Isaac Asimov - Druga Fundacja

Здесь есть возможность читать онлайн «Isaac Asimov - Druga Fundacja» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1989, ISBN: 1989, Издательство: Wydawnictwo Poznańskie, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Druga Fundacja: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Druga Fundacja»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Po latach umacniania władzy Muł postanawia odkryć wreszcie położenie Drugiej Fundacji i rozprawić się ze swoim największym wrogiem. Generał Pritcher wpada jednak w pułapkę i wciąga w nią również mutanta. Druga Fundacja triumfuje, lecz nie na długo. O jej istnieniu dowiadują się konspiratorzy z Pierwszej Fundacji i decydują się walczyć o suwerenność. Na przeszkodzie stają im jednak nie tylko mentaliści, lecz także następca Muła — Stettin. Rozpoczyna się krwawa wojna…

Druga Fundacja — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Druga Fundacja», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— No i jaki z tego wniosek?

— Że nie jestem zdrajcą.

— Z czym muszę się zgodzić, bo twój argument jest nie do odparcia.

— Czy mogę wobec tego zapytać, dlaczego leciał pan za nami w tajemnicy?

— Dlatego, że wszystkie te fakty można wyjaśnić w jeszcze inny sposób. Ty i Pritcher wyjaśniliście pewne fakty, każdy na swój sposób, ale nie wyjaśniliście wszystkiego. Ja, jeśli mi pozwolicie, wyjaśnię wszystkie fakty. I zrobię to raczej szybko, tak że nie ma obawy, żebyście się zanudzili. Usiądź, Pritcher, i daj mi swój miotacz. Nie musimy już obawiać się napaści. Ani z zewnątrz, ani z wewnątrz. Ani nawet ze strony Drugiej Fundacji. Dzięki tobie, Channis.

Pokój oświetlony był w normalny rossemicki sposób — za pomocą rozgrzanego elektrycznie drucika. Z sufitu zwisała pojedyncza żarówka i w jej mdłym, żółtym świetle na ścianach rysowały się cienie całej trójki.

— Skoro uważałem za konieczne śledzić Channisa — rzekł Muł — widocznie spodziewałem się uzyskać coś w ten sposób. Ponieważ leciał w kierunku Drugiej Fundacji z zadziwiającą szybkością i nadzwyczaj pewnie, możemy zasadnie przyjąć, że spodziewałem się, iż tak właśnie będzie. Ponieważ nie uzyskałem potrzebnych mi informacji bezpośrednio od niego, coś musiało mi w tym przeszkadzać. Takie są fakty. Channis, oczywiście, zna odpowiedź. Ja też. Rozumiesz o co chodzi, Pritcher?

— Nie, proszę pana — odparł Pritcher.

— Wobec tego wyjaśnię to. Jest tylko jeden rodzaj ludzi, którzy mogą znać położenie Drugiej Fundacji i ukryć to przede mną. Channis, obawiam się, że ty sam jesteś z Drugiej Fundacji.

Channis pochylił się do przodu, oparł łokcie na kolanach i ściągając ze złości usta rzekł:

— Ma pan na to jakiś bezpośredni dowód? Dziś już dwukrotnie okazało się, że dedukcja to zawodna metoda.

— Mam też bezpośredni dowód, Channis. To było dosyć łatwe. Powiedziałem ci, że dobrano się do psychiki moich ludzi. Ten, który to zrobił, musiał być (a) nieodmienionym, (b) blisko centrum wydarzeń. Obszar, w którym należało go szukać, był duży, ale nie nieograniczony. Miałeś zbyt duże powodzenie, Channis. Byłeś za bardzo lubiany. Za dużo ci się udawało. To mnie zastanowiło…

Wezwałem cię więc do siebie, żeby zaproponować ci objęcie dowództwa nad tą wyprawą. Przyszedłeś bez oporów. Śledziłem twoje emocje. Przyjąłeś propozycję bez żadnego zakłopotania. I tu przedobrzyłeś, Channis. , Żaden rozsądny człowiek nie podjąłby się takiego zadania, nie zawahawszy się choćby przez chwilę. Ponieważ w twoim umyśle nie dostrzegłem nawet śladu niepewności, musiał albo należeć do durnia, albo być pod obcym wpływem.

