Kornel Makuszyński - Szaleństwa Panny Ewy

Здесь есть возможность читать онлайн «Kornel Makuszyński - Szaleństwa Panny Ewy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Детская проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Szaleństwa Panny Ewy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Szaleństwa Panny Ewy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Przygody szesnastoletniej Ewy zaczynają się od ucieczki przez okno od opiekunki u której umieścił ją ojciec, wyjeżdzając za granicę. Do jego powrotu Ewa zdąży wiele narozrabiać ale również pomóc nowym znajomym wyjść z tarapatów.

Szaleństwa Panny Ewy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Szaleństwa Panny Ewy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Ewcia przycichła w swoim kącie jak mysz i rozmyślała nad zawiłością życia. Z Zosią utrzymywała łączność przez listy, podsuwane pod drzwi, nagłe bowiem wmieszanie się pani Szymbartowej do dziewczęcych spraw przerwało brutalne jej szorstkie i śmiałe zamysły, by z bladej i wynędzniałej dziewczynki uczynić hożą dziewoję z twarzą koloru świeżej polędwicy. W jednym z tajnych listów zaklina ją na honor, przyjaźń i solidarność kobiecą, by się postarała o przedmiot należycie ciężki, najlepiej srogi kamień, i by kładła go sobie na brzuchu, po czym oddychała miarowo i głęboko. Jest to wyborny sposób, używany przez śpiewaków na wzmocnienie przepony brzusznej. Zosia dała jej znak przy obiedzie, że rada jest wspaniała i zostanie wprowadzona w czyn. Dziewczętom wolno było rozmawiać jedynie w obecności pani Szymbartowej, czasem zaś poczciwy pan Szymbart był posłem i powiernikiem, lecz czynił to tak niezręcznie, że został przyłapany i wieczorem miał minę taką, jak gdyby go utłuczono w moździerzu jak cynamon.

Jeden dzień Ewci tak był do drugiego podobny, jak dwie łzy z tego samego oka. Za żadne jednak skarby świata nie byłaby się przyznała w listach do pani Halickiej, że ją cokolwiek trapi. Uspokaja w nim ciotkę, że czuje się jak w raju i że jeśli brak jej jedynie ptasiego mleka, to tylko dlatego, że wróble są zbyt ruchliwe i trudno wróbla wydoić jak spokojną kozę. Trzeba było jednakże poskarżyć się komuś na smutną samotność. W tym dobrym celu wymyśliły panienki tak zwane "pamiętniki", w których zapisują wieczorem wszystkie uśmiechy i łzy, wszystkie radości i smutki, nadzieje i tęsknoty. Pamiętnik jest tajemną księgą zamkniętą na siedem pieczęci. Jedynie właścicielka i autorka pamiętnika ma prawo odczytania go pośród głębokiej nocy, kiedy nawet Anioł Stróż się zdrzemnął. Tak czyniła i Ewcia ze swoim pamiętnikiem, w którym zostało zapisane wszystko aż do najcichszego westchnienia. Przypominał on wiosenny ogródek, kolorowy i śliczny, na który czasem padał deszcz. Deszcz ten nie padał jednak nigdy z nieba, lecz zawsze spływał z oczów. Książeczka ta była najserdeczniejszym, największym skarbem dziewczyny. Ukryty był głęboko i przemyślnie dobywany z zachowaniem niezmiernych ostrożności, odczytywany ze wzruszeniem, pisany z wypiekami na twarzy. Gdy ojciec powróci, odczyta w nim "dzieje samotnego żywota", niezmierną miłość i tęsknotę, dowie się o cichych utrapieniach i o każdej myśli córki. Tylko dla własnego serca i dla niego pisana była ta książeczka.

Dnia jednego, na samym początku wakacji, kiedy już wszystko w domu ucichło, Ewcia otworzyła okno, aby spojrzeć na majowe niebo. Potem przekonawszy się, że drzwi zamknięte, poczęła grzebać na dnie szafy, aby spod rupieci wydobyć swój skarb.

Serce zaczęło w niej łopotać. Ręce drżały. Poczęła szukać gorączkowo, szybko, coraz szybciej. Pamiętnika nie było.

Wtedy stało się z nią coś dziwnego: zdawało się, że jej ktoś zimną ręką wyrwał serce z piersi i że musi umrzeć, bo nie może przecież żyć bez serca.

Przeminęły długie chwile, zanim poczuła, że jednak żyje, z czego postanowiła skorzystać w sposób gwałtowny. Zapukała zuchwale do drzwi pani Szymbartowej i weszła nie czekając na odpowiedź. Pani Szymbartowa zerwała się z krzesła i usiłowała zasłonić sobą leżący na stole kajecik. Ewcia spojrzała na nią dziwnym wzrokiem, rzuciła się ku stołowi i porwała swój skarb.

Potem rzekła z trudem:

– Niech Bóg pani przebaczy!

