Walter Williams - Aristoi

Здесь есть возможность читать онлайн «Walter Williams - Aristoi» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1977, ISBN: 1977, Издательство: MAG, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Aristoi: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Aristoi»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Gabriel jest Aristosem, członkiem kasty wybrańcow, stojących na czele ludzkiego społeczeństwa. Na planecie którą zbudował, poddani czczą go niczym boga, ale w elektronicznym świecie Hiperlogosu jest jednym z wielu Aristoi, wcale nie najważniejszym. Pewnego dnia odkrywa coś, co zagraża całej rasie ludzkiej — gdzieś w galaktyce ukrywa się Aristos odszczepieniec, który oszalał. Gabriel musi go zniszczyć ,albo on zniszczy panujący we wszechświecie ustalony porządek. Walter Jon Williams to jeden z najciekawszych amerykańskich pisarzy science fiction, zdobywca wielu prestiżowych nagród. Jest postrzegany jako odnowiciel „twardej” odmiany fantastyki i uznawany za jednego z najbardziej błyskotliwych autorów ostatniej dekady.

Aristoi — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Aristoi», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Ideografia Yuana oparta była na idei, że pismo wywiera tym większy wpływ, im więcej pobudza zmysłów. Pismo europejskie w starym stylu nadawało się do efektywnego przekazywania danych, ale z trudnością osiągało ten rodzaj oddźwięku psychicznego, na jakim zależało Yuanowi. Powinno nie tylko komunikować, lecz także angażować.

Stare azjatyckie pismo lepiej się do tego nadawało. Ideogramy nie tylko przekazywały słowa, lecz kreśliły — co prawda dość abstrakcyjne — obrazy. W proces tłumaczenia angażowały głębsze poziomy mózgu i korzystniej oddziaływały na świadomość — przynajmniej z punktu widzenia Yuana.

Bezpośrednia Ideografia Yuana, w której Psyche ułożyła dla Marcusa swój poemat poczęcia, oparta była na starych chińskich znakach, przystosowanych jednak do współczesnej gramatyki, słownictwa i środków wyrazu.

Znaki Pośrednie stanowiły jedynie etap do Zaangażowanej Ideografii. Te skomplikowane hieroglify oparto na wyznawanych przez Pierwszych Aristoi poglądach dotyczących struktury ludzkiego umysłu i jej związku z informacją. Były one kolejnym krokiem ku złożoności i symbolizmowi na wyższym poziomie. Przypominały dziwacznie poskręcane glify Majów i schematy obwodów elektrycznych. Ich pierwiastki, modyfikatory i podmodyfikatory zaprojektowane zostały w ten sposób, by uaktywnić jak największą część kory mózgowej. Gdy się ich używało, wymagały intensywnej koncentracji, ale nic lepiej nie służyło przekazaniu dużej ilości informacji w zwięzłej formie. Pismo było niekompletne, gdyż Yuan nie dokończył swego dzieła. Udał się w długą wyprawę do centrum galaktyki, podczas której najprawdopodobniej zginął. Jednak ideografię rozwijało potem na różne sposoby tysiące uczonych i teoretyków informacji.

Używając Zaangażowanej Ideografii, Gabriel projektował oneirochroniczną pieczęć dla Clancy, która umożliwiałaby jej dotarcie do zabezpieczonych obszarów Rezydencji. Wkrótce miał zjeść z nią śniadanie w pokoju Wiosennej Śliwy w Jesiennym Pawilonie, i chciał, by pieczęć była gotowa.

Użył glifu na „różę”, pierwiastka na „czerwienić się”, modyfikatorów na „medycynę”, „muzykę”, „przyjemność” i „miłość”. Chciał wywołać dokładny efekt, stworzyć poemat w formie glifu.

Zdał sobie sprawę, że Wiosenna Śliwa skończyła formę wushu i że jego ciało przybrało pozycję pozdrowienia, a miecze ciążą mu w dłoniach. Kazał swemu reno zanalizować stan ciała. Doszedł do wniosku, że wystarczająco długo trenował, i zawezwał Kourosa, aby wykonał ćwiczenia wyciszające. Daimōn Kouros, dziecię beztroskie i szczęśliwe, nie był za nic odpowiedzialny. Skakanie po murawie i ogrodach — ćwiczenia wyciszające — to coś w sam raz dla niego.

Natomiast sam Gabriel oddał się tworzeniu hieroglifu.

Gdy ćwiczenia dobiegły końca, miał wrażenie, że pieczęć jest gotowa. Wykąpał się, ubrał i kazał podać śniadanie do pokoju Wiosennej Śliwy, gdzie stał zgrabny palisandrowy stół i szafa do kompletu, zawierająca porcelanowy serwis o posrebrzanych brzegach, pomalowany w białe kwiaty śliwy. Wiosenną Śliwę zawsze fascynowały szczegóły botaniczne. Ciemne jedwabne draperie na ścianach pokryto precyzyjnie przedstawionymi roślinami — płatki, słupki, pylniki, a na nich perełki błyszczącej rosy.

Clancy podeszła do drzwi. Gabriel objął ją, pocałował na powitanie i poprowadził do bufetu. Jedzenia wystarczyłoby dla kilkunastu gości. Clancy nalała sobie kawy, wzięła biszkopta, dżemu i skulona usiadła w fotelu haftowanym w kwiaty derenia. Gabriel nałożył sobie na talerz owoce i usiadł przy niej.

Clancy wsłuchiwała się w muzykę.

