Greg Bear - Pieśń krwi

Здесь есть возможность читать онлайн «Greg Bear - Pieśń krwi» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1992, ISBN: 1992, Издательство: Alfa, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Pieśń krwi: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Pieśń krwi»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Vergil Ulam był geniuszem przekraczającym granice biologii. Pracował nad restrukturyzacją komórek ludzkiego organizmu. Komórek myślących. Ponieważ Genotron, firma, w której pracował, skasował jego rewolucyjny program badawczy, Vergil postanowił na przekór wszystkiemu ocalić dzieło swego życia. Wybrał sposób najprostszy i najskuteczniejszy — przemycił myślące komórki we własnej krwi. Początkowo skutki działania inteligentnych limfocytów są niczym cuda w małej skali: wzrok Vergila poprawia się, a on sam staje się okazem zdrowia i seksualnej sprawności. Ale potem dzieją się rzeczy bardziej niezwykłe. Komórki mnożą się i przebudowują stopniowo „te zwykłe”, tworząc organizmy o wysokim stopniu komplikacji i wręcz społeczeństwa. Vergil Ulam staje się wszechświatem. Wszechświatem składających i eksperymentujących. Komórek, które bardzo szybko odkrywają istnienie innych ludzi i „zewnętrznego” wszechświata. Komórek, które postanowiły, że oto nastał czas przemian…

Pieśń krwi — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Pieśń krwi», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Michael, dlaczego nie powiedziałeś mnie? Może to głupie, ale czuje się urażony. Zakładałem, że w twoim świecie jestem ważną osobą.

Bernard potrząsnął głową i cmoknął.

— Bo jesteś, Paul. Jesteś tu gospodarzem. Z pewnością powiedziałbym ci o wszystkim, jak tylko dowiedziałbym się na pewno, jak to wyrazić słowami. Z pewnością ci powiem. Mój dialog z noocytami dopiero się zaczyna. Nie mam żadnej pewności, że nie popełniamy ciągle podstawowych błędów.

Paulsen-Fuchs zrobił krok w kierunku wyjścia z komory obserwacyjnej. — Więc daj mi znać, kiedy będziesz gotów. To może być bardzo ważne — powiedział zmęczonym głosem.

— Z pewnością. Paulsen-Fuchs wyszedł.

Rozmawialiśmy niemal chłodno, pomyślał Bernard. Zachowuję się tak, jakbym nie był cząstką społeczeństwa. A przecież Paul to przyjaciel. Lecz cóż mógł zrobić?

Być może przestawał być człowiekiem.

30

Na sześćdziesiątym piętrze Suzy zorientowała się, że dzisiaj nie da już rady wejść wyżej. Usiadła w wygodnym, dyrektorskim fotelu za wielkim, dyrektorskim biurkiem (dyrektorski szary garnitur, jedwabną koszulę i buty z krokodylej skóry odepchnęła do kąta) i patrzyła na miasto z wysokości blisko dwustu metrów. Ściany biura pokryte były piękną boazerią z prawdziwego drewna, a na boazerii wisiały sygnowane grafiki Normana Rockwella oprawione w ramy z polerowanego brązu. Zjadła wyjętego z plastikowej torby krakersa z masłem orzechowym i dżemem i popiła go butelką wody mineralnej Calistoga, znalezioną w dobrze zaopatrzonym dyrektorskim barku.

Przez umieszczony na parapecie okna mosiężny teleskop wspaniale wyraźnie widziała znajome dzielnice miasta, pokryte grubą brązową, skórzastą substancją i wszystko, co tylko chciała widzieć na południu i na zachodzie. Wody rzeki koło Governor’s Island wcale nie przypominały wody. Wyglądały jak zamarznięte błoto, a dziwne, zestalone fale rozchodziły się w kręgach, by spotkać się z falami wokół Ellis Island i Liberty Island. Wyglądało to bardziej jak zagrabiony piasek niż woda, ale Suzy oczywiście wiedziała, że woda nie może zmienić się w piasek!

— Musiałeś być bardzo bogaty i dużo zarabiać — powiedziała do szarego garnituru, jedwabnej koszuli i butów z krokodylej skóry. Myślę, że to wszystko jest bardzo ładne i bardzo eleganckie. Gdybym mogła, z pewnością bym ci podziękowała. Dopiła wodę i wyrzuciła butelkę do drewnianego kosza na śmieci, który stał pod biurkiem.

Fotel był wystarczająco wygodny, by się w nim przespać, ale miała nadzieję na znalezienie łóżka. Dawno temu, w telewizji, oglądała filmy o bogatych dyrektorach, którzy mieli sypialnie przy swoich biurach. To biuro było z pewnością wystarczająco wymyślne. Czuła się jednak zbyt zmęczona, by zaczynać poszukiwania od razu.

Masowała obolałe mięśnie nóg, a nad New Jersey zachodziło słońce.

Niemal całe miasto, a przynajmniej to, co mogła zobaczyć z góry, pokrywały czarne i brązowe koce. Lepiej nie sposób było tego nazwać. Ktoś się pojawił i przykrył wieżowce Manhattanu, aż do dziesiątego lub dwudziestego piętra, wojskowymi kocami z wyprzedaży. Od czasu do czasu widziała wielkie płachty odrywające się i żeglujące z wiatrem. Tak, jak w Brooklynie. Ale zdarzało się to coraz rzadziej.

