Petra Hammesfahr - Sefowa

Здесь есть возможность читать онлайн «Petra Hammesfahr - Sefowa» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Sefowa: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Sefowa»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Betty Theissen kieruje firmą budowlaną swojego teścia, od kiedy uległ on wypadkowi i znalazł się na wózku inwalidzkim. Młoda synowa z zaangażowaniem oddaje się pracy. Na drodze do szczęścia staje jednak jej własny mąż, Herbert Theissen, nadmiernie lubiący wesołe życie, drogie sportowe samochody, alkohol, młode śliczne dziewczęta i hazard.

Sefowa — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Sefowa», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Tak więc pozostał. Matka Theissena chciała najpierw wiedzieć, jak daleko posunęło się dochodzenie. Dina Brelach upewniła się krótkim spojrzeniem, jak się sprawy mają. Ponieważ wzruszył tylko niewyraźnie ramionami, więc odpowiedziała: – Nie dysponujemy jeszcze wszystkimi faktami.

Matka Theissena skinęła głową. – Wiem. Będą państwo mieli wszystkie fakty dopiero wtedy, kiedy będzie zeznanie jego żony.

– Zeznanie mamy już zaprotokołowane – wyjaśniła Dina Brelach. Georg się nie wychylał.

Matka Theissena roześmiała się krótko i lekceważąco. – Mają państwo na myśli zeznanie Betty. Mogłam się domyśleć. Ale Betty już od lat nie była jego żoną. Ona nią była.

Przy ostatnich słowach wyjęła z torebki kartkę, podsunęła ją przez stół Dinie i zażądała: – Niech państwo z nią porozmawiają. Jeśli państwo tego nie uczynią, od razu pójdę do prokuratora. Złożę na państwa skargę.

Georg spodziewał się bezpośredniego oskarżenia wymierzonego przeciwko Betty, ale do tego nie doszło. Na kartce był adres i nazwisko, Eugenie Boussier. – Spotkają się z nią państwo wieczorem – oznajmiła jeszcze matka Theissena, idąc już do drzwi. – W ciągu dnia raczej nie. Wtedy pracuje, a nie wiem dokładnie gdzie.

Piątkowy wieczór jako możliwy termin rozmowy z Boussier natychmiast w myśli skreślili. Dina chciała się zająć resztą rodziny Rasche, porozmawiać z córką. A Georg nie chciał samotnej konfrontacji z ostatnią przyjaciółką Theissena. Uważał to za niewskazane.

W weekend zastaliby pewnie Eugenie Boussier pod wskazanym adresem. Tyle że na weekend mieli już inne plany. Jeszcze zanim Georg zdążył zasugerować, że od czasu do czasu potrzebuje trochę prywatności, Dina zapytała: – Moglibyśmy załatwić to w poniedziałek? W przeciwnym razie musiałby pan sam pojechać do tej kobiety.

– Starczy w poniedziałek – odpowiedział. – I tak czekam jeszcze na raport z laboratorium kryminologicznego landu, a on dojdzie pewnie najwcześniej w połowie przyszłego tygodnia.

Dina Brelach była zdziwiona. – Ma pan jakieś wątpliwości?

Skinął głową, wskazując na róg biurka, gdzie leżała cienka teczka z obydwoma raportami i zeznaniem Betty Theissen.

Dina zagłębiła się w raportach, starannie je przestudiowała, po czym stwierdziła: – Ale numer! A czy ja od razu nie mówiłam, że jego buty są za czyste?! – Potem spytała: – Ma już pan jakiś pomysł, kto go mógł tam zanieść?

Georg miał więcej niż pomysł i jakoś zamierzał tego dowieść, jakkolwiek.

ROZDZIAŁ 6

Pół soboty Georg spędził na komendzie – wraz z Diną w swoim biurze, nad aktami dochodzeniowymi w sprawie morderstw w parku. Mimo że Dina przez pół nocy męczyła się w dyskotece, sprawiała świeże i rześkie wrażenie.

W piątkowy wieczór śledziła córkę Jensa-Dietera Rasche i jej chłopaka, poświęciła swój wolny czas, bo nie miała oficjalnego polecenia służbowego. Trwała przy swoich podejrzeniach z podobnym zapałem czy szaleństwem, z jakim Georg trzymał się Thomasa Lehnerera. Jednak w przeciwieństwie do niego Dina mogła poszczycić się sukcesami. W każdym razie ona je tym mianem określała.

Udało jej się podsłuchać rozmowę obserwowanych osób. Poza tym zaobserwowała dwie sceny ze znajomymi, w obu wypadkach młodymi mężczyznami, z których jeden miał rzucający się w oczy strój. Radykalna prawica! To z nim chłopak córki Raschego rozmawiał o Tonim. Śmieszne, ale i ten małolat, którym zajęli się koledzy w środę, też miał na imię Toni. Dina poczuła się teraz na świeżym tropie.

