Dorota Terakowska - Samotność bogów

Здесь есть возможность читать онлайн «Dorota Terakowska - Samotność bogów» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Samotność bogów: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Samotność bogów»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Piękna, nowoczesna baśń rozgrywająca się w czasach średniowiecza i współczesności. Rzecz dzieje się w świecie budowanym z motywów mitologii słowiańskiej i tradycji chrześcijańskiej, elementów rzeczywistości baśniowej i wizji historiograficznej, w którym nowy bóg zajmuje miejsce starych i okrutnych bóstw plemiennych. Przesłaniem autorki jest uświadomienie nie tylko młodemu odbiorcy, konieczności wzajemnej tolerancji między ludźmi żyjącymi w różnych światach, tradycjach i kulturach. Powieść odznaczona Nagrodą Poznańskiego Przeglądu Nowości Wydawniczych WIOSNA 98 oraz Nagrodą IBBY 98.

Samotność bogów — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Samotność bogów», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Mroczny, monstrualny posąg pośród otaczającej go bieli wydawał się większy niż ostatnio. Dopiero gdy Jon się do Niego zbliżył, stwierdził, że to złudzenie. Wyszczerbiony kamień nadal krwawił. Ran przybyło. Za to Bezimienny – wcześniej zakrywający spojrzenie wpółprzymkniętymi powiekami – teraz spoglądał w cztery strony świata wszystkimi parami szeroko otwartych, nieodgadnionych w wyrazie oczu, które w świetle księżyca lśniły jak krople żywicy. Bezimienny umierał z otwartymi oczami, stawiając czoło śmierci i oglądając do końca światy, które opuszczał. Jego krew też przypominała żywicę, była lepka i pachniała Puszczą. Nie tą kaleką Puszczą, którą zwyciężała Cywilizacja, lecz pradawną, królującą na potężnych obszarach Ziemi, nie dopuszczającą zwiastunów Cywilizacji.

– Wybacz… – wymamrotał Jon, wspinając się po wyszczerbieniach posągu. – Wybacz mi, bo to była konieczność. Tego potrzebowali ludzie, nawet jeśli Cywilizacja okaże się być mniej piękna, niż opisują w księgach…

– GRDBGHWGWZ – odpowiedział Bezimienny dudniącym głosem, który zabrzmiał na tyle groźnie, że Jon pojął, iż stary Bóg wytęża resztki swych słabnących sił (tak jak trafiony strzałą jeleń przed ostatecznym upadkiem).

– GRBDGHWGWZ – powtórzył Bezimienny, a echo poniosło ten dźwięk w Puszczę.

(Szaman obudził się w namiocie, słabo się uśmiechnął, a potem wyszeptał: Masz rację, Światowidzie… – ale nikt jego słów nie usłyszał, więc nikt nie dowiedział się, czy stary czarownik zrozumiał przed śmiercią mowę starego Boga, czy tylko tak mu się zdawało).

Jon stał na ramionach posągu, a raczej na szczątkach tego, co zostało z tych potężnych niegdyś, gładko obrobionych głazów. Bez zdziwienia dostrzegł, że tym razem może spojrzeć we wszystkie światy, w które patrzy Światowid i wybrać ten, do którego pragnie się udać. Bezimienny już nie dyktował warunków; pogodził się ze swoją śmiercią, lecz pragnął umierać, jak przystało na Boga, który zawsze wyraźnie prezentował swą płeć. Większość Bogów wstydzi się płci, udaje, że jej nie posiada – pomyślał Jon.

W zagłębieniach pod oczami posągu błyszczała woda niczym łzy. Może jednak Światowid całkiem nie po męsku płacze? Płacze, bo oczami wyobraźni wciąż spogląda w czas, gdy Kamiennymi Drogami wędrowało do Niego tysiące pielgrzymów, oddając Mu cześć i składając ofiary ze zwierząt, a czasem z ludzi? Płacze, bo to nie on żądał krwi; to ludzie z Plemienia Jona i z innych Plemion wymyślili, że Światowid jej potrzebuje. Więc płacze nie tylko dlatego, że umiera, że skończył się Jego czas; płacze, bo umiera jako Bóg okrutny, choć nigdy takim nie chciał być.

– Nie był okrutny, lecz zgodził się takim zostać, gdyż ludzie tego od Niego oczekiwali. To ludzie deprawują Bogów – mówi Jon głośno i równie głośno zastanawia się wśród tej śnieżnej, zimnej bieli: – Dlaczego to, co przyszło, miałoby być lepsze od tego, co było? I wtedy i dziś i za setki lat ludzie będą zabijać ludzi. Więc po co zmieniać wiarę w Bogów, skoro ludzie nie stają się od tego lepsi…? – myśli Jon i zaraz sam sobie odpowiada: – Cywilizacja. CYWILIZACJA. Niegdysiejsze bóstwa zagradzały jej drogę. Były jak wielkie, omszałe głazy, uniemożliwiające dostęp do Świata Wiedzy. Ludzie w długich sukniach, głosząc chwałę jedynego Boga (w tak różny sposób, raz ucząc miłości, innym razem nienawiści), jednoczyli kraje i państwa skłócone do tej pory różnymi imionami swych świętości i torowali drogę Cywilizacji. A bez niej świat stanąłby w miejscu.

