Katarzyna Leżeńska - Z całego serca

Здесь есть возможность читать онлайн «Katarzyna Leżeńska - Z całego serca» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Z całego serca: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Z całego serca»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

To był maj, Warszawa, niedziela. Małgośka zbierała siły, by przetrwać rodzinną uroczystość i przełknąć kolejne kłamstwa męża. Alicja, bogata wdowa z Saskiej Kępy, umawiała się na mecz tenisa. Paweł, wzięty kardiolog, wprowadzał się do wynajętego mieszkania, a jego brat, Marcin, miał regularnego kaca. Ola schodziła właśnie z nocnego dyżuru. Na Okęciu lądował Aleksander Kranach, który… Co łączy tych ludzi? Niewiele, poza tym, że wszyscy z całego serca marzą o odmianie dotychczasowego życia. Kilka niedzielnych zdarzeń rozpoczyna serię zupełnie nieoczekiwanych, a jakże utęsknionych zmian…

Z całego serca — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Z całego serca», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Tyle że teraz od pół roku nie ma już ani spirali, ani seksu, więc efekty nagłej namiętności mogłyby się okazać… długofalowe. Cóż, kolejne dziecko to stara jak świat metoda rozwiązywania problemów małżeńskich. Tymczasem jednak, myśli Małgorzata, lepiej wziąć na uspokojenie.

Bogu dzięki, że Maja się obudziła. Co ja robię? Zachowuję się jak żona w serialu dla kucharek. Melodramatyczne gesty i oskarżenia. Alicja miała rację. Żywiołowe zachowania są dobre na początek. Koniec musi być przemyślany. Jeżeli to rzeczywiście koniec.

Przez chwilę czeka, czy Artur przyjdzie za nią do kuchni. W mieszkaniu panuje jednak niczym niezmącona cisza.

Małgorzata z westchnieniem gasi światło i idzie do pokoju Mai, starannie zamykając drzwi za sobą.

Piękna sąsiadka nie zamierza niczego mu ułatwić. Niemal ostentacyjnie ociąga się z wpuszczeniem go do środka. Paweł w panice zastanawia się, jak długo jeszcze ma sterczeć w progu domu z niezawodnymi kwiatami na przeprosiny i płytą z muzyką operową. Tak ją ocenił. Na miłośniczkę opery. Co jeszcze ma zrobić?

Alicja od pierwszej chwili czuje się udobruchana, ale lata wprawy każą jej podroczyć się z mężczyzną. Młodszym mężczyzną. Ma też chwilę, by przyjrzeć się Pawłowi uważnie.

Wygląda dużo lepiej niż rano. Jest chyba szatynem, ale karnację ma na tyle śniadą, że kontrastuje to z niebieskimi oczami. Wesołymi, kiedy trzeba, a kiedy nie – z odpowiednią nutką melancholii. Oczy z nutką? Ciekawe. Ładna cera, nie, może raczej ładny kolor skóry. Nigdy nie lubiła bladych, ani brunetów, ani blondynów. To pewnie mimowolna pozostałość kultu opalenizny z lat siedemdziesiątych. Raczej dobrze zbudowany. Minimalna nadwaga. Krótkie nogi? Nie, tylko dziwny krój spodni. Chociaż żaden z jej mężów nie należał do ułomków, zawsze podobali jej się mężczyźni bardzo szczupli.

Ma w sobie coś z amantów międzywojnia. Jest uprzedzająco grzeczny i nieśmiały, przynajmniej wobec Alicji, ale ona sama jest zbyt doświadczona, by nie dostrzegać pewności siebie widocznej w sposobie podawania ręki czy choćby otwierania drzwi. No i w tym, jak patrzy na nią, z szacunkiem, ale właściwie taksując ją, centymetr po centymetrze.

– Chciałbym więc jeszcze raz przeprosić panią za całe to zamieszanie i cały ten… – Paweł kończy swoją tyradę, rozpaczliwie szukając właściwego słowa – cały ten zgiełk…

– „Cały ten zgiełk"? Jeden z moich ulubionych filmów – mówi Alicja, w końcu wykonując zapraszający gest.

Ciekawe, kim jest z zawodu, no i o ile lat jest młodszy, rozmyśla, czekając spokojnie, aż gość rozejrzy się po przestronnym salonie. Młodszy? Może jednak równolatek. Nie wiadomo. Pierwszy raz od bardzo dawna nie jest pewna swoich ocen. Podoba jej się.

Przecież to gej, przypomina sobie niechętnie.

Od kiedy skończyła pięćdziesiąt lat, wie, że musi w końcu nauczyć się jednego: szybko wyjaśniać sytuacje. Zawsze była raczej mistrzynią ciągnięcia niedomówień. Teraz nie ma już czasu psuć kolejnych piłek. Tak rzadko wypadają jej serwy.

– A pan tak sam? Bez partnera? – Co zrobić, nie może się powstrzymać od tego kpiącego tonu. Może to najlepszy sposób, by odpędzić rozczarowanie.

Paweł uśmiecha się delikatnie, nie chce od razu wyjaśniać Alicji pomyłki z bratem. Brano go już nieraz za idiotę, nieznośnego pedanta, był, co tu kryć, rogaczem, ale gejem? Na wszystko widać musi przyjść odpowiedni moment. Poprawia kant spodni i siada na kanapie. Z kuchni wydobywają się niesamowite zapachy. Pewnie nikt ich by się u Alicji nie spodziewał.

