Robert Silverberg - Oblicza Wód

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Oblicza Wód» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1995, ISBN: 1995, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Oblicza Wód: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Oblicza Wód»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Planeta Hydros jest w całości pokryta wodą. Można na niej zamieszkać, ale nie da się jej już potem opuścić, bowiem nie ma lądu, na którym mógłby lądować statek kosmiczny. Na sztucznej wyspie schronienie znalazła niewielka kolonia Ziemian, oraz osiedle rodzimych mieszkańców Hydros. Niesprzyjąjący zbieg okoliczności zmusza ludzi do wyprawy na fllotylli statków w poszukiwaniu półlegendarnnego lądu...

Oblicza Wód — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Oblicza Wód», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Henders powiedział:

— Napijesz się, doktorze?

— Raczej nie, dziękuję.

— Wszystko w porządku?

— Jestem zmęczony — powiedział Lawler, trochę niecierpliwie. — O co chodzi, Dann?

— Rozmawialiśmy o Delagardzie. Dag, ja i Onyos. Mówiliśmy o tej idiotycznej, pieprzonej awanturze, w jaką nas wrobił. Co o nim sądzisz, doktorze?

— Delagard? — Lawler wzruszył ramionami. — Wiecie, co myślę.

— My wszyscy wiemy, co myślą inni. Znamy się cholernie długo. Powiedz nam jednak.

— To bardzo zdeterminowany człowiek. Uparty, silny, całkowicie pozbawiony skrupułów. Niezmiernie pewny siebie.

— Szalony?

— Tego nie mogę powiedzieć.

— Założę się, że możesz — wtrącił Dag Tharp. — Uważasz, że postradał zmysły.

— To możliwe. A może nie. Czasami nie jest łatwo odróżnić głupotę od szaleństwa. Wielu geniuszy w swoim czasie uważano za szaleńców.

— Czy uważasz, że on jest geniuszem? — zapytał Henders.

— Niekoniecznie. Jednak to co najmniej niezwykły człowiek. Nie mogę powiedzieć, co się dzieje w jego umyśle. Równie dobrze może być szalony. Jednak na pewno potrafi podać wam całkiem rozsądnie brzmiące przyczyny swojego postępowania. Mogę się o to założyć. Ta historia Oblicz Wód jest dla niego zupełnie sensowna.

Felk powiedział:

— Nie udawaj takiego niewinnego, doktorze. Każdy wariat twierdzi, że jego szaleństwo jest zupełnie normalne. Czy istnieje na świecie człowiek, który kiedykolwiek uwierzył, że jest obłąkany?

— Czy podziwiasz Delagarda? — spytał Lawlera Henders.

— Nieszczególnie. — Lawler wzruszył ramionami. — Muszę jednak przyznać, że ma swoje zalety. Ten człowiek ma wizję. Nie uważam jednak, żeby była ona godna podziwu.

— Lubisz go?

— Nie. Ani trochę.

— Przynajmniej jesteś szczery.

— Czy ta rozmowa ma jakiś cel? — zapytał Lawler. — Ponieważ jeśli dobrze bawicie się, siedząc tutaj nad butelką brandy i opowiadając sobie, jakim paskudnym draniem jest Delagard, to wolę pójść do łóżka?

— Chcemy tylko dowiedzieć się, jakie jest twoje zdanie, doktorze — powiedział Dann Henders. — Powiedz nam, czy chcesz, aby ta podróż nadal przebiegała w ten sposób?

— Nie.

— A czy znasz jakiś sposób, żeby to zmienić?

— Czy jest coś, co możemy zrobić?

— Zadałem ci pytanie. Odpowiadanie nań pytaniem do niczego nie prowadzi.

— Planujecie bunt, prawda?

— Czyja coś takiego powiedziałem? Nie przypominam sobie, doktorze.

— Nawet głuchy usłyszałby, co mówisz.

— Bunt — powiedział Henders. — Hm, a gdyby niektórzy z nas spróbowali odegrać czynną rolę w podejmowaniu decyzji, dokąd powinien płynąć okręt. Co byś powiedział, gdyby tak się stało? Co byś zrobił?

— To kiepski pomysł, Dann.

— Tak myślisz, doktorze?

— Był czas, kiedy równie chętnie jak ty kazałbym Delagardowi zawrócić okręt. Dag o tym wie. Rozmawiałem z nim o tym. Delagarda należy powstrzymać, mówiłem mu. Pamiętasz, Dag? Jednak było to, zanim Fala zaniosła nas tak cholernie daleko. Od tej pory miałem dużo czasu do namysłu i zmieniłem zdanie.

— Dlaczego?

— Z trzech powodów. Po pierwsze dlatego, że to okręt Delagarda, na dobre i na złe, a me mam ochoty mu go odbierać. Kwestia moralna, można by powiedzieć. Możecie uzasadniać taki czyn dowodząc, że on ryzykuje naszym życiem bez naszej zgody. Mimo to nie sądzę, że to dobry pomysł. Delagard jest zbyt przebiegły. Zbyt niebezpieczny. Zbyt silny. Przez cały czas ma się na baczności. A wielu pozostałych jest względem niego lojalnych lub boi się go, co wychodzi na to samo. Nie pomogą nam. Raczej pomogą jemu. Jeśli spróbujecie jakichś sztuczek, bardzo szybko tego pożałujecie.

