— Jak to, wybrać? Przecież już we mnie są.
— No, wybrać, czy zostaniesz taka, jak teraz, czy przyłączysz się do nas.
— Ale przecież wy jesteście teraz tacy jak ja! Kenneth ukląkł obok niej.
— Chcielibyśmy ci pokazać, jak to jest, jakie są.
— Zrobili wam pranie mózgu. Ja chce żyć!
— Z nimi jesteśmy jeszcze bardziej żywi — powiedziała matka. — Córeczko, one nie zrobiły nam prania mózgu. One nas przekonały. Na początku wycierpieliśmy sporo, ale teraz to już nie jest konieczne. Niczego nie niszczą. Zatrzymują wszystko wewnątrz, w pamięci, ale to jest lepsze niż pamięć…
— …bo możesz się w nią wmyśleć i być tam, zupełnie jakby tak było…
— Albo jak będzie — powiedział Howard.
— Ciągle nie wiem, o co wam chodzi. Chcą, żebym oddała im moje ciało? Zmienią mnie? Jak was? Jak miasto?
— Kiedy już będziesz z nami, ciało na nic ci się nie przyda — powiedziała matka.
Suzy spojrzała na nią z przerażeniem.
— Suzy, kochanie, my wiemy. Myśmy tam byli.
— Jesteście jak banda włóczęgów — powiedziała cicho Suzy. — Zawsze ostrzegaliście mnie przed włóczęgami i innymi takimi jak oni, mówiliście, że mogą mnie wykorzystać. A teraz próbujecie zrobić pranie mózgu mnie! Daliście mi jeść i sprawiliście, że się dobrze czuję, a przecież ja nawet nie wiem, czy jesteście moją mamą i braćmi.
— Nie musisz się przecież zmieniać, jeśli tego nie pragniesz — powiedział Kenneth. — One tylko myślały, że może chcesz wiedzieć, jak to jest. W końcu to jakaś alternatywa dla strachu i samotności.
— Czy wyjdą z mojego ciała? — zapytała Suzy podnosząc rękę.
— Jeśli tego chcesz — odpowiedziała matka.
— Chcę żyć! Nie chcę zmienić się w ducha.
— Czy to ostateczna decyzja? — zapytał Kenneth.
— Tak! — odpowiedziała stanowczo.
— Czy chcesz, żebyśmy także odeszli?
Suzy poczuła, jak łzy ciekną jej po policzkach. Złapała matkę za rękę.
— Nie wiem — powiedziała. — Nie okłamywalibyście mnie, prawda? Naprawdę jesteście mamą, Kennethem, Howardem?
Skinęli głowami.
— Tylko że jesteśmy lepsi — dodał Howard. — Słuchaj, siostrzyczko, ja nigdy nie byłem najmądrzejszym facetem w mieście. Może i miałem dobre serce, ale bywałem głupi jak but. Za to, kiedy weszły we mnie…
— Kim one są?
— Pochodzą od nas — wyjaśnił Kenneth. — Są jak nasze własne komórki, a nie choroba.
— To komórki? — Suzy przypomniała sobie galaretowate stwory, które kiedyś, w szkole, oglądała przez mikroskop. Nie pamiętała, jak się nazywały, ale przestraszyła się jeszcze bardziej. Howard przytaknął.
— I są mądre. Kiedy weszły we mnie, poczułem się taki… taki mocny w głowie. Mogłem myśleć i przypominać sobie wiele rzeczy, pamiętałem nawet te, których nie przeżyłem. Było tak, jakbym rozmawiał przez telefon z miliardem bilionów bardzo mądrych ludzi, a właściwie przyjaciół, którzy chcą mi pomóc.
— Przeważnie pomóc — powiedział Kenneth.
— Cóż, tak… Jasne, czasami oni się kłócą, a czasami my się kłócimy. To normalny świat. Ale nie ma w nim nienawiści, bo wszyscy jesteśmy powielani setki tysięcy, a może i miliony razy. Wiesz, jak odbitki ksero. W całym kraju. Więc tak… jeśli tutaj umrę, choćby teraz, to istnieją tysiące komórek dostrojonych do mnie i gotowych stać się mną. Nie umieram wcale, po prostu tracę pojedyncze ja. Sam też mogę się dostroić do innych, mogę być gdziekolwiek. Nie można umrzeć.
Suzy przestała jeść dłuższą chwile temu. Teraz także przestała dłubać widelcem w jedzeniu i odłożyła go.
— Na razie to dla mnie za trudne — powiedziała. — Chce wiedzieć, dlaczego nie zachorowałam.
— Tym razem posłuchaj lepiej ich odpowiedzi — poradziła matka. — Po prostu ich posłuchaj.
