Waldemar Łysiak - Cena

Здесь есть возможность читать онлайн «Waldemar Łysiak - Cena» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Cena: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Cena»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Autor pragnie rozprawić się z tzw. 'wyborem mniejszego zła', a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.

Cena — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Cena», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Nigdy nie kłamię, jeśli nie mam z tego korzyści. A jaką miałbym korzyść z przekłamywania Pisma Świętego? Czyż nie zostało tam powiedziane, że Bóg jest twórcą wszechrzeczy, proszę księdza? A nie może On być twórcą wszechrzeczy, nie będąc zarazem twórcą zła. Jeśli tak – to On stworzył księcia piekieł i On skazał Ewę na wydawanie dzieci strachu.

Przerwało filozofowi bicie zegara ściennego. W ciszy pełnej napięcia, w półmroku wonnym od aromatycznego tytoniu fajki profesora i od płonących knotów, a haftowanym dymem papierosów oraz cygaretek – rozbrzmiało dwanaście uderzeń niczym dudnienie dzwonów wieszczących Apokalipsę rudnicką. Gdy zegar zamilkł - filozof przywrócił realność, przywracając dyskurs:

– Rozważaliśmy czyim dziełem jest ten podły świat. Jest on dziełem Stworzyciela naszego…

– Takim go uczynili źli ludzie, a nie Bóg! – zaprotestował ksiądz Hawryłko, wykrzesując resztki energii.

– Czyż nie głosicie z ambon, że ludzie stają się źli wskutek działalności diabła? A diabła, co ustaliliśmy przed chwilą, stworzył Stworzyciel, gdyż On stworzył wszystko na tym padole płaczu. Z czego wynika, że szatan to lokaj Pana Boga.

– Apage!!

– Ksiądz przeciwko mnie to mówi?

Mówię to przeciwko diabłu, który w tobie siedzi i podjudza cię do gadania bzdur!

– Jakich bzdur, proszę wielebnego? Jeśli szatan…

– Szatan to upadły anioł, buntownik! A nie żaden lokaj Pana Boga, szalony człowieku!

– Dobrze, przyjmijmy chwilowo, że nie lokaj, tylko zwycięski buntownik. Zwycięski, bo wywalczył sobie niezależność i dysponuje wszechmocą jako operator zła. Będąc logikiem napotykam tu absurd logiczny – dwie istoty wszechmocne i wzajemnie się zwalczające bez rezultatu… Czy wszechmoc z definicji nie jest stuprocentowo skuteczna?… Widząc taki absurd wolę jednak uważać, iż diabeł to sługa lub współpracownik Przedwiecznego.

– Diabeł nie jest współpracownikiem, tylko wrogiem Zbawiciela, o czym wiedzą wszyscy, a ty tego nie wiesz, mózgowcu?!

– Jeśli tak, to znaczy, że diabeł jest górą. Świat pęka od zła, a Pan Bóg nie może temu zapobiec. Dusze milionów osobników są wiedzione przez szatana do zguby, a Pan Bóg nie umie temu przeciwdziałać, choć pono pragnie, aby wszyscy ulegli zbawieniu!

– Człowiek dostał od Pana Boga wolną wolę i winien sam bronić czystości swej duszy!

– Mój Boże, ja nie umiem nawet obronić czystości moich własnych myśli… – westchnął Stańczak. – Ciekawe od kogo człowiek dostał wszelaką słabość… No ale po to są kapłani, żeby człowiek mógł u nich szukać wspomożenia… Mnie, na przykład, dobrze by zrobiło logiczne wspomożenie ze strony księdza w sprawie nie tylko wszechmocy Boskiej, ale i wszechwiedzy Przedwiecznego. Pan Bóg, jako wszechwiedzący, czyli znający także przyszłość, musiał wiedzieć, że świat zamieni się w kupę gnoju, a większość ludzi w bydlęta. Czemu więc nie stworzył lepszego świata i lepszych ludzi, tylko wyprodukował bubel? Jeśli zaś błąd produkcyjny był typowym „wypadkiem przy pracy" – czemu nie dokonał później korekty produktu? A jeśli nie dokonał to jakim prawem przypisujecie Mu wszechmoc?!

Tylko dla ostatniego zdania, puentując, Stańczak podniósł głos do prawie krzyku. Hawryłko odpowiedział mu równie gniewnym głosem:

– Gadaj zdrów! Całą swoją gadaniną nie zmienisz, przeklęty masonie, wielkości Zbawiciela! Nie odbierzesz Mu ani wszechwiedzy, ani wszechmocy!

– Gdzieżbym śmiał, proszę księdza! Niech ksiądz się nie boi…

– Ja się nie boję!

