Psychiatra wzrusza ramionami.
– Cóż, mnóstwo elementów istotnie odpowiada podstawowym kryteriom DSM – IV.
Joan obserwuje Metza, któremu ze zdziwienia opada szczęka, gdy słucha, jak psychiatra powtarza najważniejsze fragmenty zeznań doktora Bircha.
– A czy w tej sprawie są elementy, które nie pasują do zespołu Münchausena? – pyta.
– Tak. Po pierwsze, symptomy u Faith są rzeczywiste i niezwykłe. O wiele łatwiej upozorować wymioty niż stygmaty. Jeśli chodzi o halucynacje, nie zgadzam się z doktorem Birchem. To, że Mariah White przebywała w ośrodku zamkniętym z psychotykami, nie musi koniecznie oznaczać, że potrafiła u Faith wywołać przekonujące halucynacje; to tak, jakby twierdzić, że jazda jednym autobusem z drużyną Bullsów wystarczy, żeby człowiek grał jak Michael Jordan. – Lekarz uśmiecha się. – Kolejna różnica polega na chroniczności. Rodzice z zespołem Münchausena jeżdżą od szpitala do szpitala, tak by lekarze nie zorientowali się w ich poczynaniach. Natomiast pani White wielokrotnie odwoziła Faith do tego samego lekarza, doktora Blumberga, i prosiła o dokładne badania.
– Czy to wszystko, panie doktorze?
– Och, ja dopiero zaczynam się rozgrzewać. Ofiary cierpiące na zespół Münchausena zwykle w dzieciństwie doznają emocjonalnego chłodu, co jest nieprawdą w przypadku Mariah White. Jednakże dla mnie największy problem z tą diagnozą polega na tym, że istnieją diagnozy alternatywne, wyjaśniające objawy Faith równie przekonująco.
– Doprawdy? – udaje zaskoczenie Joan. – A jakie?
– Dla przykładu zaburzenia somatyczne. Zasadniczo rzecz biorąc, pacjent okazuje niepokój emocjonalny w sposób fizyczny. Wyobraźmy sobie dziecko, u którego przed każdą klasówką występują dokuczliwe skurcze żołądka, ponieważ tak się boi szkoły. Dziecko odczuwa prawdziwy ból, ale nie potrafi wyartykułować przyczyn. Pamiętacie histeryczne pacjentki Freuda? To były prababki współczesnych pacjentów z zaburzeniami somatycznymi. – Rozkłada dłonie. – Pomocne w zrozumieniu tych zaburzeń jest wyobrażenie sobie ich rozpiętości. Na jednym końcu znajduje się symulowanie, do którego wszyscy czasem się uciekamy: udajemy, że mamy grypę, by na przykład wymigać się od funkcji przysięgłego w sądzie. Objawy są rozmyślnie fałszowane po to, by osiągnąć zamierzony cel. Na drugim końcu mieszczą się zaburzenia somatyczne, kiedy pacjent nieświadomie wywołuje objawy, które pod każdym względem sprawiają wrażenie prawdziwych, ale nie wie, że to robi, a przede wszystkim nie potrafi powiedzieć, co nim kieruje. Gdzieś pośrodku jest zespół Münchausena, w którym objawy mogą być świadomie fałszowane… ale z podświadomych powodów.
– Czyli różnica polega na zamiarze, czy tak, panie doktorze?
– Właśnie. Bez tego oba zaburzenia wyglądają podobnie. Tak jak w wypadku zespołu Münchausena, lekarz bada dziecko z zaburzeniami somatycznymi i nie jest w stanie znaleźć etiologii fizjologicznej objawów. Dziecku robi się tomografię, rezonans i wiele innych badań, ale bez skutku, ponieważ jego problemy nie są natury fizjologicznej. Różnica polega na tym, że w wypadku zespołu Münchausena fałszowane są przez matkę, w wypadku zaś zaburzeń somatycznych objawy są prawdziwe. I dlatego stwierdzenie, z którym z tych zaburzeń mamy do czynienia, wymaga wiedzy o kontekście choroby, zaangażowanych w nią osób oraz korzyściach, jakie można dzięki niej osiągnąć.
– To znaczy, że przy diagnozie należy ustalić, kto próbuje zwrócić na siebie uwagę: matka czy dziecko.
– Tak jest.
– W jakim stopniu objawy Faith pasują do zaburzeń somatycznych, panie doktorze?