Koledzy wydzwaniali jeszcze, szukając reportera, który chciał zaprosić na wódkę bezdomnego. Dina szukała w zeznaniach świadków wskazówki, czy albo Toni, albo reporter pojawiali się tam już wcześniej. Oczywiście nie było żadnych bezpośrednich świadków czynu, tylko kilku mężczyzn, którzy znali te cztery ofiary, jeszcze na parę godzin przed śmiercią byli z nimi razem i wspólnie pili. Georg czterokrotnie zakrztusił się na widok liczby ich promili.

Pełni aż po kołnierzyk, to zdanie na dobre utkwiło mu w głowie. W przypadku Herberta Theissena lekarz sądowy powstrzymał się od podobnej uwagi. A przecież żaden z tych miejskich włóczęgów nie miał takiej zawartości alkoholu we krwi, jaką stwierdzono u Theissena. A mimo to byli bezradni, bezbronni, zupełnie zdani na cudzą łaskę.

Georg nie chciał się tym zajmować. Morderstwami w parku owszem, ale nie Theissenem. Nie tego dnia, którego zakończenie wywoływało już u niego drżenie w lędźwiach. Tyle że stale musiał do tego powracać.

Butelka wódki dla Herberta Theissena!

I irlandzka whisky dla Jensa-Dietera Rasche, Tullamore Dew w kamiennym dzbanie. W przypadku trzeciej ofiary był to Chivas Regal, drugiej Ballantine's, pierwszej zwykły Johnnie Walker. Tullamore Dew był zdecydowanie najdroższą lurą z tych wszystkich czterech marek.

– On coraz bardziej się w to angażuje – stwierdziła Dina. To, że użyła męskiego zaimka, nie miało tu najmniejszego znaczenia. Może po prostu nie chciała znowu denerwować Georga. – Za każdym razem coraz więcej wydaje na swoją rozrywkę. Jeśli zechce zostać przy whisky, to będzie miał teraz poważny problem. Ale może Tullamore to był już finał.

Irlandzka whisky wyprowadziła ją z równowagi. – Ta Rasche miała to też u siebie w domu. Stał tam na komodzie taki otwarty dzban, na tacy z czterema kieliszkami. Za każdym razem się uśmiechała, kiedy tam spoglądałam, jakby chciała powiedzieć, a teraz mi czegoś dowiedź. Ona sama nie pije, powiedziała mi to. Ale gdyby przyszli goście, chciałaby ich czymś podjąć. Przecież ona nie utrzymuje żadnych kontaktów, kto miałby ją odwiedzać?

Tego Georg nie wiedział. Nie wiedział też, gdzie i z kim ma spędzić sobotni wieczór. Niejasne uczucie gdzieś we wnętrzu mówiło mu, że byłoby zdecydowanie lepiej dla niego, gdyby odwołał spotkanie z Betty Theissen. Sprawy zawodowe mogłyby być dobrą wymówką, nawet całkiem naturalną. W końcu wiedziała, że należy do komisji specjalnej. A że przy wyjaśnianiu morderstwa robienie nadgodzin było na porządku dziennym, że wolne wieczory i weekendy były skreślane, to z pewnością byłby jej w stanie wytłumaczyć.

Niedzielny wieczór był zaplanowany zawodowo. Miał na kilka godzin dotrzymać towarzystwa Dinie. Śledzenie pani Rasche, przynajmniej tyle udało się wytargować Dinie od szefa komisji specjalnej. Wprawdzie nikt tak poważnie w to nie wierzył, ale co to szkodziło. Po prostu trzeba było uwzględnić coraz krótsze odstępy czasu pomiędzy kolejnymi morderstwami. Każdego dnia mogło się to znowu powtórzyć. Kto by w tej sytuacji miał ochotę narazić się potem na wyrzuty, że nie potraktował poważnie pewnego tropu?

Georg chciał najpierw zaprotestować przeciwko temu poleceniu, ale szybko doszedł do innego wniosku. Może sobotni wieczór będzie całkowitą klapą; tak jak się obecnie czuł, nie był w stanie całkiem tego wykluczyć. Wtedy byłby wdzięczny za coś innego, co by mógł robić następnego dnia.

Nie dało się odegnać upartych myśli. Butelka wódki! Dla Lehnerera miała tylko resztkę sherry. Nie mógł z nią iść na kolację. A leżenie z nią pośród tych wszystkich luster w ogóle nie wchodziło w grę. Wszystkie te puste butelki w barku. I kanapki z pomidorem. Brak pieniędzy w domu! Nic dziwnego, jak się miało w domu pijaka i hazardzistę. Ale pełna butelka wódki znalazła się mimo wszystko, kiedy była potrzebna! Dziwne, na jakie myśli naprowadziły go akta morderstw w parku. Płynące z tego wnioski nie były dziwne, tylko przerażające.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Sefowa»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Sefowa» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Peter Geye - Safe from the Sea
Peter Geye
Peter Baxter - SAAF's Border War
Peter Baxter
Petra Reichert - Angst?
Petra Reichert
Petra Reichert - Gedankenspuk?
Petra Reichert
Petra Vetter - Meermädchen
Petra Vetter
Petra Gabriel - Tod eines Clowns
Petra Gabriel
Petra Häußer - Heimatstadt
Petra Häußer
Отзывы о книге «Sefowa»

Обсуждение, отзывы о книге «Sefowa» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.