Waldemar Łysiak - Lider
Здесь есть возможность читать онлайн «Waldemar Łysiak - Lider» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Lider
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Lider: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Lider»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Lider — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Lider», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
– Dzieciarnia! Nie ma w życiu człowieka nic cenniejszego od brzdąców.
„Przestań mnie straszyć, idioto!”, pomyślał Serenicki, lecz nie wyartykułował tego i dalej słuchał ględzenia:
– Wie pan, panie Janku, że Zachód źle dba o dzieci, ulegają demoralizacji zwłaszcza pod wpływem internetu, gdzie pornografia krzewi się swobodnie. W takich Niemczech ostatnio Federalne Centrum Oświaty Zdrowotnej, instytucja podległa bezpośrednio Ministerstwu do spraw Rodziny, wydało broszurę nakłaniającą ojców do „masowania genitaliów córek” , pan sobie wyobraża?! Chrzanią tam, że masowanie łechtaczki i waginy dziecka przez tatusia „rozwija w dziecku poczucie dumy ze swej płci” ! I dodają, że córeczka, już trzyletnia, winna bawić się genitaliami ojca! To jest chore, nie uważa pan, panie Janku? Takie rzeczy postępowa agencja rządu radzi rodzicom! Co za świat, czas umierać! W Rosji i w Polsce to nie mogłoby się zdarzyć, jeszcze nie upadliśmy tak nisko, prawda, panie Janku? Cóż, kultura i obyczajowość Zachodu…
Tym razem nieprzyjazne milczenie trwało krótko. Tamten wstał, przez chwilę wahał się czy wyciągnąć dłoń do pożegnania, lecz zrezygnował, i tylko rzucił nim odszedł:
– Proszę zawiadomić małżonkę, panie Janku.
Jan Serenicki zawiadomił małżonkę gdy tylko wrócił z parku do domu, i dziwił się, że niezbyt ją to obeszło – w każdym razie ani trochę nie wstrząsnęło Klarą. Może dlatego, iż głowę miała całkowicie zaprzątniętą swoim nowym projektem biograficznym rehabilitującym mądrość i operatywność (to znaczy: uczoność i przedsiębiorczość) płci pięknej. Chodziło o Marię Antoninę Czaplicką, polską wybitną badaczkę tureckich i syberyjskich ludów, którą środowiska naukowe Wschodu i Zachodu ceniły jako figurę noblowskiej klasy (zwano ją „polskim meteorem” ), ale którą zapomniano. Czaplicka popełniła samobójstwo w 1921 roku (otruła się), mając 35 lat, prawdopodobnie dlatego, że z kilku angielskich uczelni (w Londynie, w Oxfordzie i w Bristolu) każdorazowo zwalniano ją trybem piorunującym. Rozzłoszczona tymi represjami Klara postanowiła wyświetlić ich przyczyny (pisząc hagiografię Czaplickiej), wcześniej jednak musiała wyświetlić pewien terminologiczny sekret, to jest ustalić fach swojej bohaterki, różne bowiem kompendia podawały rozmaite terminy: antropolog, etnolog, etnograf, geograf, a kiedy Klara sięgnęła do leksykonów terminologicznych -zgłupiała zupełnie. Od czegóż wszakże miała (jako męża) czempiona gier i tajemnic terminologicznych, semantycznych, lingwistycznych!
