Wladimir Sawczenko - Retronauci

Здесь есть возможность читать онлайн « Wladimir Sawczenko - Retronauci» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Kraków, Год выпуска: 1989, Издательство: Wydawnictwo Literackie, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Retronauci: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Retronauci»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Zebrane opowiadania prezentują rozmaite odmiany literatury sf od „powieści kryminalnej w czterech trupach” do interesującej parafrazy motywu wehikulu czasu. Pisarz rezygnuje niekiedy z zasady prawdopodobieństwa naukowego na rzecz fantazji paradoksalnych hipotez i eksperymentów intelektualnych. Jego utwory dobrze osądzone są w codzienności radzieckiej, wiele tu trafnych obserwacji obyczajowych i humoru.

Retronauci — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Retronauci», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Czyścili potem Bułygina przez dwa dni. I ten wypadek również spowodował atak serca u doktora.

A w Centrum Sterowania Lotami za pulpitem dowodzenia stanął dubler, zastępca Bułygina — i wszystko znakomicie przeprowadził. Prace nad „Hangarem–1” idą teraz normalnym trybem.

Gleb Worotilin oprócz pochwały dla Ryndyczewicza wystarał się, żeby 10 % „oszczędności” (ceny nieudanego wystrzelenia i połączenia) przelano na nasze konto. Tak Rynda został „jedynym żywicielem” i teraz możemy rozszerzać działalność nie tylko w sensie zakupów i zamówień, ale — co najważniejsze — wszędzie jeździć i szukać odpowiednich ludzi, trenować ich. Przecież jak dotąd jest nas trzech. A jeśli uwzględnić, że Bahryj z wielu (nie całkiem dla mnie jasnych) przyczyn jest w naszym zespole bardziej trenerem niż graczem, to zostaje nas dwóch: ja i Rynda.

Ryndyczewicz jest, jak się to mówi, z ludu. Był traktorzystą w swojej wsi białoruskiej, potem budowniczym, elektromonterem, ślusarzem, tokarzem złota rączka.

Skończył zaocznie studia. Swój dyplom ocenia z humorem.

Jest człowiekiem kulturalnym „odtąd—dotąd”, minimalnie, na tyle, żeby zrozumieć, co nadaje telewizja. A do tego jeszcze jest egocentryczny, przewrażliwiony, uparty jak osioł — nic dobrego.

O sobie nie będę mówił, lecz myślę, że wiele moich cech nie cieszy wcale szefa. I jeśli wybrał nas dwóch spośród tysięcy, to nie dla przymiotów ducha i nie dla pięknych oczu (to ja mam piękne oczy: niebieskie z granatową obwódką; z ich powodu oraz blond włosów biorą mnie za mieszkańca Północy — chociaż w rzeczywistości jestem z Bierdiańska nad Morzem Azowskim), lecz z powodu absolutnej pamięci, głównej zalety wymaganej w naszej pracy. Zaletą Ryndyczewicza było to, że po pierwszym pokazie opanowywał wszystkie operacje z ich niuansami — zadziwiając przy tym przełożonych; moją zaś to, że w naszym Instytucie Mikroelektroniki zasłynąłem już na pierwszym roku jako chodzący poradnik, bibliograficzny periodyk i encyklopedia (chociaż wybierając się na te studia miałem nadzieję, że stanę się sławny z innego powodu). Dzięki tej sławie odszukał nas Bahryj. Pamięć absolutna — zdolność zapamiętywania wszystkiego aż do najdrobniejszych szczegółów i odtwarzania bez trudu oraz w dowolnej kolejności — to nie tylko jakby techniczna nasza właściwość: według wyjaśnień Bahryja—Bagriejewa jest to druga (a może nawet pierwsza) postać naszego istnienia.

Jesteśmy retronautami, ludźmi umiejącymi płynąć pod prąd czasu.

Poruszanie się za pomocą energii pod prąd czasu: tylko nacisnąć klawisz lub przełącznik i w drogę — nie jest możliwe. Czas sam w sobie to ogromna energia, energia strumienia materii, rodzącego i unoszącego światy. Majakowski marzył: Wprząc by ten czas w transmisyjny pas, przełożyć z wolnego na pełny kurs! Żeby nie zegar pokazywał czas, lecz żeby uczciwie czas godziny niósł [2] * Włodzimierz Majakowski, Kemp „Nit Gedajget”. Przełożył Leon Pasternak. *. W istocie tak się właśnie dzieje: czas porusza i zegary, i mnie, który je nakręcam, i obieg materii w procesach przyrody, które zasilają, „nakręcają” mnie, planety i słońca, wszystko.

Energia spoczynkowa ciał E = mc2 jest właśnie energią ruchu — istnienia ciał w czasie. Próba zatrzymania powoduje anihilację.

…Zdarzało mi się czytać w utworach science fiction: zapłaci facet milion i z przyjaciółką przenosi się w czasie, żeby popatrzeć na męki pierwszych chrześcijan albo na Noc świętego Bartłomieja. Dla lepszego trawienia. Można powiedzieć — leżąc i czkając. Nie, kochani, czas to nie jest przestrzeń, forsa znaczy tu tak samo mało, jak i energia.

