Robert Heinlein - Dubler

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Heinlein - Dubler» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 2000, ISBN: 2000, Издательство: Amber, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dubler: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dubler»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Rok 2100. Lorenzo Smythe, bezrobotny aktor, ma zagrać największą rolę w życiu — wcielić się w postać zaginionego na Marsie przywódcy Ziemian. Stawką jest pokój lub międzyplanetarna wojna. Lecz galaktyczna maskarada nieoczekiwanie się przedłuża, a Lorenzo może zostać uwięziony w swojej roli na zawsze...
Otrzymała nagrodę Hugo w 1956.

Dubler — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dubler», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Penny westchnęła cicho i znów zemdlała.

10

Jakoś udało nam się dotrwać do ostatniego dnia. Nie usłyszeliśmy już więcej o Billu. Listy pasażerów wykazały, że w dwa dni po nieudanym sabotażu uciekł na Ziemię. Jeśli nawet jakaś część tej historii przeniknęła do mass mediów, nigdy się o tym nie dowiedziałem. Quiroga nie wspomniał też o niej ani słowem w swojej przemowie.

Pan Bonforte czuł się coraz lepiej i wkrótce stało się jasne, że będzie mógł podjąć swoje zadania po wyborach. Paraliż wprawdzie nie ustąpił, ale nawet na to mieliśmy sposób. Zaraz po ogłoszeniu wyników uda się na dłuższe wakacje — rutynowa praktyka, robi tak prawie każdy polityk. Urlop spędzi na „Tomie”, bezpiecznie i poza wszelkim zasięgiem. W czasie podróży ja miałbym zostać przeniesiony z powrotem na Ziemię, a Szef ulec lekkiemu udarowi mózgu, spowodowanemu napięciem w czasie kampanii.

Rog będzie musiał załatwić sprawę z odciskami palców, ale ta akurat sprawa mogła czekać choćby i rok.

W dniu wyborów byłem szczęśliwy jak szczeniak, bawiący się piłką. Moja rola dobiegła końca, choć miałem jeszcze do wykonania pewne zadanie. Nagrałem już nawet dla ogólnej sieci dwa przemówienia. Jedno uprzejmie akceptujące zwycięstwo, drugie — wspaniałomyślnie przyznające porażkę. Gdy ostatnie słowa znalazły się na kasecie, złapałem Penny i wycałowałem. Chyba nawet nie miała nic przeciwko temu.

Teraz miał nastąpić finał: pan Bonforte życzył sobie obejrzeć mnie — jako siebie — zanim pozwoli mi odejść. Nie miałem nic przeciwko temu. Obecnie, kiedy napięcie już minęło, nie czułem oporów przed spotkaniem: gra dla czystej rozrywki to dla mnie jak skecz, choć zagram go bardzo poważnie. Co ja mówię? Poważna gra stanowi kwintesencję komedii.

Cała rodzina zbierze się w górnym salonie — głównie dlatego, że pan Bonforte nie widział nieba od wielu tygodni i bardzo chciał je zobaczyć. Będą słuchać moich wypowiedzi i opijać zwycięstwo lub topić smutek, przysięgając, że następnym razem pójdzie lepiej. Ale to już mnie nie dotyczy. To była moja pierwsza i ostatnia kampania polityczna i mam już serdecznie dość wszelkiej polityki. Nie jestem wcale pewien, czy wrócę również do aktorstwa. Nieprzerwana gra przez całe sześć tygodni jest równa około pięciuset zwykłym wystąpieniom. To bardzo, bardzo dużo.

Wwieźli go do windy w fotelu na kółkach. Pozostawałem poza zasięgiem jego wzroku, dopóki nie ułożyli go na kanapie. Dopiero wtedy wszedłem — człowiek ma prawo ukryć własną słabość przed obcymi. Poza tym chciałem mieć swoje wejście.

Zaskoczył mnie tak, że omal nie wypadłem z roli. Wyglądał jak mój ojciec! Byliśmy do siebie o wiele bardziej podobni, niż którykolwiek z nas do mojego prawdziwego ojca, ale „rodzinne” podobieństwo istniało. Wiek też się zgadzał, ponieważ Bonforte wydawał się starcem. Nie mam pojęcia, o ile się postarzał. Był bardzo chudy i zupełnie posiwiał.

Natychmiast odnotowałem sobie w myśli, że w czasie zbliżających się wakacji w przestrzeni muszę ich wszystkich przygotować do ponownej zamiany. Capek z pewnością potrafi go trochę podtuczyć, a jeśli nie, jest wiele sposobów, żeby szczupłego człowieka uczynić nieco grubszym, nie uciekając się do wypychania odzieży. Włosy ufarbuję mu osobiście. Spóźnione podanie do wiadomości publicznej informacji o udarze ukryje wszelkie inne rozbieżności. W końcu rzeczywiście zmienił się bardzo w ciągu tych kilku tygodni. Należało tylko dopilnować, aby nie połączono tego faktu z moją osobą.

Te praktyczne szczegóły układały się same gdzieś w zakątku mózgu, a we mnie wzbierało teraz głębokie wzruszenie. Był chory, ale emanowała z niego siła, zarówno duchowa, jak i cielesna. Czułem ten sam gorący, niemal święty wstrząs, co w dniu, gdy stanąłem przed ogromnym pomnikiem Abrahama Lincolna. Kiedy tak patrzyłem na niego, leżącego z szalem okrywającym nogi i bezwładną lewą stroną ciała, przypominał mi jeszcze inną statuę: zranionego Lwa z Lucerny. Miał w sobie tę samą siłę i godność, nawet w chwili słabości. „Gwardia umiera, ale się nie poddaje”.