– … Niech ksiądz się nie boi dialektycznego bełkotu filozofa. Proszę się raczej bać faktów. Choćby tych, które doktor Hanusz mógłby księdzu relacjonować w nieskończoność. Proszę go zapytać o dzieci konające na szpitalnych łóżkach i o rodzicielki próbujące u wszechmocnego Boga wybłagać zdrowie tych pędraków. Może Starzec ma kłopoty ze słuchem, więc te kobiety za cicho się modlą, co? Ale nawet przy kłopotach ze słuchem winien chyba słyszeć grzmot dział? Myślę tu, proszę księdza, o bitwach i o kapelanach dwóch walczących ze sobą wojsk. Taki kapelan cały czas modli się do Niebios, błagając, aby jego armia zwyciężyła. Dla Pana Boga te przedbitewne i bitewne modlitwy kapelanów muszą być bardzo krępujące, stwarzają bowiem dylemat: komu tu pomóc? A gdy jeszcze sztandary obu walczących stron są haftowane wizerunkami świętych czy wizerunkami samego Chrystusa Pana… Dzielenie miłosierdzia i wszechmocy między tych,

co się wzajemnie nienawidzą lub próbują eksterminować – to dylemat ciężki jak sto diabłów, nie zazdroszczę Przedwiecznemu tej roboty, proszę księdza. I rozumiem, że w takich sytuacjach nie może On być wszechskuteczny jako pogotowie ratunkowe…

Ksiądz Hawryłko, miast kontynuować spór, złożył dłonie i bezgłośnie się modlił. To odebrało głos Stańczakowi i zapadła posępna cisza. Przerwał ją mecenas Krzyżanowski, chrząkając delikatnie (jakby pragnął wszystkich obudzić), a potem mówiąc:

– Cóż… Pan Bóg nie uwolni nas od obowiązku, panowie… Prowadziliśmy tu dyskusję na temat statusu diabła i roli diabła… Myślę, że dla każdego jest jasne, iż diabeł, z którym my mamy do czynienia, to Gestapo…

– A personalnie Muller! – uściślił Kortoń.

– Właśnie, infernalny Muller… Nie twierdzę, że przechytrzymy Mullera, gdy wyrwiemy z jego łap kilku wartościowych ludzi, ale twierdzę, że poniechanie tego byłoby zbrodnią…

– To znowu rodzaj szantażu! – zaprotestował Małe wieź. – Wypraszam sobie tę bzdurną paralelę!

– Panowie, ja proszę tylko o jedno – ciągnął niezrażony adwokat. – Proszę, byście jeszcze raz się zastanowili, czy życie nożownika i sutenera jest warte tyle samo, co życie ludzi, których możemy uratować dzięki wymianie.

– Nie jest warte tyle samo, ale ten fakt nie stanowi dostatecznego argumentu na rzecz wymiany! – oświadczył Brus

– Słusznie – poparł go Malewicz. – Możemy wyżej cenić aresztowanych przez Gestapo, lecz nie możemy sami wydawać jakichkolwiek ludzi w ręce Gestapo!

– A nie pomyśleliście o tym, że zaniechanie takiej gry równa się wydaniu przez was w ręce Gestapo ludzi, których Szwab już aresztował i chce rozstrzelać? – spytał Mertel. – Pytanie jest proste: kogo warto ocalić, grupę patriotów czy grupę mętów?

– Pytanie jest czysto retoryczne – zauważył Kłos.

– A odpowiedź może być tylko jedna! skwitował Kortoń. – Problem wszelako w tym, że nożownik i sutener to dwóch, a my musimy mieć czterech!… Proponuję tego kłusownika, który kiedyś postrzelił gajowego Kaperę. Nie znam

jego nazwiska, lecz wszyscy wiemy, że kłusuje, i wszyscy wiemy, że pędzi bimber, którym rozpija chłopów…

Ksiądz przestał się modlić i krzyknął:

– Popełnicie śmiertelny grzech! Niewybaczalny grzech! Nie wolno wam ingerować w wyroki Opatrzności!

– Co ksiądz gada! – zdenerwował się Mertel. – Jak zasadzką leśną odbijamy chłopaka wiezionego na śmierć przez Niemców, to też ingerujemy w wyroki! I co – tego nam nie wolno, proszę księdza?!

– Twoja zasadzka, synu, i jej powodzenie, to jest właśnie wyrok Opatrzności. Ale nie wolno wam robić tego w taki sposób, w jaki dzisiaj chcecie! Nie wolno wam jednego niewinnego ratować od śmierci śmiercią drugiego człowieka!

– Dużo gorszego człowieka! – sprzeciwił się Kortoń.

– Kto wam dał prawo do takiego rozsądzania ludzi, bracie?! A jeśli uzurpujecie sobie to prawo – to jak tę uzurpację wytłumaczycie na Sądzie Bożym?!

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Cena»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Cena» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Waldemar Łysiak - Lider
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak - Kolebka
Waldemar Łysiak
Waldemar Pfoertsch - Going Abroad 2014
Waldemar Pfoertsch
Waldemar Paulsen - Bismarck von unten
Waldemar Paulsen
Waldemar Bonsels - Himmelsvolk
Waldemar Bonsels
Waldemar Paulsen - Bürde der Lust
Waldemar Paulsen
Waldemar R. Sandner - 38 Geniale Geschäftskonzepte
Waldemar R. Sandner
Waldemar Knat - Бег
Waldemar Knat
Отзывы о книге «Cena»

Обсуждение, отзывы о книге «Cena» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x