Jon czuje, jak ziele serdecznika niepospolitego szeleści w woreczku na szyi. Już wie, do którego ze światów ma wrócić i po co. Królowa Śniegu wkrótce przestanie służyć swemu umierającemu przyjacielowi, choć zapewne znajdzie nowych sojuszników. Tak, ona będzie wciąż potrzebna, gdyż władcom światów zawsze będą potrzebni ludzie o chłodnych umysłach i sercach, których nie rozgrzeje miłość. Ale Chłopiec z soplem lodu zamiast serca nie może się dłużej męczyć. Był tylko narzędziem i Ten, który go takim uczynił (z bezwiedną pomocą Jona), już go nie potrzebuje. Chłopiec, czując się odrzucony, będzie czynić zło na oślep, na własną rękę i Jon musi go powstrzymać, gdyż bezmyślnego zła jest zbyt wiele. Wszędzie. We wszystkich światach. Czasach. O każdej porze.

– O, Człowieku… – myśli Jon z bólem. – Zwyciężyłeś z tyloma bóstwami i Bogami, ale przegrałeś z ludźmi. Czy o takie zwycięstwo Ci szło? O, Człowieku, jak mi Cię żal…

* * *

– O Jezu…! – krzyczy gniewnie asystent Jona, wypuszczając z ręki szklankę z kawą. Szkło rozpryskuje się na podłodze lekarskiej dyżurki, a ciemnobrązowy płyn chlapie na posadzkę i na zielone fartuchy obu lekarzy.

– Przepraszam – mamrocze młody człowiek do Jona. – Nie wiedziałem, że to wrzątek. Już sprzątam… Pan doktor ma jeszcze jakieś operacje, czy ta była ostatnia?

– Ostatnia – mówi Jon. – Wyjdę się przewietrzyć.

Asystent patrzy zdziwiony. Doktor Jon ma opinię człowieka, który rzadko opuszcza szpital. Jakby nie miał domu, tylko przystanek pomiędzy pracą a… A czym?

Asystent odwija rolkę papierowych ręczników i usiłuje usunąć skutki swego niedbalstwa. Słodki, ciemny płyn lepi się do jego fartucha i rąk, przesiąka na wylot przez cienką warstwę papieru. Asystent sięga po gazetę leżącą na biurku, lecz Jon wstrzymuje jego rękę.

– Chcę ją przejrzeć – mówi.

– Jeszcze pan nie czytał? A ten Chłopiec… Pana dawny pacjent, wie pan, on znowu…

– Wiem – ucina sucho Jon.

Chłopiec zabił już wielu ludzi. Ofiary dobiera bez celu i motywu, przypadkowo, jakby ważne było tylko to, że zabija. Młodociany zabójca nie pasuje do żadnego schematu kryminalnych kronik: nie jest typowym seryjnym zabójcą – gdyż ci wybierają ofiary według pewnego klucza. Nie jest zwykłym psychopatą – gdyż tacy urządzają krwawą jatkę na ulicy, w supermarkecie lub u kogoś w domu. Nie jest przestępcą doskonałym – który zabijając, ma na oku konkretny cel: sprawdzenie swej doskonałości. Nie, Chłopiec zabija od niechcenia, niechlujnie, mimochodem, tak jakby kopał psa, łamał gałąź rozkwitającego drzewa, rysował gwoździem karoserię auta. Zabija spokojnych urzędników, wracających po zmroku do domu, ich trasa bowiem przypadkiem zbiegła się z drogą Chłopca. Zabija beztroskie dziewczęta, które po zajęciach w college’u odłączyły się od koleżanek i zboczyły w ustronną alejkę w parku. Zabija staruszków, dzieci i ludzi w sile wieku, kobiety i mężczyzn; nie ma w tym żadnej prawidłowości i sensu.

“Zabija, bo lubi to robić” – stwierdziła telewizyjna dziennikarka, cytując opinię biegłych psychologów.

,,Zabija, bo chce pokazać społeczeństwu, że za nic ma jego normy, zasady, wartości, że nie podoba mu się świat, w którym żyje i wyraża w ten sposób swój protest” – napisał socjolog w gazetowym komentarzu.

“Gdyby zabijał mężczyzn, można by go podejrzewać o kompleks ojca; zabijanie kobiet świadczyłoby o nienawiści do matki. Niestety, niewiele wiemy o jego dawnych związkach rodzinnych” – oznajmiła pani psycholog z komendy policji.

“Zabija tak, aby było wiadomo, że to on – informuje policja. – Zawsze są jacyś świadkowie, którzy go widzieli i mogą bez trudu opisać jego chudą, wyniszczoną, młodzieńczą twarz. Byli też tacy, którzy słyszeli jego śmiech – głośny, szyderczy, trudny do zapomnienia”.

“Tak śmieje się ktoś, komu nie jest wesoło” – powiedziała w telewizji zapytana o zdanie gospodyni domowa, która była przypadkowym świadkiem kolejnego mordu.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Samotność bogów»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Samotność bogów» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
Katherine Page
Dorota Terakowska - Lustro Pana Grymsa
Dorota Terakowska
Dorota Terakowska - Dobry adres to człowiek
Dorota Terakowska
libcat.ru: книга без обложки
Howard Lovecraft
Dorota Terakowska - W krainie kota
Dorota Terakowska
Dorota Masłowska - Paw królowej
Dorota Masłowska
Dorota Terakowska - Poczwarka
Dorota Terakowska
Dorota Terakowska - Tam, gdzie spadają anioły
Dorota Terakowska
Dorota Terakowska - Ono
Dorota Terakowska
Dorota Terakowska - Córka Czarownic
Dorota Terakowska
Bruno Schulz - Samotność
Bruno Schulz
Отзывы о книге «Samotność bogów»

Обсуждение, отзывы о книге «Samotność bogów» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x