Rosamunde Pilcher - Czas burzy

Здесь есть возможность читать онлайн «Rosamunde Pilcher - Czas burzy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Czas burzy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Czas burzy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Po śmierci matki, która w młodości zerwała kontakt z rodziną, Rebeka postanawia odwiedzić dziadków. Jedzie do Kornwalii, gdzie Baylissowie mieszkają, i tam wkracza w świat, który tylko wyrywkowo zna ze wspomnień matki. Stopniowo odkrywa rządzące nim prawa, zgłębia zasady zawiłej gry, jaką życie toczy z prawdą, aż uświadamia sobie, że to co ważne nie dzieje się z dnia na dzień…

Czas burzy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Czas burzy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Myślałam, że leżysz w łóżku – powiedziałam.

– Pettifer pomógł mi wstać zaraz po lunchu, bo znudziło mnie leżenie. O czym żeście tam rozmawiali?

– Pettifer pokazał mi kilka twoich obrazów.

– Pewnie uważasz je za bardzo staromodne. A wiesz, że teraz młodzi malarze wracają znów do realizmu? Wiedziałem, że to wróci. Musisz wziąć sobie któryś z tych obrazów. W pracowni jest ich masa, nikt ich nigdy nie uporządkował. Odkąd dziesięć lat temu zamknąłem tamten budynek, nigdy potem już tam nie zaglądałem. Pettifer, gdzie jest klucz od pracowni?

– W bezpiecznym miejscu, panie komandorze.

– Możesz wziąć klucz od Pettifera, pójść tam i pogmerać, czy coś ci się nie nada. Masz to gdzie powiesić?

– Mam mieszkanie w Londynie. Przydałby się tam jakiś obraz.

– Siedząc tutaj, myślałem jeszcze o czymś. W tej szafce na dole są jakieś wyroby z nefrytu, które masę lat temu przywiozłem z Chin i dałem Lizie. Teraz należą do ciebie. Jest jeszcze lustro, które zostawiła jej babcia – gdzie ono jest, Pettifer?

– W pokoju śniadaniowym, panie komandorze.

– Trzeba więc będzie przynieść je na dół i wyczyścić. Chcesz je mieć, prawda?

– Tak, chciałabym. – Poczułam dużą ulgę. Już się zastanawiałam, w jaki sposób poruszyć temat pamiątek po matce, a tu bez żadnej zachęty Grenville zrobił to za mnie. Po krótkim wahaniu postanowiłam więc kuć żelazo, póki gorące i przypomniałam o jeszcze jednej rzeczy. – I jeszcze było tu takie biurko z podnoszonym blatem…

– Co? – Grenville obrzucił mnie gniewnym spojrzeniem. – Skąd o tym wiesz?

– Mama powiedziała mi o tych rzeczach z nefrytu, o lustrze, a także o tym biurku. – Patrzył na mnie takim wzrokiem, że pożałowałam, iż w ogóle coś powiedziałam.

– To znaczy, jeśli to nie sprawi kłopotu, jeśli nikt go nie potrzebuje…

– Pettifer, pamiętasz to biurko?

– Tak jest, panie komandorze. Było w tej drugiej sypialni na poddaszu, ale nie pamiętam, czy ostatnio je tam widziałem.

– Więc bądź tak dobry i któregoś dnia go poszukaj. A teraz dołóż jeszcze do ognia… – Pettifer posłuchał. Grenville, patrząc na niego, nagle coś sobie przypomniał.

– Gdzie są wszyscy? Dom jest pusty. Słychać tylko szum deszczu.

– Pani Rogerowa pojechała na brydża. Myślę, że panna Andrea jest w swoim pokoju…

– A może byśmy napili się herbaty? – Grenville zrobił do mnie oko. – Napijesz się, prawda? Jakoś nie mieliśmy dotąd okazji lepiej się poznać. Albo ty mdlejesz przy kolacji, albo ja jestem za stary i za słaby, żeby wstać z łóżka. Dobrana z nas para, co?

– Chętnie napiję się z tobą herbaty.

– Niech Pettifer przyniesie ją tutaj.

– O, nie – poderwałam się. – Ja to zrobię. Pettifer cały dzień jest na nogach i wciąż biega po tych schodach z góry na dół. Dajmy mu trochę odpocząć.

– Dobrze. – Grenville wyglądał na ubawionego. Przynieś herbatę i duży półmisek grzanek z masłem.

Jeszcze wiele razy żałowałam, że w ogóle poruszyłam temat tego nieszczęsnego biurka. Prawda była taka, że nie można go było nigdzie znaleźć. Podczas gdy oboje z Grenville’em jedliśmy podwieczorek, Pettifer rozpoczął poszukiwania. Zanim przyszedł zabrać tacę przeczesał cały dom z góry na dół. Biurka nie było nigdzie.

Grenville nie bardzo mu wierzył.

– Pewnie go nie zauważyłeś. Twoje oczy są już równie stare jak moje.

– Jak mógłbym nie zauważyć biurka! – Pettifer poczuł się pokrzywdzony.

– Może – próbowałam ratować sytuację – ono zostało gdzieś oddane do naprawy? – Obaj panowie spojrzeli na mnie jak na głupka, więc szybko zamilkłam.

– A może jest w pracowni? – zaryzykował Pettifer.

