Robert Heinlein - Dubler

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Heinlein - Dubler» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 2000, ISBN: 2000, Издательство: Amber, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dubler: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dubler»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Rok 2100. Lorenzo Smythe, bezrobotny aktor, ma zagrać największą rolę w życiu — wcielić się w postać zaginionego na Marsie przywódcy Ziemian. Stawką jest pokój lub międzyplanetarna wojna. Lecz galaktyczna maskarada nieoczekiwanie się przedłuża, a Lorenzo może zostać uwięziony w swojej roli na zawsze...
Otrzymała nagrodę Hugo w 1956.

Dubler — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dubler», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Dotarłem właśnie do: „Chodźmy teraz razem, głosząc wszystkim wolność…”, gdy usłyszałem za plecami jakieś zamieszanie.

— Panie Bonforte! — zawołałem. — Doktorze! Doktorze, szybko!

Pan Bonforte szarpał mnie za ubranie zdrową, prawą dłonią i próbował powiedzieć mi coś bardzo ważnego. Nie potrafił, jego biedne usta zawiodły i niezłomna wola nie była w stanie zmusić do pracy nieposłuszne, słabe ciało.

Wziąłem go w ramiona… Wkrótce jego oddech zaczął słabnąć i nastąpił koniec.

Zabrali ciało windą na dół. Towarzyszyli mu Dak i Capek. Ja byłem zbędny. Rog podszedł i poklepał mnie po ramieniu, potem się oddalił. Penny uczyniła to samo.

Znowu wyszedłem na balkon. Musiałem odetchnąć świeżym powietrzem, choć było to dokładnie to samo powietrze, które maszyna pompowała do salonu. Mimo to czułem się lepiej.

Zabili go. Wrogowie zabili go tak bezbłędnie, jakby wbili mu nóż pod żebro. Pomimo wszystko, co zrobiliśmy, ryzyka, jakie podjęliśmy, zamordowali go. Najbrudniejsze morderstwo!

Czułem się martwy wewnętrznie, ogłuszony wstrząsem. Widziałem „własną” śmierć. Widziałem znowu, jak umiera mój ojciec. Rozumiem teraz, dlaczego tak rzadko udaje się uratować jedno z syjamskich bliźniąt. Czułem się pusty w środku.

Nie wiem, jak długo tam stałem. Wreszcie usłyszałem za plecami głos Roga.

— Szefie? Obróciłem się.

— Rog! — zawołałem z naciskiem. — Nigdy więcej mnie tak nie nazywaj. Proszę!

— Szefie — powtórzył. — Wiesz, co musisz teraz zrobić? Wiesz?

Poczułem zawrót głowy i ujrzałem jego twarz jak za mgłą. Nie wiedziałem, o co mu chodzi… Nie chciałem wiedzieć, o czym on mówi.

— Co masz na myśli?

— Szefie… jedna z postaci umiera… ale spektakl trwa. Teraz nie możesz się wycofać.

Bolała mnie głowa, nie mogłem zogniskować wzroku. Rog zdawał się zbliżać i oddalać ode mnie, jego głos snuł się wokoło.

— …odarli go z szansy dokończenia pracy. Musisz wykonać ją za niego. Musisz go wskrzesić!

Potrząsnąłem głową i ogromnym nakładem sił wziąłem się w garść.

— Rog, nie wiesz, co mówisz. To okropne, wręcz groteskowe! Nie jestem mężem stanu. Jestem cholernym aktorem! Robię miny i rozśmieszam ludzi. Tylko do tego się nadaję.

Ku mojemu przerażeniu usłyszałem, że wypowiedziałem te słowa głosem Bonforte’a.

Rog spojrzał na mnie.

— Wydaje mi się, że do tej pory szło ci świetnie. Próbowałem zmienić głos, usiłowałem odzyskać kontrolę nad sytuacją.

— Rog, jesteś zdenerwowany. Kiedy się uspokoisz, zrozumiesz, jakie to idiotyczne. Masz rację: spektakl trwa. Ale nie w ten sposób. W tym przypadku jedyną właściwą reakcją będzie twoja promocja. Wygraliśmy wybory, masz większość, teraz musisz jedynie przejąć urząd i ciągnąć nadal tę robotę.

Spojrzał na mnie i ze smutkiem pokręcił głową.

— Zrobiłbym to, gdybym mógł, przyznaję. Ale nie mogą. Szefie, czy pamięta pan to zamieszanie na spotkaniach komitetu? Tylko pan trzymał ich na wodzy. Cała koalicja egzystowała wyłącznie dzięki sile osobowości i przywództwu jednego człowieka. Jeśli pan teraz nie zostanie z nami, nie będzie kontynuował dzieła, dla którego on żył… i umarł… wszystko się rozleci.

Nie miałem żadnego argumentu, żeby mu odpowiedzieć. Być może ma rację… Przez ostatnie półtora miesiąca miałem okazję obserwować tryby napędzające politykę.

— Rog, nawet, jeśli to, co mówisz, jest prawdą, twoja propozycja jest niewykonalna. Z trudem udało nam się przebrnąć przez cały ten cyrk, pokazywałem się publicznie wyłącznie w starannie wyreżyserowanych okolicznościach. Omal nas nie przyłapali i dobrze o tym wiesz. Ale powtarzać to bez przerwy dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku, jeśli cię dobrze zrozumiałem… nie, to niewykonalne. To po prostu niemożliwe. Nie potrafię tego zrobić!

