Ben Bova - Wędrowcy
Здесь есть возможность читать онлайн «Ben Bova - Wędrowcy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1994, Издательство: Orion, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Wędrowcy
- Автор:
- Издательство:Orion
- Жанр:
- Год:1994
- Город:Warszawa
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Wędrowcy: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wędrowcy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Lee Dubridge
Wędrowcy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wędrowcy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
— Hmm… Czy jadłaś już kolację?
— Tak, godzinę temu.
— Och.
— Jesteś wciąż w biurze?
— Tak. Mam sporo pracy…
— I nic nie jadłeś od obiadu?
— Nic.
— W takim razie idź zaraz do restauracji Pete’a. Tylko on ma tu otwarte po dziewiątej. Spotkamy się tam.
— Ale ty już jadłaś…
Wahała się tylko przez sekundę.
— Zjemy wspólnie deser. Co ty na to?
— Oczywiście. Do zobaczenia u Pete’a.
W godzinę później, gdy wychodzili już z obskurnej restauracyjki, Jo powiedziała:
— Następnym razem przypomnij mi, żebym zamówiła galaretkę.
— Ciastko nie było dobre?
— Pewnie zostawili je tu Japończycy po drugiej wojnie światowej. Było zupełnie zjełczałe.
Roześmiał się.
Niemal automatycznie przeszli na drugą stronę ulicy i dróżką między budynkami skierowali się ku plaży. Szli obok siebie, nie dotykając się wzajemnie, lecz Stoner czuł wyraźnie ciepło jej ciała. Jo miała na sobie lekką kwiecistą sukienkę bez rękawów, pełną ciepłej i wonnej bryzy morskiej.
— Keith… mógłbyś mi odpowiedzieć na jedno pytanie?
— Jeśli będę w stanie, czemu nie — odparł.
— Dlaczego ta misja spotkania jest dla ciebie tak ważna? To znaczy: dlaczego to ty musisz polecieć?
Skarcił ją surowym spojrzeniem.
— O Boże, powinnaś to zrozumieć, Jo. Ty czułabyś się tak samo, prawda?
— Czuję się tak samo — rzekła poważnie. — Ale nie wiem, dlaczego. Co w nas siedzi? Dlaczego ty musisz lecieć? Dlaczego ja chcę lecieć? Zastanawiał się, co jej powiedzieć, a tymczasem zostawili za sobą budynki i znaleźli się pod drzewami rosnącymi wzdłuż plaży. Piasek był biały i ciepły, a z dala dochodził ich plusk fal.
— To moja droga życia — rzekł w końcu. — Taką drogę obrałem. Po to pracuję.
— Nie — powiedziała. — To jest coś innego. Nie praca… ale pociąg do przygody. Radość wzlecenia w przestrzeń i pozostawienia wszystkiego za sobą.
— Nie mam nic, co by mnie tu zatrzymywało — odparł. — Z wyjątkiem ciebie — dodał, zanim zdążyła coś odpowiedzieć.
Jo położyła mu rękę na ramieniu.
— Ale nawet… nie, Keith, to nieprawda. Ty chcesz wzlecieć w przestrzeń i spotkać się z przybyszem z gwiazd bez względu na wszystko.
— Oczywiście.
— Dlaczego? Dlaczego to musisz być właśnie ty, a nie kto inny?
— Bo ja chcę wiedzieć — rzekł ze spokojnym okrucieństwem. — Tego chce każdy naukowiec: wiedzieć, odkryć, być tym, który pierwszy zdobywa nową cząstkę wiedzy, wydziera nieznanemu kawałek jego terytorium.
— Ale przecież mógłbyś się tego wszystkiego dowiedzieć również wtedy, gdyby ktoś inny poleciał z tą misją — zauważyła.
— To nie byłoby to samo! Chcę tego dotknąć własnymi rękami, zobaczyć to na własne oczy. Jak człowiek jaskiniowy, Jo. Jak niewierny Tomasz z Biblii. Muszę to sam zobaczyć. To jest to, co mnie pcha naprzód.
Popatrzyła mu w oczy, w których odbijały się tańczące po niebie światła zorzy.
Popatrz na ludzi, których znasz — rzekł Stoner. — Ile z nich zdaje sobie sprawę, że atomy ich ciał powstały we wnętrzu odległych, dziś już nie istniejących gwiazd? Jesteśmy pyłem gwiezdnym. Każdy z nas. Każdy atom naszych ciał, Jo, został zsyntetyzowany przed miliardami lat we wnętrzu gwiazd. Jesteśmy cząstką wszechświata, moja droga. Od tego nie uciekniemy.
Zaśmiała się cicho.
— Gdzieś, wewnątrz ciebie, ukrywa się poeta.
