Jodi Picoult - Jesień Cudów

Здесь есть возможность читать онлайн «Jodi Picoult - Jesień Cudów» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Jesień Cudów: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Jesień Cudów»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Mariah przyłapuje męża z inną kobietą i wpada w depresję, a jej córka Faith – świadek zdarzenia – zaczyna zwierzać się wyimaginowanej przyjaciółce.
Początkowo Mariah lekceważy te rozmowy, jednak kiedy Faith dokonuje kolejnych cudownych uzdrowień, a na jej dłoniach pojawiają się stygmaty, zadaje sobie pytanie, czy córce istotnie nie objawia się Bóg. Wieść rozchodzi się błyskawicznie – Mariah i Faith wbrew własnej woli stają się bohaterkami medialnego cyrku. Rozwój sytuacji nieuchronnie prowadzi do destabilizacji rodziny dręczonej przez media, lekarzy oraz posiadaczy jedynych słusznych prawd.

Jesień Cudów — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Jesień Cudów», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Cóż, Colin ją kocha – mówię wolno. – Nie zawsze stawiał na pierwszym miejscu jej dobro, ale ją kocha. To nie on mnie martwi… tylko Faith. Musiałaby radzić sobie z nowym bratem albo siostrą i matką, która w gruncie rzeczy nie jest jej matką. Nie sądzę, by rzeczą słuszną akurat teraz było zmuszanie jej do układania sobie świata na nowo. – Spoglądam na Colina, marszcząc brwi. – Faith dokonuje cudów. Zabranie jej ode mnie tego nie zmieni. I nie zmieni faktu, że dokądkolwiek pójdzie, ludzie pójdą za nią, będą chcieli wziąć kawałek jej na własność. – Czuję na sobie oczy mojej córki jak promienie słoneczne na czubku głowy, gdy wychodzisz na dwór. – Nie potrafię powiedzieć, dlaczego Faith taka jest – mówię cicho. – Ale jest. I nie potrafię powiedzieć, dlaczego zasługuję na to, by ją mieć. Ale ją mam.

Metz takie podejście lubi nazywać „wężem w dżungli”. Ze świadkiem w rodzaju Mariah White ma dwie rzeczy do wyboru: zaatakować i wykorzystać jej zakłopotanie albo zacząć sympatycznie, zadawać pytania łagodnie, po czym – gdy najmniej się będzie tego spodziewała – zadać śmiertelny cios. Najważniejsze to doprowadzić Mariah do zwątpienia w samą siebie. Przyznała przecież, że to jej pięta achillesowa.

– Musi pani już być zmęczona rozmowami o tej depresji sprzed siedmiu lat?

Mariah uśmiecha się uprzejmie.

– Chyba tak.

– Czy wtedy po raz pierwszy w życiu była pani tak poważnie chora?

– Tak.

Jego głos ocieka współczuciem.

– Od tamtej pory wielokrotnie cierpiała pani na nawroty depresji, prawda?

– Nie.

– Ale przecież bierze pani leki – mówi Metz z naganą, jakby Mariah udzieliła złej odpowiedzi.

Przez moment sprawia wrażenie zdezorientowanej i Metz uśmiecha się w duchu.

– No tak, ale właśnie dzięki lekom nie wpadam w depresję.

– Jakie lekarstwo pani bierze?

– Prozac.

– Czy został przepisany dlatego, by łagodzić gwałtowne zmiany nastroju?

– Nie mam gwałtownych zmian nastroju. Cierpię na depresję.

– Pamięta pani noc, gdy próbowała się pani zabić?

– Właściwie nie. W Greenhaven powiedziano mi, że przypuszczalnie wyparłam to z pamięci.

– Czy obecnie jest pani w depresji?

– Nie.

– Gdyby nie brała pani leków, przypuszczalnie byłaby pani w głębokiej depresji.

– Nie wiem – odpowiada Mariah wymijająco.

– Wie pani, czytałem o przypadkach, gdy ludzie biorący prozac załamywali się. Wariowali, próbowali popełnić samobójstwo. Nie martwi się pani, że może się jej to przydarzyć?

– Nie – mówi Mariah, z lekkim zdenerwowaniem spoglądając na Joan.

– Czy przypomina sobie pani, by biorąc prozac, kiedykolwiek pani zwariowała?

– Nie.

– Czy biorąc prozac, zrobiła pani komuś krzywdę?

– Nie.

– A czy gwałtownie pani reagowała?

– Nie.

Metz unosi brew.

– Nie? Więc uważa się pani za osobę zrównoważoną emocjonalnie?

– Tak – odpowiada Mariah zdecydowanie.

Metz podchodzi do stołu i bierze kasetę.

– Proszę o wpisanie tej kasety na listę dowodów.

Joan zrywa się na równe nogi i podchodzi do sędziego.

– Wysoki sądzie, nie może mu wysoki sąd na to pozwolić. Pan Metz zaskoczył mnie tym dowodem. Mam prawo zapoznać się z materiałem na kasecie.

– Wysoki sądzie – protestuje Metz – pani Standish pierwsza podjęła kwestię zrównoważenia emocjonalnego pani White podczas zażywania prozacu.

Sędzia Rothbottam bierze kasetę z rąk Metza.

– Obejrzę ją w swoim gabinecie i podejmę decyzję. Zarządzam krótką przerwę.

Adwokaci wracają na swoje miejsca. Mariah siedzi jak sparaliżowana, nie mając pojęcia, co właściwie się dzieje. Dopiero po chwili Joan uświadamia sobie jej dezorientację i spokojnie podchodzi, by pomóc jej zejść.

– Co jest na kasecie, Mariah? – pyta Joan, gdy siadamy za stołem.

