Dwoma palcami trzymając butelkę za szyjkę, przeszedł przez pokój, – już czysty i odmalowany, z kilkoma nowymi meblami, które zastąpiły połamaną różową kanapę i porysowany metalowy stół. Nigdy wcześniej nie było mu tak trudno zabrać się do roboty. Jego głównymi zaletami były trzeźwość umysłu i determinacja. Zawsze wiedział, czego chce, i zawzięcie do tego dążył. Wytyczał sobie cel i nie spoczął, dopóki go nie osiągnął.
Wiele trudu go kosztowało, żeby ponownie skłonić własny mózg do myślenia o tej burzliwej nocy sprzed szesnastu lat, kiedy zginął Harley Taggert. Mnóstwo pytań na ten temat nadal pozostawało bez odpowiedzi.
Niewiele informacji udało mu się dotychczas zdobyć. Ostatni tydzień spędził za kierownicą. Usiłował rozmawiać z funkcjonariuszem wydziału śledczego i świadkami, którzy widzieli Harleya w ostatnich kilku godzinach jego życia lub byli przy tym, jak samochód Mirandy wjechał w ciemną toń jeziora. Ale minęło wiele lat, wspomnienia się zatarły, zmieniło się spojrzenie na te wypadki, a archiwalne akta zamkniętej sprawy leżały ukryte głęboko w jakiejś zamkniętej na trzy spusty szafie.
Szeryf McBain, oficer odpowiedzialny za to śledztwo, zmarł na raka wątroby, a inni funkcjonariusze, z których żaden już nie piastował dawnej funkcji, mieli zamknięte usta i zamgloną pamięć. Wydawało się, że mówią szczerze, lecz się postarzeli, byli zmęczeni i niezbyt zainteresowani powrotem do sprawy, która została zakwalifikowana jako wypadek. Krążyły plotki, że albo Neal Taggert albo Dutch Holland zapłacił za wyciszenie sprawy.
Kane stawiał raczej na Dutcha.
Znów podszedł do starego drewnianego biurka, które kupił w sklepie z używanymi meblami. Zerknął do notatek, skrzywił się i zacisnął pięści. Nie tylko Harley zginął wówczas w niewyjaśnionych okolicznościach. Kilka dni wcześniej Jack Songbird spadł z klifu w Stone Illahee i zabił się. Hunter Riley, który najwyraźniej chodził z Mirandą Holland, nagle gdzieś zniknął. Po mieście krążyły wtedy plotki, że wykorzystał jakąś młodą dziewczynę i ukradł samochód. Riley zwiał z kraju, zaczepił się w firmie Taggertów gdzieś w Kanadzie i zapadł się pod ziemię. Kendall Forsythe, załamana po śmierci Harleya, w końcu wyszła za Westona Taggerta.
Myśl! Kane zaczął przeglądać kopie oryginalnych raportów policyjnych. Oficjalną przyczyną śmierci Harleya Taggerta było zatonięcie, ale naprawdę, to albo uderzył się głową o kamień bądź o inny ostry przedmiot, gdy wypadł z łódki, albo ktoś go skatował, zanim wyrzucił jego bezwładne ciało za burtę.
Kiedy policja przeszukała zatokę, żeby znaleźć jakiś ślad czy narzędzie zbrodni, wśród odpadków w szlamie znaleziono tylko mały pistolet.
Czy ta broń miała jakikolwiek związek z tamtym przestępstwem? A może to tylko zbieg okoliczności, że pistolet znajdował się niedaleko ciała?
Kane sięgnął po szklankę stojącą na stole. Rąbkiem podkoszulka wytarł ją z kurzu i nalał sobie do pełna. Kluczem do odkrycia prawdy były rozmowy z jak największą liczbą ludzi i porównanie ich opowieści.
Zamierzał zacząć od Claire. Nie był to wybór logiczny. Po prostu chciał – bardzo chciał – znów się z nią zobaczyć. Stawała się jego obsesją. Zdawał sobie z tego sprawę. Myśl, Moran, myśl! Używaj tego, co masz pod kopułą!
Tak wiele się wydarzyło w ciągu szesnastu lat! Przez ostatnich kilka miesięcy badał tropy, usiłował odnaleźć wszystkich ludzi – podejrzanych? – którzy mieli z tym jakiś związek.
Siedząc na brzeżku krzesła, otworzył kołonotatnik pełen nazwisk wszystkich aktorów tej tragedii.
Neal Taggert po zawale, który o mały włos nie stał się przyczyną jego śmierci, ustąpił ze stanowiska prezesa Korporacji Taggertów. Jego miejsce zajął Weston. Córka Paige większość czasu spędzała przy ojcu i opiekowała się nim.