Jedynie Szekspir mógł opisać tę burzę, która się rozpętało owej nocy. My możemy jedynie oznajmić niezdarnie, że pan Szymbart cucił panią Szymbartową, lejąc na nią kubły zimnej wody. Czynił to bez zbytniego pośpiechu, ze wzniosłym spokojem, i nie da się tego ukryć, że nie żałował wody. Można by nawet przypuszczać, że się uśmiechał jak szatan.

Rozdział czwarty

W którym malarz goni dziewczynę, a dziewczyna bieży za psem.

Jerzy Zawidzki przyjechał z Zakopanego zaspanym pociągiem o godzinie szóstej rano, zarzucił na plecy tobołek, w którym tkwiło malarskie pudło z farbami, i zdążał piechotą z dworca do domu. Nie chciał ani swojego młodego wieku, ani też swojej malarskiej godności zhańbić użyciem mechanicznego pojazdu. Poranek był zresztą prześliczny i rzeźwy, na ulicach jeszcze był pusto, droga niedaleka, a tęcze ukryte w pudełku były lekkie. Ponieważ każdemu malarzowi jest zazwyczaj lekko i na duszy, przeto pan Jerzy kroczył raźno uśmiechając się do słońca, które – jako malarz – haniebnie okradał z blasków. Uśmiechał się tez i do spotykanych ludzi, mało który jednak odpowiadał mu uśmiechem, podejrzewając słusznie, że indywiduum, które o szóstej rano okazuje przyjaźń całemu światu, musi być albo oszustem, albo też pozbawione jest zdrowych zmysłów.

Malarz wszedł w cichą boczną uliczkę, na której – nie licząc siedemnastu wróbli – nie było widać żywego ducha. Uliczka była tak senna i cicha, że wesoły pan Jerzy przestał pogwizdywać. Gdyby był tego nie uczynił z troski o spokój śpiących Polaków, byłby musiał to uczynić z innego dziwnego powodu. Przystanął i patrzył z nagłym zajęciem na tajemnicze sprawy, rozgrywające się w szarym, liszajowatym, sennym domu. Jedno z okien na parterze otwarto ostrożnie i bez szmeru. Ukazała się w nim głowa dziewczęca, nakryta uczniowską czapeczką. Malarz zdołał dojrzeć bystrym wzrokiem, że rozczulającą ozdobą tej głowy był zadarty nosek.

Znane są wypadki w dziejach ludzkości, że czasem ktoś o godzinie szóstej rano otwiera okno, dlatego też w nikim nie budzi to już zdumienia. Zazwyczaj jednak ukazuje się w oknie postać ludzka niezupełnie odziana, ziewająca i rozgoryczona, że ją zmuszono do wczesnego powstania. Musiało to przeto zdumieć roztropny umysł malarza, że osoba, która przed chwilą otworzyła okno, jest odziana, a – sądząc z ożywienia na obliczu – wcale nie jest senna. Ponieważ jednak ludzie miewają nieoczekiwane pomysły, byłby malarz po krótkiej chwili machnął ręką i poszedłby swoją drogą, gdyby osoba w uczniowskiej czapce nie poczęła wyprawiać zdumiewających awantur. Przez okno spuściła na chodnik najpierw zawiniątko, a potem – o dziwo! – śmiesznego psa. Położyła ostrożnie palce na ustach, dając znak kundlowi, aby pary nie puścił z gęby, potem rzuciła się w objęcia jakiejś drugiej żeńskiej istoty, co w białym obleczeniu wyglądała jak widmo nagłe zjawione.

– Co to wszystko znaczy? – zagadał malarz sam do siebie.

Ukrył się we wnęce bramy i patrzył ciekawie.

Obie żeńskie istoty ściskały się rozpaczliwie przez dłuższą chwilę, po czym "zadarty nos" wyjrzał na ulicę i pilnie patrzył, czy kto nie nadchodzi, wreszcie siadł okrakiem na oknie i zaczął przełazić ostrożnie.

"To jakaś nieczysta sprawa!" – pomyślał malarz.

Dziewczyna aż przysiadła skoczywszy na chodnik, raz jeszcze skinęła ręką w stronę białego widma, porwała szybko zawiniątko, gwizdnęła cicho na psa i poczęła oddalać się szybkim spłoszonym krokiem.

Nagle stanął na jej drodze Zawadzki, który spojrzał posępnie i również posępnie zapytał:

– Przepraszam bardzo, ale chciałbym wiedzieć, co to wszystko znaczy?

Panna Ewa Tyszowska wydała okrzyk bardzo cichy i tak okrągły, że w druku można go wyrazić okrągłą literą "o", która wykrzyknięta w odpowiedniej tonacji oznacza: zdumienie, nieoczekiwaną trwogę lub też oburzenie pomieszane z jedną trzecią pogardy. Mniej więcej to samo usiłowało wyrazić jej spojrzenie. Młodzieniec jednakże wcale go się nie uląkł, z czego można było wyprowadzić nieomylny wniosek, że jest to młodzieniec zuchwały.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Szaleństwa Panny Ewy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Szaleństwa Panny Ewy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Szaleństwa Panny Ewy»

Обсуждение, отзывы о книге «Szaleństwa Panny Ewy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x