Robert Silverberg - Oblicza Wód

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Oblicza Wód» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1995, ISBN: 1995, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Oblicza Wód: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Oblicza Wód»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Planeta Hydros jest w całości pokryta wodą. Można na niej zamieszkać, ale nie da się jej już potem opuścić, bowiem nie ma lądu, na którym mógłby lądować statek kosmiczny. Na sztucznej wyspie schronienie znalazła niewielka kolonia Ziemian, oraz osiedle rodzimych mieszkańców Hydros. Niesprzyjąjący zbieg okoliczności zmusza ludzi do wyprawy na fllotylli statków w poszukiwaniu półlegendarnnego lądu...

Oblicza Wód — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Oblicza Wód», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Dag! — ryknął Henders. — Na rany Chrystusa, Dag, gdzie jesteś? Pomóż mi, już!

— Jestem tutaj… tutaj… — wyszeptał radiooperator chropowatym, świszczącym głosem, który ledwie było słychać z odległości pięciu metrów. Nie ruszył się z miejsca.

— Na rany Chrystusa — powtórzył Henders z obrzydzeniem. Pogroził pięścią Tharpowi i runął na Delagarda, usiłując dosięgnąć go ościeniem. Jednak Delagard zdołał — z trudem — uchylić się przed ciosem. Klnąc obejrzał się przez ramię. Jego twarz lśniła od potu; oczy gorzały mu wściekłością.

Kiedy Delagard mijał fokmaszt w rozpaczliwej ucieczce przed napastnikiem, spojrzał w górę i wrzasnął do Pilyi, uwieszonej na rei tuż nad nim:

— Pomóż mi! Szybko! Nóż!

Pilya błyskawicznie odpięła pochwę, w której przechowywała kościane ostrze, które zawsze nosiła u pasa, i rzuciła broń przebiegającemu pod nią Delagardowi. Chwycił ją w powietrzu szybkim ruchem dłoni, wyrwał ostrze z oprawki i zacisnął dłoń na rękojeści. Potem odwrócił się, stając nieoczekiwanie w rozkroku na wprost zdumionego Hendersa, który biegł zbyt szybko, żeby się zatrzymać. Wpadł prosto na Delagarda. Ten jednym szybkim, gwałtownym pchnięciem odbił oścień w bok, zanurkował pod nim i zadając cios od dołu, wbił ostrze aż po rękojeść w krtań Hendersa.

Henders zacharczał i wyrzucił ramiona w górę. Jego twarz miała wyraz zdziwienia. Wypuścił oścień. Obejmując Hendersa, jakby byli kochankami, Delagard ścisnął drugą ręką szyję inżyniera i z upiorną czułością przyciskał go do siebie, tak że ostrze tkwiło mocno.

Oczy Hendersa, szerokie i wytrzeszczone, lśniły jak księżyce w pełni o szarym świcie. Wydał niski, chrapliwy dźwięk i strumień ciemnej krwi wytrysnął mu z ust. Wywalił język, spuchnięty i poczerniały. Delagard mocno trzymał ofiarę.

Lawler wreszcie odzyskał głos.

— Nid… Mój Boże, Nid, co ty zrobiłeś…

— Chcesz być następny, doktorze? — zapytał spokojnie Delagard. Wyciągnął ostrze, obracając je przy tym, i cofnął się. Chlusnął potok krwi. Twarz Hendersa poczerniała. Zrobił jeden chwiejny krok, potem drugi, jak lunatyk. W oczach wciąż miał zdumienie.

Potem potknął się i upadł. Lawler wiedział, że umarł, zanim dotknął pokładu.

Pilya zeszła z olinowania. Delagard cisnął nóż na pokład u jej stóp.

— Dzięki — powiedział obojętnie. — Jestem ci winien kolejkę.

Podniósł ciało Hendersa, jakby było lekkie jak piórko, jedną ręką chwytając zabitego za ramię, a drugą za nogi, po czym pobiegł szybko do burty, podniósł ciało w górę i rzucił je w morze jak śmieć.

Tharp nie ruszył się z miejsca. Delagard podszedł do niego i uderzył go w twarz tak silnie, że głowa odskoczyła mu do tyłu.

— Ty tchórzliwy wypierdku — powiedział Delagard. — Nie miałeś nawet tyle odwagi, aby przeprowadzić własny plan. Powinienem również wyrzucić cię za burtę, ale szkoda zachodu.

— Nid, na litość boską, Nid…

— Zamknij się. Zejdź mi z oczu. — Delagard odwrócił się na pięcie i spojrzał ze złością na Felka. — A ty, Onyos? Też należałeś do spisku?

— Ja nie, Nid! Nie mógłbym! Przecież wiesz!

— Ja nie, Nid! — Delagard skrzywił się. — Popaprańcu! Byłbyś, gdybyś miał więcej odwagi. Tchórz z ciebie. A ty, Lawler? Założysz mi szwy czy też bierzesz udział w tym pieprzonym spisku?

— Nie brałem w tym udziału — cicho powiedział Lawler. — To był głupi pomysł, mówiłem irrr.

— Wiedziałeś i nie ostrzegłeś mnie?

— Zgadza się, Nid.

— Jeżeli nie należysz do spisku, twoim obowiązkiem jest zawiadomić kapitana, co się dzieje. Prawo morza. Nie zrobiłeś tego.

