Robert Silverberg - Oblicza Wód

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Oblicza Wód» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1995, ISBN: 1995, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Oblicza Wód: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Oblicza Wód»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Planeta Hydros jest w całości pokryta wodą. Można na niej zamieszkać, ale nie da się jej już potem opuścić, bowiem nie ma lądu, na którym mógłby lądować statek kosmiczny. Na sztucznej wyspie schronienie znalazła niewielka kolonia Ziemian, oraz osiedle rodzimych mieszkańców Hydros. Niesprzyjąjący zbieg okoliczności zmusza ludzi do wyprawy na fllotylli statków w poszukiwaniu półlegendarnnego lądu...

Oblicza Wód — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Oblicza Wód», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Transportu dokąd?

— Proszę, niech się pan jeszcze napije. — Nie czekając na odpowiedź Delagard znowu napełnił szklankę Lawlera. — Coś panu pokażę.

Otworzył szafkę i wyjął z niej mapę morską. Był to laminowany plastykowy globus o średnicy około sześćdziesięciu centymetrów, wykonany z mnóstwa pojedynczych, różnokolorowych pasków spiętych mistrzowską ręką jakiegoś rzemieślnika. Ze środka dobiegało tykanie mechanizmu zegarowego. Lawler pochylił się nad nią. Mapy morskie stanowiły bezcenną rzadkość. Nieczęsto miał okazję obejrzeć podobną mapę z bliska.

— Zrobił ją ojciec Onyosa Felka, Dismas, pięćdziesiąt lat temu — powiedział Delagard. — Mój ojciec odkupił ją od niego, kiedy stary Felk postanowił, że zajmie się handlem, i potrzebował pieniędzy na zbudowanie statków. Pamięta pan flotę Felka? Trzy statki. Wielka Fala zatopiła je wszystkie. Okropna rzecz, sprzedać mapę, żeby zapłacić za statki, a potem stracić je. Szczególnie, jeśli to najlepsza mapa, jaką kiedykolwiek zrobiono. Onyos oddałby za nią źrenicę jednego oka, lecz dlaczego ja miałbym ją sprzedać? Od czasu do czasu pozwalam na nią spojrzeć.

Okrągłe, purpurowe medaliony wielkości paznokcia u kciuka przesuwały się wolno w dół i górę mapy, około trzydziestu lub czterdziestu, a może nawet więcej. Poruszał je wewnętrzny mechanizm. Większość przesuwała się po linii prostej, podążając od jednego bieguna do drugiego, czasami jednak któraś ześlizgiwała się prawie niezauważalnie na sąsiednie pasmo długości geograficznej w sposób, w jaki prawdziwa wyspa mogłaby zboczyć nieco na wschód lub na zachód, pchana przez główny prąd niosący ją do bieguna. Lawler nie mógł nadziwić się pomysłowości całej konstrukcji.

— Czy pan umie czytać taką mapę? — spytał Delagard. — Te tutaj, to są wyspy. Tutaj jest Morze Ojczyste. Ta wyspa to Sorve.

Maleńka purpurowa plamka, wolno przesuwająca się w górę, w pobliżu równika, na tle zieleni pasma, po którym podróżowała: nic nie znacząca cętka, kawałeczek poruszającego się koloru, nic więcej. Zbyt mała, jak na tak ukochaną, pomyślał Lawler.

— Pokazano tutaj cały świat, przynajmniej tak, jak my go rozumiemy. To są wyspy zamieszkałe, purpurowe — to wyspy zamieszkałe przez ludzi. To jest Morze Czarne, to Morze Czerwone, a to tutaj Morze Żółte.

— A gdzie jest Morze Lazurowe? — zapytał Lawler. Delagard był lekko zdumiony.

— O, daleko stąd, w górę, na drugiej półkuli. Co pan wie o Morzu Lazurowym, doktorze?

— Niewiele. Ktoś niedawno wspomniał o nim przy mnie, to wszystko.

— Cholernie daleka podróż, to Morze Lazurowe. Nigdy tam nie byłem.

Delagard odwrócił globus, aby pokazać Lawlerowi drugą stronę.

— Tutaj jest Morze Puste. Ta duża plama tutaj na dole to Oblicza Wód. Czy pamięta pan wspaniałe historie, które stary Jolly opowiadał nam o Obliczach Wód?

— Gderliwy stary kłamca. Chyba nie wierzy pan, że dotarł aż tam?

Delagard mrugnął do niego.

— To była niesamowita historia, prawda?

Lawler przytaknął, a myślami wrócił na chwilę blisko trzydzieści pięć lat wstecz, do starego, wysmaganego wiatrami człowieka, który często powtarzał opowiadanie o swej samotnej podróży przez Morze Puste, o tajemniczym i przypominającym sen spotkaniu z Obliczami, wyspą tak dużą, że można by na niej pomieścić wszystkie wyspy tego świata, rozległym i groźnym miejscem wypełniającym horyzont, wznoszącym się jak czarna ściana z oceanu w tym odległym i cichym zakątku świata. Na mapie Oblicza Wód były jedynie ciemną, nieruchomą łatą wielkości męskiej dłoni, nierówną czarną skazą na pustej poza tym przestrzeni drugiej półkuli, umieszczoną nisko, prawie w regionie bieguna południowego.