— Do widzenia, słońce — powiedziała Suzy. Maleńki łuk czerwonego blasku rozbłysł i zgasł. W ostatniej sekundzie światło rozszczepiło się w atmosferze i zabłysło zielenią. Coś takiego zobaczyła po raz pierwszy w życiu. Mówili jej o tym w szkole. Nauczyciel powiedział, że to się rzadko zdarza i nie tłumaczył, skąd się bierze. Suzy uśmiechnęła się radośnie. Widziała na własne oczy!

— Jestem po prostu uprzywilejowana — powiedziała. A potem zaczęła zdawać sobie sprawę (nie wiedziała, czy to dowód odzywającej się od czasu do czasu jej przedziwnej wnikliwości, czy po prostu śni na jawie) że obserwują ją. To brązowe coś obserwuje ją. I rzekę. Kupki ubrań. Obserwuje ją to, w co zmienili się ludzie. To nie był ten nieprzychylny rodzaj obserwacji, wiedziała, że są z niej zadowoleni. Nie zmienią jej tak długo, jak długo będzie robiła to, co robi.

— A teraz muszę znaleźć sobie łóżko — powiedziała wstając z krzesła. Bardzo piękne biuro — dodała, zwracając się do szarego garnituru.

W sekretariacie, za biurkiem sekretarki, dostrzegła nieduże, nie oznakowane drzwi. Poruszyła klamką, otworzyła je i zobaczyła schowek pełen formularzy i mnóstwa innych papierów, poukładanych porządnie na półkach. Niżej ciągnęły się jakieś kable prowadzące do pudełka ze świecącym na górze czerwonym światełkiem. Coś dostarczało światełku elektryczności. Może to alarm, pomyślała, a może wykrywacz dymu? Zamknęła schowek i poszła w drugą stronę. Za rogiem wychodzącego z biura korytarza też znalazła drzwi, ozdobione mosiężną plakietką z napisem „PRYWATNE”. Skinęła głową i poruszyła klamką. Zamknięte. Ale Suzy była już doświadczonym złodziejem kluczy. W szufladzie biurka znalazła kilka, które — na oko — mogły pasować. Drugi okazał się tym właściwym. Obróciła klamkę i otworzyła drzwi.

Pokój był ciemny. Zapaliła latarkę. Szeroki promień światła wyłowił z mroku wygodne łóżko, nocną szafkę, stojący w kącie stół, mały komputer na stole i…

Suzy krzyknęła. Usłyszała huk i kątem oka zobaczyła coś małego, poruszającego się pod stołem, inne takie rzeczy siedziały też pod łóżkiem. Poświeciła wyżej. Zza łóżka wyrastała rura, a na jej szczycie znajdował się okrągły przedmiot o wielu płaskich trójkątnych ściankach. Przedmiot chwiał się, próbując uniknąć światła. Coś małego i ciemnego przemknęło koło jej stóp, odskoczyła i opuściła światło latarki na buty.

Mógłby to być szczur, gdyby nie to, że wydawał się za duży i kształt miał jakiś nie ten. Na kota zaś był za mały. Miał mnóstwo wielkich oczu, a w każdym razie błyszczących dziur wokół głowy i tylko trzy porośnięte czerwonym futrem nogi. Pobiegł do biura. Suzy zatrzasnęła drzwi do sypialni i cofała się, przykrywając usta dłonią.

Do diabła z najwyższym piętrem. Nic jej to już nie obchodziło.

Korytarz za sekretariatem był pusty. Na biurku sekretarki stało radio, butelka wody i torba zjedzeniem. Zabrała je szybko. Butelkę przewiesiła na pasku za rączkę, torbę zarzuciła na plecy. „Jezu, Jezu!” szepnęła. Pobiegła korytarzem czując, jak butelka obija się jej o pośladek, otworzyła prowadzące na korytarz drzwi. „W dół!” mamrotała. „W dół, w dół, w dół!” Spróbuje uciec. Jeśli coś takiego mogło się zdarzyć wyżej, nie miała wyboru. Jej buty szybko i mocno uderzały w stopnie schodów. Torba podskoczyła nagle i pękła. Po schodach potoczyły się krakersy, słoiki i puszki, kawałki suszonego mięsa. Słoiki pękły, zamknięta puszka śliwek toczyła się powoli, uderzając o stopnie, bum, bum, bum.

Suzy stanęła, zawahała się, próbowała złapać śliwki i nagle spojrzała na ścianę za sobą. Patrzyła na białą i brązową powłokę. Powoli, otwierając szeroko pełne niedowierzania oczy, okręciła się spoglądając poza poręcz schodów. Białe włókna pokrywały drzwi, brązowa substancja powoli, bezboleśnie powoli pełzła w górę po wewnętrznej ścianie.

— O nie! — krzyknęła Suzy. — Nie, do diabła! Wy chuje, zostawcie mnie w spokoju, dajcie mi zejść! — Odrzuciła głowę i biła w poręcz pięściami, aż całe pokryły się siniakami. Z oczu płynęły jej łzy. — Zostawcie mnie!

Płachty pełzły w górę.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Pieśń krwi»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Pieśń krwi» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Pieśń krwi»

Обсуждение, отзывы о книге «Pieśń krwi» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.