Rosamunde Pilcher - Czas burzy

Здесь есть возможность читать онлайн «Rosamunde Pilcher - Czas burzy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Czas burzy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Czas burzy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Po śmierci matki, która w młodości zerwała kontakt z rodziną, Rebeka postanawia odwiedzić dziadków. Jedzie do Kornwalii, gdzie Baylissowie mieszkają, i tam wkracza w świat, który tylko wyrywkowo zna ze wspomnień matki. Stopniowo odkrywa rządzące nim prawa, zgłębia zasady zawiłej gry, jaką życie toczy z prawdą, aż uświadamia sobie, że to co ważne nie dzieje się z dnia na dzień…

Czas burzy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Czas burzy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

8

Tej nocy trudno mi było zasnąć. Rzucałam się i przewracałam w pościeli, nalewałam sobie szklankę wody, przemierzałam pokój, wyglądałam przez okno, znowu wracałam do łóżka i próbowałam jakoś się ułożyć. Jednak gdy tylko zamykałam oczy, sceny z ostatniego wieczoru przesuwały się w mojej pamięci jak film, a głosy w uszach nie chciały ucichnąć.

„Nikt tu nikogo nie oskarża o kradzież… Co my wszyscy wiemy o Jossie?… Jeśli chcesz wyjść na durnia, rób dalej interesy z tym małym krętaczem Ernestem Padlowem… Jeśli myślisz, że sprzedam moją ziemię temu małemu podskakiewiczowi, to bardzo się mylisz… Ta ziemia nie będzie zawsze twoja… Drogi chłopcze, nie jesteś moim jedynym wnukiem”.

Kolacja minęła w ponurej atmosferze. Eliot i Gręnville prawie się nie odzywali. Mollie usiłowała, dla załagodzenia sytuacji, prowadzić pustą rozmówkę o niczym, którą próbowałam podtrzymywać. Natomiast Andrea obserwowała nas z błyskiem triumfu w swoich okrągłych, rozbieganych oczach, a Pettifer dreptał tu i tam, zbierając talerze i roznosząc suflet cytrynowy z bitą śmietaną, na który raczej nie było chętnych.

Kiedy już było po wszystkim, stołownicy rozeszli się w różne strony. Grenville poszedł do swojej sypialni, Andrea do pokoju śniadaniowego, skąd za chwilę usłyszeliśmy głośny dźwięk telewizora. Eliot bez słowa nałożył płaszcz, gwizdnął na psa i wyszedł trzaskając drzwiami. Domyślałam się, że idzie się upić, i nawet specjalnie nie miałam mu tego za złe. W saloniku zostałyśmy tylko Mollie i ja, każda po innej stronie kominka. Mollie zabrała się do haftowania i miała zamiar spędzić tak w milczeniu resztę wieczoru, co było nie do zniesienia. Zaczęłam się więc od razu usprawiedliwiać, gdyż czułam, że jestem jej winna jakieś wyjaśnienia.

– Przepraszam za dzisiejszy wieczór. Nie powinnam była w ogóle wspominać o tym biurku.

Odburknęła nie patrząc na mnie:

– Tu się nic już nie da zrobić.

– To dlatego, że moja matka powiedziała mi o tym na łożu śmierci. Więc kiedy Grenville zaczął o tych nefrytach i lustrze… ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że wywołam taką „burzę w szklance wody”.

– Grenville jest zdziwaczałym starcem. Zawsze był uparty i nie chciał zrozumieć, że każdy medal ma dwie strony.

– Masz na myśli Jossa?

– Nie wiem, czym ten Joss tak go oczarował. To przerażające, tak jakby wywierał na niego jakiś wpływ. Eliot ani ja nigdy nie chcieliśmy, aby czuł się tu jak u siebie w domu, wchodził i wychodził, kiedy chce. Jeśli meble Grenville’a wymagały naprawy, mógł po nie przyjechać i zabrać je swoją furgonetką do warsztatu, jak zrobiłby każdy inny rzemieślnik. Próbowaliśmy wyperswadować to Grenville’owi, ale się uparł. Zresztą w końcu to jego dom, nie nasz.

– Kiedyś będzie należał do – Eliota. Obrzuciła mnie chłodnym spojrzeniem.

– Ciekawe, czy i po tym wieczorze?

– Och, Mollie, ja wcale nie chciałabym przejąć Boscarvy. Grenville nigdy by mi czegoś takiego nie zostawił. Myślę, że powiedział to, co mu ślina na język przyniosła, albo żeby mieć ostatnie słowo. Nie mówił tego serio.

– Ale zranił Eliota.

– Eliot to zrozumie. Starszym ludziom trzeba ustępować.

– Już jestem zmęczona ustępowaniem Grenville’owi – warknęła Mollie, ze złością odcinając srebrnymi nożyczkami pasmo włóczki. – Grenville zrujnował mi całe życie. On i Pettifer powinni byli przenieść się do High Cross, tak jak chcieliśmy. Tamten dom jest mniejszy, ale bardziej komfortowo urządzony, każdemu byłoby wygodniej. A Boscarvę trzeba było już dawno przepisać na Eliota. Teraz podatki od masy spadkowej są strasznie wygórowane i Eliot nie dałby rady tego wszystkiego utrzymać. To jakieś nierealistyczne myślenie.