– Do czego byłoby mi potrzebne biurko w pracowni? Przecież nie pisałem tam listów, tylko malowałem! Brakowałoby mi tam jeszcze tylko biurka! – Grenville był wyraźnie wzburzony.

Wstałam, żeby go jakoś załagodzić.

– Na pewno gdzieś się znajdzie – powiedziałam najbardziej uspokajającym tonem, na jaki tylko mogłam się zdobyć, po czym zebrałam brudne naczynia na tacę, aby znieść je do kuchni. Tam dołączył do mnie Pettifer, zmartwiony tym, co się stało.

– To niezdrowo dla pana komandora zanadto się podniecać… A mogę powiedzieć, panience, że on teraz uczepi się tego jak terrier szczura.

– To wszystko moja wina. Nie wiem, po co w ogóle o tym wspominałam…

– Ale ja to biurko rzeczywiście pamiętam. Nie mogę sobie tylko przypomnieć, kiedy ostatnio je widziałem. – Zaczęłam zmywać filiżanki i spodki, a Pettifer je wycierał. – I jeszcze jedno. Razem z tym biurkiem było takie krzesło w stylu chippendale. Nie pasowało do niego, ale zawsze stało przed nim. Miało siedzenie pokryte haftem, trochę wytartym, z ptakami, kwiatami i czymś tam jeszcze. I ono też zginęło… ale nie mam zamiaru mówić o tym panu komandorowi i panience też nie radzę.

Przyrzekłam, że nic o tym nie wspomnę.

– Zresztą – dodałam – tak czy siak, to nie ma dla mnie znaczenia.

– Ale ma dla pana komandora. Może i on był artystą, ale pamięć zawsze miał jak słoń, i to jest jedyna rzecz, której nie utracił. – Dodał jeszcze smutnym tonem: – Czasem wolałbym, żeby utracił.

Tego wieczoru, przed wyjściem na kolację, znów przebrałam się w brązową tunikę ze srebrnym haftem. W salonie był na razie tylko Eliot w nieodłącznym towarzystwie psa. Siedział przy kominku, popijał drinka i czytał popołudniową gazetę. Rufus leżał wyciągnięty na dywaniku jak kawałek drogiego futra. W świetle lampy tworzyli zgraną parę, ale moje wejście zakłóciło tę sielankę. Eliot wstał, upuszczając gazetę na siedzenie krzesła.

– O, Rebeka, jak się masz?

– Dziękuję, w porządku.

– Wczoraj wieczorem już się bałem, że zachorowałaś.

– Nie, byłam tylko zmęczona. Spałam potem do dziesiątej rano.

– Tak, mama mi mówiła. Napijesz się? Przytaknęłam, więc nalał mi sherry. Ja tymczasem przykucnęłam przy kominku i pieszczotliwie tarmosiłam psa za jedwabiste uszy.

Kiedy Eliot przyniósł mi drinka, spytałam:

– Czy on wszędzie z tobą jeździ?

– Tak, towarzyszy mi w garażu, w biurze, na obiedzie, w barze, gdziekolwiek się ruszę. Jest to najbardziej znany pies w tej części świata.

Usiadłam na dywaniku, a Eliot znów opadł na krzesło i przysunął sobie drinka. Po chwili zaproponował:

– Jutro muszę skoczyć do Falmouth. Mam się tam widzieć z jednym gościem w sprawie samochodu. Może chciałabyś pojechać ze mną, żeby zwiedzić trochę okolicę. Co ty na to?

Byłam zaskoczona, że to zaproszenie sprawiło mi aż taką przyjemność.

– To byłoby wspaniałe! – wyznałam.

– Nie ma tam nic aż tak zajmującego, ale może wynajdziesz sobie jakieś zajęcie przez godzinę lub dwie, kiedy będę załatwiał sprawy. Potem wstąpimy do takiej małej knajpki, gdzie podają pyszne „owoce morza”. Lubisz ostrygi?

– Owszem.

– I dobrze, bo ja też. A wracać będziemy przez High Cross, wtedy zobaczysz, gdzie normalnie mieszkamy z mamą.

– Twoja mama opowiadała mi o tamtym domu. Brzmiało to sympatycznie.

– Na pewno jest tam przyjemniej niż w tym mauzoleum.

– Ależ, Eliot, to nie jest żadne mauzoleum!

– Nigdy nie przykładałem wielkiej wagi do wiktoriańskich zabytków…

Zanim zdążyłam ponownie zaprotestować, dołączył do nas Grenville. Czy raczej usłyszeliśmy jego wolne kroki w dół po schodach, odgłosy rozmowy z Pettiferem – jego wysoki głos i basowy pomruk Pettifera – w końcu stukot laski Grenville’a po parkiecie hallu. Eliot zrobił do mnie minę i podbiegł otworzyć drzwi. Grenville wkroczył do salonu jak dziób potężnego, niezniszczalnego statku.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Czas burzy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Czas burzy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Rosamunde Pilcher - Días De Tormenta
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - September
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - Septiembre
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - Błękitna sypialnia
Rosamunde Pilcher
Colleen McCullough - Czas Miłości
Colleen McCullough
Poul Anderson - Stanie się czas
Poul Anderson
Robert Silverberg - Czas przemian
Robert Silverberg
libcat.ru: книга без обложки
Marina i Siergiej Diaczenko
Andrzej Sapkowski - Czas pogardy
Andrzej Sapkowski
Отзывы о книге «Czas burzy»

Обсуждение, отзывы о книге «Czas burzy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.