Ben Bova - Wędrowcy

Здесь есть возможность читать онлайн «Ben Bova - Wędrowcy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1994, Издательство: Orion, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wędrowcy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wędrowcy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Albo jesteśmy sami we wszechświecie albo nie jesteśmy;każda z tych możliwości jest zaskoczeniem dla umysłu.
Lee Dubridge

Wędrowcy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wędrowcy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Owszem, tak.

— No tak, oczywiście, co za głupiec ze mnie! W przeciwnym razie można by tutaj jeździć na łyżwach.

Stoner uśmiechnął się.

— Ponadto do tego pokoju pompowana jest masa gorącego powietrza — rzekł. — Spotykają się tu wojskowi i ludzie planujący operacje logistyczne.

— Ach, rozumiem. Zarezerwowali sobie najlepszy lokal w tym domu.

Stoner wskazał gościowi gestem fotel i gdy ten usiadł, zapytał:

— Co pana tu sprowadza?

Cavendish wyprostował swe patykowate nogi. Był prawdziwym okazem angielskiego naukowca; workowaty tweedowy garnitur, sweter pod marynarką, obwisła mała muszka.

— Właściwie NATO — odparł. — Ludzie z waszego wywiadu zadają od jakiegoś czasu interesujące pytania na temat sygnałów radiowych, więc nasz wywiad coś sobie skojarzył i w rezultacie NATO postanowiło się włączyć do sprawy. Jedna rzecz doprowadziła do drugiej, i oto jestem.

— Przybywa pan z ramienia NATO?

— W rzeczy samej.

— A czy będzie pan nam towarzyszył, gdy się przeniesiemy do Arecibo, Kwajalein czy gdziekolwiek indziej, dokąd nas wyślą?

— O Boże, mam nadzieję, że nie. Spędziłem dość czasu w tropikalnym raju.

Stoner rozsiadł się wygodniej w swym fotelu i zagłębił w myślach. „A więc wciągnęli już w to NATO. Może pomógł w tym mój list do Claude’a. Ciekawe, czy przesłał moją notkę temu rosyjskiemu lingwiście.”

W tej samej chwili wszedł Thompson trzymając w rękach tacę z trzema filiżankami. Stoner sięgnął po swoją i stwierdził, że jest w niej czarna kawa. Wystarczył wszakże jeden łyk tego wywaru, aby go przekonać, że nie powinien nigdy więcej pozwalać Thompsonowi parzyć dla siebie kawy.

— Profesor Cavendish był jeńcem wojennym przez niemal pięć lat — powiedział Thompson. — Na Pacyfiku.

— Dokładnie w Birmie — sprecyzował Cavendish. — Most na rzece Kwai i tym podobne rzeczy. Bardzo paskudne. Najlepiej o nich zapomnieć, jeśli się może.

Po kilku minutach trzej badacze utonęli w fachowej dyskusji, zapomniawszy o swych różnych narodowościach i swych przeszłych doświadczeniach.

— Nie ma wciąż jeszcze dość danych — rzekł Stoner — aby odtworzyć cały tor lotu tego obiektu i zorientować się, skąd przybył. — Wątpię, czy kiedykolwiek uda nam się to zrobić.

— Ale macie dość danych, aby wykazać, że nie mógł zostać wysłany z Jowisza — zauważył Cavendish.

— Sądzę, że tak — przyznał Stoner. — Zbadaliśmy wszystkie możliwe warianty startu. Jeśli statek pojawił się w pobliżu Jowisza w tym samym czasie, kiedy zaczęły przychodzić sygnały, nie jest możliwe, by został wysłany z samego Jowisza. W żaden sposób.

— To jest dowód negatywny — rzekł Thompson.

— Tym lepiej dla sprawy — powiedział Cavendish. — Jeśli definitywnie wykluczymy Jowisza jako miejsce pochodzenia naszych gości, to już będzie sukces.

— Myślę, że następnym krokiem powinno być wykluczenie innych planet.

— To łatwa rzecz. Przypuszczam, że wasz komputer szybko rozgryzie ten problem.

Stoner wyprostował nogi i usadowił się w fotelu w pozycji na wpół leżącej. Parującą filiżankę kawy postawił na sprzączce swego pasa.

— A więc jest jasne — powiedział — że to „coś” przybyło spoza układu słonecznego. Możemy to wykazać rachunkiem.

— Dopiero wykażemy — skorygował go Thompson. — Za parę dni.

— Ale to jeszcze przydaje sprawie zagadkowości, nieprawdaż? — rzekł Cavendish.

— Czemuż to?

— Jeśli obiekt istotnie przybył spoza układu słonecznego, z jakiejś gwiazdy, musiało mu to zająć tysiące lat, a kto wie, czy nie miliony.

— A jeśli to jest automatyczna sonda?

