Greg Bear - Pieśń krwi

Здесь есть возможность читать онлайн «Greg Bear - Pieśń krwi» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1992, ISBN: 1992, Издательство: Alfa, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Pieśń krwi: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Pieśń krwi»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Vergil Ulam był geniuszem przekraczającym granice biologii. Pracował nad restrukturyzacją komórek ludzkiego organizmu. Komórek myślących. Ponieważ Genotron, firma, w której pracował, skasował jego rewolucyjny program badawczy, Vergil postanowił na przekór wszystkiemu ocalić dzieło swego życia. Wybrał sposób najprostszy i najskuteczniejszy — przemycił myślące komórki we własnej krwi. Początkowo skutki działania inteligentnych limfocytów są niczym cuda w małej skali: wzrok Vergila poprawia się, a on sam staje się okazem zdrowia i seksualnej sprawności. Ale potem dzieją się rzeczy bardziej niezwykłe. Komórki mnożą się i przebudowują stopniowo „te zwykłe”, tworząc organizmy o wysokim stopniu komplikacji i wręcz społeczeństwa. Vergil Ulam staje się wszechświatem. Wszechświatem składających i eksperymentujących. Komórek, które bardzo szybko odkrywają istnienie innych ludzi i „zewnętrznego” wszechświata. Komórek, które postanowiły, że oto nastał czas przemian…

Pieśń krwi — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Pieśń krwi», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Proszę odnaleźć doktora Michaela Bernarda — powiedział recepcjonistce.

— Kto mówi?

— Biuro zleceń. Mamy pilną rozmowę i nie możemy go wywołać. Minęło kilka denerwujących minut. W końcu w słuchawce odezwał się cichy głos Bernarda.

— O co chodzi, do diabła. Nie zatrudniam biura zleceń. — Nazywam się Edward Milligan. Jestem przyjacielem Vergila Ulama. Sądzę, że powinniśmy przedyskutować kilka poważnych spraw. Bernard milczał przez dłuższą chwilę.

— Pracuje pan w Mount Freedom, prawda, doktorze Milligan?

— Tak.

— Zostaje pan w mieście?

— Niestety nie.

— Dzisiaj nie mogę się z panem spotkać. Czy mógłby pan przyjechać jutro rano?

Edward pomyślał o konieczności jeżdżenia tam i z powrotem, o straconym czasie i o tym, jak bardzo zdenerwuje Gail. Nie wydawało się to ważne. — Tak — odpowiedział.

— O dziewiątej. W Genetronie. 60895 North Torrey Pines Road.

— Dobrze.

Wrócił do samochodu. Na dworze było szaro. Otworzył drzwi i właśnie wsiadał, gdy coś mu się przypomniało. Candice nie wróciła na noc do mieszkania. Przecież rano tam była.

Vergil niewątpliwie kłamał na jej temat. Tego był pewien. Więc jaką rolę grała dziewczyna? I gdzie była?

12

Gail zastała Edwarda leżącego na kanapie i śpiącego płytkim, niespokojnym snem. Na dworze wiał przedziwny, chłodny, zimowy wiatr. Usiadła obok i potrząsała męża za ramię, póki nie otworzył oczu.

— Cześć — powiedziała.

— Cześć. — Edward zamrugał i rozejrzał się dookoła. — Która godzina?

— Właśnie wróciłam z pracy.

— Wpół do piątej? Chryste! Spałem?

— Mnie tu nie było. Spałeś?

— I ciągle jestem zmęczony.

— No więc, co tym razem zmalował Vergil?

Twarz Edwarda ściągnęła się w sztywną maskę spokoju. Pogłaskał Gail po brodzie jednym palcem; nazywała to „kocią pieszczotą” i odnosiła do niej z lekką rezerwą, jakby była kotem.

— Coś tu nie tak — stwierdziła. — Czy masz zamiar powiedzieć mi co, czy dalej będziesz udawał, że wszystko jest w porządku?

— Nie wiem, co mam ci powiedzieć.

— O Boże — westchnęła Gail i wstała. — Masz zamiar rozwieść się ze mną dla tej Bakerowej.

Pani Baker ważyła sto pięćdziesiąt kilo i dopiero w piątym miesiącu odkryła, że jest w ciąży.

— Nie — odpowiedział apatycznie.

— Co za ulga. — Gail położyła mu rękę na czole. — Wiesz, ta twoja introspekcja doprowadza mnie do szału.

— Cóż, w zasadzie nie mogę nic powiedzieć, więc… — Poklepał ją po dłoni. — A teraz jesteś obrzydliwie protekcjonalny — stwierdziła. — Mam zamiar zaparzyć herbaty. Tobie też?

Przytaknął i Gail poszła do kuchni. A może powiedzieć jej wszystko, spytał sam siebie. Nasz stary przyjaciel zmienia się w galaktykę. Zamiast mówić sprzątnął ze stołu.

A w nocy, nie mogąc zasnąć, siedząc z poduszką opartą o ścianę, Edward przyglądał się Gail i rozmyślał co z tego, o czym się dowiedział, istnieje rzeczywiście, a co nie?Jestem lekarzem, mówił do siebie. To zawód naukowy, związany z nowoczesną techniką. Powinienem być odporny na jakieś tam szoki przyszłości. Vergil Ulam zmieniał się w galaktykę.

Co czujesz, kiedy wykańcza cię bilion Chińczyków?

