Robert Silverberg - Oblicza Wód

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Oblicza Wód» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1995, ISBN: 1995, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Oblicza Wód: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Oblicza Wód»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Planeta Hydros jest w całości pokryta wodą. Można na niej zamieszkać, ale nie da się jej już potem opuścić, bowiem nie ma lądu, na którym mógłby lądować statek kosmiczny. Na sztucznej wyspie schronienie znalazła niewielka kolonia Ziemian, oraz osiedle rodzimych mieszkańców Hydros. Niesprzyjąjący zbieg okoliczności zmusza ludzi do wyprawy na fllotylli statków w poszukiwaniu półlegendarnnego lądu...

Oblicza Wód — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Oblicza Wód», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

l oto jesteśmy. Leżymy tutaj. Spoczywamy w pokoju.

Lawler spoglądał w noc wyobrażając sobie, że patrzy w stronę miejsca na niebie, gdzie był ten świat. Wiedział jednak, że dla ludzi, którzy zostali rozproszeni po całym wszechświecie, nie ma nadziei na odzyskanie ich utraconego domu. Muszą iść naprzód, muszą znaleźć dla siebie nowe miejsce w tym rozległym wszechświecie, w który zostali rzuceni jako wygnańcy. Muszą się przeobrazić.

Muszą się przeobrazić.

Muszą się przeobrazić.

Usiadł, jakby rażony strumieniem palącego światła. Nagle wszystko wydało mu się cudownie wyraziste. Rację mieli ci, którzy żyli z dnia na dzień, jak gdyby Ziemia nigdy nie istniała, a on, który beznadziejnie marzył o tym, co było kiedyś, daleko i dawno temu, mylił się. Ziemia nigdy nie powróci. Dla Ziemian na Hydros istniała tylko Hydros, teraz i na zawsze. Szaleństwem było trzymać się na uboczu i rozpaczliwie upierać się przy swojej prastarej ziemskiej tożsamości, żyjąc wśród tubylczych form życia nowej ojczyzny. Niezależnie od tego, na jakim świecie przyjdzie żyć, należy w pełni przystosować się i stać częścią tego świata. Inaczej zawsze jest się outsiderem, obcym i wyobcowanym.

I tak było. Jestem tego przykładem. Jestem samotny jak nigdy przedtem.

A Hydros chciała mnie przyjąć, lecz ja odmówiłem i trwałem w uporze, a teraz jest już za późno.

Zamknął oczy i jeszcze raz zobaczył Ziemię, błyszczącą i piękną. Obraz utraconej Ziemi, który od tak dawna nosił w sobie, był wyrazisty jak nigdy dotychczas. Błękitna Ziemia, piękna i obca, z wielkimi, złoto-zielonymi masami lądów oświetlanymi słońcem, którego nigdy nie widział. Nagle bezkresne, błękitne morza zaczęły kipieć. Podniosła się z nich para. Lądy stanęły w płomieniach. Złoto-zielone przestrzenie spaliły się i poczerniały. Na rozległych obszarach pojawiły się ciemniejsze niż noc poszarpane szczeliny.

A po płomieniach lód, śmierć, ciemność.

Strumień martwych drobiazgów spadał poprzez przestrzeń. Moneta, kawałek statuetki, gliniana skorupa, mapa, zardzewiała broń, kamień. Spadały wirując, lecąc poprzez bezwietrzne pustkowia galaktyki. Śledził je wzrokiem, podążał śladem ich lotu.

Wszystko skończone, pomyślał. Niech tak zostanie. Zapomnij o tym. Zacznij nowe życie.

Ta nagła myśl zdumiała go.

Co to znaczy? — pytał sam siebie. — Co ty mówisz?

Poddać się? Przyłączyć? Czy to miał na myśli? Lawler zadrżał. Oblał się potem. Usiadł i spojrzał na morze w kierunku Oblicza.

Wydało mu się, że mimo wszystko czuje jego siłę, która dosięgła go nawet z tak daleka, penetrując mózg, owijając mackami duszę, przyciągając, wciągając.

Walczył. Zażarcie, wściekle walczył, z desperacką energią odcinając pasma obcej mocy, które wydawały się go atakować. Przez dłuższą chwilę w milczeniu stawiał opór, rozpaczliwie usiłując wyzwolić się spod wpływu obcej mocy. Przypomniał sobie Gospo Struvina, który kiedyś, na początku podróży, walczył z plątaniną wilgotnych, żółtych włókien, które wyszły z morza i schwytały go w sidła. Struvin kopał powietrze, trząsł stopą, daremnie próbując uwolnić się od tej lepkiej, upartej istoty, która go złapała. Teraz było podobnie. Lawler wiedział, że walczy o życie, podobnie jak Gospo; a Gospo przegrał.

Odejdź… ode… mnie…

Włożył wszystkie siły w jeden potężny, oswobadzający cios. l zadał go.

Nie trafiając w nic. Niczego tam nie było. Nie trzymały go żadne sieci. Żadna tajemnicza siła nie schwytała go w sidła. Lawler zrozumiał to i nie miał żadnych wątpliwości: walczył z cieniem, a w rzeczywistości walczył ze sobą, tylko ze sobą i z nikim więcej.

A więc chcesz tam pójść? — zapytał odrętwiały. — Mimo wszystko naprawdę chcesz tam iść? Nawet ty? Czy właśnie tego chcesz? Czego ty w ogóle chcesz?

Jeszcze raz zobaczył błękitną Ziemię, lśniącą w jego umyśle jak poprzednio, a potem znowu zaczęła kipieć i czernieć; ponownie ujrzał lód, śmierć, ciemność i maleńkie spadające przedmioty.

Wtedy nadeszła odpowiedź: Nie chcę już dłużej być sam. Boże, dopomóż mi, nie chcę być ostatnim Ziemianinem, gdy nie ma już Ziemi.

Sundira poruszyła się, ciepła u jego boku.

— O czym myślisz, Val?

— Że cię kocham — powiedział.

— Naprawdę? Kochasz mnie taką, jaka jestem teraz? Wciągnął głęboko powietrze, najgłębiej jak potrafił, wypełniając całe płuca powietrzem Hydros.

— Tak — rzekł Lawler.

Tam, gdzie w jego myślach była Ziemia, pozostała tylko lśniąca kula roziskrzonej wody. Spadające z umierającego świata maleńkie przedmioty szybowały przez chwilę nad powierzchnią tego wielkiego morza, wpadły w nie i zniknęły bez śladu.

Odczuł wielką ulgę, nagłe tajanie. Coś pękało w nim jak lodowa kra u kresu zimy. Popękało, spłynęło i popłynęło strumieniem. Płynęło.

Usiadł i obrócił się do niej, aby jej powiedzieć, co się stało. Nie musiał. Uśmiechała się. Wiedziała. Poczuł, jak okręt pod nim zatoczył duży łuk, odwrócił się i popłynął z powrotem poprzez rozświetlone morze ku Obliczom Wód.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Oblicza Wód»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Oblicza Wód» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Nature of the Place
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Reality Trip
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Songs of Summer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Secret Sharer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Good News from the Vatican
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Pope of the Chimps
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Oblicza Wód»

Обсуждение, отзывы о книге «Oblicza Wód» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.