Andrea Camilleri - Pies z terakoty

Здесь есть возможность читать онлайн «Andrea Camilleri - Pies z terakoty» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Pies z terakoty: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Pies z terakoty»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Kolejna powieść sensacyjna z komisarzem Montalbano w roli głównej łączy wątek kryminalny z gorzko-ironicznym obrazem sycylijskiej prowincji. W miasteczku Vigata dzieją się rzeczy zdumiewające: jeden z mafijnych bossów koniecznie chce się oddać w ręce policji złodzieje z niezrozumiałych powodów porzucają ciężarówkę z wielkim łupem. Sprawy zaczynają przybierać dramatyczny obrót, kiedy ginie jedyny

Pies z terakoty — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Pies z terakoty», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Dzwoniło tu co najmniej sześć osób. Każda z nich podawała coraz to inne szczegóły, ale jedno powtarzało się we wszystkich relacjach: że wywiązała się strzelanina, że są zabici i ranni. Ktoś mówił nawet o krwawej jatce. Ciebie nie było w domu, Fazio i reszta wyjechali bez słowa… Pomyślałem, że to wszystko ma ze sobą jakiś związek jak dwa razy dwa cztery. Może się myliłem?

– Nie, nie myliłeś się. Ale powinieneś się złościć nie na mnie, lecz na telefon – to jego wina.

– A co ma do tego telefon?

– Ma, i to dużo! Bo dzisiaj telefon jest nawet w najbardziej zapadłej szopie na wsi. A co robią ludzie, kiedy mają telefon pod ręką? Dzwonią. Opowiadają rzeczy prawdziwe i wymyślone, rzeczy prawdopodobne i niestworzone, rzeczy, które im się przyśniły, jak w tej komedii Eduarda De Filippo… jak się ona nazywa… aha, Wewnętrzne głosy , wyolbrzymiają, minimalizują, nigdy nie podają imienia ani nazwiska. Korzystają z poufnej linii, gdzie każdy może wygadywać największe głupstwa na świecie, nie biorąc za nie odpowiedzialności! A tymczasem specjaliści od mafii ekscytują się: na Sycylii słabnie zmowa milczenia, słabnie wspólnictwo, słabnie strach! A w rzeczywistości mafia ni chuja nie słabnie, za to rosną rachunki telefoniczne.

– Montalbano, nie zmylisz mnie swoim gadaniem! Czy to prawda, że byli zabici i ranni?

– Nieprawda. Obyło się bez walki, strzelaliśmy tylko w powietrze, Galluzzo sam rozkwasił sobie nos, a tamten się poddał.

– Kto tamten?

– Uciekinier.

– Tak, ale kto?

Nadejście zdyszanego Cantarelli wyrwało go z opresji.

– Komisarzu, dzwoni pan kwestor.

– Powiem ci później – rzucił Montalbano i zniknął we wnętrzu biura.

– Drogi przyjacielu, dzwonię, żeby złożyć panu najserdeczniejsze gratulacje!

– Dziękuję.

– Piękna zdobycz!

– Mieliśmy szczęście.

– W dodatku ten delikwent okazał się o wiele ważniejszą personą, niż udawał.

– Gdzie się obecnie znajduje?

– W drodze do Palermo. Zażądała tego komisja do walki z mafią, nie było zmiłuj. Pańscy ludzie nie mogli nawet zatrzymać się w Montelusie, musieli jechać dalej. Ja dałem eskortę – samochód z czterema moimi agentami.

– A więc nie rozmawiał pan z Faziem?

– Nie miałem na to ani czasu, ani sposobności. O całej sprawie nie wiem prawie nic. Dlatego byłbym wdzięczny, gdyby przyjechał pan po południu do mnie do biura i opowiedział mi również szczegóły.

„Oto jest zadanie” – pomyślał Montalbano, trawestując monolog Hamleta. A głośno zapytał:

– O której godzinie?

– Powiedzmy, około piątej. I jeszcze jedno: ci z Palermo zalecają całkowitą dyskrecję, chcą, żebyśmy nie puszczali pary z gęby na temat operacji, przynajmniej na razie.

– Gdyby to tylko ode mnie zależało…

– Nie pana miałem na myśli, znamy się doskonale i mogę zapewnić, że w porównaniu z panem ryby to gaduły. A propos: jeszcze jedno.

Zapadła cisza, kwestor zawiesił głos, a Montalbano nie miał ochoty słyszeć dalszego ciągu, ponieważ na to pochwalne „znamy się doskonale” rozszalał mu się w głowie dokuczliwy dzwonek.

– Niech pan posłucha, Montalbano – zaczął kwestor z wahaniem, a dzwonek zabrzmiał jeszcze donośniej.

– Słucham.

– Myślę, że tym razem nie uda mi się uchronić pana przed awansem na wicekwestora.

– Matko Przenajświętsza! Ale dlaczego?

– Niech pan nie będzie śmieszny, Montalbano.

– Przepraszam, ale dlaczego mam zostać awansowany?

– Co za pytanie?! Za to, co pan zrobił dziś rano.

Montalbanowi zrobiło się równocześnie zimno i gorąco, na czoło wystąpił mu pot i zesztywniały plecy: ta perspektywa go przerażała.

– Panie kwestorze, ja zrobiłem tylko to, co moi koledzy robią każdego dnia.

– Nie wątpię. Ale to wyjątkowe aresztowanie i kiedy zostanie podane do wiadomości, wywoła wiele szumu.

– Nie ma żadnej nadziei?

– Niech pan przestanie, zachowuje się pan jak dziecko.