Uśmiechnął się w ciemności i w tej samej chwili zebrało mu się na płacz. To, co nosił w sobie Vergil, było niewyobrażalnie bardziej obce niż Chińczycy. Tak obce, że żaden z nich nic jeszcze nie rozumiał i, być może, nigdy nie zrozumie.

Jaką psychologię, jaką osobowość mogła rozwinąć w sobie komórka lub, jeśli już o to chodzi, nawet grupa komórek. Próbował przypomnieć sobie wszystko, czego uczono go o ich środowisku w ludzkim ciele. Krew, limfa, tkanka, płyn wypełniający, płyn mózgowordzeniowy… Nie potrafił wyobrazić sobie organizmu o stopniu komplikacji odpowiadającym człowiekowi, który w tych warunkach nie oszalałby z nudów. Nieskomplikowane otoczenie, niezbyt wielkie wymagania, złożoność zachowań odpowiadająca w sam raz komórce, a nie człowiekowi. Z drugiej strony czynnikiem istotnym mógł być stres — takie otoczenie było rajem dla komórek, które w nim powstały, piekłem zaś dla tych, które zostały w nie wprowadzone.

Lecz wiedział, co jest naprawdę ważne, choć niekoniecznie rzeczywiste: sypialnia, cienie drzew na firance, spokojnie śpiąca Gail.

Bardzo ważne. Śpiąca w łóżku Gail.

Pomyślał o Vergilu, sterylizującym probówki ze zmienioną E. coli. Butelka mądrych limfocytów. Znikąd, przewrotnie, przyszedł mu na myśl Krypton, rodzinna planeta Supermana. Miliardy geniuszy ginących we wszechogarniającym kataklizmie. Morderstwo? Ludobójstwo?

Nie było granicy między snem i jawą. Patrzył w okno, przez rozsuwające się zasłony wtargnęły światła miasta. Mogli mieszkać w Nowym Jorku (noce w Irvine nigdy nie były tak jasne) lub Chicago. Przez dwa lata mieszkał w Chicago.

Okno rozprysło się bezdźwięcznie, szkło pękło i rozsypało się. Miasto wpełzło przez okno, potężny, kolczasty, rozświetlony, czający się w oczekiwaniu na łup potwór, ryczący w języku, którego nie potrafił zrozumieć, języku samochodowych klaksonów, zaaferowanego tłumu przelewającego się ulicami, huku bijących w asfalt pneumatycznych młotów. Próbował walczyć z potworem, ale on rzucił się na Gail, zmienił w deszcz gwiazd padający na łóżko, na meble, na ściany, na pokój…

Drgnął i ocknął się. Obudził go wiatr, podzwaniający nie domkniętym oknem. Lepiej nie spać, pomyślał, i nie spał do rana. Wstał wraz z Gail i kiedy wychodziła do szkoły, pocałował ją mocno, głęboko, ciesząc się ciepłem jej ludzkich, nie skrzywdzonych warg.

A później pojechał daleko, na North Torrey Pines Road. Przejechał obok skromnego, oszczędnego architektonicznie, betonowego gmachu Instytutu Salka, mijał budynki kilkunastu nowo narodzonych i powstałych z grobu centrów badawczych, składających się na Dolinę Enzymów; każdy z nich otoczony eukaliptusami i nowymi, szybko rosnącymi, hybrydycznymi odmianami jałowców, których przodkowie dali ulicy jej nazwę. Czarny znak o czerwonych, eleganckich literach tkwił wśród kęp ozdobnej trawy. Stojący za nim płaski i betonowy budynek nie różnił się niczym od innych, tylko w tle widać było złowieszczą czerń gmachu badań wojskowych. Szczupły, muskularny, ubrany w ciemnoniebieski mundur strażnik wyszedł ze swej budki i pełen rezerwy pochylił się do okna volkswagena. — Interesy, sir?

— Mam się spotkać z panem Bernardem.

Strażnik poprosił o dowód tożsamości. Edward wręczył mu portfel. Strażnik zabrał portfel do budki, podniósł słuchawkę telefonu i spędził dłuższą chwilę dyskutując z kimś jego zawartość. Powrócił w końcu, ciągle tak samo sztywny.

— Nie mamy parkingu dla gości. Może pan zająć miejsce numer trzydzieści jeden na parkingu dla pracowników. To za tym zakrętem, po drugiej stronie budynku biurowego, skrzydło zachodnie. Proszę od razu skierować się do biura. Nigdzie indziej. — Oczywiście — powiedział niecierpliwie Edward. — Za tym zakrętem? — Pokazał palcem.

Strażnik skinął krótko głową i wrócił do budki.

Do budynku prowadziła wyłożona kamieniami dróżka. Wokół wybetonowanych sadzawek, w których pływały złote i srebrne karpie, rosły wysokie kępy papirusów. Szklane drzwi otworzyły się gościnnie. Wszedł. W okrągłej poczekalni stała tylko jedna kanapa i stolik zarzucony fachowymi pismami i gazetami.

— Czym mogę służyć — zapytała recepcjonistka. Była krucha, ładna, włosy zaczesane miała w modny, sztuczny kok. Gail szczerze nie znosiła tej mody.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Pieśń krwi»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Pieśń krwi» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Pieśń krwi»

Обсуждение, отзывы о книге «Pieśń krwi» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.