Ben Bova - Wędrowcy

Здесь есть возможность читать онлайн «Ben Bova - Wędrowcy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1994, Издательство: Orion, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wędrowcy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wędrowcy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Albo jesteśmy sami we wszechświecie albo nie jesteśmy;każda z tych możliwości jest zaskoczeniem dla umysłu.
Lee Dubridge

Wędrowcy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wędrowcy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Gdzie są zdjęcia tła, o które prosiłem?

— Będą w następnej przesyłce — odparła Jo. — Są jeszcze w trakcie obróbki.

— Są mi potrzebne. I dostęp do sieci komputerowej.

— Skinęła głową.

— Czy coś jeszcze?

— Książki. Każdą książkę na temat życia pozaziemskiego, jaką pani znajdzie. Niech pani przeszuka biblioteki. Chcę mieć wszystko, co tego dotyczy.

Następne skinienie.

— Czy to wszystko?

Zajrzał głęboko w jej migotliwe oczy.

— Dlaczego przyjechała pani tutaj dziś wieczorem? — zapytał.

— Spełniłam życzenie profesora McDermotta. Jestem teraz gońcem.

— A dlaczego przyjęła pani tę pracę? Przecież pani nie musiała.

Przez chwilę milczała, potem rzekła cicho:

— Chciałam zobaczyć się z panem. Powiedzieć panu, że jest mi przykro. Gdybym się ostro postawiła McDermottowi, być może… — Uciekła od niego wzrokiem. — Przykro mi, że to tak wyszło. Naprawdę mi przykro.

Sięgnął ponad bufetem i ujął przegub jej ręki.

— Proszę to udowodnić.

Bez słowa wyprowadził ją z kuchni i przez małe pokoiki w starej części domu poprowadził wąskimi schodami do swej sypialni.

Zamknął mocno drzwi. Nie było potrzeby zapalania światła. Poprzez muślinowe firanki sączyła się do środka zimna poświata księżyca.

Przez moment Jo stała nieruchomo przed łóżkiem, potem odwróciła się ku Stonerowi, który oparł się plecami o masywne panneau drzwi. Żadne z nich nie powiedziało słowa.

Patrzył na jej twarz rzeźbioną księżycowym promieniem. Nie było na niej uśmiechu. Miała wyraz dziwnie spokojny i łagodny. Zaczęła rozpinać bluzkę. Stoner przyglądał się jej z rosnącym podnieceniem. Rozpięła stanik i odrzuciła go na bok. Schyliwszy się zdjęła pantofle, po czym opuściła dżinsy i ukazała swe długie nogi. W końcu przyszła kolej na kwieciste majteczki bikini.

— Czy tego pan chciał? — spytała szeptem.

Jego gardło było zupełnie suche.

— Tak — wykrztusił z trudem.

Podeszła do niego i zaczęła rozpinać jego koszulę. Stał i czekał, aż skończy. Wreszcie klęknęła przed nim. Była zupełnie naga. Pocałowała jego nabrzmiały członek.

— Czy tego pan chciał? — spytała ponownie, ale nie czekała, aż jej odpowie.

Gdy Stoner myślał, że już nie wytrzyma, że eksploduje, zagłębił palce w jej gęstych czarnych włosach i odciągnął ją od siebie. Schyliwszy się wziął ją na ręce i poniósł w stronę łóżka. Położył ją na kapie i rozpiął nad nią swe ciało.

Jo zarzuciła mu ręce na szyję i przyciągnęła go ku sobie. Wchodząc w nią, przywarł ustami do jej ust. Była ciepła i gotowa go przyjąć. Po chwili poruszała się już rytmicznie wraz z nim.

Było to tak, jakby się znalazł ponownie w przestrzeni nad Ziemia i płynął lekki jak piórko, dryfował w mrokach wieczności, a gwiazdy uroczyście i w milczeniu patrzyły w dół.

Przywarła do niego, gdy weszli oboje w spazm rozkoszy, i wyszeptała tylko jedno słowo: „Keith!”

Leżeli przez chwilę zespoleni, ciężko dysząc i czując, że serca biją im jak szalone. W końcu on uniósł twarz z haftowanej kapy i ponownie zajrzał jej w oczy.

Uśmiechnęła się do niego.

— To był twój pierwszy pocałunek, jaki mi dałeś.

— A ty po raz pierwszy nazwałaś mnie po imieniu.

Roześmiali się oboje.

Usiadł na skraju łóżka. Jego wnętrzności wciąż były całe rozedrgane. Jo powiodła paznokciem wzdłuż jego kręgosłupa.

— Co mogłabym jeszcze dla pana zrobić, doktorze Stoner? — kusiła go.

— Zostań na noc — rzekł, odwracając się znów twarzą ku niej.

— Mam jutro rano zajęcia.

