Waldemar Łysiak - Lider

Здесь есть возможность читать онлайн «Waldemar Łysiak - Lider» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Lider: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Lider»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Miał prostą dewizę: "Człowiek umiera, kiedy przyjdzie jego pora, lub kiedy się doigra!" Kochał giganta, jako lidera nowego imperium i hodował mikrusa, jako lidera nowej partii. Że nie zawsze wszystko idzie według planu – zrozumiał, kiedy pułkownik Heldbaum mu rzekł: – Umrzesz jak każdy, na tym polega demokracja…

Lider — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Lider», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

„Nie chodź do kurwy, chociażbyś z pragnienia
Usychał. Tego czarciego nasienia
Unikaj zawsze, choćby kapucyna
Przyszło ci urżnąć, z nimi nie zaczynaj”.

Większość kartek (osiem spośród jedenastu!) dawała rymy będące jakąś przestrogą, i większość (siedem spośród jedenastu!) niosła rymy, w których była mowa o „nabiale” mężczyzn. Exemplum triolet Juliusza Baykowskiego, ze zbiorku „Uty”(skrót od utykać, ponieważ Baykowski jako pilot wojskowy stracił nogę), wydanego A.D. 1938 prywatnie (domowo), w dwudziestu ledwie egzemplarzach, techniką linorytu. Baykowski pisał te obsceniczne „triolety poufne” pod pseudonimem Apolinary Tonieja, bawiąc się i świntusząco, i poetycko, triolet bowiem to misterna forma rymowania, będąca właściwie zręczną grą słów: jest to strofa złożona z ośmiu wersów, gdzie wers pierwszy powtarza się jako wers czwarty i siódmy, a wers drugi występuje ponownie jako ostatni. Przysłany Mariuszowi (tym razem z Kapsztadu, 2004) triolet Baykowskiego był tzw. dobrą radą dla „nabiału” adresata:

„Nie podpatruj dziewki w wodzie,
Bo ci jajca pękną;
By z jajcami zostać w zgodzie,
Nie podpatruj dziewki w wodzie.
Lepiej gorszą mieć w zagrodzie,
Niż za rzeką piękną;
Nie podpatruj dziewki w wodzie,
Bo ci jajca pękną”.

Gdyby „Zecer” wiedział, że ten rym to triolet, i gdyby wiedział co to jest triolet, domyśliłby się może, iż wedle złośliwości tajemniczego nadawcy owa „woda” to nie rzeka, tylko leżący między rozpalonym po parysku samcem a zimną samicą Atlantyk, i może domyśliłby się jeszcze paru innych rzeczy, imienia wzmiankowanej „dziewki” (tudzież imienia nadawcy) nie wyłączając. Jednak nie znał niuansów gier lingwistycznych, ani trioletowych reguł wersyfikacji, wkurzała go tedy sama prowokacyjnie zgryźliwa treść. Chociażby czterowiersz Fredry wysłany z Jokohamy 2005 roku:

„Czy jej lubieżne wdzięki, jej nadobność gładka,

Widok jej opiętego i krągłego zadka,

Zdoła wzruszyć przygasłe w jajcach twych płomienie,

Których sławne jest jeszcze dotychczas wspomnienie?”.

Denerwowały też „Zecera” koperty mieszczące pocztówki. Jako adresat widniał tam każdorazowo „Mr Mariusz «Cock» Bochenek”. Wszyscy znający angielszczyznę wiedzą, że „cock” to po angielsku: kogut. Ale wszyscy znający wulgarny angielski slang wiedzą, że „cock” to również obraźliwy epitet, który się przekłada na sarmacki przy użyciu liter chi jeszcze dwóch innych. Człowiek, który tak adresował, niewątpliwie znał hipisowską ksywę Mariusza B. I niewątpliwie dokuczał Mariuszowi z perfidną premedytacją. „Czym wywołaną?!”- łamał sobie głowę Mariusz. Ludzie kochają filmowe sekrety i horrory, wszelako gorzej znoszą je wtedy, kiedy mroczna enigma przychodzi do nich nie na ekranie, tylko na jawie. Poczucie humoru, przemienione regularnym tajemniczym nękaniem w poczucie horroru, owocuje wówczas traumą, a później psychozą.

* * *

Z mężczyznami jest coś nie tak, o czym świadczy rosnąca lawinowo sprzedaż wibratorów na każdym kontynencie prócz Antarktydy, gdzie pingwinice jeszcze nie potrzebują sztucznego wspomagania. Media znowu przyniosły „wywołujące zawrót głowy dane o wzroście sprzedaży wibratorów” ( „Der Spiegel”2007) i znowu podkreśliły, że kupującymi są głównie żony tudzież konkubiny, co dowodzi żeńskiego rozczarowania wydolnością partnerów. Sprzedaż dmuchanych (nomen omen) lalek plastikowych i sztucznych wagin jest rażąco mniejsza, chociaż w tej sferze istnieją piękne tradycje, by wspomnieć XVII-wieczne japońskie sztuczne waginy „azumagata” (ersatz kobiety), wykonywane z szylkretu (obudowa) i zamszu (otwór), a zwane „poduszeczkami rozkoszy dla wędrowców” , czy także XVII-wieczne (i XVIII-wieczne) holenderskie skórzane lalki dla żeglarzy, które w Azji zwano „holenderskimi żonami” i ceniono za rzemieślniczy kunszt. Jolanta eksKabłoń Nowerska miała ten właśnie problem: była posiadaczką dwóch różnych typów wibratora, gdyż wspomaganie organiczne (kochanek Denis Dut) jakoś nie likwidowało dotkliwej próżni egzystencjalnej u tej białogłowy. D… więc zaspokajała elektrycznie, natomiast duszę koiła profetycznie, biegając raz tygodniowo do wróżki noszącej piękne antyczne imię Sybilla.