— Nawet bezzałogowe pudło, wyposażone tylko w urządzenia, nie może funkcjonować bezawaryjnie przez milenia. Ba, przez eony! Wprost trudno w to uwierzyć.

— Jeśli myśli pan o urządzeniach skonstruowanych przez ludzi.

— Co będzie, jeśli na pokładzie jest załoga? — pomyślał głośno Thompson. — Nasze własne statki kosmiczne sprawdzały się lepiej, gdy na ich pokładach byli astronauci i mogli szybko usunąć wszelkie usterki.

— Wszystkie te argumenty rozbijają się o czynnik czasu — upierał się Cavendish. — Podróż statku kosmicznego z jednej gwiazdy na drugą trwałaby tyle stuleci, że załoga powinna być przygotowana na spędzenie całego życia na pokładzie… plus życia swoich dzieci, wnuków, prawnuków… dziesiątków pokoleń. Czy pan tego nie rozumie?

— Nie, o ile statek taki mógłby latać z szybkością bliską prędkości światła — rzekł Stoner.

— Efekty relatywistyczne — mruknął Thompson. — Dylatacja czasu.

— Diabelnie nieprawdopodobne — sprzeciwił się Cavendish. — A wasze własne obserwacje pokazują, że obiekt ten porusza się ze stosunkowo niewielką prędkością. Mniej więcej taką, jak wasze sondy Voyager i Mariner.

Thompson wysączył resztę płynu ze swojej filiżanki i wstał.

— No cóż, jedno jest pewne — rzekł. — Z której strony by na to nie spojrzeć, cholerna rzecz jest niemożliwa.

— Ale jest realna — rzekł Stoner.

— Ach — westchnął Cavendish i po jego kościstej twarzy rozlał się uśmiech. — To przecież dzięki temu nauka jest tak interesująca, czyż nie?

ROZDZIAŁ XI

ŚCIŚLE TAJNE

Memorandum

ADRESAT: Porucznik R. J. Dooley, Wywiad Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych.

NADAWCA: Kapitan G. V. Yates, Kwatera Główna NATO.

W SPRAWIE: Zakres zaufania w sprawach ważnych dla narodowego bezpieczeństwa wobec prof. dra Rogera Cavendisha.

1. Prof. Cavendish jest upoważniony do zapoznawania się z treścią dokumentów uznanych za ściśle tajne. Zezwolenie zostało mu przyznane przez Marynarkę Brytyjską i NATO. Patrz załączona dokumentacja.

2. Ostatnia kontrola jego solidności została zakończona 24 sierpnia 1980 r.

3. Prof. Cavendish został po raz pierwszy dopuszczony do dokumentów tajnych 15 grudnia 1959 r. po repatriacji z ZSRR w 1957 r. Był jeńcem wojennym w Birmie, potem w Mandżurii, a pod koniec II Wojny Światowej został zatrzymany przez wojska radzieckie. Pozostawał w ZSRR dobrowolnie do 1957 r., kiedy to repatriował się do Wielkiej Brytanii.

4. Brytyjski wywiad wojskowy podejrzewał Cavendisha o szpiegostwo na rzecz ZSRR, lecz wielokrotne kontrole jego działalności nie wykazały nic podejrzanego. W konsekwencji został on oczyszczony z tych zarzutów i upoważniony do wglądu w tajne akta, włącznie z dokumentami ściśle tajnymi.

5. Wniosek: Jeśli Cavendish jest radzieckim agentem, ma on nakazane, by nie angażować się w nic przez całe lata, aż zostanie włączony do zadań wymagających wysokiego poczucia odpowiedzialności i pełnego zaufania. Projekt „Jupiter” może być takim zadaniem.

ŚCIŚLE TAJNE

Przechadzając się żwirowaną dróżką wzdłuż długich rzędów czasz radioteleskopów Kirył Markow naciągnął głębiej swą futrzaną czapę na szczypiące od mrozu uszy, po czym zaczął się zastanawiać, w jakim stopniu rosyjska dusza jest kształtowana przez rosyjski klimat.

„Melancholicy żyjący w ponurej krainie o okropnym klimacie” — myślał o swoich rodakach i o swej ziemi.

Przystanął i rozejrzał się dookoła, by zweryfikować swój sąd. W każdym kierunku rozciągała się bezkresna, pokryta śniegiem równina, prawie pozbawiona pagórków, które urozmaicałyby krajobraz. Niskie, ołowiane chmury — napierające ku dołowi niby ręka posępnego Boga. Bezustanne wycie wiatru w przestrzeni pozbawionej wszelkich drzew, które mogłyby go pochwycić w swe konary i nadać mu łagodniejsze, weselsze brzmienie.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wędrowcy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wędrowcy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Wędrowcy»

Обсуждение, отзывы о книге «Wędrowcy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.