— Ach tak. — Zmarszczył brwi w ciemności. — Czy mogłabyś mi powiedzieć, gdzie my, u diabła, w tej chwili jesteśmy? Gdzie znajduje się ten dom?

— W New Hampshire… Niedaleko White River Junction.

— White River Junction?! Jakże więc mogłabyś zdążyć na jutrzejsze ranne zajęcia?

— No to opuszczę ćwiczenia — powiedziała niedbale. — To nie będzie pierwszy raz.

— To przez to wpadłaś w łapy McDermotta, prawda?

— Dam sobie z nim radę. On jest tylko wielkim kłótnikiem.

— White River Junction — rzekł w zadumie Stoner. — Następny raz, kiedy będziesz się tu wybierać, powinnaś wziąć ze sobą narty.

— Z tego, co mówił profesor McDermott, wywnioskowałam, że nie pisane nam są wczasy narciarskie.

— Co chcesz przez to powiedzieć?

— Za parę tygodni cały personel obserwatorium zostanie przeniesiony gdzieś na południe.

— Włącznie ze mną? Skinęła potakująco głową. — Ja też tam jadę.

— Dokąd?

— Tego jeszcze nie powiedział. Mówił tylko, że nie będzie tam tak zimno.

— Może do Green Bank — pomyślał głośno Stoner, ale zaraz się skrzywił. Nie, tam w górach, w zachodniej Wirginii, jest tak samo zimno jak tutaj. Ani to nie może być Arecibo. Nawet Wielki Mac nie wysiudałby stamtąd Sagana i Drake’a.

— Jak czuje się astronauta? — spytała zmieniając temat.

— Hmm. Ja właściwie nie byłem astronautą — odparł po namyśle. — W każdym razie nie takim, jak prawdziwi mole rakietowi. Byłem przede wszystkim inżynierem konstruktorem. Wzlatywałem na orbitę i pomagałem montować Wielkie Oko.

— Ale spędziłeś w przestrzeni osiem miesięcy, jeśli się nie mylę.

— No tak — zgodził się. — A gdy uruchomiliśmy teleskop, NASA wykombinowała, że już nie potrzebują drogiego astrofizyka, który wykonuje prace konstrukcyjne. No i wylali mnie.

— Naprawdę?

— Oczywiście. Redukcja etatów i won.

— I wtedy trafiłeś do obserwatorium?

— Tak.

— A twoja rodzina…? Gdzie oni są?

„Ciągnie mnie za język” — pomyślał Stoner, ale zaraz zdał sobie sprawę, że prędzej czy później ta kwestia musiała wypłynąć.

— Moja żona wzięła dzieci i wróciła do swych rodziców w Palo Alto — rzekł krótko. — Dokładnie tego dnia, kiedy dostałem wymówienie. Czysty zbieg okoliczności, po prostu poetycka koincydencja. Życie nie układało nam się przez całe lata.

— Ile one…?

— Piętnaście i dwanaście — odparł automatycznie. — Chłopiec jest starszy. Nie widuję ich zupełnie. Ostatni raz, gdy poleciałem do Palo Alto, nie wyszły nawet do drzwi, żeby mi powiedzieć „Cześć!” Ale może zmienilibyśmy temat?

Jo objęła go i przyciągnęła ku sobie, a potem pocałowała.

— Przepraszam — powiedziała miękko. — To musiało cię zaboleć.

— Powinno, jak sądzę. Ale jestem jakoś dziwnie odrętwiały.

— Przejdzie ci.

— Dzięki pracy. Na pewno. Moja praca jest na pierwszym miejscu; Doris zawsze tak mówiła. I miała rację.

— A teraz ?

— Teraz jestem u progu największego odkrycia w historii. Nic poza tym nie ma dla mnie znaczenia. Udowodnię, że odkryliśmy pozaziemską inteligencję. Bez względu na to, co zrobi Wielki Mac, Marynarka i wszyscy inni. Pokażę to całemu światu.

Jo oparła głowę na jego ramieniu i drapała go paznokciami po piersi — lekko i uspokajająco.

— Jesteś taki zawzięty, taki uparty — powiedziała szeptem. — Nawet nie wiesz, jaki jesteś do mnie podobny. Jesteśmy ulepieni z tej samej gliny.

— Ty? Chyba żartujesz.

— Ja też chcę, żeby mnie zauważyli, Keith. Chcę być kimś. Chcę, żeby cały świat wiedział, kim jestem.

Uśmiechnął się bezwiednie.

— Jesteś na właściwej drodze, żeby to osiągnąć.

Tymczasem Jo kontynuowała zwierzenia:

— Któż zauważyłby jakąś podrzędną asystentkę techniczną słynnego doktora Stonera albo profesora McDermotta. Nie. Zostanę astronautką. Taką prawdziwą.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wędrowcy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wędrowcy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Wędrowcy»

Обсуждение, отзывы о книге «Wędrowcy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.