Wróżbiarstwo jest niesłusznie pogardzane i wykpiwane przez racjonalistów, którzy – całkowicie bez sensu – lekceważą ogromną jego rolę terapeutyczną. Zwłaszcza rolę jasnowidzących pań, klientela bowiem bywa głównie damska, a któż lepiej zrozumie kobietę od kobiety? Przepowiednia nie musi być trafna – wystarczy, że podziała jak placebo. Rada nie musi być mądra – wystarczy, że sprawia wrażenie. Pociecha nie musi być szczera – wystarczy, że będąc czułą, grzeje ego klientki. Dobra wróżka winna być nie tylko inteligentna, ale i sprytna; winna znać nie tylko karty tarota, ale i krwiobieg ludzkich tęsknot, lęków oraz bólów; winna przejawiać zarówno talent medyka, rehabilitanta, masażysty, terapeuty, jak i kameleonowość polityka (francuski prezydent Georges Pompidou bezkrytycznie wychwalał Napoleona, lecz tylko we Francji, a kiedy jeździł do Niemiec, krytykował jego błędy z całą stanowczością). Taka właśnie była Sybilla, chluba klanu wróżek gnieżdżących się w okolicach Seven Sisters i obsługujących cały żeński Londyn. Miała cygańskie pochodzenie i jaskrawo cygańską urodę, co tylko przydawało jej renomy, zwiększając pulę zysków. Brała drogo (pracowała dla elit), lecz Jolę było stać.

Jednak nie było stać Joli na wyrzucanie pieniędzy, więc prędzej czy później między nią a Sybillę musiała wkraść się nieufność, tym bardziej że, mimo upływu lat, „romantyczny brunet, poeta, chyba Włoch” nie zjawiał się, choć tarot konsekwentnie zapowiadał tego serenadowego ogiera, a szklana kula przytakiwała tarotowi niby echo słodkich rymów. Wiedząc już, że zbliża się „come back” do kraju, Jolanta N. postanowiła Sybillę zweryfikować, by definitywnie mieć pewność. Zabrała ze sobą na wizytę u wróżki odstawionego luksusowo „Guldena” Wendryszewskiego i skłamała:

– To mój nowy facet. Powiedz mi czy mam się z nim wiązać, jaka czeka mnie z nim przyszłość, bo nie chcę zrobić błędu. Możesz go sprawdzić?

– Nie muszę go pod tym względem sprawdzać, bo to nie jest twój nowy facet, kochana – rzekła Sybilla, krzywiąc cierpko wargi. – Przyprowadziłaś tego dżentelmena dla żartu, ale ja nie pracuję dla żartów. Gdybym chciała zarabiać żartami, poszłabym do kabaretu, kochaniutka.

Jolę zdumienie wbiło we frędzlasty fotel pod czerwoną lampą wróżki:

– Jak to odkryłaś?!

– Bo widzę. Widzę ręce.

– Przecież nie obejrzałaś linii jego dłoni, Sybillo!

– Ale obejrzałam twoje. Źrenice są zwierciadłami duszy i wydrukami stanu zdrowia, a ręce są zwierciadłami sekretów. Dzisiaj chirurgia plastyczna robi takie rzeczy, iż ludzie patrząc na twarz kobiety pozornie trzydziestoletniej, nie wiedzą czy ma ona dwadzieścia dziewięć, czy może sześćdziesiąt lat. Ja patrzę na wierzch jej dłoni. Dłonie zdradzają sędziwość sześćdziesięcioletnich kobiet. A spód dłoni, pełen linii, mówi wszystko o człowieku. U ciebie nie ma tam tego dżentelmena jako kochanka. I nie ma go w twoim tarocie. Znam twoją miłosną przyszłość, wiem co czeka twoje serce, tylko musisz poskromić swoją niecierpliwość. Wkrótce wyjedziesz stąd i już tu nie wrócisz, ale to, co jest pisane twemu sercu, kochana, czeka cię w twoim łóżku. Jednak życie człowieka to nie tylko łóżko. Postawię wam tarota, osobno każdemu z was, moi drodzy. Dżentelmen da mi też swoje dłonie, bym przeczytała mapę linii jego życia. Na koniec roztopimy wosk i zajrzymy w szklaną kulę. To twoja ostatnia wizyta u mnie, Jolu, więc będzie bardzo długa i całkowicie bezpłatna, nie wezmę pieniędzy.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Lider»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Lider» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Waldemar Łysiak - Cena
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak - Kolebka
Waldemar Łysiak
Waldemar Pfoertsch - Going Abroad 2014
Waldemar Pfoertsch
Waldemar Paulsen - Bismarck von unten
Waldemar Paulsen
Waldemar Bonsels - Himmelsvolk
Waldemar Bonsels
Waldemar Paulsen - Bürde der Lust
Waldemar Paulsen
Waldemar R. Sandner - 38 Geniale Geschäftskonzepte
Waldemar R. Sandner
Waldemar Knat - Бег
Waldemar Knat
Отзывы о книге «Lider»

Обсуждение, отзывы о книге «Lider» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x