Suzy zamknęła oczy.
Różni ludzie
Niektórzy jak ty
Smierć/zniszczenie/koniec
Odstawieni, zachowani
Jak ogrody oni
Ludzie/ty
Uczyć się
Słowa nie formowały się w jej mózgu same. Towarzyszyły im czyste, wyraźne, wizualne i zmysłowe serie podróży umysłowych i fizycznych na bardzo dalekie dystanse. Uświadomiono jej różnice miedzy inteligencją komórek a jej własną, pokazano różne, połączone teraz doświadczenia, dotknęła form i myśli ludzi wchłoniętych w pamięć komórek, poczuła nawet fragmenty pamięci o tych, którzy zmarli przed dokonaniem przemiany. Nigdy nie widziała (czuła) smakowała czegoś tak bogatego.
Suzy otworzyła oczy. Już się zmieniła. Coś w niej podłączono inaczej, pominięto tę część, która była „opóźniona”. Od dziś nie jest już „opóźnioną” Suzy. W każdym razie nie całkiem.
— Widzisz, jak to jest — powiedział Howard.
— Mam zamiar to sobie przemyśleć — odparła. Odsunęła krzesło i wstała od stołu. — Powiedzcie im, żeby mnie zostawiły. Nie chcę zachorować.
— Sama im to powiedziałaś — stwierdziła matka.
— Po prostu potrzebuję czasu.
— Kochanie, jeśli tylko zechcesz, masz przed sobą wieczność.
Bernard unosił się we własnej krwi niepewny, z kim się porozumiewa. Komunikacja pod prąd strumienia krwi odbywała się dzięki toczkom, adaptowanym protozoom, zdolnym do szybkiego poruszania się w serum. Odpowiedzi udzielano w ten sam sposób lub po prostu wpuszczano ją w krew.
Wszystko jest informacją. Lub brakiem informacji.
— Ile „ja” jest wśród was?
Ta liczba będzie się zawsze zmieniać. W tej chwili prawdopodobnie około miliona.
— Czy spotkam ich? Czy się z nimi połączę?
Nie ma grupy zdolnej zgromadzić doświadczenia wszystkich podobnych grup. Musi to być zastrzeżone dla grupy dowódczej. Nie wszystkie informacje są jednakowo użyteczne w danym odcinku czasu.
— Ale informacje nie giną?
Informacje zawsze giną. O to toczy się walka. Nie ginie całość struktury grupy. Pozostają duplikaty.
— Dokąd zmierzam?
Do końca. Ponad pieśń krwi. Jesteś grupą wybraną do integracji z BERNARDEM.
— Ja jestem Bernard. Jest wielu BERNARDÓW.
Być może milion, różnych, lecz myślących tak, jak myśli, przenikających krew i tkankę, wciąganych stopniowo w hierarchię noocytów. Milion zmieniających się wersji, które nigdy się nie zintegrują.
Spotkasz się z grupą dowódczą. Doświadczysz WSZECHŚWIATA MYŚLI.
— To za wiele. Znowu się boję.
Boję niemożliwe bez hormonalnej reakcji BERNARDA w makroświecie. Czy naprawdę się BOISZ?
Szukał skutków strachu i nie znalazł ich.
— Nie. Ale powinienem.
Wyraziłeś zainteresowanie hierarchią. Dostosuj przetwarzanie do ***********
Osadzona w biologice grup noocytów instrukcja jest niepojęta dla jego ludzkiego mózgu, ale grupa rozumie ją i przygotowuje się na przyjęcie właściwego zespołu danych.
Podczas ich przyjmowania, przyjmowania delikatnych, zwiniętych łańcuchów DNA i topornych, powykręcanych białek, czuje komórki, które absorbują i przetwarzają. Nie ma sposobu, by stwierdzić, ile czasu zabrał ten proces, ale wydaje mu się, że doznania komórek mknących nagle przez kapilary zrozumiał niemal natychmiast. Przekazały pamięć-doświadczenie, z którego teraz korzysta.
Dojrzałe noocyty z pewnością nie mają przewagi liczebnej, gdyż większość stanowią zwykłe komórki somatyczne z lekka tylko przekształcone, by nie wchodzić noocytom w drogę, lub komórki służebne o ograniczonych możliwościach, limitowanych prostą biologiką. Niektóre z nich wykonują polecenia grupy dowódczej, inne, w hybrydyzowanych lub polimeryzowanych masach, przekazują pamięć doświadczenia z jednego miejsca na drugie. Jeszcze inne wykonują nowe funkcje ciała, których na razie nie mogą przejąć nie przystosowane komórki somatyczne.
Читать дальше