Gdy wszedłem, podniósł wzrok i obdarzył mnie ciepłym, pobłażliwym i przyjaznym uśmiechem, który nauczyłem się naśladować. Zdrową ręką uczynił gest, abym się zbliżył. Odpowiedziałem mu identycznym uśmiechem i podszedłem. Uścisnął mi dłoń z zaskakującą siłą i rzekł ciepło:

— Nareszcie mogę pana poznać.

Mówił nieco niewyraźnie, choć nie widziałem nieruchomej części jego twarzy.

— Czują się zaszczycony i szczęśliwy, że mogę pana poznać, sir. — Musiałem się pilnować, żeby nie naśladować tej niewyraźnej mowy paralityka.

Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i uśmiechnął się szeroko.

— Coś mi się wydaje, że już mnie pan poznał. Spojrzałem po sobie.

— Starałem się, sir.

— Starałem się? Udało się panu. Bardzo dziwnie jest patrzeć na siebie z boku.

Z nagłą i bolesną falą współczucia zrozumiałem, że emocjonalnie Bonforte nie zdaje sobie sprawy z własnego wyglądu. Uważa mój obecny wygląd za swój, a wszelkie zmiany przypisuje jedynie chorobie, uważa za tymczasowe i niewarte odnotowania.

— Może pan się trochę poruszać po pokoju, sir? Chciałbym obejrzeć pana… nas. Choć raz chcę spojrzeć na siebie oczami publiczności.

Wyprostowałem się zatem, przeszedłem po pokoju, powiedziałem coś do Penny. Biedulka patrzyła to na mnie, to na niego i miała coraz bardziej oszołomiony wyraz twarzy. Wziąłem kartkę papieru, podrapałem się po szyi i potarłem po podbródku, wyjąłem buławę spod ramienia i zacząłem się nią bawić.

Obserwował mnie z zachwytem. Na bis stanąłem pośrodku dywanu i wygłosiłem jedną z jego najlepszych mów, nie starając się powtarzać jej słowo w słowo, lecz interpretując, pozwalając, by grzmiała i toczyła się, tak jak on by to uczynił… i zakończyłem dokładnie tak, jak zrobił to on:

— Niewolnika nie można uwolnić, jeśli nie uczyni tego sam. Nie można też wziąć w niewolę człowieka wolnego… Wszystko, co możecie mu zrobić, to zabić go!

Przez chwilę trwała cudowna, pełna zachwytu cisza, po której nastąpiła delikatna fala oklasków. Sam Bonforte walił w kanapę zdrową dłonią, krzycząc „Brawo!”.

Był to jedyny aplauz, jaki otrzymałem w tej roli. Wystarczył mi.

Potem poprosił, żebym przystawił sobie krzesło i posiedział z nim. Zauważyłem, że spogląda na buławę, więc mu ją podałem.

— Jest zabezpieczona, sir.

— Wiem, jak jej używać. — Przyjrzał się buławie uważnie, po czym zwrócił mi ją bez słowa. Myślałem, że być może zechce ją zatrzymać, ale skoro tego nie zrobił, odwróciłem się w stronę Daka i przekazałem mu ten przedmiot. Potem prosił, żebym mu opowiedział o sobie, przyznając, że nie pamięta żadnego z moich przedstawień, ale widział „Cyrana” z moim ojcem. Wkładał bardzo wiele wysiłku w kontrolowanie nieposłusznego kącika ust i mówił teraz wyraźnie, choć z trudem.

Później zapytał, co zamierzam robić dalej. Powiedziałem, że nie mam jeszcze żadnych planów. Skinął głową.

— Zobaczymy. Mam dla pana miejsce. Wciąż jest jeszcze dużo pracy.

Nie wspomniał o zapłacie, co napełniło mnie dumą.

Zaczęły już nadchodzić pierwsze dane o rezultacie wyborów i wszyscy zwróciliśmy się ku stereowizjerowi. Oczywiście wyniki podawano przez okrągłe czterdzieści osiem godzin, ponieważ światy zewnętrzne i wyborcy niezrzeszeni w okręgach głosowali wcześniej, przed Ziemią. Zresztą i na Ziemi „dzień” wyborów trwał ponad trzydzieści godzin, więcej, niż jej obrót. W tej chwili jednak zaczęliśmy otrzymywać dane z największych, najgęściej zaludnionych rejonów Ziemi. Poprzedniego dnia, gdy uzyskaliśmy wyniki ze światów zewnętrznych, wysunęliśmy się daleko do przodu, ale Rog twierdził, że to jeszcze nic nie znaczy. Ekspansjoniści zawsze byli związani ze światami zewnętrznymi. Najważniejsze było zdanie miliardów ludzi na Ziemi, którzy nigdy jej nie opuszczali i nigdy przedtem o tym nie myśleli.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dubler»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dubler» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Heinlein - Sixième colonne
Robert Heinlein
Robert Heinlein - En terre étrangère
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Piętaszek
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Viernes
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Csillagközi invázió
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Fanteria dello spazio
Robert Heinlein
libcat.ru: книга без обложки
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Citizen of the Galaxy
Robert Heinlein
Отзывы о книге «Dubler»

Обсуждение, отзывы о книге «Dubler» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x