Rosamunde Pilcher - Czas burzy

Здесь есть возможность читать онлайн «Rosamunde Pilcher - Czas burzy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Czas burzy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Czas burzy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Po śmierci matki, która w młodości zerwała kontakt z rodziną, Rebeka postanawia odwiedzić dziadków. Jedzie do Kornwalii, gdzie Baylissowie mieszkają, i tam wkracza w świat, który tylko wyrywkowo zna ze wspomnień matki. Stopniowo odkrywa rządzące nim prawa, zgłębia zasady zawiłej gry, jaką życie toczy z prawdą, aż uświadamia sobie, że to co ważne nie dzieje się z dnia na dzień…

Czas burzy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Czas burzy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– W porządku, Pettifer, już sobie poradzę! – Zerwałam się z dywanika, chcąc podsunąć naprzód fotel, na którym siedział wczoraj, ale to go tylko rozzłościło. Najwyraźniej nie był w dobrym humorze.

– Na miłość boską, dziewczyno, co ty wyrabiasz. Czy mam usiąść w samym ogniu? Spaliłbym się tutaj!

Przesunęłam krzesło z powrotem i w końcu Grenville opadł na nie.

– Napijesz się czegoś? – spytał Eliot.

– Owszem, proszę o whisky. Eliot wyglądał na zaskoczonego.

– Whisky?

– Tak, whisky. Wiem, co powiedział ten głupi doktor, ale dziś mam ochotę na whisky.

Eliot już nic nie mówił, tylko skinął głową z milczącym przyzwoleniem i poszedł nalać dziadkowi drinka. Kiedy go przyniósł, Grenville pochylił się na krześle i spytał:

– Eliot, czy nie widziałeś gdzieś tego biurka davenport?

W tym momencie miałam już duszę na ramieniu.

– Znowu zaczynasz?

– Jakie „zaczynasz”, jakie „znowu”? Musimy tę diabelną rzecz znaleźć. Powiedziałem już Pettiferowi, żeby szukał, dopóki nie znajdzie.

Eliot wrócił ze szklanką whisky. Przyciągnął bliżej stół i ustawił szklankę w zasięgu ręki Grenville’a.

– Jakie to miało być biurko? – spytał cierpliwie.

– Takie małe, z podnoszonym blatem, przedtem stało w którejś sypialni. Należało do Lizy, a teraz należy do Rebeki i ona chce je zabrać. Ma mieszkanie w Londynie i potrzebuje mebli. A Pettifer nie może go znaleźć, chociaż twierdzi, że przeczesał cały dom. Nie widziałeś go gdzieś?

– Nigdy go nie widziałem na oczy. Nawet nie wiem, jak takie biurko wygląda.

– To takie małe biureczko. Przy jednym boku ma szufladki. Blat ma pokryty wytłaczaną skórą. Teraz takie biurka są chyba rzadkością i mają dużą wartość.

– Pewnie Pettifer gdzieś je wsadził i zapomniał gdzie.

– Pettifer nigdy niczego nie zapomina.

– Może jeszcze pani Pettifer coś z tym zrobiła i zapomniała mu o tym powiedzieć?

Powiedziałem, że on nigdy niczego nie zapomina.

W tym momencie weszła Mollie, uśmiechając się z taką determinacją, jakby podsłuchała gniewne głosy dochodzące spoza drzwi i chciała załagodzić sytuację.

– Dobry wieczór wszystkim. Chyba się trochę spóźniłam. Miałam przecież zrobić coś pysznego z tego wybornego halibuta, którego Rebeka kupiła dziś rano. Eliot, kochanie. – Pocałowała go, najwidoczniej widząc go po raz pierwszy w dniu dzisiejszym. – I Grenville! – pochyliła się, aby i jego ucałować. – No, wyglądasz już na bardziej wypoczętego! – Zanim zdążył zaoponować, ponad jego głową uśmiechnęła się do mnie. – Jak minęło popołudnie?

– Dziękuję, bardzo dobrze. A jak ci szła karta?

– Nie najgorzej, wygrałam dwadzieścia pensów. Eliot, kochanie, tak bym się czegoś napiła. Andrea już idzie, ale jeszcze w tej chwili nie będzie… – Musiała jednak przerwać ten potok pustosłowia, gdyż Grenville przeszedł do ofensywy.

– Coś zgubiliśmy – oznajmił.

– Co takiego zgubiłeś? Znowu spinki do mankietów?

– Zginęło biurko w stylu davenport. Sytuacja stawała się komiczna.

– Jak to, zgubiłeś całe biurko?

Grenville postanowił skończyć tę grę. Gdy usłyszała, że to ja jestem przyczyną tego konfliktu, spojrzała na mnie z pewnym wyrzutem. Pewnie sądziła, że niewłaściwie rewanżuję się za jej uprzejmość i gościnność. Byłam skłonna przyznać jej rację.

– Ależ gdzieś ono musi być! – Mollie wzięła od Eliota szklankę, przyciągnęła do siebie taboret i usiadła, gotowa do przedyskutowania całej sprawy. – Pewnie dla bezpieczeństwa gdzieś się je schowało.

– Pettifer już go szukał.

– Może go po prostu nie zauważył. Z pewnością powinien już zmienić okulary. Może kiedyś gdzieś to biurko wsadził i zapomniał o nim.