— To prawda — powiedział Lawler — nie zrobiłem. Delagard trawił to przez chwilę. Potem wzruszył ramionami i kiwnął głową.

— W porządku, doktorze. Myślę, że rozumiem. — Rozejrzał się. — Niech ktoś posprząta pokład. Nienawidzę bałaganu na okręcie. — Skinął do Felka, który wyglądał na oszołomionego. — Onyos, stań za sterem, jak tylko się obudzisz. Muszę najpierw opatrzyć sobie ranę. Chodź, doktorze. Myślę, że mogę ci zaufać, jeśli chodzi o szwy.

W południe, w jednej chwili, nadleciał wiatr, jakby śmierć Hendersa była ofiarą dla jakichś bogów władających Hydros. Głuchą, długotrwałą morską ciszę nagle przerwały basowe ryki dalekich podmuchów: ostry, południowy wiatr nadlatujący od bieguna, chłodny i rześki.

Morze zaczęło falować. Okręt, unieruchomiony przez tak długi czas, podskoczył, cofnął się i znów podskoczył. Niebo pociemniało z zadziwiającą gwałtownością. Wiatr przynosił deszcz.

— Wiadra! — wrzasnął Delagard. — Beczki!

Nikogo nie trzeba było zachęcać. Wachta pod pokładem natychmiast zareagowała i na pokładzie zaroiło się od ruchliwych postaci. Wszystko, w co można chwytać wodę, wystawiono na pokład. Nie tylko zwykłe słoje, beczki i kotły, ale również czyste szmaty, koce, odzież i co tylko pochłaniało wodę i mogło być wyżęte po burzy. Od ostatniego opadu minęły tygodnie; może ich upłynąć wiele przed następnym.

Deszcz dawał chwilę wytchnienia, łagodził szok po nieudanym buncie i gwałtownej śmierci Hendersa. Biegając nago po pokładzie, tak jak wszyscy, i opróżniając mniejsze pojemniki do większych, Lawler dziękował losowi za ten deszcz. Koszmarna scena na pokładzie wpłynęła na niego w zupełnie nieoczekiwany sposób, odzierając go z warstw z trudem zdobytej pewności siebie. Od dawna już nie czuł się tak naiwny, tak niedoświadczony. Rany bluzgające krwią, poszarpane ciała, nawet nagła śmierć, wszystko to było dla niego chlebem powszednim, częścią jego profesji. Był do tego przyzwyczajony; traktował to obojętnie. Ale zabójstwo? Nigdy dotąd nie widział morderstwa. Nigdy nawet nie wyobrażał sobie morderstwa. Mimo całej śmiałej gadaniny Daga Tharpa o wyrzuceniu Delagarda za burtę Lawler nie mógł uwierzyć, że człowiek mógłby odebrać życie innemu człowiekowi. Oczywiście nie podlegało dyskusji, że Delagard zabił Hendersa w obronie własnej. Jednak zrobił to z zimną krwią, z premedytacją, bez wyrzutów sumienia. W konfrontacji z paskudną rzeczywistością Lawler czuł się poniżające niewinny. Mądry, stary Doktor Lawler, który widział wszystko, trząsł się ze strachu z powodu przypadku archaicznej przemocy? Absurd. A jednak to prawda. Wstrząs, jakiego doznał, był ogromny. To był okropny widok.

Archaiczny — to właściwe określenie. Szybkość i obojętność, z jaką Delagard pozbył się swego prześladowcy, były typowe dla średniowiecza, jeśli nie dla epoki jaskiniowej; tego ranka na pokładzie „Królowej Hydros” rozegrała się na nowo ponura scena z mrocznej przeszłości rodzaju ludzkiego. Lawler prawdopodobnie nie byłby bardziej zdziwiony, gdyby sama Ziemia pokazała się na niebie tuż nad masztami, z wszystkimi kontynentami ociekającymi krwią.

To tyle, jeśli chodzi o całe wieki cywilizacji. I tyle, jeśli chodzi o rzetelne, powszechne mniemanie, że takie starożytne namiętności przestały istnieć, że o takiej krwawej przemocy człowiek zapomniał w procesie ewolucji.

Deszcz przyniósł chwilę wytchnienia, jak również niezwykle potrzebną wodę. Zmył z pokładu ślady krwi. To, co się dziś zdarzyło, to jedna z rzeczy, o jakich Lawler chciał zapomnieć najszybciej, jak to możliwe.

4

Tej nocy przyszły męczące sny, sny wypełnione nie mordem, lecz potężną żądzą.

Lawler spał, a wokół niego pląsały niewyraźne postacie kobiet, kobiet bez twarzy, będących jedynie poruszającymi się ciałami, zwyczajowymi naczyniami rozkoszy. Mogły być kimkolwiek; anonimowe, tajemnicze, czysta esencja kobiecości, bez własnej tożsamości, puste tablice i nic więcej: korowód rozkołysanych piersi, szerokich bioder, pełnych pośladków, gęsto zarośniętych trójkątów łonowych. Czasami wydawało mu się, że taniec wykonują same bezcielesne piersi lub szeregi rozchylających się bez końca ud lub wilgotnych, lśniących warg. Albo wijących się palców, lub śmigających języków.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Oblicza Wód»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Oblicza Wód» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Nature of the Place
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Reality Trip
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Songs of Summer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Secret Sharer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Good News from the Vatican
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Pope of the Chimps
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Oblicza Wód»

Обсуждение, отзывы о книге «Oblicza Wód» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.