Henders rzucił mu lodowate spojrzenie.

— Powiedziałeś, że są trzy powody. Na razie podałeś dwa.

— Trzecim jest to, o czym Onyos mówił tamtego dnia. Nawet jeśli przejmiecie okręt, jak dopłyniecie z powrotem na Morze Ojczyste? Bądźcie realistami. Nie ma wiatru. Kończy się nam żywność i woda, szybciej, niż chcę o tym myśleć. Jeśli nie złapiemy przypadkowo zachodniego wiatru, możemy jedynie mieć nadzieję, że dopłyniemy do Obliczy i tam zdołamy odświeżyć zapasy.

Henders obrzucił kartografa dziwnym spojrzeniem.

— W dalszym ciągu tak uważasz, Onyos?

— Tak, jesteśmy dość daleko. A teraz przez większość czasu znajdujemy się na spokojnych wodach. Tak więc przypuszczam, że nie mamy innego wyjścia, jak płynąć dalej obecnym kursem.

— Czy to twoja opinia? — zapytał Henders.

— Tak. Tak sądzę — powiedział Felk.

— Podążać za wariatem, który wiedzie nas do miejsca, o którym nic nie wiemy? Miejsca, które najprawdopodobniej jest pełne wszelkiego rodzaju niebezpieczeństw, jakich nawet nie umiemy sobie wyobrazić?

— Nie podoba mi się to bardziej niż tobie. Jednak, jak mówi doktor, musimy być realistami. Oczywiście, gdyby wiatr zmienił się…

— Pewnie, Onyos. Albo gdyby anieli zeszli z nieba, przynosząc ze sobą trochę dobrej, chłodnej, świeżej wody. — W małym, zatłoczonym pomieszczeniu zapadła długa, kłująca cisza. W końcu Henders podniósł wzrok i powiedział: — W porządku, doktorze. To nic nie daje. Nie chcę zabierać więcej twojego czasu. Zaprosiliśmy cię na przyjacielskiego drinka, ale widzimy, że jesteś bardzo zmęczony. Dobranoc, doktorze, śpij dobrze.

— Masz zamiar spróbować, Dann?

— Nie sądzę, aby to mogło dotyczyć ciebie, doktorze.

— W porządku — powiedział Lawler. — Dobranoc.

— Onyos, czy chciałbyś tu zostać jeszcze chwilę? — powiedział Henders.

— Cokolwiek sobie życzysz, Dann — powiedział Felk. W głosie kartografa brzmiała gotowość wysłuchania dalszych argumentów.

Banda głupców, pomyślał Lawler w drodze do kajuty. Bawią się w buntowników. Wątpił, żeby cokolwiek z tego wyszło. Felk i Tharp to słabeusze, a Henders nie poradzi sobie sam z Delagardem. Ostatecznie nie zrobi nic, a okręt pozostanie na dotychczasowym kursie na Oblicza. Taki był najbardziej prawdopodobny wynik całego tego spiskowania.

W środku nocy Lawler usłyszał hałasy na pokładzie: krzyki, odgłosy uderzeń, tupot bosych stóp. Rozległ się gniewny krzyk, stłumiony przez poszycie pokładu, niemniej jednak był to wyraźnie okrzyk wściekłości i Lawler zrozumiał, że się mylił. Jednak zrobili to. Usiadł na koi, mrugając oczami. Nie tracąc czasu na ubieranie się, wstał i przeszedł korytarzykiem do schodni, a potem na górę.

Prawie świtało. Niebo miało szaroczarną barwę; Krzyż wisiał nisko na niebie, dziwnie wykrzywiony, jak zwykle na tych szerokościach. Na pokładzie, w pobliżu przedniego luku, rozgrywał się niesamowity dramat. A może to była farsa?

Dwie postacie biegały wokół otwartego włazu, rycząc i gestykulując. Po chwili Lawler wytężył zaspane oczy i zobaczył, że to Dann Henders i Nid Delagard. Henders gonił, a Delagard uciekał.

Henders trzymał w ręku, jak dzidę, jeden z ościeni Kinversona. Biegając za Delagardem wokół luku dźgał tą bronią powietrze, wyraźnie usiłując wbić ją w plecy właściciela okrętu. Do tej pory udało mu się to przynajmniej raz. Delagard miał rozerwaną koszulę; Lawler widział cienką, zygzakowatą strużkę krwi, która pojawiła się pod jego prawym ramieniem jak czerwona nitka wszyta w materiał, rozszerzająca się z każdą chwilą.

Jednak Henders był sam. Dag Tharp stał przy nadburciu, patrząc szeroko otwartymi oczami, nieruchomy jak posąg. Obok niego był Onyos Felk. Na rejach stali również zdumieni Leo Martello i Pilya Braun, a na ich twarzach widać było zdumienie i zgrozę.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Oblicza Wód»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Oblicza Wód» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Nature of the Place
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Reality Trip
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Songs of Summer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Secret Sharer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Good News from the Vatican
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Pope of the Chimps
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Oblicza Wód»

Обсуждение, отзывы о книге «Oblicza Wód» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.