. Świat teatru i filmu, korpus dyplomatyczny, Akademia Sztuk Pięknych, Filologia Romańska.

Była już na widowni, gdy przekroczyłem jej próg. Siedziała mniej więcej pośrodku, w towarzystwie… Jerzyka.

„No no! To coś nowego”, pomyślałem z uśmiechem i siadłem dwa rzędy za nimi.

Miała na sobie gustowny, szkarłatno-bordowy żakiet, a wokół szyi apaszkę w biało-błękitne wzory; ciemnobrązowy kożuszek otulał częściowo jej plecy, a jego kołnierz i góra zwieszały się, wywinięte, znad oparcia fotela. Jerzyk był w garniturze; płaszcz trzymał na kolanach.

Rozmawiali. Lecz dziwnie. Nie spoglądając ku sobie. A ona jeszcze przy tym wierciła się niespokojnie i rozglądała po sali (podobnie jak Soliter na akademii ku czci Hiszpańskiej Wojny Domowej).

Rozpostarłem przed sobą ćwiartkę «L’Humanité» i śledziłem ich dalej spoza tego organu.

W ich mowie i zachowaniu wyczuwałem napięcie. Nie byli naturalni. On – chmurny, usztywniony, ona – podminowana. Nie mogłem jednak dociec istoty tego fermentu. W panującym rozgwarze nie docierały do mnie nawet strzępy wyrazów.

„Że też niczego nie słychać!” pomyślałem ze złością i dałem się unieść prądowi – hipotez i spekulacji.

Co znaczy, że są tu razem? Co może to oznaczać? Spotkali się po Fedrze i pogodzili się – podjęli przerwaną znajomość? Doszło do tego bez związku z francuskim przedstawieniem? A może, wbrew pozorom, wcale nie przyszli tu razem? Może Jerzyk się dosiadł, widząc, że jest przy niej miejsce? (Innego następstwa zdarzeń nie brałem pod uwagę.) I teraz się męczą ze sobą. Wymieniają pretensje? Wypominają coś sobie? On ją znowu oblega swoimi amorami?

Tymczasem na widowni robiło się coraz tłoczniej. Fotele pozajmowano do ostatniego miejsca, a ludzi wciąż przybywało. Stawali pod ścianami, siadali na podłodze – z przodu, przed samym ekranem. Wreszcie zamknięto drzwi, a wtedy na płytką estradę wszedł, poprawiając muszkę, Dyrektor Service Culturel, witany oklaskami.

Podniósł rękę do góry, pokazał na zegarek (było piętnaście po ósmej) i w żartobliwy sposób uspokoił publiczność, by się nie obawiała: przemówienia nie będzie! (Śmiech i znowu oklaski.) Jedynie kilka zdań, tytułem zapowiedzi. Otóż ujrzymy za chwilę film, który podbił świat. I nie chodzi tu wcale o Złotą Palmę w Cannes i inne pomniejsze nagrody. Chodzi o sukces u widza, o masową widownię. Rzecz weszła na ekrany niewiele ponad rok temu, a już ją obejrzało setki tysięcy ludzi. Krytycy, socjolodzy, a nawet filozofowie zadają sobie pytanie o przyczynę tej glorii i tak wysokiej frekwencji. I dochodzą do wniosku, iż obraz ten po prostu wychodzi naprzeciw tęsknotom współczesnego człowieka, któremu się już przejadła i do reszty znudziła filozofia negacji, zwątpienia i absurdu – te wszystkie nihilizmy, alienacje, frustracje – i który powraca do wiary w prostotę uczuć i serca. „Człowiek chce być zwyczajny”, powiada Claude Lelouche. „Chce kochać, cieszyć się życiem. Ma dosyć Kierkegaarda!. (Wybuch śmiechu, oklaski.) „Po latach maskarady, kłamliwych min i póz, pragnie znowu być sobą – kobietą i mężczyzną!…

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Madame»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Madame» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Madame»

Обсуждение, отзывы о книге «Madame» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.