Dorota Terakowska - Samotność bogów

Здесь есть возможность читать онлайн «Dorota Terakowska - Samotność bogów» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Samotność bogów: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Samotność bogów»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Piękna, nowoczesna baśń rozgrywająca się w czasach średniowiecza i współczesności. Rzecz dzieje się w świecie budowanym z motywów mitologii słowiańskiej i tradycji chrześcijańskiej, elementów rzeczywistości baśniowej i wizji historiograficznej, w którym nowy bóg zajmuje miejsce starych i okrutnych bóstw plemiennych. Przesłaniem autorki jest uświadomienie nie tylko młodemu odbiorcy, konieczności wzajemnej tolerancji między ludźmi żyjącymi w różnych światach, tradycjach i kulturach. Powieść odznaczona Nagrodą Poznańskiego Przeglądu Nowości Wydawniczych WIOSNA 98 oraz Nagrodą IBBY 98.

Samotność bogów — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Samotność bogów», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Bogumile? Stało się coś? Boli cię głowa?

– Nie, nie. Myślałem. Zastanawiałem, się dlaczego Droga skręca tu tak gwałtownie. Chyba lepiej, gdyby szła prosto? – mówił, by odwrócić uwagę starca od siebie i swych przerażających doznań.

– A wiesz, to ciekawa historia… Wyobraź sobie, że ludzie nie mogli uporać się z głazami, na których siedzimy – wyjaśnił Ezra. – Podnosili je na drągach, usiłowali roztrzaskać żelaznymi młotami, ale one się nie poddały. Chyba nikt ich nie ruszy. Muszą zatem zostać. Drogę zaś trzeba było tyczyć szerokim łukiem! Ileż to nas kosztowało! Tyle dodatkowej pracy, żeby ominąć kupę gruzów… – westchnął kapłan.

Odległość z Wioski do polany nie była zbyt duża, ale dla nóg starca nazbyt męcząca. Ezra półleżał teraz na omszałym głazie i ciężko oddychał, wysapując swoje zmęczenie. Czuł bijący od kamienia lodowaty, niemiły chłód; zmagał się ze swoim zmęczeniem, zbierał się w sobie, aby powiedzieć młodzieńcowi, że pora opuścić to miejsce. Jest przecież wiosna, dzisiaj zrównanie dnia z nocą, słońce już mocno grzeje, a tymczasem lodowatość kamienia, na którym siedzą, przypomina zimę. Paskudne miejsce… Niezdrowe.

Brat Bogumił odetchnął z ulgą: odegnał modlitwą przerażające i niepojęte myśli. Może nawet pokuta nie musi być aż tak surowa? W końcu nie on wymyślił te straszliwe, bezbożne słowa; zapewne były to tylko omamy. A może zdrzemnął się na moment i Diabeł wykorzystał to, podsuwając grzeszny, szalony sen? W zamyśleniu patrzył na niezwykły układ gigantycznych głazów. Młodemu zakonnikowi przez chwilę wydało się, że niektóre szczerby i załamania skalnego giganta układają się w zarys twarzy. Gra cieni – pomyślał.

– Cieszę się, że wróciłeś, mój synu i że stało się to właśnie teraz – westchnął stary kapłan. – Wioska tak się zmieniła przez ten czas, gdy pobierałeś nauki w Dalekim Kraju. Ledwie ją poznasz. Kapłan Isak też by jej nie rozpoznał. Szkoda, że zabłądził w Puszczy i zniknął w dniu twoich narodzin. To był dobry człowiek, choć zadawał zbyt wiele pytań i często się wahał, co nie uchodzi misjonarzom…

– Podobno lubił moją matkę – wtrącił Bogumił.

– Podobno – powtórzył jak echo Ezra.

– …i ojca – dokończył młody mnich.

– Niewiele pamiętam. To odległe czasy. Czasy pogaństwa i ostatnich bałwanów. A ta Droga, Bogumile, łączy nas ze światem. Świat już wcześniej, za naszą sprawą, zaczął wpływać na Wioskę dobroczynnie. Wkrótce wszędzie będzie już tylko jeden Bóg i jeden Kościół, a wszyscy ludzie, w każdym zakątku Ziemi, będą braćmi, jak ty i ja. I zatriumfuje, Bogumile, Cywilizacja Miłości. Lecz to dopiero nadejdzie, na razie nasza misja nie jest zakończona. Jesteśmy w pół Drogi, trzeba nam jeszcze stu, może dwustu lat. Musimy pozbyć się jeszcze wielu wrogów, nawet spośród nas samych i nawrócić wiele narodów, wciąż wielbiących bałwany i tkwiących w grzechu pogaństwa. Poprosiłem hierarchów, żebyś mógł wrócić do Wioski, bo wkrótce ktoś będzie musiał mnie zastąpić. Jak widzisz, mało mam sił, a trzeba ciągle być czujnym, by ten nieokrzesany, niedawno nawrócony kraj nie zawrócił z drogi cnoty i Cywilizacji. Ty jesteś do tej misji najlepszy, bracie Bogumile, gdyż tu się urodziłeś, znasz słabości ludu, a zarazem nie mają do ciebie dostępu heretyckie wątpliwości – zakończył Ezra, patrząc z dumą na szeroki trakt, który łączył Wioskę z kupieckim szlakiem, z odległymi Miastami, z cudzoziemskimi, cywilizowanymi krajami.

