— Dobra, Darius, tak? — zapytał Herzer.
— Darius Garsys — przedstawił się chłopiec, salutując do czoła.
— Jak ci zapłacimy?
— Łaźnia kosztuje jedną dziesiątą żetonu — wyjaśnił chłopiec. — Kiedy dadzą wam resztę i ręcznik, po prostu wyjdźcie tu z ubraniami. Możecie mi zapłacić przy odbiorze.
— Może być — zgodził się Herzer. — Zobaczymy się za chwilę.
— Pokażę wam, jak to działa — zaoferowała się June, wchodząc do pierwszego pomieszczenia łaźni. Przy drzwiach stała lada, a za nią złożono stosy ubrań i innych rzeczy. Po drugiej stronie sali ustawiono koszyki z materiałem i kawałkami żółtawego mydła.
— Cześć, Nick. — June przywitała się z mężczyzną za ladą.
— Część June — rzucił, przyglądając im się. — Przyprowadziłaś jakichś nowicjuszy, co?
— I już zdążył ich napaść Darius — odparła z uśmiechem. — Nie znam was, młodzi ludzie… — zawiesiła głos.
— Przepraszam — usprawiedliwiła się Courtney. — To nieuprzejme z naszej strony. Jestem Courtney, to Herzer i Mike. Jesteśmy w grupie uczniowskiej…
— A-5 — uzupełnił Herzer.
— Byliście w lesie, co? — stwierdził Nick. — Dobrze, zdejmijcie ubrania i wszystko, co macie, zwińcie w kłębek. Dam wam na niego pokwitowanie, i odbierzecie to, kiedy będziecie wychodzić.
— Rozebrać się tutaj? — z szeroko otwartymi oczami spytała Courtney.
— Niestety, kochanie — potwierdziła June, idąc w ślad za słowami. — Jeśli chcesz, możesz użyć ręcznika dla prywatności, ale łaźnia jest wspólna. Pracują nad inną, która będzie miała osobne sekcje, ale wszyscy do tego stopnia przyzwyczaili się do wspólnych kąpieli, że nie wiem, po co zawracają sobie tym głowę.
Herzer z oporami rozebrał się i zwinął brudne ubranie w kłębek. Szybko owinął się ręcznikiem kąpielowym. Był zrobiony z cienkiego kawałka gładkiego materiału i według Herzera niezbyt dobrze nadawał się do wycierania.
— Mam ten koszyk… powiedział, podnosząc go. — I co z pieniędzmi?
— Cóż, siedzę tu cały czasz między innymi po to, żeby upewnić się, że zostaną tam, gdzie je położyłeś — wyjaśnił Nick. Wziął kłębek i owinął go taśmą, przyczepiając ją następnie do drewnianego numerka. Drugi taki, z kawałkiem sznurka, podał Herzerowi.
— Połóż to obok pozostałych — polecił. — Wciśnij pieniądze głęboko do środka, żeby nikt nie mógł ich wyciągnąć bez grzebania. Dopilnuję, żeby zostały na miejscu.
— Dobra — odparł Herzer z powątpiewaniem.
— Zanim to zrobisz, koszt kąpieli to jedna dziesiąta żetonu — poinformował mężczyzna, wyciągając rękę. — To za mydło, ręcznik i ciepłą wodę. Jeśli chcesz coś więcej, płacisz dodatkowo.
— A co jeszcze można chcieć? — zapytała Courtney, wygrzebując pieniądze.
— No cóż, jest wino, przekąski i olejki do ciała — wyjaśniła za niego June. — Ale to znów potwornie drogie. Jednak myślę, że kiedy sytuacja się trochę unormuje, ceny pójdą w dół. W tej chwili płaci się cały żeton za kubek wina i kilka kawałków mięsa. Większość ludzi rezygnuje.
— To nie wiele więcej niż moje koszty — bronił się Nick. — W okolicy nie ma wiele wina. Ani dobrego mięsa, które mógłbym podać. Muszę je kupować od McGibbona z tego, czego nie sprzeda do miasta. Pierwszej jakości dziczyzna nie jest tania.
— Wiem, Nick. — June wzruszyła ramionami. — Po prostu mówię im prawdę.
— Cóż, na razie zrezygnujemy — zdecydował Herzer. — Jako uczniowie nie zarabiamy wiele. — Podał żeton i przyglądał się zafascynowany, gdy łaziebny wydawał mu resztę. Otrzymane pieniądze stanowiły mieszaninę drobnych monet z różnych metali i kilku z drewna.