– Nie mam pojęcia, słowo. – Chociaż w sali jest zimno, pot spływa mi strumieniem między piersiami i po plecach.

Sędzia wraca na salę, siada na krześle i prosi mnie o powrót na miejsce dla świadka. Kącikiem oka widzę woźnego, który na wózku wwozi telewizor i magnetowid.

– Cholera – mruczy Joan.

– Zezwalam na włączenie kasety do dowodów – mówi sędzia Rothbottam. Metz załatwia niezbędne formalności, po czym zwraca się do mnie:

– Pani White, przedstawiam pani materiał z kasety.

Kiedy naciska klawisz, zagryzam wargę. Na małym ekranie pojawiam się ja; rzucam się w stronę kamery, rysy mojej twarzy rozciągają się i zmieniają w niewyraźną plamę. Wrzeszczę tak głośno, że trudno rozróżnić słowa. Po chwili pojawia się moja dłoń, gotowa najwyraźniej uderzyć operatora.

Kamera chwieje się gwałtownie, zatacza barwny łuk i na krótko zatrzymuje się na Faith skulonej w kącie, na mojej matce w szpitalnej piżamie, na Ianie i jego producencie.

Nagranie z badań wysiłkowych mojej matki; Ian obiecał, że nie wykorzysta tego fragmentu.

Znowu mnie okłamał. Odwracam się ku galerii i przesuwam wzrokiem, aż znajduję Iana. Siedzi bez ruchu i twarz ma białą tak samo jak pewnie ja.

Kaseta mogła dostać się w ręce Metza tylko w jeden sposób, przez Iana. A jednak patrząc na niego, każdy by uwierzył, że tak samo jak ja zaskoczony jest faktem, iż kaseta wypłynęła w sądzie.

Nie mam czasu zastanowić się nad tym, bo Metz zaczyna:

– Pani White, pamięta pani ten incydent?

– Tak.

– Może nam pani opowiedzieć o dniu, w którym dokonano nagrania?

– Mojej matce robiono testy wysiłkowe po jej wskrzeszeniu. Zgodziła się, żeby pan Fletcher to sfilmował.

– Co się stało?

– Pan Fletcher obiecał, że nie będzie filmował mojej córki. Kiedy jednak to zrobił… po prostu zareagowałam.

– Po prostu pani zareagowała. Hmm. Czy często pani to robi?

– Starałam się ochronić Faith i…

– Tak lub nie wystarczy, pani White.

– Nie. – Przełykam ślinę. – Zwykle długo się zastanawiam, nim cokolwiek zrobię.

Metz przechodzi przez salę sądową.

– Czy, pani zdaniem, kaseta przedstawia panią jako osobę „emocjonalnie zrównoważoną”?

Waham się, starannie dobierając słowa.

– To nie jest jeden z moich lepszych momentów, panie Metz. Ale generalnie rzecz biorąc, jestem emocjonalnie zrównoważona.

– Generalnie rzecz biorąc? A co z tymi dość dziwnymi napadami furii? Czy wtedy fizycznie krzywdzi pani Faith?

– Nie krzywdzę Faith. Nigdy w życiu nie zrobiłam jej krzywdy.

– Pani White, sama pani oświadczyła, że jest pani osobą emocjonalnie zrównoważoną, ale kaseta przeczy pani słowom. Co oznacza, że kłamała pani pod przysięgą, czy tak?

– Nie…

– Niechże pani da spokój, pani White…

– Sprzeciw! – woła Joan.

– Podtrzymany. Udowodnił pan swoją tezę, panie Metz.

Metz uśmiecha się do mnie.

– Mówi pani, że nigdy nie wyrządziła pani córce fizycznej krzywdy?

– Nigdy.

– I nigdy nie skrzywdziła jej pani psychicznie?

– Oczywiście.

– Jest pani inteligentną kobietą. Słyszała pani zeznania składane na tej sali.

– Tak.

– Gdyby więc pani cierpiała na zespół Münchausena, co odpowiedziałaby pani na oskarżenia o krzywdzenie córki?

Wpatruję się w niego, czując żółć piekącą mnie w gardle.

– Że tego nie robię.

– I kłamałaby pani – tak samo jak skłamała pani na temat własnego zrównoważenia emocjonalnego. Jak skłamała pani na temat ochraniania Faith.

– Nie kłamię, panie Metz – mówię, z całych sił starając się zapanować nad sobą. – Nie kłamię. I chroniłam Faith. To właśnie robiłam, kiedy nagrywano ten materiał, może w prymitywny sposób, ale to nie zmienia faktu, że ją ochraniałam. Z tego powodu zabrałam ją ze szkoły, kiedy dzieci zaczęły się z niej wyśmiewać. Z tego powodu w tajemnicy ją wywiozłam, nim zaczęła się rozprawa.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Jesień Cudów»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Jesień Cudów» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Jodi Picoult - Small Great Things
Jodi Picoult
Jodi Picoult - Shine
Jodi Picoult
Jodi Picoult - Lone Wolf
Jodi Picoult
Jodi Picoult - Harvesting the Heart
Jodi Picoult
Jodi Picoult - Sing You Home
Jodi Picoult
Jodi Picoult - Jak z Obrazka
Jodi Picoult
Jodi Picoult - Between the lines
Jodi Picoult
Jodi Picoult - Handle with Care
Jodi Picoult
Jodi Picoult - Świadectwo Prawdy
Jodi Picoult
Jodi Picoult - Bez mojej zgody
Jodi Picoult
Jodi Picoult - House Rules
Jodi Picoult
libcat.ru: книга без обложки
Jodi Picoult
Отзывы о книге «Jesień Cudów»

Обсуждение, отзывы о книге «Jesień Cudów» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x