Odwrócił globus z powrotem na drugą półkulę i obserwował wolno wędrujące wyspy.

Lawler zastanawiał się, jak wykonana tak dawno mapa mogła przewidzieć bieżące położenia wysp. Z pewnością ich pierwotny kurs został zniekształcony przez różne krótkotrwałe zjawiska pogodowe. A może twórca mapy wziął to wszystko pod uwagę, wykorzystując jakąś naukową wiedzę tajemną odziedziczoną po ogromnym świecie nauki innych galaktyk? Na Hydros wszystko było takie prymitywne, że Lawler był zawsze zdumiony, kiedy jakikolwiek mechanizm działał. Wiedział jednak, że inaczej rzeczy się miały w innych zamieszkałych planetach przestrzeni, tam gdzie mieli lądy, zasoby metali i możliwość poruszania się ze świata do świata. Do tych światów przeniesiono technologiczne cuda Ziemi, tej starej, utraconej matki światów. Jednak tutaj nie było niczego takiego.

Po chwili powiedział:

— Jak dokładna jest pańskim zdaniem ta mapa? Biorąc pod uwagę, że ma już pięćdziesiąt lat.

— A czy w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat dowiedzieliśmy się czegoś nowego o Hydros? To najlepsza mapa morska, jaką mamy. Stary Felk był mistrzem w swym rzemiośle, rozmawiał też z każdym, kto wypływał na morze, dokądkolwiek. Te informacje sprawdzał z obserwacjami prowadzonymi z kosmosu na Sunrise. To dokładna mapa. Diabelnie dokładna.

Lawler jak zahipnotyzowany śledził ruchy wysp. Może mapa naprawdę podawała wiarygodne informacje, a może nie; nie on będzie o tym decydować. Nigdy nie rozumiał, jak człowiek na morzu może znaleźć powrotną drogę do swojej własnej wyspy, nie mówiąc już o jakiejś odległej wyspie, biorąc pod uwagę, że i statek, i wyspa były w ciągłym ruchu. Muszę o to kiedyś zapytać Gaba Kinversona, pomyślał.

— W porządku. Jaki jest pański plan? Delagard wskazał mu Sorve.

— Widzi pan tę wyspę na południowy zachód od nas, zbliżającą się wzdłuż sąsiedniego pasma? To Velmise. Dryfuje na pomocny wschód, poruszając się z większą niż my prędkością, i minie nas w stosunkowo bliskiej odległości za około miesiąc. Wtedy podróż do niej zajmie około dziesięciu dni, może nawet mniej. Zamierzam porozumieć się z moim synem, który tam mieszka, i zapytać, czy zechcą nas przyjąć, wszystkie siedemdziesiąt osiem osób.

— A jeśli nie? Velmise wygląda na bardzo małą.

— Mamy inne możliwości. Oto Salimil zbliżająca się z drugiej strony. Będzie o około dwa i pół tygodnia od nas, kiedy będziemy musieli stąd odejść.

Lawler zastanowił się nad perspektywą spędzenia dwu i pół tygodnia na statku na otwartym morzu, w palącym słońcu, w ciągłych wysuszających podmuchach słonej morskiej bryzy, jedząc suszoną rybę, przemierzając tam i z powrotem niewielki pokład i widząc tylko ocean i ocean.

Sięgnął po butelkę brandy i napełnił sobie kubek.

Delagard rzekł:

— Jeśli Salimil nas nie weźmie, mamy Kaggeram tutaj w dole, albo Shaktan, lub nawet Grayvard. Mam krewnych na Grayvard. Myślę, że mogę coś zorganizować. To będzie jakieś osiem tygodni podróży.

Osiem tygodni? Lawler próbował sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądało. Po chwili powiedział:

— W ciągu trzydziestu dni nigdzie nie znajdzie się miejsca dla siedemdziesięciu ośmiu ludzi. Ani na Velmise, ani Salimil, ani nigdzie indziej. W takim przypadku będziemy musieli się rozdzielić, część pójdzie tutaj, a część tam.

— Nie! — rzucił gwałtownie Lawler.

— Nie?

— Nie zgadzam się. Chcę, aby społeczność pozostała razem.

— A jeśli to okaże się niemożliwe?

— Musimy znaleźć jakiś sposób. Nie możemy rozproszyć grupy ludzi, która była razem przez całe swoje życie, po całym tym przeklętym oceanie. Jesteśmy rodziną, Nid.

— Czyżby? Nie sądzę, abym myślał w ten sposób.

— To radzę zacząć.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Oblicza Wód»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Oblicza Wód» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Nature of the Place
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Reality Trip
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Songs of Summer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Secret Sharer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Good News from the Vatican
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Pope of the Chimps
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Oblicza Wód»

Обсуждение, отзывы о книге «Oblicza Wód» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.