Czy możliwe, że gdzieś tam, daleko, pod błękitnym niebem, w cieniu pierzastych palm, nad brzegiem ciepłego morza, wciąż jeszcze żyje matka tego zakonnika?

Czemu nagle o niej myślę? Wszak niemal już zapomniałem o istnieniu tej kobiety – zastanowił się niespokojnie Ezra, odwracając głowę od Bogumiła. Światło uprawiało jakąś dziwną grę na jednym z tych lodowatych kamieni, leżących obok kapłana: wyglądał teraz jak… jak… wstyd powiedzieć… nie, to by mu nawet nie przeszło przez usta!

Co to za kamień, który nie poddaje się żelaznym młotom? Nigdy o takim nie słyszałem – zamyślił się brat Bogumił i dotknął dłonią potężnego głazu.

Kamień nadal był ciepły i Bogumiłowi wydawało się, że pulsuje. Przyłożył do niego policzek, zamknął oczy i oddychał pełną piersią. Poczuł się nagle jak dziecko: był wolny i radosny, a przed sobą – zamiast ponurych czterech ścian celi, w której spędził dzieciństwo – miał ogromną, swobodną przestrzeń. Wydawało mu się, że biegnie, krzycząc ze szczęścia, a szczęściem tym była zielona, wspaniała Puszcza, przez którą wiodła lśniąca Kamienna Droga, prowadząc wprost w ramiona ojca. Czuł się silny, bezpieczny i pełen mocy, a pulsowanie kamienia przyśpieszało i wzmacniało bicie jego serca.

Lecz przecież to pulsowała tylko krew w jego żyłach, bo cóż innego? Ezra powiedział, że tu nic nie ma. Nic. NIC. Tylko ta Droga.

– Ojcze? – szepnął nagle, raptownie wstając i patrząc na ogromny głaz. Ezra otwarł oczy i spytał zdziwiony:

– Nigdy nie nazywałeś mnie “ojcem”…?

– Jakoś to słowo samo przyszło mi na usta – odparł spłoszony młody człowiek.

– Chodźmy, zimno tu. Od tych kamieni ciągnie lodowaty chłód. Mam dreszcze – otrząsnął się starzec.

– Zimno? Wydawało mi się, że te głazy są nagrzane jak… jak ciało – powiedział Bogumił, a Ezra spojrzał na niego surowo.

– Ciało jest do umartwiania, pamiętaj – przypomniał na wszelki wypadek.

Odchodzili wolno, a Bogumiłowi przez chwilę wydało się, że słyszy dziwny, głuchy, dudniący dźwięk:

– GRBDGHBWGZ…

– Słyszałeś, bracie Ezro…? Co to? – zaciekawił się.

– Echo. Tylko echo – odparł stary Ezra. – Echo siekier, ścinających drzewa na nowe miasta, pałace i świątynie. Mnóstwo coraz większych i coraz wspanialszych świątyń. Będą wszędzie, zobaczysz. Tu nie ma nic, ale pewnego dnia także i tu…

– Tu nie ma nic – przytaknął gorliwie Bogumił, oglądając się na potężne gruzowisko gigantycznych, omszałych kamieni. Przez chwilę jeszcze miał wrażenie, że największy z głazów powoli, łagodnie zafalował, tak jak faluje pierś oddychającego swobodnie człowieka, lecz była to tylko gra cieni, rzucanych przez ostatnie wielkie drzewa niegdysiejszej Puszczy.

Kraków, czerwiec 1997

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Samotność bogów»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Samotność bogów» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
Katherine Page
Dorota Terakowska - Lustro Pana Grymsa
Dorota Terakowska
Dorota Terakowska - Dobry adres to człowiek
Dorota Terakowska
libcat.ru: книга без обложки
Howard Lovecraft
Dorota Terakowska - W krainie kota
Dorota Terakowska
Dorota Masłowska - Paw królowej
Dorota Masłowska
Dorota Terakowska - Poczwarka
Dorota Terakowska
Dorota Terakowska - Tam, gdzie spadają anioły
Dorota Terakowska
Dorota Terakowska - Ono
Dorota Terakowska
Dorota Terakowska - Córka Czarownic
Dorota Terakowska
Bruno Schulz - Samotność
Bruno Schulz
Отзывы о книге «Samotność bogów»

Обсуждение, отзывы о книге «Samotność bogów» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x