Antoni Libera - Madame
Здесь есть возможность читать онлайн «Antoni Libera - Madame» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Madame
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Madame: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Madame»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Madame — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Madame», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Lecz ta apoteoza słono mnie kosztowała. Bo niweczyła do reszty i tak gasnące nadzieje na nawiązanie kontaktu (o wspólnym wyjściu z galerii nie warto nawet wspominać), a na dobitek jeszcze boleśnie ośmieszała moje wyobrażenia o jej pozycji w świecie. Zakładać, że będzie tu gościem takim samym jak ja, przeciętnym, anonimowym, zwiedzającym wystawę samotnie wśród gawiedzi, i liczyć, że na koniec wpadnie w pajęczą sieć, jaką na nią zastawię – było, doprawdy, naiwne i godne pożałowania.
Ale i to jeszcze nie wszystko. Bo jej żywa sylwetka, tak jak się przedstawiała, w tej efektownej czerni i władczej, dumnej pozie, stanowiła niejasne, niepokojące wyzwanie wobec obrazów Picassa – nagości i fizjologii. Pomiędzy tym, co widniało na płaszczyźnie papieru, a tym, co się oto jawiło w przestrzeni jasnej sali, zachodził dziwny spór, trudny do wyrażenia. Sztuka – będąca pozorem – stała po stronie „prawdy”. Życie w osobie Madame – będące rzeczywistością – było po stronie „pozoru.”
Picasso obnażał, odsłaniał, pokazywał biologię i mówił:
„Ecce Homo…
„Mais non!” - replikował kształt ludzki odziany w kruczą czerń i na wysokich obcasach. „C’est moi qui suis LHomme!” [130] I wybierając mnie z tłumu na koronnego świadka, zaczynał przesłuchanie:
„No, i co wolisz, chłopcze?. zwracał się z niemym pytaniem. „Nagość, bezwstyd, zwierzęcość? Le corps sauvage et nu? [131] Czy szatę? Ciało odziane, i to o tak, voilà, że wygląda w ten sposób? – No właśnie! Widzisz sam! – Bo kim jest człowiek nagi? Kimś pozbawionym godności, a w każdym razie mniej wartym od kogoś ubranego. Nagi w rozmowie z ubranym nie ma… nie może mieć racji, jakkolwiek byłby piękny albo pociągający! – Ten kpiarz, Picasso, powiada, że Prawdziwy to Nagi czy też że Nagość to Prawda… Powiedzmy. Niech mu będzie. – Cóż to jednak za prawda, której każdy się wstydzi? To może być tylko jedno: hańba i nic innego. – Dziękuję. Wolę inną. A mianowicie taką, że jest nią właśnie strój, a nie bynajmniej nagość. Prawdziwie ludzki to taki, który jest właśnie odziany, tak samo jak dwunożny, a zwłaszcza ten, co mówi. A im lepiej odziany, tym bardziej ludzki. Boski! – No, a teraz wybieraj! Wolisz mnie taką, jak widzisz, elegancko ubraną, w postawie wyprostowanej, zniewalającą spojrzeniem, a zwłaszcza giętką mową? Czy obnażoną do cna, leżącą i rozwaloną w nieprzystojnej pozycji i, miast czarować słowami, wyjącą jak zwierzę w rui? Chcesz wspinać się ze mną? Iść w Alpy? Wejść na Mont Blanc – szczyt ludzki? Czy stoczyć się w Rów Mariański? W prawieczną głębię i mrok? W matecznik pierwotniaków?.
Na tych pięknych pytaniach, choć jakże dojmujących, monolog jej postaci adresowany do mnie urwał się niespodzianie. Moja stacja odbiorcza przestała go dyktować. To zaś było wynikiem zmiany w polu widzenia.
Do konstelacji trzech osób, które obserwowałem, zbliżył się mianowicie Dyrektor Service Culturel, trzymając odkorkowaną, lśniącą butelkę szampana (z białą serwetką na szyjce zawiązaną jak szalik), i po dolaniu wszystkim musującego trunku poprosił prawdopodobnie, ażeby przeszli z nim dokądś – bo tak się właśnie stało.
„Znają się”, pomyślałem i straciłem ich z oczu.
Starszego pana w muszce i damę w kapeluszu ujrzałem jeszcze raz w jakąś godzinę później, gdy pożegnawszy Zachętę, przechodziłem samotnie przez skwer u jej podnóża. Wsiadali do limuzyny – czarnego citroena DS 21, któremu z przedniego błotnika po prawej stronie maski wyrastał srebrny drążek z niewielką chorągiewką – niebiesko-biało-czerwoną.
Wystawa wzbudziła w Warszawie niesłychany rezonans i to niemal z dnia na dzień. Gazety i czasopisma, radio i telewizja – wszystko to było pełne sprawozdań, omówień, dyskusji i artykułów wokół malarstwa Picassa pokazanego w Zachęcie. Przeważał entuzjazm i zachwyt. Sypano komplementami, podziwiano, cmokano. „Niespożyta witalność”, „wielka pochwała życia”, „ekstatyczny optymizm wywiedziony z Natury” – krzyczały nagłówki recenzji albo ich podrozdziałów.
