Ale Joan wcześniej wyjaśniła mi, dlaczego Metz tego nie zrobi. Nic by nie zyskał, gdyby osiem osób po kolei oznajmiło, że stał się cud.
– Pani White, w tej sali sądowej wiele powiedziano na pani temat. Myślę, że sędzia chciałby także z pani ust usłyszeć wyjaśnienie niektórych spraw. Zacznijmy od pobytu w szpitalu siedem lat temu. Może nam pani o tym opowiedzieć?
Joan przygotowała mnie starannie. Ćwiczyłyśmy te pytania aż do wschodu słońca. Wiem, co mam powiedzieć, wiem, że Joan stara się trafić do sędziego. Krótko mówiąc, jestem przygotowana na wszystko, co za chwilę się zdarzy – z wyjątkiem tego, co będę czuła, opowiadając moją historię w obecności tych wszystkich ludzi.
– Bardzo kochałam swojego męża – zaczynam, tak jak to przećwiczyłyśmy. – I przyłapałam go w łóżku z inną kobietą. To złamało mi serce, ale Colin uznał, że naprawy wymaga moja głowa. – Odwracam się na siedzeniu, tak że teraz patrzę na niego. – Nie ulegało wątpliwości, że Colin mnie nie chce. Wpadłam w głęboką depresję, bo byłam przekonana, że nie potrafię bez niego żyć. Że nie chcę bez niego żyć. – Nabieram powietrza w płuca. – Kiedy jesteś w depresji, nie zwracasz uwagi na otaczający cię świat. Nie chcesz z nikim się spotykać. Pragniesz mówić o rzeczach prawdziwych i szczerych, ale są tak głęboko w tobie pogrzebane, że zbyt wielkim wysiłkiem jest wydobycie ich na powierzchnię. – Twarz mi łagodnieje. – Nie sądzę, by Colinem kierowała złośliwość, kiedy oddał mnie do ośrodka. Przypuszczalnie był przerażony. Ale żałuję, że wcześniej ze mną nie porozmawiał. Może nie byłabym w stanie powiedzieć mu, czego pragnę, choć byłoby miło wiedzieć, że przynajmniej próbuje mnie wysłuchać.
Tak więc nagle znalazłam się w Greenhaven i byłam w ciąży. Nie powiedziałam Colinowi, to była moja tajemnica. – Spoglądam na sędziego. – Przypuszczalnie nie wiecie, jak to jest być w miejscu, gdzie człowiek jest własnością otoczenia. Inni mówią mu, kiedy ma jeść i pić, kiedy ma wstawać i kłaść się spać, kłują go igłami, każą brać udział w sesjach terapeutycznych. Mój umysł i ciało należało do nich, ale przez krótką chwilę ja miałam to dziecko. Naturalnie badania krwi dość szybko wykazały, że jestem w ciąży, i lekarze powiedzieli mi, że wciąż muszę brać leki. Uznali, że z dziecka i tak nic nie będzie, jeśli popełnię samobójstwo, nim się narodzi. Pozwalałam im pompować się lekami i nie myślałam, że może to zaszkodzić dziecku. Wtedy nic mnie nie obchodziło.
Po wyjściu z Greenhaven zaczęłam panikować, co zrobiłam dziecku, próbując uratować siebie. Zawarłam ze sobą umowę: Nic się nie stanie, jeśli nie będę idealną żoną, o ile tylko uda mi się zostać idealną matką.
Joan łapie moje spojrzenie.
– Czy była pani idealną matką?
Wiem, co powinnam powiedzieć: Tak, najlepszą, jaką potrafiłam. Obie się z tego śmiałyśmy, bo brzmiało to jak stary slogan Armii Zbawienia, ale ani ja, ani Joan nie byłyśmy w stanie wymyślić lepszej odpowiedzi. Teraz jednak, gdy siedzę na miejscu dla świadka, słowa się opierają. Sięgam więc po nie, ale w ręce wpada mi wyłącznie prawda.
– Nie – odpowiadam cicho.
– Co?!
Staram się nie patrzeć na gniewną minę Joan.
– Powiedziałam: nie. Kiedy Faith była mała, chodziłyśmy na plac zabaw i tam obserwowałam inne matki. Potrafiły żonglować butelkami, wózkiem i niemowlęciem bez najmniejszego trudu. Za to ja zapominałam dawać jej kanapki, kiedy wychodziła do szkoły, albo wyrzucałam kartkę z gryzmołami, którą przygotowała mi na walentynki. Przypuszczam, że wszystkim matkom to się zdarza, ale ja wciąż miałam wrażenie, że zawaliłam.