Weston ożenił się z Kendall Forsythe. Urodziła mu córkę Stephanie, która teraz ma piętnaście lat. Pobrali się niedługo po śmierci Harleya i nie mieli innych dzieci. Podobno ich małżeństwo nie należało do udanych. Ani Weston, ani Kendall nie mieli alibi na tę noc, ale szeryf wykluczył ich z grona podejrzanych. Podobnie jak wszystkich innych. Oficjalne orzeczenia stwierdzały, że śmierć Harleya była wypadkiem. Niczym więcej.
Hank i Ruby Songbirdowie przeszli na emeryturę i nadal mieszkali w Chinook, gdzie prowadzili parking dla domów na kółkach. Tuż po śmierci Jacka wyprowadzili się z dawnego domu. Ruby nigdy nie pogodziła się ze śmiercią syna. Stała się smutną, zadumaną kobietą. Mówiono, że rozmawia sama ze sobą w języku swego narodu i wciąż przesiaduje w oknie, wpatrując się w klif, z którego spadł Jack.
Crystal tamtego lata wyjechała z Chinook, skończyła szkołę średnią i college, wyszła za lekarza z Seattle i tam też mieszkała. Rzadko odwiedzała rodziców i chyba nie miała najprzyjemniejszych wspomnień z tego miasteczka na wybrzeżu.
Co do Hollandów, to ich dzieci stanowiły interesujący rozdział tej historii. Miranda nigdy nie wyszła za mąż i wedle wszelkich dostępnych Kane’owi źródeł rzadko umawiała się z mężczyznami. Całkowicie poświęciła się karierze zawodowej, którą łatwo można było zrujnować, gdyby ktoś udowodnił, że jest zamieszana w śmierć Harleya Taggerta.
Tessa nieustannie zmieniała mieszkania w Południowej Kalifornii. Zarabiała na życie – podobnie jak jej matka przed ślubem z Dutchem – malarstwem lub grą na gitarze i śpiewem w jakimś podrzędnym lokalu w Los Angeles. Była osobą z natury towarzyską, lubiła przyjęcia, często karano ją za przekraczanie prędkości, jazdę pod wpływem środków odurzających lub posiadanie narkotyków – raz kokainy i dwa razy marihuany. Miała kilku mężczyzn, którzy pracowali w rozrywce, ale podobnie jak Miranda nigdy nie stanęła na ślubnym kobiercu.
Została jeszcze Claire. Piękna, żywiołowa, zagadkowa Claire, która uciekła z Chinook, poślubiła starszego pana i urodziła mu dwoje dzieci, a potem, jak się okazało, jej mąż miał przygodę miłosną z dziewczyną syna.
– Sukinsyn – mruknął Kane, wlewając w gardło kolejny łyk whisky. Claire zasługiwała na coś lepszego. Jak każda kobieta. Miał nadzieję, że nigdy osobiście nie pozna Paula St. Johna.
Zerknął na zegarek i skrzywił się. Wiele by dał, żeby uniknąć kolejnego spotkania. Ale musiał mu stawić czoło, jeśli kiedykolwiek chce dokończyć książkę.
Poranny deszcz przestał padać i na niebie pojawiły się wysokie chmury, przez które przedzierały się promienie słońca. Nad lasem unosiła się ciepła mgiełka. Kałuże powoli schły. Wsiadając do dżipa, Kane odczuł starą ranę z wojny. Weston Taggert był ostatnią osobą, z którą miał ochotę się spotkać, ale musiał wiedzieć, co starszy brat Harleya ma do powiedzenia na temat wydarzeń sprzed szesnastu lat.
W Chinook zaparkował naprzeciwko najnowszego budynku w miasteczku – dwupiętrowego biurowca z widokiem na zatokę. Była to siedziba nowego zarządu firmy Taggertów. Kane minął recepcję, wsiadł do windy i wjechał na pierwsze piętro, gdzie za podwójnymi dębowymi drzwiami stało biurko.
– Kane Moran – przedstawił się drobnej kobiecie z krótkimi rudymi włosami i malutkimi ustami. Na uszach miała słuchawki. Spojrzała na niego spod długich rzęs. – Mam umówione spotkanie z panem Taggertem.
Szybko przejrzała kalendarz spotkań i znalazła jego nazwisko. Nacisnęła przycisk w aparacie telefonicznym, żeby go zaanonsować. Po kilku sekundach znalazł się w przestronnym narożnym gabinecie z oknami od podłogi do sufitu. Prawdziwe drzewa rosły w olbrzymich glinianych donicach, stojących na miękkiej brązowej wykładzinie. Pod ścianą był barek, w rogu naprzeciwko dwie kanapy, a przed szklaną ścianą stało masywne biurko z drzewa różanego, przy którym czekał na niego Weston w garniturze za ponad tysiąc dolarów.
Читать дальше