Jednocześnie dzienniki w informacyjnych notach donosiły o dzikich, iście dantejskich scenach, do jakich dochodziło u podwoi galerii przed godziną otwarcia. „Takiego napływu gości nie pamiętają najstarsi pracownicy Zachęty. Tego jeszcze nie było!” – anonsowały gazety (zwłaszcza popołudniówki). „Potrójna ekipa bramkarzy nie może sobie poradzić ze szturmującym tłumem wielbicieli Picassa”
Lecz były też inne głosy. Krytyczne, pełne niechęci, a nawet potępienia. „Obsesja erotyczna”, „odrażająca mania na tle organów płciowych”, „żałosny ekshibicjonizm artysty z uwiądem starczym. – srożyli się recenzenci z najróżniejszych pozycji. I kpili z publiczności oraz… władz oświatowych:
„Na co walą te tłumy? Co je tam tak przyciąga?’ – grzmiał pewien stróż moralności w oskarżycielskiej tyradzie. „Malarstwo? Sztuka? Piękno? Nie dajmy się zwariować! – Odpowiedzi udziela przekrój wiekowo-społeczny tej masy zwiedzających. Zasadniczy odsetek stanowią licealiści i wojsko na przepustce! Następnie – brać studencka, a wreszcie – gawiedź miejska, która, jak wiemy z badań, nie chadza do muzeów, ba! której przedstawiciele w przeważającej liczbie (jak wynika to z ankiet) znaleźli się tam obecnie, o zgrozo, pierwszy raz w życiu!
Od kiedy to, zapytuję, nasza młodzież i armia, i szary obywatel, pałają taką miłością do sztuki awangardowej?
I odpowiadam państwu: odkąd jej głównym tematem stały się treści i sceny… Małżeństwa doskonałego, a środki wyrazu zostały pomyślane w ten sposób, by rzecz była ukazana naraz ze wszystkich stron: z góry, z dołu, z profilu, a nawet en face i w środku.
Komu jest to na rękę? Kto sprzyja temu po cichu?
Niestety, wstyd powiedzieć, gremia i instytucje będące spadkobiercami chlubnej polskiej tradycji nauki i oświaty, z Komisją Edukacji Narodowej na czele. Od lat zupełnie bezradne wobec palącej kwestii przygotowania młodzieży do życia seksualnego, z uczuciem wdzięczności i ulgi przyklasnęły wystawie.”
Głos ten i temu podobne podsunęły mi pomysł zrobienia pewnej intrygi. Początkowo myślałem, że przeprowadzę ją sam, z czasem jednak uznałem, iż będzie dla mnie lepiej, jeśli się kimś posłużę. Wybrałem do tej roli klasowego kolegę, który względnie najsprawniej radził sobie z francuskim, a nadto miał wyraźne uzdolnienia aktorskie (swego czasu brał udział w pracach teatru szkolnego; w moim pamiętnym spektaklu grał Mef istofelesa).
Pokazałem mu kilka najsmaczniejszych omówień i komentarzy prasowych wokół Picassa w Zachęcie i zacząłem namawiać, by na najbliższej lekcji, gdy przyjdzie do konwersacji, wyskoczył z tym tematem i najpoważniej w świecie zgłosił Madame postulat załatwienia przez szkołę zbiorowego biletu na tę głośną wystawę.
– Dlaczego sam tego nie zrobisz? – spytał nieufnie Mefisto.
– Wiesz, jak mnie ona traktuje… – wzruszyłem ramionami. – Nie lubi mnie. Nie znosi! We wszystkim węszy podstęp. Cokolwiek mówię czy robię, podejrzewa, że kpię. Mnie nie wyjdzie ten numer.
– Uważasz, że mnie wyjdzie? – wciąż nie był przekonany.
– Będę cię ubezpieczał – zapewniłem żarliwie. – Podrzucę tekst w razie czego.
W końcu dał się przekonać. Opracowaliśmy plan, to znaczy, scenariusz działania i „listę dialogową” z różnymi wariantami. W obranym dniu, na francuskim, usiedliśmy obok siebie.
– Depuis plus d’une semaine [132] – zaczął śmiało Mefisto, gdy pozwoliła mu mówić – Warszawa żyje Picassem. Wystawa jego grafiki przyciąga od ponad tygodnia tysiące ludzi. Mówi się o niej w radio, pisze się o niej w gazetach. Jest to événement, który trzeba zobaczyć. Niestety, dostać bilet to prawie beznadziejne. Zachęta jest oblężona. Kolejka się ustawia od wczesnych godzin rannych. Praktycznie, zamyka to drogę takim osobom jak my, licealistom mającym zajęcia przed południem. Zdani na samych siebie, działając w pojedynkę, nie mamy najmniejszych szans. Dlatego też wnosimy, by, wzorem innych szkół, zorganizować wycieczkę i wybrać się na wystawę grupowo, całą klasą. Rokuje to jak najlepiej, bo, dzięki zaleceniu Ministerstwa Oświaty, szkoły w danym wypadku są uprzywilejowane…
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Madame»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Madame» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Madame» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.