– Dlaczego bycie idealną matką było dla pani takie ważne? – przerywa mi Joan cicho.
Powiadają, że są chwile, które otwierają się jak rozłupany orzech, które zmieniają nasz punkt widzenia w taki sposób, że później już nigdy nie patrzymy na świat tak samo jak przedtem. Podczas gdy odpowiedź formuje się w moich ustach, uświadamiam sobie, że zawsze o tym wiedziałam, ale nigdy dotąd tego nie rozumiałam.
– Ponieważ wiem, jak to jest, kiedy się nie jest dość dobrą – mówię spokojnie. – Dlatego straciłam Colina, a nie chcę ponownie przez to przechodzić. – Wykręcam palce. – Jeśli będę najlepszą matką, Faith nie zechce na moje miejsce nikogo innego.
Wyczuwając, że pragnę jak najszybciej opuścić to miejsce, Joan rzuca mi linę ratunkową.
– Może nam pani opowiedzieć, co wydarzyło się dziesiątego sierpnia po południu?
– Byłam z Faith u mojej matki – recytuję wdzięczna, że muszę zająć się szczegółami. – Faith jechała na lekcję baletu, ale zapomniała zabrać stroju. Wróciłyśmy więc do domu. Na podjeździe zobaczyłyśmy samochód Colina. Był w podróży służbowej i chciałyśmy się z nim przywitać. Faith pobiegła na górę. Colin był w sypialni, przygotowywał się do kąpieli. Weszłam tam, żeby powiedzieć Faith, że musimy się śpieszyć. Nagle drzwi łazienki się otworzyły… i w progu stanęła Jessica owinięta w ręcznik.
– Co zrobił Colin?
– Pobiegł za Faith. Później powiedział mi, że z Jessicą spotyka się od kilku miesięcy.
– Co stało się potem?
– Wyprowadził się. Zadzwoniłam do matki. Czułam przygnębienie i rozpacz, znalazłam się na skraju załamania, ale tym razem nie byłam sama. Wiedziałam, że mama zaopiekuje się Faith, kiedy ja postaram się uporządkować myśli.
– Tak więc choć była pani przygnębiona, funkcjonowała pani na tyle prawidłowo, by zapewnić Faith opiekę?
– Tak. – Uśmiecham się przelotnie.
– Co jeszcze pani zrobiła po odejściu Colina?
– Rozmawiałam z doktorem Johansenem. O recepcie na prozac.
– Rozumiem – mówi Joan. – Czy lekarstwo pomogło pani zachować kontrolę nad emocjami?
– Tak, oczywiście. Nie ulega wątpliwości, że mi pomogło.
– Jak Faith radziła sobie z tą trudną sytuacją?
– Zamknęła się w sobie. Nie odzywała się. A potem nagle wymyśliła sobie tę przyjaciółkę. Zaprowadziłam córkę do doktor Keller.
– Czy wyimaginowana przyjaciółka zmartwiła panią?
– Tak. To nie była tylko koleżanka do zabawy. Faith nagle zaczęła opowiadać rzeczy, które nie miały sensu. Cytowała Biblię. Wspomniała o sekrecie z mojego dzieciństwa, o którym nigdy nikomu nie mówiłam. A potem, jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi, wróciła mojej matce życie.
Malcolm Metz kaszle za swoim stołem.
– Co było potem?
– W kilku lokalnych gazetach ukazały się artykuły. Pojawił się Ian Fletcher, a także sekta oraz około dziesięciu dziennikarzy z różnych telewizji. Kiedy Faith uleczyła chore na AIDS dziecko, przyjechali następni dziennikarze i ludzie, którzy chcieli dotknąć Faith albo modlić się z nią.
– Jaki był pani stosunek do tej sytuacji?
– Czułam się strasznie – mówię. – Faith ma siedem lat. Nie mogła wyjść na dwór się pobawić, bo zaraz ktoś ją napastował. W szkole wyśmiewali się z niej, więc zabrałam ją i uczyłyśmy się w domu.
– Czy w jakikolwiek sposób skłaniała pani Faith do halucynacji o Bogu?
– Ja? Colin i ja byliśmy małżeństwem mieszanym, jeśli chodzi o wyznanie. Nie mam nawet własnej Biblii. Nie byłabym w stanie zaszczepić jej takiego pomysłu, nie wiem połowy rzeczy, o których opowiada.
– Czy kiedykolwiek skrzywdziła pani Faith w taki sposób, by spowodować krwawienie z dłoni i boku?
– Nie. Nigdy bym tego nie zrobiła.
– Co, pani zdaniem, przytrafiłoby się Faith, gdyby zamieszkała z Colinem?
Читать дальше