– Czeka pani na kogoś z kolacją? – pyta grzecznie, ale właściwie te zapachy podnoszą go z kanapy. Jest już pewien, że przyszedł nie w porę.

– Tak, na pana… – odpowiada Alicja nadal kpiąco, ale po chwili pasuje. – Nie, to po prostu stare nawyki dobrej żony…

Miejmy nadzieję, że Alek nie przekręcił się w grobie, słysząc te bzdury, myśli Alicja trochę zmieszana własną pomysłowością. Akurat przez żołądek jeszcze nigdy nie próbowała.

– Jak to, a mąż? – pyta Paweł i natychmiast wymyśla sobie w duchu od wścibskich idiotów.

– Mąż nie żyje – wyjaśnia Alicja krótko. Byleby tylko nie wyskoczył teraz z wyrazami ubolewania. – A może się pan poczęstuje – proponuje szybko. – Lepiłam całe popołudnie…

– Co pani lepiła? – Paweł przełyka ślinę. Po powrocie z pracy był zbyt przejęty perspektywą spotkania, by coś zjeść.

– Pierogi z fetą i ziemniakami… – Alicja znika w kuchni. Paweł podchodzi do płytoteki i chwilę kontempluje sporą kolekcję. Jest klasyka, ale przeważa klasyka jazzu. Lata pięćdziesiąte, Frank Sinatra. Kiedy Alicja wraca do salonu, odskakuje jak przyłapany na gorącym uczynku.

Po chwili siedzą naprzeciwko siebie przy stole. Parujące pierogi na półmisku. Uczta.

– Przede wszystkim winien jestem pani jeszcze jedno wyjaśnienie i przeprosiny. – Paweł decyduje się w końcu wziąć byka za rogi. – Zachowanie mojego brata bywa krępujące dla otoczenia, a tym razem spowodowało dodatkowe nieporozumienie. Przepraszam za jego… hm, poranne parady.

– Więc ten młody człowiek… – Alicja może mieć tylko nadzieję, że Paweł nie słyszy ulgi w jej głosie.

– Młodszy brat, Marcin, fotografik. Nadzwyczaj artystyczna dusza. W przeciwieństwie do mnie. Jestem kardiologiem – wyjaśnia Paweł, widząc pytające spojrzenie gospodyni.

– Zatem jest pan specjalistą od spraw sercowych – uśmiecha się Alicja.

Paweł odwzajemnia uśmiech.

– Właśnie dochodzę do siebie po rozwodzie.

– Rozumiem. Szewc bez butów chodzi.

Rozmowa toczy się dalej. Alicja mało pyta. Raczej obserwuje swojego rozmówcę. Jak je. Jak opowiada anegdoty. Jak się stara dobrze wypaść. Jakie ma zgrabne ręce. Bardzo krótko obcięte paznokcie. Łapie się na tym, że przygląda mu się bardziej wnikliwie, niżby chciała.

Przez otwarte drzwi na taras dochodzi nierówny szum majowej ulewy.

– Pada! – Alicja podrywa się entuzjastycznie do okna. – Wyzwolenie dla roślin i dla mojego kręgosłupa! Codziennie podlewam.

Paweł staje za nią. Tuż za nią.

– Wiem.

– Skąd? – pyta, lekko spłoszona tą nagłą zmianą dystansu, ale nie protestuje.

Wytrzymuje wzrok Pawia. Jego błękitne, jak jej się dotąd zdawało, oczy zmieniają kolor. Intensywnieją. To już prawie błękit paryski, za chwilę granat. Nie za wesołe oczy. Tylko z daleka mimiczne zmarszczki od śmiechu dają złudzenie luzu i optymizmu. Alicja nie ucieka wzrokiem. Powoli tylko przenosi swoje spojrzenie z twarzy Pawła na ogród. Czuje się tak, jakby wypiła kieliszek szampana. Ale na zewnątrz maska.

– Podgląda mnie pan?

No, może trochę za głośno się śmieje z własnego dowcipu.

– Nie, przyglądam się pani po sąsiedzku.

Dzwoni telefon. Alicja odbiera. To Wiktor, jak zwykle w odpowiednim momencie, nieoceniony Wiktor. Tym razem tylko z krótką wiadomością, ale telefon płoszy Pawła, rozprasza atmosferę.

– Nie chciałbym przeszkadzać.

Paweł całuje ją w rękę. Raczej szarmancko niż uwodzicielsko. Nie ma sensu tłumaczyć, że w niczym nie przeszkadza. Można tylko uśmiechnąć się zdawkowo i powiedzieć:

– Było mi bardzo miło pana poznać. – I jeszcze, bo czemu nie: – Pewnie to politycznie niepoprawne, ale cieszę się, że to był brat.

Paweł parska śmiechem i wychodzi.

Za szybko jak na tak miłe i obiecujące spotkanie, myśli Alicja, zbierając talerze ze stołu. Nie zaproponował jej następnego. No cóż, teraz już może przyznać się sama przed sobą, że na to liczyła.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Z całego serca»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Z całego serca» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
Katarzyna Leżeńska - Kamień W Sercu
Katarzyna Leżeńska
libcat.ru: книга без обложки
Katarzyna Grochola
Katarzyna Grochola - Ja wam pokażę!
Katarzyna Grochola
Katarzyna Grochola - Podanie O Miłość
Katarzyna Grochola
Katarzyna Grochola - Serce na temblaku
Katarzyna Grochola
Redik Kuluev - Ego. What is ego
Redik Kuluev
Отзывы о книге «Z całego serca»

Обсуждение, отзывы о книге «Z całego serca» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.