– Wydaje mi się, że trudno być realistą, kiedy ma się osiemdziesiąt lat i przeżyło większość życia w jednym miejscu.

Mollie puściła to zdanie mimo uszu.

– A jeszcze do tego ziemia i farma… Eliot robi, co może, ale Grenville tego nie zauważa. Nigdy nie wykazał najmniejszego zainteresowania tym, co Eliot robił; nigdy go w żaden sposób nie zachęcił. Ten garaż na High Cross Eliot prowadzi całkowicie na swój rachunek. Na początku prosił dziadka o pomoc, ale Grenville stwierdził, że nie chce mieć nic wspólnego z używanymi samochodami. Pokłócili się wtedy i w końcu Eliot zaciągnął pożyczkę, a od tej pory nie zwrócił się do dziadka nawet o grosz. Chyba zasłużył za to na uznanie.

Była aż blada ze złości. Podobna była do małej tygrysicy broniącej swoich młodych. Przypomniałam sobie, co sądziła moja matka o tym, z jaką zaborczością Mollie przywiązała Eliota do swojej spódnicy. Może żadne z nich do dziś z tego nie wyrosło.

Aby zmienić temat, powiedziałam jej o propozycji, którą zrobił mi Eliot.

– Obiecał, że w drodze powrotnej pokaże mi High Cross.

Jednak uwagę Mollie udało się odwrócić tylko chwilowo.

– Oczywiście, że musisz tam wejść i zobaczyć dom. Eliot ma klucz. Prawie co tydzień jadę tam, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, ale przygnębia mnie, że muszę opuszczać mój kochany, mały domek i wracać do tego ponurego miejsca… – Tu zaśmiała się z samej siebie. – Zadręczam się tym, prawda? Ale muszę spróbować wziąć się w garść. Naprawdę będę zadowolona dopiero wtedy, kiedy to wszystko się skończy.

„Kiedy to wszystko się skończy”, miało chyba oznaczać: „Kiedy Grenville umrze”. Nie chciałam jednak myśleć o jego śmierci, tak samo jak nie chciałam myśleć o Jossie w parze z tą nieapetyczną Andreą ani o tym, jak to Joss rzekomo miał zająć się biurkiem davenport i krzesłem chippendale, czyli załadować je na tył swojej furgonetki i sprzedać pierwszemu handlarzowi, który oferowałby mu dobrą cenę.

„Co ty, co my wszyscy wiemy o Jossie?”

Jeśli idzie o mnie, to wołałabym nie wiedzieć nic. Przewracałam się na łóżku, tłukłam się o poduszki i traciłam już nadzieję, że kiedykolwiek zasnę.

Przez całą noc padało, ale rano było już ładnie, niebo miało odcień wymytego błękitu, a wszystko w chłodnym, wiosennym słońcu było mokre, błyszczące i przezroczyste. Wychyliłam się z okna i wdychałam słodką, mszystą wilgoć. Powierzchnia morza była błękitna i gładka jak sztuka jedwabiu. Mewy leniwie unosiły się nad krawędzią klifu. Z portu wypłynęła łódź rybacka, zmierzając w kierunku oddalonych łowisk. Wokół panowała taka cisza, że nawet z tej odległości słychać było warkot jej motoru.

Poczułam się lepiej na duchu. Dzień wczorajszy minął, a dziś może będzie lepiej. Byłam zadowolona, że choć na trochę wyrwę się z tego domu, dzięki czemu będę z dala od wyrzutów Mollie i denerwującej mnie obecności Andrei. Wzięłam kąpiel, ubrałam się i zeszłam na dół Eliot siedział już w stołowym pokoju i jadł jajka na bekonie. Z wdzięcznością stwierdziłam, że był w dobrym humorze.

Spojrzał w górę znad porannej gazety.

– Ciekaw byłem – zauważył – czy będę musiał iść na górę cię zbudzić. Myślałem, że może zapomniałaś o naszej umowie.

– Ja o niczym nie zapominam.

– Jesteśmy dziś pierwsi na dole. Przy dobrych układach może wyjedziemy stąd, zanim reszta zejdzie – uśmiechnął się z odcieniem skruchy jak skarcony chłopczyk. – Ostatnią rzeczą, jakiej pragnąłbym w tak pięknym dniu jak dziś, byłyby oskarżenia.

– To była moja wina, niepotrzebnie wspomniałam o tym głupim biurku. Wczoraj wieczorem przeprosiłam za to twoją mamę.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Czas burzy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Czas burzy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Rosamunde Pilcher - Días De Tormenta
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - September
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - Septiembre
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - Błękitna sypialnia
Rosamunde Pilcher
Colleen McCullough - Czas Miłości
Colleen McCullough
Poul Anderson - Stanie się czas
Poul Anderson
Robert Silverberg - Czas przemian
Robert Silverberg
libcat.ru: книга без обложки
Marina i Siergiej Diaczenko
Andrzej Sapkowski - Czas pogardy
Andrzej Sapkowski
Отзывы о книге «Czas burzy»

Обсуждение, отзывы о книге «Czas burzy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.