— To jedna dziesiąta — wyjaśnił Nick, wskazując na mały kawałek metalu, który wyglądał na stal. — Cena wynosi jedną dziesiątą, więc jestem ci winien dziewięć dziesiątych. A to jest połówka — mówił dalej, pokazując mały kawałek czerwonawego metalu. — Zrobiony jest z miedzi, jak żetony, ale jest mniejszy i ma odciśniętą połówkę. Inny sposób myślenia o tym, to pięćdziesiąt setnych. A to — dodał, wyciągając jeden z kawałków drewna — jedna setna. Niedługo zaczną je robić z czegoś innego, ale na razie są z drewna. Choć ono nie jest dobre, bo pęka i jeśli się z kimś pobijesz, to efektem będzie pełna kieszeń bezwartościowych odłamków. Czyli to jest dziewięć dziesiątych. Na waszym miejscu zapłaciłbym temu urwisowi drewnem. I proszę, wysikajcie się, zanim weźmiecie kąpiel, nie w trakcie.
Herzer wyniósł swoje ubranie na zewnątrz i z lekką obawą wręczył je Dariusowi, a potem wrócił do środka i zgodnie ze wskazówkami Nicka wszedł do pierwszego pokoju. Ściany zrobione były z belek, a podłogę pokrywały wyszlifowane deski, prawdopodobnie również belki, ale rozcięte i wygładzone. Między belkami zostawiono szczeliny, najwyraźniej w celu przepuszczania wody, a powierzchnia pokryta została cienką warstwą piasku. Po lewej wbito kołki na wieszanie ręczników, a po prawej, ponad głową umieszczono zestaw korytek.
W ich dnach wycięto otwory, przez które przepływały równomierne strumienie wody. Pod jednym z nich obracała się w miejscu June Lasker, szorując dłonie kawałkiem mydła.
— Nie szoruj mydłem bezpośrednio ciała — ostrzegła go, wychodząc spod prysznica. — Zedrze ci całą skórę.
Kątem oka Herzer zauważył, że jej skóra nie zaczęła jeszcze nabierać suchego wyglądu, który był typowy dla wielu starszych kobiet i że była całkiem dobrze zbudowana. Ta myśl przywołała wspomnienie kąpiącej się Bast i szybko się odwrócił, zmuszając się do myślenia o czymś, czymkolwiek innym.
— To jeden z powodów, dla których wspólne prysznice są bardziej krępujące dla mężczyzn niż dla kobiet — z chichotem zauważyła June. — Nazywa się to mimowolną reakcją naczyniową.
— Cóż, Herzer nie ma się czego wstydzić — radośnie skomentowała Courtney.
— Podobnie jak i Mike — zgodziła się June.
— No! — burknął Mike.
— Mój — oświadczyła Courtney, klepiąc go po pośladku i wchodząc pod wodę. — Jej! To jest zimne!
— To widać — złośliwie skomentował Herzer. Podobnie jak Bast Courtney miała różowe sutki, ale jej były prawie dwukrotnie większe. A przynajmniej sprawiały wrażenie, że tak normalnie wyglądały — teraz sterczały sztywno.
— Moja — zaśmiał się Mike, ale był w tym ostrzejszy ton.
— Chowam oczy z powrotem do głowy — powiedział Herzer. Przeszedł przez pokój i aż się zatchnął, wchodząc w lejącą się wodę. Była równie zimna, jak któryś ze strumieni, w których kąpał się z Bast, a po ciepłym popołudniu wydawała się jeszcze bardziej lodowata.
— Cóż, to załatwiło sprawę jego mimowolnej reakcji naczyniowej — zaśmiała się Courtney, intensywnie rozcierając w dłoniach mydło. — Au!
— Ostre, prawda? — June westchnęła. Cała się namydliła i weszła teraz z powrotem pod wodę, żeby się spłukać. — To mydło ługowe. Uważajcie w intymnych miejscach.
— Co robiłaś, kiedy… no wiesz, spadło to przekleństwo? — zapytała Courtney.
— Zostałam w domu i myłam się, najlepiej jak mogłam, wodą z wiadra — przyznała June, spłukując się.
Herzer namydlił się i opłukał bez komentarza, mając nadzieję, że kobiety ograniczą do minimum ten temat.
— W lesie było paskudnie, ale przynajmniej miałyśmy dość prywatności, żeby się spokojnie myć — było wszystkim, co Courtney powiedziała jeszcze na ten temat.
Читать дальше