— Być może — rzeki. — Ale to wszystko ma też stronę praktyczną. Tutaj jestem tylko zwykłym astrofizykiem. Przetrenowanym specjalistą w dziedzinie, gdzie jest pełno mężczyzn i kobiet lepiej przygotowanych, młodszych i bystrzejszych ode mnie. W najlepszym wypadku jestem tylko miernym badaczem materii.
— Teraz jesteś skromny.
— Znam moje ograniczenia. Nigdy nie zbliżę się do nagrody Nobla ani członkostwa w jakiejś akademii. Będę wykładał w którejś podrzędnej uczelni jako ktoś zupełnie nie znany.
— O ile nie…
— O ile nie rozpocznie się nowa era lotów w kosmos. — Wskazał palcem niebo. — Ja jestem dobry tam. Mogę przewodzić zespołowi inżynierów i naukowców. Mam tę pracę w małym palcu i nie boję się życia ani w skafandrze ciśnieniowym, ani w stanie nieważkości.
— Nie sądzę, abym i ja się bała.
— Wiem o tym, Jo — powiedział z uśmiechem. — To jest nasze środowisko. Nasza nisza ekologiczna. Tędy biegnie moja droga i przypuszczalnie twoja też. Tu możemy wnieść najwięcej do skarbnicy ludzkiej wiedzy.
— I tu jest ten przybysz z kosmosu.
— Tak. Zupełnie jakby go Bóg zesłał. Nie możemy pozwolić, aby przeleciał obok bez nawiązania z nim kontaktu.
— A może nie z nim, lecz z nią? — zażartowała Jo.
— To może być coś — odparł. — Ani on, ani ona.
Roześmiała się i nagle zrzuciła z siebie sandały.
— Dalej, naprzód, panie Stoner! Zdejmij te buty! Złam się i zabaw chociaż raz w życiu.
Popatrzył na nią z ukosa. — Ja się bawię…
— Rąbanie desek gołymi rękami nazywasz zabawą? — Zostawiła go stojącego, a sama puściwszy się biegiem wzdłuż plaży, rozbryzgiwała na wszystkie strony podpływające wyżej fale.
Stoner obserwował ją przez chwilę, po czym schylił się i zdjął buty, następnie skarpetki, o mało nie przewróciwszy się na piasek, gdy skał na jednej nodze, by zakończyć tę czynność. Potem puścił się za nią w pogoń pod jarzącym się niebem.
Biegł po przybrzeżnej płyciźnie, rozbryzgiwał wodę i śmiał się, aż dogonił Jo. Chwyciwszy ją za przegub dłoni, narzucił jej przez chwilę własne tempo, i biegli razem, aż ona krzyknęła, zdyszana, i oboje śmiejąc się padli na miękki piasek.
— Keith, to nie była czysta gra — przekomarzała się z nim. — Twoje nogi są znacznie dłuższe.
— O rany! Dzięki tobie, Jo, czuję się znów jak dzieciak. Zapomniałem o wszystkim i chcę się tylko bawić!
Podniósł się na łokciu i uniósł jej głowę. Jo zarzuciła mu ręce na szyję i poczuła na swej nagiej skórze pieszczotę jego ciepłych i silnych dłoni.
Słyszała, jak hen w oddali fale rozbijają się o rafę, lecz wkrótce ten dźwięk utonął w łomocie jej własnego serca. Ochoczo zdjęli oboje ubrania i ona przycisnęła się do niego nagim ciałem, pragnąc go, pragnąc, by cały znalazł się w niej. Wpiła palce w jego włosy i stłumiła okrzyk rozkoszy, przyciskając swe usta do jego ust.
Potem leżeli obok siebie wyładowani, wpatrując się w migocące draperie pastelowych świateł na niebie, a przybrzeżne fale łagodnie obmywały im stopy.
Jo zwróciła ku niemu głowę i zdała sobie sprawę, że jego myśli są oddalone od niej o miliony kilometrów. Wpatrzony był w niebo rozjaśnione błyskami zorzy.
„Tylko na tak krótko zapomniał o wszystkim — pomyślała. — Tylko na tak krótko.”
ROZDZIAŁ XXXVII
Kreml
— Dlaczego sekretarz generalny jest nieobecny? — spytał minister przemysłu.
— Jest niedysponowany — odparł Borodiński, siedzący na honorowym miejscu przy długim stole. — Prosił mnie, bym poprowadził to spotkanie zamiast niego.
Obecni w sali dygnitarze popatrzyli po sobie niespokojnie. Spośród szesnastu miejsc przy stole pięć było niezajętych. Nikt nie miał wątpliwości, że ci, którzy na nich zasiadali, nigdy więcej nie zobaczą Kremla od wewnątrz.
Borodiński przedstawił siedzącego daleko w tyle akademika Bułaczowa i otworzył dyskusję na temat zbliżającego się do Ziemi statku kosmicznego.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Wędrowcy»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wędrowcy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Wędrowcy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.
