Ben Bova - Wędrowcy

Здесь есть возможность читать онлайн «Ben Bova - Wędrowcy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1994, Издательство: Orion, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wędrowcy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wędrowcy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Albo jesteśmy sami we wszechświecie albo nie jesteśmy;każda z tych możliwości jest zaskoczeniem dla umysłu.
Lee Dubridge

Wędrowcy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wędrowcy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Zniechęcona, powróciła do pokoju, zarzuciła na ramię swą starą już skórkową torebkę i ruszyła w stronę schodów. Zanim wyszła z budynku wstąpiła jeszcze do toalety, gdzie przeczesała grzebieniem swe gęste włosy i umalowała usta. Potem skierowała swe kroki prosto do nowego biura Stonera.

Drzwi były otwarte, a on akurat, odbierając telefon, był zwrócony tyłem do niej. Postanowiła poczekać w drzwiach, aż skończy.

— Oczywiście — mówił Stoner. — Mogę w każdej chwili poddać się wszelkim badaniom, jakie są potrzebne. W naszym miejscowym szpitalu. Jeżeli NASA zależy, aby testy przeprowadzili jej ludzie, niech ich tu przyśle samolotem. Dobrze? W porządku. Jeszcze raz dziękuję. Do widzenia.

Obrócił się wraz z fotelem, by odwiesić słuchawkę, i zobaczył Jo. Po twarzy przemknął mu cień niepewności.

— Jak się masz. Jo? — pozdrowił ją.

— Cześć! — postąpiła kilka kroków w głąb biura.

Było ono jeszcze skąpo umeblowane i wyglądało na nowe. Głos odbijał się lekkim echem od świeżo malowanych ścian. Polowa półek regału była pusta, na pozostałych leżały stosy zdjęć i kilka grubych notatników z luźnymi kartkami. Obok stalowej szafki z kilkoma dużymi szufladami na akta stały na wyłożonej dywanem podłodze trzy nie otwarte jeszcze pudła tekturowe. Biurko było również stalowe, lecz jego blat był wyłożony plastikiem przypominającym fornir orzechowy. Jeśli nie liczyć telefonu i całkiem nie pasującego do otoczenia orzecha kokosowego, było ono zupełnie nagie.

— Proszę, usiądź — rzekł Stoner, nie podnosząc się z fotela.

Jo usiadła na stojącym najbliżej niej krześle. Było wykonane z plastiku i chromowanej stali. Zimne i niewygodne.

— Jesteś zdrowy? — spytała.

Skinął wolno głową.

— Potłuczony i obolały, ale poza tym w porządku — rzekł. — Pół godziny temu wstąpiłem do szpitala. Schmidt przychodzi do zdrowia. Płuca ma na szczęście nie przebite. Tylko parę pękniętych żeber i złamany obojczyk. Będzie zdrów.

— Strasznie mi przykro z tego powodu — powiedziała, splatając palce rąk na kolanach.

Stoner nic nie odpowiedział.

— Miałam na myśli to moje spóźnienie — mówiła. — Gdybym… przyszła na kolację punktualnie… nie siedziałbyś tak długo w klubie i Schmidt nie znalazłby cię…

Jego twarz przybrała ponury, niemal gniewny wyraz.

— Znaleźliby mnie — rzekł po chwili. — Bez względu na to, gdzie bym nie był. To jest mała wyspa, a on szukał tylko mnie.

— Ale dlaczego? Jaki był powód?

— Gdzie byłaś? — spytał Stoner, zamiast odpowiedzieć na jej pytanie.

Serce Jo przyśpieszyło biegu. „Zależy mu na mnie — pomyślała. — Obchodzę go.”

— Utknęłam w środku laguny — powiedziała i jej usta zaczęły składać się do uśmiechu. — Zrobiliśmy sobie z Markowem wycieczkę łodzią.

— Z Kiryłem?

— Tak. Pożyczyliśmy łódź z bocznym pływakiem, ale żadne z nas nie potrafiło zapobiec wywrotkom. Szkoda, że nas wtedy nie widziałeś! Byliśmy przemoknięci do suchej nitki.

— Kirył jest w tobie zakochany — powiedział Stoner, ale bez wrogości.

— Tak jak Cyrano był zakochany w Roksanie — odparła. — Jestem z nim w stu procentach bezpieczna.

— O ile oboje nie zostaniecie kiedyś pożarci przez rekiny.

— Wróciliśmy bez kłopotów. — Poczuła, że jej uśmiech ustępuje miejsca przepraszającej minie. — Ale było już późno, gdy weszłam do klubu…

— To nie była twoja wina — rzekł szybko Stoner. — Musisz się przestać oskarżać. Ktoś naszpikował Schmidta „anielskim pyłem” i nasłał go na mnie.

— Któż to mógł być?

Wzruszył ramionami.