Komisarz poczuł się jak skazaniec w celi śmierci, zaczęło mu brakować powietrza, to otwierał, to zamykał usta jak ryba, wreszcie spróbował desperackiego wybiegu.

– A nie możemy stwierdzić, że to wina Fazia?

– Jak to wina?

– Proszę wybaczyć, chciałem powiedzieć „zasługa”.

– Do widzenia, Montalbano.

Augello, który czekał za drzwiami, powitał go pytającym wyrazem twarzy.

– Co ci powiedział kwestor?

– Rozmawialiśmy o sytuacji.

– Też coś! Ale masz minę!

– Jaką?

– Skwaszoną.

– Nie strawiłem wczorajszej kolacji.

– A co takiego jadłeś?

– Półtora kilo ciasta z winogronami.

Augello wybałuszył oczy, a Montalbano, który czuł, że zaraz padnie pytanie o nazwisko aresztowanego przestępcy, skorzystał z tej chwili roztargnienia, żeby zmienić temat i naprowadzić rozmówcę na inny trop.

– Znaleźliście już nocnego stróża?

– Tego z supermarketu? Tak, to ja go znalazłem. Złodzieje walnęli go w głowę i zakneblowali, potem związali mu ręce i nogi i wcisnęli do wielkiego zamrażalnika.

– Umarł?

– Nie, ale myślę, że nie czuje się zanadto żywy. Kiedy go wyciągnęliśmy, wyglądał jak gigantyczny dorsz.

– Masz jakieś podejrzenia?

– Chodzi mi coś po głowie, porucznik karabinierów ma inne zdanie, ale jedno jest pewne: żeby zabrać to, co zabrali, musieli posłużyć się dużą ciężarówką. Przy załadunku pracowała co najmniej sześcioosobowa ekipa koordynowana przez jakiegoś zawodowca.

– Słuchaj, Mimi. Pojadę na chwilę do domu, przebiorę się i zaraz wracam.

W pobliżu Marinelli zorientował się, że zaczęła świecić lampka kontrolna paliwa. Zatrzymał się przy stacji, gdzie jakiś czas temu doszło do strzelaniny, po której musiał zabrać do kwestury właściciela i wyciągnąć z niego wszystko, co ten widział. Kiedy tylko ów facet, który nie żywił urazy, zobaczył komisarza, powitał go piskliwym głosem, co przyprawiło Montalbana o niemiły dreszcz. Właściciel stacji nalał do pełna, odliczył należność i spojrzał na klienta.

– Co jest? Dałem ci za mało?

– Nie, wszystko się zgadza. Chciałem tylko coś panu powiedzieć.

– Więc mów – odparł niecierpliwie Montalbano, który czuł, że dłuższy kontakt z tym głosem wyprowadzi go z równowagi.

– Niech pan spojrzy na tę ciężarówkę.

Wskazał palcem duży pojazd z przyczepą, zaparkowany na placu za stacją, z mocno naciągniętą plandeką, która zakrywała towar.

– Dziś rano, wcześnie – ciągnął – kiedy otworzyłem stację, ciężarówka już tu była. Minęły cztery godziny i jeszcze nikt się nie zjawił, żeby ją stąd zabrać.

– Sprawdzałeś, czy ktoś śpi w kabinie?

– Sprawdzałem, nikogo tam nie ma. I jeszcze cos dziwnego – kluczyk jest na swoim miejscu, każdy może go przekręcić i ukraść ciężarówkę.

– Zobaczmy – powiedział Montalbano, który magie zainteresował się opowieścią.

4

Drobny, z hiszpańską bródką pod antypatycznym uśmieszkiem, w okularach w złotej oprawie, w brązowych butach, brązowym garniturze, brązowej koszuli, brązowym krawacie, Carmelo Ingrassia, właściciel supermarketu, wyglądał jak upiór z brązu. Wygładził sobie fałdę na spodniach, założył prawą nogę na lewą i po raz trzeci powtórzył swoją lapidarną syntezę wydarzeń.

– To był żart, komisarzu, chcieli zrobić mi kawał.

Montalbano wbił wzrok w długopis, który trzymał w dłoni, skupił się na nakrętce, wyciągnął ją, obejrzał dokładnie z zewnątrz i od środka, jak gdyby pierwszy raz w życiu widział podobny przedmiot, dmuchnął, żeby usunąć jakiś niewidoczny pyłek, obejrzał raz jeszcze, nie wystarczyło mu to jednak, dmuchnął ponownie, położył na biurku, odkręcił metalowy czubek, zastanowił się, umieścił go obok nakrętki, obejrzał dokładnie środek skuwki, która pozostała mu w dłoni, dołożył do dwóch pozostałych części i głęboko westchnął. Dzięki tej operacji zdołał się opanować, powstrzymać pokusę, która przez chwilę nim owładnęła, by wstać, podejść do Ingrassii, walnąć go pięścią w nos i spytać, czy według niego to kawał, czy poważny argument.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Pies z terakoty»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Pies z terakoty» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Andrea Camilleri - The Dance of the Seagull
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri - The Age Of Doubt
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri - Zapach Nocy
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri - Złodziej Kanapek
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri - La Excursión A Tindari
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri - La Forma Del Agua
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri - Il cane di terracotta
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri - Il medaglione
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri - Der vertauschte Sohn
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri - Der unschickliche Antrag
Andrea Camilleri
Отзывы о книге «Pies z terakoty»

Обсуждение, отзывы о книге «Pies z terakoty» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x