Robert Silverberg - Oblicza Wód

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Oblicza Wód» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1995, ISBN: 1995, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Oblicza Wód: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Oblicza Wód»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Planeta Hydros jest w całości pokryta wodą. Można na niej zamieszkać, ale nie da się jej już potem opuścić, bowiem nie ma lądu, na którym mógłby lądować statek kosmiczny. Na sztucznej wyspie schronienie znalazła niewielka kolonia Ziemian, oraz osiedle rodzimych mieszkańców Hydros. Niesprzyjąjący zbieg okoliczności zmusza ludzi do wyprawy na fllotylli statków w poszukiwaniu półlegendarnnego lądu...

Oblicza Wód — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Oblicza Wód», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Przez moment Lawler nie mógł sobie dokładnie przypomnieć, co robił i mówił poprzedniej nocy. Później wróciła mu pamięć. Uścisk Skrzelowca. Wciąż czuł jego zapach. Potem Delagard, brandy, więcej brandy, perspektywa wyjazdu na Velmise, Salimil, może nawet Grayvard. I ta dziwna radość na myśl o opuszczeniu Sorve. Czy to było prawdziwe? Tak. Tak. Teraz był trzeźwy, a czuł to samo.

Ale — mój Boże — moja głowa!

Ciekawe, ile brandy, pomyślał, zdołał Delagard wlać we mnie zeszłej nocy?

Na zewnątrz chaty dziecinny, wysoki głosik zapytał:

— Doktorze? Skaleczyłem się w nogę.

— Chwileczkę — wychrypiał Lawler głosem zgrzytliwym jak pilnik.

6

Tego wieczoru w domu społecznym odbyło się zebranie w celu przedyskutowania powstałej sytuacji. Powietrze w środku było gęste i parujące, cuchnące potem. Temperatura uczuć rosła. Lawler siedział w kącie sali naprzeciw drzwi, na swoim zwykłym miejscu. Stąd widział wszystko. Delagard nie przyszedł. Przysłał wiadomość, że nie cierpiące zwłoki sprawy zatrzymują go w stoczni, w oczekiwaniu na wiadomości ze statków.

— To pułapka — powiedział Dann Henderson. — Skrzelowcy są zmęczeni naszą obecnością tutaj, nie chcą jednak trudzić się zabijaniem nas. Zamierzają więc zmusić nas do wyjścia w morze, gdzie zrobią to za nich ramehorny i morskie lamparty.

— Skąd pan to wie? — zapytał Nicko Thalheim.

— Nie wiem. Tylko zgaduję. Staram się zrozumieć, dlaczego każą nam opuścić wyspę z powodu czegoś tak trywialnego jak trzy nieżywe nurki.

— Trzy nieżywe nurki nie są sprawą trywialną! — krzyknęła Sundira. — Mówimy o inteligentnych stworzeniach!

— Inteligentnych? — powiedział drwiąco Dag Tharp.

— Jeszcze jak! l gdybym była Skrzelowcem i odkryłabym, że przeklęci ludzie wybijają nurki, również chciałabym się ich pozbyć.

Henders stwierdził:

— Nieważne. Chcę powiedzieć, że jeśli Skrzelowcom uda się wyrzucić nas stąd, cały ocean powstanie przeciw nam, gdy tylko znajdziemy się na wodzie. I to nie przypadkiem. Skrzelowcy kontrolują wszystkie morskie zwierzęta. Każdy o tym wie. Użyją ich, żeby nas zniszczyć.

— A jeśli po prostu nie damy Skrzelowcom wyrzucić się j stąd? — zapytał Damis Sawtelle. — Jeżeli będziemy walczyć?

— Walczyć? — rzekł Bamber Cadrell. — Jak walczyć? Czym? Rozum ci się pomieszał, Damis?

Obaj byli kapitanami promów, solidnymi, praktycznymi ludźmi i przyjaźnili się od dziecka. Teraz patrzyli na siebie tępym, groźnym wzrokiem zajadłych wrogów.

— Ruch oporu — odparł Sawtelle. — Wojna partyzancka.

— Zakradniemy się na ich koniec wyspy i ukradniemy ze świętych budowli coś, co wygląda na ważne — zaproponował Nimber Tanamind. — Nie oddamy, dopóki nie pozwolą nam zostać.

— Moim zdaniem to głupi pomysł — powiedział Cadrell.

— Zgadzam się — dodał Nicko Thalheim. — Kradzież ich fetyszy nic nam nie da. Należy stawić zbrojny opór, tak jak mówi Damis. Wojna partyzancka, absolutnie. Krew Skrzelowców popłynie ulicami, dopóki nie wycofają ultimatum. Oni na tej planecie nawet nie znają pojęcia wojny. Kiedy zaczniemy walczyć, nie będą nawet wiedzieli, co robimy.

— Shalikomo — powiedział ktoś z tyłu. — Pamiętajcie, co tam się wydarzyło.

— Shalikomo, tak! — zawołał inny głos. — Wymordują nas w ten sam sposób! I nie będziemy ich mogli powstrzymać!

— Racja — powiedziała Marya Hain. — To my nie mamy pojęcia, co to wojna, nie oni. Oni wiedzą, jak zabijać, jeśli chcą. A czym ich zaatakujemy, nożami do czyszczenia ryb? Młotami i dłutami? Nie jesteśmy wojownikami. Nasi przodkowie być może, lecz my nie wiemy, co oznacza to słowo.