— Nie wiem. Może Rosjanie.

— Rosjanie? A czy nasi ludzie z Marynarki…?

— Nie powiedziałem im ani słowa o tej sprawie. I nie chcę, żebyś ty to robiła. — Stoner nachylił się nad biurkiem i spojrzał jej w oczy. — Posłuchaj — rzekł — jeśli oni zaczną drzeć ze sobą koty, będziemy musieli pożegnać się z misją spotkania.

— Ale skoro ktoś próbował ciebie zgładzić…? — Głos Jo załamał się.

— Przypuszczam, że oni tylko chcieli mnie unieruchomić na jakiś czas — powiedział uspokajająco. — Tak żebym nie zdążył przygotować się do wyjazdu do Rosji i lotu w przestrzeń. Komuś zależy, aby na spotkanie nie wzleciał Amerykanin.

— Na pewno Rosjanom — mruknęła.

— Nie radzieckim naukowcom — rzekł z naciskiem. — Prawdopodobnie nawet radziecki rząd nie ma z tym nic wspólnego. To chyba dzieło jakiejś komórki w łonie rządu. Twardogłowych. Najpewniej KGB.

W oczach Jo odmalował się niepokój.

— W takim razie grozi ci niebezpieczeństwo — rzekła, kiwając głową.

— Być może. Kirył to właśnie dla mnie sprawdza.

— Musisz powiadomić o tym Marynarkę — nalegała. — Tuttle’a i innych. Powinni wiedzieć, co się kroi, żeby cię móc ochronić.

— Nie — rzekł stanowczo. — Oni spieprzą misję spotkania, jak zaczną węszyć wokół tego.

— Lepsze to, niż gdybyś miał zginąć.

— Jo, powiedziałem ci już raz, że ta misja to moje życie. Rozumiem to całkiem dosłownie. Pozwól, że załatwię tę sprawę, tak jak uważam za stosowne.

— I zostaniesz zabity.

— Zaryzykuję — rzekł. — Może nie będzie tak źle, — Keith… — Chciała wylać z siebie nowe wątpliwości, lecz rozmyśliła się.

„Cóż mogę więcej powiedzieć — spytała w duchu samą siebie. — Rozdziela nas to biurko. Jego praca, jego obsesja więcej dla niego znaczą niż życie. Więcej niż ja.”

— Zdaje mi się — ciągnął Stoner łagodniejszym tonem — że to była sprawka Cavendisha. Nie sądzę, żeby jego zniknięcie tej samej nocy mogło być dziełem przypadku.

Pokiwała w zadumie głową.

— Kursuje już sporo plotek na ten temat — zauważyła.

— Wcale się nie dziwię — odparł z bladym uśmiechem.

Czy on naprawdę pracował dla Rosjan?

Gdy jeszcze byliśmy w Nowej Anglii, powiedział mi, że jest podwójnym tera Ale przypuszczam, że ostatnio nie bardzo już wiedział, dla kogo pracuje.

— Był bardzo chory… Możliwe. Albo udawał chorobę.

— Czy myślisz, że inni naukowcy, tu obecni, też mogą pracować dla wywiadów swych krajów? — spytała Jo.

Stoner podniósł brwi.

— Nie wiem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ale niektórzy mogliby to robić.

— Profesor McDermott na pewno by to zrobił — powiedziała z przekonaniem.

Stoner wybuchnął lekceważącym śmiechem.

— Wielki Mac? Ładny byłby z niego szpieg z tą jego nie zamykającą się gębą.

— Jest sprytniejszy, niż ci się wydaje.

Posłał jej długie, badawcze spojrzenie.

— Taak. Wcale o tym nie wątpię — wycedził przez zęby.

— Nie czuje się ostatnio dobrze — zauważyła Jo. — Odkąd pojawiła się zorza, stracił ochotę do życia.

— Słyszałem — odparł Stoner. — Nie widziałem się z nim od ponad tygodnia.

— Ani ja — powiedziała z naciskiem.

Przez dłuższą chwilę oboje milczeli. Jo spodziewała się, że on coś powie, że wstanie zza biurka i wyciągnie do niej ręce. Że zrobi jakiś gest świadczący, iż mu na niej zależy. On wszakże siedział nieruchomy, jak głaz, sprawiając wrażenie nieprzekonanego, wciąż z czegoś niezadowolonego.

— Słyszałam — przerwała w końcu milczenie — że powierzono ci rekrutację ludzi, którzy pojadą z tobą do Rosji.

— Owszem, tak.

— Ja też chcę jechać. Sprawdziłam, jakie są wymagania w stosunku do werbowanych. Mógłbyś mnie zabrać w charakterze specjalisty od analizy komputerowej. To miejsce jest wciąż nie obsadzone.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wędrowcy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wędrowcy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Wędrowcy»

Обсуждение, отзывы о книге «Wędrowcy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.