– Słuchaj co? Pić, tak pić, po królewsku. Kiedy żyjemy. A butelki są już antyczne. Są puste lub pełne. Doceniane są butelki, a nie wino.
I wypili pozostałe trzy szklanki. Usiedli na pniu i zapalili papierosa: Idot – Marlboro, Toad – Belomor i babcia Clavka po dawnej kozie nodze. Więc zemdlały, nie kończąc palenia, siedząc…
APULAZ 4
– Ahhhh!! Ahhh!!! – usłyszałem z podwórka.
– co to jest – wyskoczył z łóżka Ottila, zadając sobie pytanie. Jego umysł wciąż śnił, a on powoli opadł na poduszkę i natychmiast chrapał.
– Ahhhh!!! – Chłopak znów podskoczył i upadł do góry nogami z łóżka. – o cholera. – Złapał się za czoło dłonią. – Co krzyczysz, głupcze?
Pale Isolda Fifovna weszła do pokoju szeroko otwartymi oczami, zasłaniając usta dłońmi.
– Aa, aa. warknęła i wskazała palcem na drzwi.
– Co jeszcze? – siedzący na podłodze zapytał Klop.
– Tam, w stodole…
– Co to jest w stodole? mów wyraźniej…
– Jest martwy kot…
– Który kot? – zapytał Ottila, pocierając opuchnięte czoło. – O czym ty mówisz?
– Mamusiu! – Po otwarciu oczu na podłogę głosu powiedziała.
– Teraz zobaczmy. – Ottila wstał i poszedł boso w majtkach do stodoły.
Wczoraj wrócił późno w nocy, kiedy wszyscy spali i dlatego nie pytał o sztuczki więźniów. Zhinka poszła za nim.
Stodoła wyglądała na zagraconą. Wszystkie źle rozmieszczone rozproszone pozostały niezmienione. Osteroid Odnoglazowicz siedział pośrodku kosza: emeryt, weteran pracy, szermierz szóstej klasy, urodzony w dniu astronautyki. Mąż babci Klawki, a dokładniej Claudius Aldarovna von Schluchenberg, córka barona, nieślubny syn Lenina. Powiedziała to wszystkim.
– Co tu robisz? – zapytał Ottil, starzec cierpiący na dystrofię.
– siedzę – Dziadek spokojnie odebrał i dokręcił telefon.
– Widzę, że nie pracujesz.
– A więc o co pytasz?
– Jak się tu dostałeś? – dodano bas Isolda.
– Idź, wymyślę to. powiedział pluskwa do żony i zwrócił się do dziadka. – odpowiedź
– Przez dziurę w ścianie Osteroid skinął głową.
Ottila przeszedł przez śmieci do dziury w ścianie i zobaczył grzbiet krowy, która uniosła ogon. Spojrzał na nią i był przerażony: dachy domów były widoczne.
– Czy jest ulica czy coś takiego? zapytał dziadka.
– Heh, oczywiście.
– A gdzie jest całe moje bydło? – Pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy, Klopu, który z bocznym wzrokiem i włosami czuciowymi uszu rozejrzał się po stodole od wewnątrz. «Tak, zdejmij tyłek», krzyknął i pociągnął krowy za ogon. Zemsta nalała mu strumień, jak z węża pożarowego, pod ciśnieniem stu atmosfer. Ottila odleciała od ciśnienia o dwa metry w tył, a kark zanurzył się w oborniku. Isolda podbiegła do niego z pomocą bezwładności i przykucnęła, opierając głowę o jej wspaniałą pierś. I chciała szlochać…
– Fu! – Piskliwie odrzuciła głowę w gówno i widząc z boku, patrzyła, jak ucichł nacisk machi wylewającej się z dziury: «Muuuu!!!» – warknęła krowa, dartanula i zabrała ją z powrotem, machając ogonem od bzyka. i inne owady.
– Gdzie jest klucz? – zapytał dziadek i wypuścił pierścień dymu.
– Jaki jest klucz? – odpowiedział hebrajski Pluskwa, wstając z gnoju.
– Moja żona, którą skazaliście na niewolę!!! – Osteroid ryknął i oparł się na kolanach rękami. Jego twarz wyrażała śmierć.
– Isolda!!
– Co, kochanie?
– Gdzie widziałeś kota?
– Tam dziura. Wyszła stąd i przeprowadziła się? – wpadł w kolor Isolde. – Chciałem ją oszukać, wyglądając, a ona zamieniła się w mamusię i tego dziadka-babai.
– Gdzie jest moja żona, faszysta? – zmartwiona Osteroid.
Gdzie są ci pracownicy migrujący? – zapytała Żona Klopa.