Bahryj—Bagriejew poszedł inną drogą, nie zaczynał od energii, techniki, lecz od człowieka. Metodą informatyczną, co już samo przez się, przy swej całej teoretycznej ścisłości, jest bliższe sztuce niż technice.

Wyjściową hipotezą było to, że człowiek, jak każda istota, jest czterowymiarowy. Nie dość na tym, ma on dwa różne „wymiary w czasie”. Pierwszy — biologiczny: mniej więcej półsekundowy interwał jednoczesności, do którego są dostosowane nasze ruchy, słowa, bicie serca. Dzięki niemu postrzegamy nasz świat właśnie takim: gdyby, powiedzmy, składał się z tysięcznej części sekundy, to zamiast niskich tonów, słyszelibyśmy serie trzasków… i żegnaj, muzyko!

Przed retromisją bierzemy preparat petoilu, który rozciąga interwał jednoczesności do kilku sekund — i coś strasznego, jak zmienia się otaczający nas świat!

Ale oprócz interwału biologicznego jednakowego dla wszystkich wyższych kręgowców istnieje też inny, w którym ludzie zauważalnie dominują nad pozostałymi stworzeniami: psychiczny. Pamięć. I tym ludzie różnią się nie tylko od zwierząt, ale i między sobą.

Pamięć… Na pierwszy rzut oka wydaje się, iż można ją przyrównać do postrzegania w przestrzeni: im dalej jest przedmiot, tym trudniej go zobaczyć, podobnie: im bardziej odległe w czasie jest zdarzenie, tym trudniej je sobie przypomnieć. Lecz dlaczego, powiedzcie, zdarzenie z odległej przeszłości niezwykle wyraźnie przypomina się w miejscu, gdzie się dokonało — przecież w czasie miejsca te przemieściły się tak jak inne? Dlaczego na starość ludzie najlepiej pamiętają zdarzenia z młodości i dzieciństwa? Dlaczego w ogóle można przypominać sobie dawne i najdrobniejsze fakty wraz ze szczegółami, nawet wzrokowo? A sny, w których widzimy dawno umarłych albo ludzi, którzy już zniknęli z naszego życia?… Wiele jest tu jeszcze pytań.

I odpowiedź na nie jest jedna: dlatego, że działo się to z nami. Wszystko, co przeżyliśmy kiedykolwiek, całkowicie pozostaje w pamięci. Wszystko zachowuje się: stłuczenia, rozkosz jedzenia albo miłości, spotkania, sny… i nawet kiedy mocno spaliśmy, to pamiętamy, że nic się nie śniło. Dlatego, że jest inne określenie czasu — istnienie. I prawdziwa czterowymiarowa istota, Człowiek a nie jego zdjęcie, zmieniający się obraz — to długa wijąca się razem z Ziemią w czterowymiarowym kontinuum taśma—rzeka jego życia: jej źródło to narodziny, ujście… także wiadomo co.

I, co najważniejsze, zakres jego świadomego istnienia zależy od interwału i informacyjnej pełni pamięci — a mianowicie jej części poddającej się sterowaniu, podporządkowanej woli i rozumowi.

Opowiadam to, co Bahryj wykładał nam na zajęciach i treningach. Dużo wykładał, wiele nas nauczył — i wszystko to było tak niezwykłe, odmienne jakoś od tego, co pisze się o czasie i pamięci we współczesnych czasopismach i książkach (przecież czytam nowości), że przyszła mi do głowy pewna interesująca hipoteza. Myślałem o niej tak i siak, dopasowywałem do niej wyniki obserwacji szefa i wszystko układało się, jak się to mówi, w kolor:

— i owa nieprzeciętna wiedza…

— i osobowość Bahryja—Bagriejewa: jego bezkompromisowość, całkowite poświęcenie się sprawie, bezinteresowność i obojętność na to, czy dany wynik przyniesie mu osobistą korzyść, a oprócz tego ta ogromna erudycja — od fizyki do jogi, od gry aktorskiej do układów elektronicznych, jakiś nadmiar we wszystkim, jego wiedzy, sił, zdolności wystarczyłoby dla kilku osób…

— a przede wszystkim pewna osobliwość w postępowaniu: nigdy nie brał udziału w retromisjach w celu zmiany rzeczywistości, natomiast podczas treningu ze mną albo ze Sławkiem — zawsze chętnie (bez niego nigdy byśmy się nie nauczyli); trzeba znać tę poezję retronautyki — te uczucia, jakie wtedy cię ogarniają, oraz potem, kiedy zmieniłeś rzeczywistość, poczucie władzy nad czasem, pełne dystansu pojmowanie świata — żeby zrozumieć dziwne zachowanie się człowieka, który nauczył innych, jak przeprowadzać retromisje, sam zaś nie bierze w nich udziału.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Retronauci»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Retronauci» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Retronauci»

Обсуждение, отзывы о книге «Retronauci» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x