– Po pierwsze, objawy te nie są natury organicznej. Krwawią jej dłonie, ale tkanki i kości nie uległy zniszczeniu – trochę trudno upozorować tego rodzaju ranę. Niewykluczone, że ma halucynacje, ale nie jest psychotyczką. I można argumentować, że chorobę wywołał stres, a dziewczynka podświadomie wierzy, że jeśli będzie chorować, przyczyna tego stresu zniknie.
– Czy rozwód rodziców można uznać za przyczynę stresu?
Fitzgerald uśmiecha się.
– Szybko się pani uczy, pani Standish. W podświadomości dziecka pojawia się przekonanie: „Jeśli zachoruję, rodzice zostaną razem, żeby się mną zaopiekować”. Nie wiedząc nawet o tym, dziecko wywołuje u siebie chorobę i przez to zwraca na siebie uwagę. Ponieważ nie rozmawiałem z Faith, mogę tylko stawiać hipotezę, że umysł wywołuje w jej ciele chorobę w nadziei, że rodzina pozostanie razem. I popatrzcie – to działa. Jej rodzice są tutaj oboje, prawda?
– Jeśli to prawda, czy pani White w jakikolwiek sposób byłaby odpowiedzialna za chorobę córki?
– Och, nie. To choroba wywołana psychiką, jej korzenie tkwią w umyśle Faith.
Joan chwilę milczy.
– Jak stwierdziłby pan, czy choroba Faith powodowana jest przez jej matkę, czy przez jej własny umysł?
– Metodą prób i błędów. Odizolowałbym panią White od dziecka, by się przekonać, czy objawy ustąpią.
– A jeśli powiedziałabym panu, że organizm dziecka pozostającego w śpiączce i znajdującego się w stanie krytycznym w ciągu godziny zaczął funkcjonować normalnie, gdy po długiej rozłące wróciła do niego matka?
– Cóż – mówi doktor Fitzgerald – to bez wątpienia wykluczyłoby zespół Münchausena.
– Nie ma pan stuprocentowej pewności, prawda? – mówi Metz. – Nie wie pan, czy Faith cierpi na zaburzenia somatyczne… czy też jej matka cierpi na zespół Münchausena.
– No cóż…
– Czy po nieprzyjemnym rozwodzie rodziców u dzieci zawsze występują zaburzenia somatyczne?
– Nie – odpowiada Fitzgerald. – Może pojawić się wiele innych niewłaściwych zachowań.
– Może je pan wymienić?
– Czasami dzieci reagują behawioralnie albo seksualnie. Mają gorsze oceny w szkole. Apetyt rośnie albo zanika. Możliwości jest mnóstwo, panie Metz.
– Rozumiem. Udokumentowano tylko niewielki procent wystąpienia zespołu Münchausena?
– Tak.
– I chociaż jest to bardzo rzadkie zaburzenie, może występować częściej, niż powszechnie się uważa?
– Tak jest.
– Czy to prawda, że większość pacjentów, u których zdiagnozowano zespół Münchausena, to kobiety w wieku mniej więcej trzydziestu trzech lat?
– Tak.
– W jakim wieku jest Mariah White?
– To trzydziestotrzyletnia kobieta.
– Czy to prawda, że kobiety cierpiące na zespół Münchausena to zwykle matki?
– Tak.
– Czy Mariah White jest matką Faith?
– Tak.
– Czy większość cierpiących na ten zespół ma zwykle za sobą trudne przeżycia w rodzaju rozwodu?
– Tak.
– Czy Mariah White niedawno się rozwiodła?
– Tak.
– Większość cierpiących na zespół Münchausena ma jakieś doświadczenia medyczne albo w charakterze pacjenta, albo zawodowe, mam rację?
– Tak.
– Czy to prawda, że rodzice cierpiący na zespół Münchausena bardzo się interesują leczeniem dziecka?
– Tak – odpowiada doktor Fitzgerald sucho – ale większość rodziców chorego dziecka, niezależnie od tego, czy mają ten zespół, czy nie, zwykle interesuje się leczeniem.
Metz wzruszeniem ramion przyjmuje te słowa.
– Czy Mariah White bardzo się interesowała leczeniem córki?
– Tak mi mówiono.
– Czy to prawda, że większość objawów występujących u ofiar zespołu Münchausena często nie reaguje na konwencjonalną terapię?
– Tak.
– Czy rany Faith White opierały się zwykłym lekom, powodują cym krzepliwość krwi?
– Tak.
– Czy halucynacje Faith White utrzymywały się pomimo podawania jej leków antypsychotycznych?
Читать дальше