– nie wiem – wzruszył ramionami Isolde. – Ostatniej nocy siedzieli tutaj w trójkącie.
– A potem? – Ottila wstał. – A ty – usiądź, teraz to rozgryziemy.
– A potem poszedłem spać.
– Gdzie oni poszli? Oba są w porządku, ale Ropucha?! Zostaje ukarany aresztowaniem przy użyciu pracy przymusowej. Uciekli. Uciec!!! Natychmiast zadzwoń do Intsefalata. Mamy ucieczkę.
– A gdzie jest moja żona? – powiedział dziadek drżącym głosem.
– Nie przyszła ćwiczyć pracy przymusowej. Siedzi tak samo … – Pluskwa była wściekła.
– Szefie!!! Apchi, powiedział Intsefalopata, i pojawił się w dziurze od strony ulicy.
– Och, już tu jesteś? – co ty krzyczysz – wyskoczyła pluskwa. – Szybko, pochwała.
– Blablabla, apchi, patron, jesteś tutaj? Myślałem, że jesteś w domu, więc krzyczałem.
– dlaczego
– Więc, apchi, przyniosłem…
– Kogo?
«Apteka, apczi», odpowiedział Intsefalopata, a zamiast kubka w otworze pojawiła się ruda, pokryta trądzikiem i węgorzami, skośny, niebiesko-czerwony pysk wieśniaka i natychmiast zmienił się w twarz Arutunowa.
– No to jak? – zapytał kapral.
– Co, jak? – Otila zamarł, pytając kwaśno. «Czy oferujesz mi to?» Jestem mężatką, proszę…
– Nie, nabój, zatrzymałem go, apchi, – I Incefalopata wepchnął chemika do dziury, – czołgaj się, chodź, gruby dupku. – Ale utknął w wymienionym miejscu w niej. Jak mówią: ani tudy, ani syudy. Zgadza się, pół centra w reklamowanym miejscu. Więc tyłek nie wszedł. Acefalopata pozostał za ścianą, obok tyłka aptekarza na ulicy.
– Co on zrobił? Tej samej konopi rub?
– Nie, gorzej. Kpi z domowych apchi, zwierząt. – odpowiedział Harutun zza ściany.
– Moje bydło, czego chcę, a następnie tworzę… fu, tworzę. – posypane słoniami, z seplenieniem chemika.
– A co on zrobił? – interweniował dziadek.
– Tak, odciąłem dzika kopytą piłą łańcuchową, apczim, sąsiadami i zadzwoniłem. – poinformował Harutun.
– A co to jest? Gdybym chciał żelowanego mięsa, – dla usprawiedliwienia zostałem zatrzymany. – a następnie rozkazać mi wyciąć całą świnię? Co więcej, wciąż nie ma wystarczającej masy, a lodówka wypaliła się.
– Tak, umarłaby za ciebie? – Zaskoczony, stojący za mężem Isolda i śmiał się.
– Tak, nie umarłbym, powiadam wam, leczyłem rany i uzdrawiałem rany, a potem szyłem.
«Żyłka, apchi», dodał Harutun.
– A co to jest?
– A co to jest przetwarzane? zapytał Klop.
– Bimber.
– Tak, znieczulony, apchi, – Harutun uśmiechnął się szeroko. – że świnia krzyczała o całą wioskę, że nawet Apczi, narkomani od niklu konopnego się pozbyli. Nawiasem mówiąc, ja, Apchi, minąłem je przez dwa dni, bez snu, bez jastrzębia, bez taśmy Isolda Apchi.
– Jaki rodzaj taśmy elektrycznej? zapytał dziadek.
«Cóż, umiłowani» Harutun zawahał się i zapłakał.
– Które ręce są związane w Ameryce. – zastanawiałem się Isolde.
– Szkocka czy co? – wyjaśnił Ottila. – Mdaaa, – wydęły się policzki Klopa. – to termin.
– Jaki jest termin? – chemik zapomniał.
– Dla znęcania się nad zwierzętami, artykuł… uh! Nie pamiętam Ale sędzia da trzy lata i przylutuje artykuł.
– Tak, zabiję go, jeśli to konieczne.
– Późno! – zakończył Ottil. – Zabierz go do Harutun i zamknij go w swojej stodole. warknął Harutun.
– Tak, aby zepsuł całe bydło Apchi?
– Nie trzymasz świń? Koran nie zamawia. – Dodano Osteroid.
– Jestem buddystą, po pierwsze apchi, a po drugie moim kutasem? – zaskomlał Harutun – wsadził kolczyki do przegrzebka.
Конец ознакомительного фрагмента.
Читать дальше