— Musimy się nauczyć — powiedział Thalheim. — Nie możemy pozwolić się wyrzucić z naszych domów.

— Nie możemy? — spytała Marya Hain. — A jaki mamy wybór? Jesteśmy tutaj tylko dzięki ich zezwoleniu. Które teraz cofnęli. To ich wyspa. Jeśli spróbujemy się opierać, wyłapią nas jednego po drugim i wrzucą do morza, podobnie jak to było na Shalikomo.

— Zabierzemy ze sobą wielu z nich — rzucił wściekle Damis Sawtelle.

Dann Henders wybuchnął śmiechem.

— Do morza? Świetnie. Świetnie. Będziemy trzymać ich głowy pod wodą, dopóki nie utoną.

— Wiesz, co mam na myśli — burknął Sawtelle. — Oni zabiją jednego z nas, my zabijemy jednego z nich. Kiedy raz zaczną umierać, cholernie szybko zmienią zdanie co do naszego wyjazdu.

— Pozabijają nas szybciej niż my ich — stwierdziła żona Poilina Stayvola, Leynila. Stayvol był drugim kapitanem we flocie Delagarda, po Gospo Struvinie. Teraz prowadził prom na Kentrup. Leynila, niska i energiczna, jak zwykle sprzeciwiała się wszystkiemu, co mówił Damis Sawtelle. Ich stosunki były takie same, od czasu kiedy byli dziećmi. — A nawet jeśli nie, co przez to uzyskamy?

Dana Sawtelle pokiwała głową. Przeszła przez pomieszczenie, po czym stanęła obok Maryi i Leynili. Większość kobiet znalazła się po tej stronie, a garstka mężczyzn tworzących frakcję wojenną — po drugiej stronie.

— Leynila ma rację. Jeśli spróbujemy walczyć, wszyscy zginiemy. Jaki to ma sens? Jeżeli wybuchnie wojna i będziemy bohatersko walczyć, żeby zginąć co do jednego, to czy nie lepiej po prostu wsiąść na statek i odpłynąć?

Jej mąż odwrócił się do niej i powiedział:

— Siedź cicho, Dana.

— Nie będę, Damis! Do diabła, nie będę! Myślisz, że” będę siedzieć jak dziecko, kiedy wy rozmawiacie o ataku na fizycznie silniejsze obce stworzenia, przewyższające nas liczebnie w stosunku dziesięć do jednego? Nie możemy z nimi walczyć.

— Musimy.

— Nie. Nie.

— To głupota, ta cała gadanina o walce. Oni tylko blefują — powiedziała Lis Niklaus. — Przecież nie każą nam odejść.

— A jednak zrobią to…

— Nie, jeśli Nid będzie miał cokolwiek do powiedzenia!

— To właśnie twój cenny Nid wpakował nas w to wszystko! — wrzasnęła Marya Hain.

— I on nas z tego wyciągnie. Skrzelowcy są rozgniewani teraz, ale nie będą…

— A co pan myśli, doktorze? — zawołał ktoś. Lawler siedział cicho w czasie tej dyskusji, czekając, aż wypalą się emocje. Zbyt szybkie włączanie się do dyskusji byłoby błędem. Teraz wstał. Nagle w pokoju zrobiło się cicho. Wszystkie oczy spoczęły na nim. Od niego oczekiwali odpowiedzi, jakiegoś cudu, jakiejś nadziei zawieszenia wyroku. Wierzyli, że on udzieli im tej odpowiedzi. Podpora społeczności, potomek słynnego Założyciela, lekarz darzony zaufaniem, który znał ich ciała lepiej niż oni sami; mądry i spokojny, szanowany rozdawca mądrych rad. Rozejrzał się dokoła i zaczął mówić:

— Przykro mi, Damis, Nicko, Nimber. Uważam, że rozmowy o oporze do niczego nie doprowadzą. Musimy sobie jasno powiedzieć, że to żadne wyjście.

Natychmiast rozległy się niechętne pomruki wśród zwolenników wojny. Lawler uciszył je chłodnym spojrzeniem.

— Walczyć ze Skrzelowcami to jak próbować wypić morze do sucha. Nie mamy broni. Jest nas może czterdziestu sprawnych, zdolnych do walki mężczyzn, przeciwko setkom. Nie warto nawet o tym myśleć.

Zapadła lodowata cisza. Widział jednak, że jego spokojne słowa osiągnęły cel: ludzie wymieniali spojrzenia, głowy potakiwały. Zwrócił się do Lisy Niklaus:

— Lis, Skrzelowcy nie blefują, a Nid nie ma żadnego sposobu, aby zmusić ich do cofnięcia rozkazu. Rozmawiał z nimi, i ja też. Wiecie o tym. Jeśli wciąż myślicie, że Skrzelowcy mają zamiar zmienić zdanie, jesteście marzycielami.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Oblicza Wód»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Oblicza Wód» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Nature of the Place
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Reality Trip
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Songs of Summer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Secret Sharer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Good News from the Vatican
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Pope of the Chimps
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Oblicza Wód»

Обсуждение, отзывы о книге «Oblicza Wód» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.