Małżonek nie przypuszczał, że proste pytanie żony ( „- Jaka jest różnica między etnografem i etnologiem?” ) zabije mu ćwieka. Jednak zabiło, i to samym weryfikowaniem terminów. Szybko bowiem stwierdził, że dla dużej części fachowców (dla badaczy, akademików, leksykologów) „etnografia” i „etnologia” to synonimy, terminy równoznaczne, gdy dla reszty „etnografia” (nauka zajmująca się opisem kultur rozmaitych ludów) to tylko dział „etnologii” (czyli badań porównawczych nad kulturami ludów). Do tego okazało się, że uczeni krajów anglosaskich już w XIX wieku synonimowali „etnografię” z „antropologią” , co zostało później uściślone przez Amerykanów (którzy europejski termin „etnologia” zastąpili własnym: „antropologia kulturowa” ) tudzież Brytyjczyków (którzy kontynentalnej „etnologii” dali własny termin: „antropologia społeczna” ) . Był to istny cyrk nazewniczy, lecz Janek właśnie takie lingwistyczne akrobacje traktował hobbystycznie, więc podrzucone mu przez żonę „zagadnionko” bardzo go rajcowało. Aż pół tygodnia (pół tygodnia frajdy), bo trzeba było rozpocząć zwijanie kanadyjskiego interesu…
Kwerendy archiwalne i biblioteczne, rutynowe u historyka szykującego pisanie scjentycznej rozprawy, zaszczepiły Lieonidowi Szudrinowi zwyczaj solidnego przygotowywania się do wszelkich działań, również debat – zarówno konferencyjnych debat, jak i kameralnych spotkań. Przed spotkaniem z kimś mało mu znanym, a ważnym, próbował rozeznać cechy (głównie słabości) tamtego. Kiedy miał się spotkać z szefem SWR, Michaiłem Fradkowem, dowiedział się, iż Fradkow, dzięki kilkuletniej tresurze w szkole szpiegów, umie „nie wyróżniać się pośród otoczenia” (mimikra) tudzież „profesjonalnie , przekonująco mówić o niczym” (usypiająca paplanina). Szykując się na spotkanie z generałem Kudrimowem, też się rozeznał, i dowiedział się czterech istotnych rzeczy. Pierwsza tyczyła mocnej głowy Kudrimowa, którego trudno było upić, choćby wypił bardzo dużo. Druga tyczyła antysemityzmu Kudrimowa. Trzecia tyczyła sowieckich tęsknot Kudrimowa, który wbrew wszelkiej logice uważał system komunistyczny za optymalny. Czwarta wreszcie tyczyła krwawej przeszłości Kudrimowa-egzekutora, sprawcy wielu „odstrzałów” ', m.in. tak głośnych, jak zabójstwo dysydenckiego duchownego, ojca Alieksandra Mienia, które wywołało wściekły medialny huk (media nie były jeszcze sputinizowane), więc prawosławny patriarcha Rusi, Alieksiej II, stary agent KGB, musiał się mocno napracować, by przytłumić gniew prawosławnego ludu.
Wasia Kudrimow zrobił to samo: usłyszawszy, że czeka go ważny „razgawor” z kremlowską fiszą, doradcą prezydenta, wywiedział się o Szudrinie ile tylko mógł. Nie znalazł żadnych rewelacji kompromitujących, więc denerwował się lekko. Szczęściem miał w biurku skuteczny środek moderujący, patent rosyjski, celnie opisany przez złośliwego Lacha-rymopisa:
„Szczęściem pod ręką stakan stoi,
z ożywczych czerpią usta zdroi
stuprocentowy blisko płyn.
Ach, jak rozgrzewa! Ach, jak pali!
Spirit, a eto znaczit – duch.
Jeszcze króciutki wydech – chuch –
i dusza płynie już po fali,
i już na wszystko napliewat'!”.
Szudrin, gdy tylko przestąpił próg gabinetu Kudrimowa i zbliżył się do biurka generała, wyczuł silną woń alkoholu, co go rozgniewało, więc palnął bez ogródek:
– Czy to dzięki wam, generale, zdechły w Ameryce wszystkie pszczoły?
Kudrimow osłupiał:
– Cooo?!…
– Pytam, bo w Stanach wyginęły wszystkie, no, prawie wszystkie roje pszczół, i Amerykańcy głowią się dlaczego, więc sobie pomyślałem, że musiał je zagazować jakiś nostalgiczny miłośnik komunizmu, może zwyczajnie chuchem alkoholowym…
Dopiero teraz Wasia zrozumiał złośliwość i odparł twardo (myśląc wcześniej „Job twoju mat'!”):
– Chuchem spirytusowym to ja uwaliłem dolara, panie Szudrin! My, nostalgicy komunizmu, tym się różnimy od antykomunistów, że pamiętamy, iż Lenin oraz Stalin przewidzieli dzisiejszy upadek dolara, ciągle mówili, że on kiedyś poleci na pysk. I mieli całkowitą słuszność!
– Cóż, oni mieli z definicji całkowitą słuszność, panie generale – uśmiechnął się Lonia. – Dzięki tej definicji obecnie przeciętny Kubańczyk żyje za dwadzieścia dolarów miesięcznie, wpierdalając kocie mięso i skórki bananów, przeciętny mieszkaniec Zimbabwe ma osiem tysięcy procent inflacji miesięcznie, więc wpierdala korę drzew i łodygi krzewów, a przeciętny Północnokoreańczyk, mimo że wpierdala robaki, szczury i własne dzieci, masowo umiera z głodu. Ciągle trwająca spuścizna tej definicji powoduje, że Rosjanie muszą importować siedemdziesiąt procent cukru, pięćdziesiąt procent mięsa, trzydzieści procent owoców, importujemy nawet, panie generale, słonecznikowe ziarno! A za cara, przed pierwszą wojną światową, Rosja eksportowała zboże milionami pudów, na brytyjskie stoły trafiały sery i masła z Górnego Ałtaju, lecz komunizm wszystko to spierniczył, taka jego uroda i mądrość!
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Lider»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Lider» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Lider» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.