— Potrafisz! — Pochylił się w moją stronę i rzekł z mocą: — Rozmawialiśmy już na ten temat i znamy zagrożenie równie dobrze, jak ty. Istnieje jednak szansa, że uda ci się utrzymać w tym wcieleniu. Na początek dwa tygodnie w przestrzeni, do licha, niechby i miesiąc, jeśli trzeba! Przez cały czas będziesz się uczył, czytał jego dzienniki, pamiętniki z lat chłopięcych, notesy, będziesz nasiąkał tą wiedzą. Wszyscy ci pomożemy.

Nie odpowiedziałem.

— Słuchaj, Szefie — ciągnął. — Nauczyłeś się już, że osobowość polityczna to nie jest pojedynczy człowiek. To cała grupa, związana ze sobą wspólnym celem i wspólnymi przekonaniami. Straciliśmy kapitana naszej drużyny, musimy teraz znaleźć drugiego. Ale drużyna wciąż istnieje.

Na balkonie nagle pojawił się Capek. Nawet nie widziałem, kiedy przyszedł. Odwróciłem się w jego stronę.

— Czy i pan tak uważa, doktorze?

— Tak.

— To pański obowiązek — dodał Rog. Capek odparł powoli:

— Nie ująłbym tego w taki sposób. Mam nadzieję, że pan się zgodzi. Ale, do cholery, nie jestem pańskim sumieniem. Wierzę w wolną wolę, choć może zabrzmi to dziwnie w ustach medyka. — Obejrzał się na Cliftona. — Lepiej niech zostanie teraz przez chwilę sam, Rog. On wie, że teraz wszystko zależy tylko od niego.

Wyszli niemal natychmiast, ale nie dane mi jeszcze było pozostać samemu.

Pojawił się Dak. Ku mojej ogromnej uldze i wdzięczności nie nazywał mnie „Szefem”.

— Cześć, Dak.

— Się masz. — Przez chwilę palił i w milczeniu obserwował gwiazdy. Wreszcie spojrzał na mnie.

— Staruszku, przeszliśmy już razem to i owo. Znam cię i zawsze cię poprę, bronią, forsą, pięścią, kiedy tylko zapragniesz. I nie będę zadawał żadnych pytań. Jeśli zamierzasz nas teraz opuścić, nie pomyślę o tobie ani trochę gorzej. Zrobiłeś, co mogłeś, i okazałeś wielką szlachetność.

— Eee… dzięki, Dak.

— Jeszcze słówko i już mnie nie ma. Pamiętaj jedno: jeśli zdecydujesz, że nie możesz nam pomóc, ten brudny sukinsyn, który go tak urządził, zwycięży. Pomimo wszystko, co razem osiągnęliśmy, to właśnie oni zwyciężą zakończył i wrócił do pokoju.

Czułem, jak wahanie rozdziera mój umysł, a potem po prostu poddałem się fali rozżalenia nad własnym losem. To nie w porządku! Mam własne życie, które chcę przeżyć. Jestem u szczytu moich możliwości, wielkie sukcesy zawodowe wciąż jeszcze na mnie czekają. Nie mieli prawa skazywać mnie na wiele lat, może na całe życie, na pozostawanie anonimowym cieniem w roli innego człowieka. Publiczność zapomni o mnie, agenci także. Z pewnością uznają mnie za zmarłego.

To nie w porządku. Żądają ode mnie zbyt wiele.

Po chwili otrząsnąłem się, próbując nie myśleć. Matka Ziemia wisiała wciąż — niezmieniona i spokojna — na czarnym niebie. Ciekaw byłem, jak tam czczą naszą noc wyborczą. Mars, Jowisz i Wenus także były w zasięgu wzroku, zawieszone niczym medale wśród zodiaku. Nie mogłem, rzecz jasna, dostrzec Ganimedy, podobnie jak odległej kolonii na Plutonie.

Bonforte nazwał je kiedyś Światem Nadziei.

A oni złożyli na moje barki brzemię ożywienia go.

Czy starczy mi sił? Czy mogę sprostać jego szlachetnym zamiarom? Czego by ode mnie zażądał? A co uczyniłby on, Bonforte, gdyby znalazł się na moim miejscu?

Ktoś poruszył się cicho za moimi plecami. Obejrzałem się. Za mną stała Penny. Objąłem ją wzrokiem.

— Teraz ciebie tu przysłali? Masz mnie przekonać, przebłagać?

— Nie.

Nie powiedziała nic więcej i wydawało się, że ode mnie także nie oczekuje odpowiedzi. Nie patrzyliśmy na siebie. Milczenie przeciągało się. Wreszcie sam je przerwałem:

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dubler»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dubler» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Heinlein - Sixième colonne
Robert Heinlein
Robert Heinlein - En terre étrangère
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Piętaszek
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Viernes
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Csillagközi invázió
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Fanteria dello spazio
Robert Heinlein
libcat.ru: книга без обложки
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Citizen of the Galaxy
Robert Heinlein
Отзывы о книге «Dubler»

Обсуждение, отзывы о книге «Dubler» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x