Tien Jiang Chun.

— Tak.

— Grałam go przed laty na Darkbloomie. Na uniwersyteckim recitalu. Akompaniowałam przyjaciółce, która śpiewała pieśń do słów Li Jingchao.

Reno Gabriela delikatnie przesiewało życiorys Clancy.

— Grasz na fortepianie, flecie i persefonie.

— Na fortepianie kiepsko, gdyż nie miałam czasu na ćwiczenia. Na flecie zbyt powściągliwie. Na persefonie z nadmierną finezją, gdyż współczesne instrumenty na to pozwalają.

— Komponujesz?

— Nie.

— Powinnaś. Powinnaś znaleźć daimōna, który ci pomoże.

— Nie stworzyłabym nic nadzwyczajnego. — Sączyła kawę. — Jestem natomiast wybitnym lekarzem i chirurgiem, i cholernie dobrym genetykiem. — Powiedziała to obronnym tonem.

— Wiem — oznajmił łagodnie. Ujął jej dłoń i pocałował.

— Marcus — rzekła.

— Tak?

— Czy między wami skończone?

— „Jak się od siebie oddaliłem, od dawna nie widziałem Księcia Changa w mych snach”. — Uśmiechnął się. — Buduję mu dom.

— Dom? Miałeś na myśli posiadłość.

— Zgoda, posiadłość. Czemu nie. Z zachwycającym widokiem, z wielkim pokojem dziecinnym i pomieszczeniem na wszystkie zabawki i gadżety, które tak lubi konstruować.

— Nie buduj mi czegoś takiego, gdy przyjdzie czas.

Wyczuł napięcie w jej ramieniu. Znowu ucałował jej dłoń.

— Nie wybuduję, jeśli sobie tego nie życzysz, Zapłoniona Różo. Architektura to jedna z moich specjalności. Irytuje mnie, gdy nie mogę się jej oddawać.

Uśmiechnęła się do niego.

— Jeśli chcesz, wybuduj mi klinikę. Na asteroidzie, gdzie mogłabym pracować z nano.

Gabriel z przyjemnością odkrywał, że Clancy jest ambitna.

— Powiedz mi, gdzie ją chcesz mieć i co tam ma być, a jest twoja. Teraz. Nie musimy jej traktować jako prezent na rozstanie.

Clancy patrzyła na niego, mrugając.

— Czasami zapominam, że istotnie możesz tego dokonać. Machniesz ręką i zrobione. Z taką łatwością, jakbyś był w oneirochrononie.

— Wymaga to nieco więcej wysiłku, niż mówisz.

— A jednak. Nic cię to nie kosztuje, prawda?

— Dlaczego miałoby mnie kosztować? — Uśmiechnął się, wziął nóż i zaczął obierać cieplarnianą brzoskwinię. — Lubię sprawiać ludziom przyjemność. Mam takie możliwości. Dlaczego nie miałbym sobie pobłażać, zajmując się nieszkodliwą filantropią?

Zastanawiała się nad tym, wreszcie wzruszyła ramionami.

— Rzeczywiście. — Teraz w jej głosie usłyszał inne tony. Clancy przekrzywiła głowę. — Powiedziałam Rabjomsowi.

— Mam nadzieję, że dobrze poszło.

— Sadzę, że jest nieco… przygnębiony. — Uśmiechnęła się blado. — Ja również, naprawdę. Rabjoms nie chce stawiać oporu… część z tego to uwarunkowanie, w porządku, ale… — W jej oczach mignęła niepewność. — No cóż, ja również nie chcę stawiać oporu.

Gabriel wstał z krzesła, usiadł naprzeciw niej po turecku i umieścił sobie na udzie jej stopy.

— Jestem zadowolony, Zapłoniona Różo.

Patrzyła teraz niepewnie.

— Czy chcesz, żebym przeprowadziła się do Rezydencji?

— Byłbym zadowolony, mając cię blisko. Goździkowy Apartament jest otwarty, a jego wystrój i kolorystyka doskonale pasują do ciebie.

— Zatem się przeprowadzę.

— Pozwoliłem sobie zaprojektować dla ciebie oneirochroniczną pieczęć, która umożliwi ci dostęp do zabezpieczonych stref, prywatnych przejść i galerii Rezydencji. Włożyłem ci ją do skrzynki i wydałem Rezydencji instrukcje, by udostępniła ci zamknięte strefy.

W jej oczach błysnęło zainteresowanie.

— W Rezydencji są sekretne przejścia?

— Nie sekretne. Po prostu prywatne. Jeśli chcesz gdzieś pójść, nie natykając się na ludzi. — Uśmiechnął się do niej. — Uważam, że to się przydaje.

Patrzyła przez chwilę w swój talerz, potem spojrzała na Gabriela.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Aristoi»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Aristoi» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Walter Williams - The Picture Business
Walter Williams
Walter Williams - The Rift
Walter Williams
Walter Williams - Praxis
Walter Williams
Walter Williams - Rozpad
Walter Williams
Walter Williams - Wojna
Walter Williams
libcat.ru: книга без обложки
Walter Williams
Walter Williams - City on Fire
Walter Williams
Walter Williams - Conventions of War
Walter Williams
Walter Williams - The Sundering
Walter Williams
Walter Williams - The Praxis
Walter Williams
libcat.ru: книга без обложки
Walter Williams
Отзывы о книге «Aristoi»

Обсуждение, отзывы о книге «Aristoi» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x