– Pettifer o niczym nie zapomina! – Grenville walnął zaciśniętą pięścią o poręcz fotela.

– Tak naprawdę – wycedził chłodno Eliot – to Pettifer nieraz zapomina o wielu rzeczach.

Grenville wpił w niego wzrok.

– Co przez to rozumiesz?

– To żadna wycieczka osobista. Po prostu on się już starzeje.

– Czy to znaczy, że oskarżasz Pettifera?

– Nikogo nie oskarżam.

– Dopiero co powiedziałeś, że on jest tak stary, że nie wie, co robi. Jeżeli on jest aż tak stary, to co, do cholery, myślisz o mnie?

– Nigdy nie sugerowałem…

– Ale go oskarżasz! Eliot stracił cierpliwość.

– Gdybym chciał kogokolwiek oskarżać. – podniósł głos prawie do tak wysokiej tonacji jak głos Grenville’a – to zadałbym kilka pytań na temat twojego Jossa Gardnera!

Po tym „ostrym wejściu” zrobił pauzę, a po chwili, bardziej opanowanym głosem, kontynuował:

– Nikt tu nikogo nie oskarża o kradzież. Ale Joss jest tu przez cały czas, wciąż wchodzi i wychodzi z domu, przechodzi z pokoju do pokoju. Lepiej niż my wie, co gdzie stoi. A ponieważ jest fachowcem od tych rzeczy, wie też, ile co jest warte.

– Ale na co byłoby mu nasze biurko? – zapytała z rozpaczą Mollie.

– Nie zapominaj, że jest to wartościowe biurko. Grenville sam zaznaczył, że jest rzadkie i cenne. Może potrzebował pieniędzy. Widać po nim, że przydałoby mu się trochę gotówki. A że zna się na tym i jeździ ciągle do Londynu, wiedziałby, gdzie to sprzedać.

Urwał nagle, uświadomiwszy sobie, że powiedział za dużo. Skończył swoją whisky i bez słowa poszedł nalać sobie drugą.

Cisza stała się nieprzyjemna. Przerwała ją Mollie: Nie przypuszczam, aby Joss… To stek bzdur! – uciął ostro Grenville. Eliot z impetem odstawił butelkę whisky.

– A skąd ty to wiesz? Skąd w ogóle wiesz cokolwiek o Jossie Gardnerze* Zjawia się jak hipis, nie wiadomo skąd, twierdzi, że ma zamiar prowadzić sklep, a ty od razu otwierasz przed nim swój dom i dajesz mu zajęcie przy lepieniu wszystkich swoich mebli. A co ty, co my wszyscy w ogóle o nim wiemy?

– Wiem, że mogę mu ufać. A ja znam się na ludziach…

– Raz mogłeś się pomylić…

Grenville podniósł głos, przekrzykując Eliota:

– … a tobie dobrze by zrobiło, gdybyś nauczył się lepiej dobierać sobie znajomych.

Eliotowi aż zwęziły się oczy. – Co to ma znaczyć?

– Tylko tyle, że jeśli chcesz wyjść na durnia, rób dalej interesy z tym małym krętaczem Ernestem Padło wem.

Gdybym w tym momencie mogła uciec, pewno bym to zrobiła. Niestety, byłam wciśnięta w kąt za krzesłem Grenville’a.

– A cóż takiego wiesz o Erneście Padlow?

– Wiem, że widziano cię, jak popijałeś z nim w barach.

Eliot rzucił mi spojrzenie spod oka i wymamrotał pod nosem:

– Ten łajdak Joss Gardner!

– Wcale nie powiedział mi tego Joss, tylko pan Hargreaves z banku. Wpadł tu kiedyś na szklaneczkę sherry. A znów pani Thomas, kiedy przyszła dziś rano napalić mi w kominku, mówiła, że widziała cię z Padlowem na tym koszmarnym zbiorowisku tandety, które on nazywa przedsiębiorstwem budowlanym.

– Plotki z magla!

– Od ludzi prawdomównych zawsze dowiem się prawdy, nieważne, skąd oni pochodzą. A jeśli myślisz, że sprzedam moją ziemię temu małemu podskakiewiczowi, to się bardzo mylisz.

– Ta ziemia nie zawsze będzie twoja.

– Taki jesteś pewien, że będzie twoja? Lepiej nie dziel skóry, póki niedźwiedź żyje. Tyle ci tylko powiem, drogi chłopcze, że nie jesteś moim jedynym wnukiem.

W tym dramatycznym momencie, niczym w dobrze wyreżyserowanej sztuce, w drzwiach stanęła Andrea i oznajmiła, że Pettifer prosił ją o przekazanie nam, że kolacja jest gotowa.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Czas burzy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Czas burzy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Rosamunde Pilcher - Días De Tormenta
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - September
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - Septiembre
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - Błękitna sypialnia
Rosamunde Pilcher
Colleen McCullough - Czas Miłości
Colleen McCullough
Poul Anderson - Stanie się czas
Poul Anderson
Robert Silverberg - Czas przemian
Robert Silverberg
libcat.ru: книга без обложки
Marina i Siergiej Diaczenko
Andrzej Sapkowski - Czas pogardy
Andrzej Sapkowski
Отзывы о книге «Czas burzy»

Обсуждение, отзывы о книге «Czas burzy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.