Sprawdzenie tej alternatywy było fraszką. Dopadłem twój umysł w chwili rozluźnienia i napełniłem go na ułamek sekundy bezbrzeżnym smutkiem. Kiedy się wycofałem, udałeś wściekłość, i zrobiłeś to z takim mistrzostwem, że przysiągłbym, iż to naturalna reakcja, gdyby nie to, co zdarzyło się wcześniej. Bo kiedy szarpnąłem twoje uczucia, tylko na ułamek sekundy, zanim zdążyłeś się pozbierać, twój umysł stawił mi opór. Tylko tyle chciałem wiedzieć. Nikt nie mógłby mi się oprzeć, nawet przez ten ułamek sekundy, jeśli nie znajdowałby się pod wpływem podobnym do tego, jaki ja wywieram.

— No więc? Co teraz? — spytał Channis cicho.

— Teraz umrzesz — jako człowiek z Drugiej Fundacji. To konieczne, i myślę, że zdajesz sobie z tego sprawę.

Raz jeszcze Channis spojrzał w wylot lufy miotacza. Tym razem jednak ruchami miotacza sterował umysł, którego nie można było skierować na dowolne tory, tak jak umysł Pritchera, lecz równie dojrzały i równie oporny jak jego własny. A czas, który został mu na naprawienie sytuacji, był bardzo krótki.

To, co nastąpiło później, trudno jest opisać komuś, kto dysponuje normalnym zestawem zmysłów i odznacza się normalnym brakiem zdolności do wpływania na emocje innych.

Zasadniczo, tak można by opisać doznania Channisa w owym krótkim odcinku czasu potrzebnym Mułowi na naciśnięcie spustu miotacza.

W owej chwili emocjonalna struktura Muła składała się z litej determinacji, nie zamglonej w najmniejszym stopniu wahaniem. Gdyby Channisa interesowało potem obliczenie tego czasu, który upłynął między powzięciem postanowienia o oddaniu strzału a tryśnięciem niszczącej energii z lufy miotacza, to uświadomiłby sobie, że na podjęcie przeciwdziałania pozostało mu około jednej piątej sekundy.

Trudno właściwie powiedzieć, żeby miał jeszcze na to czas.

Natomiast Muł w tym samym ułamku sekundy uświadomił sobie, że nagle podskoczył emocjonalny potencjał mózgu Channisa, mimo że jego własny nie odczuł żadnego nacisku, i że równie nagle runęła na niego, z zupełnie niespodziewanej strony, kaskada czystej, przerażającej nienawiści.

Ten nowy element sytuacji spowodował, że zdjął palec ze spustu. Nie mogłoby Go do tego skłonić nic innego. Niemal w tej samej chwili pojął co się stało.

Na moment wszyscy zamarli bez ruchu. Ten żywy obraz trwał jednak o wiele krócej, niż wymagałyby tego prawidła dramaturgii. Muł, z palcem zdjętym ze spustu, wpatrywał się z napięciem w Channisa. Chatfnis, sprężony, nie śmiał odetchnąć głębiej. A Pritcher tkwił na krześle konwulsyjnie skręcony, z mięśniami napiętymi do granic wytrzymałości, ze ścięgnami skręcającymi się z wysiłku, by poderwać ciało do przodu. Jego twarz, zazwyczaj nieprzenikniona i bez wyrazu, jakby wyciosana z drewna, zastygła w grymasie śmiertelnej nienawiści, a wzrok utkwiony miał w Muła.

Channis i Muł zamienili tylko jedno czy dwa słowa, cała reszta zawierała się w wyjaśniającym wszystko, przepływającym między nimi strumieniu emocjonalnej świadomości, który na zawsze pozostanie rzeczywistym środkiem przekazu między osobnikami takimi jak oni. Nasze ograniczone poznanie wymaga, by to, co zaszło między nimi, przełożyć na słowa.

Channis rzekł w napięciu:

— Zostałeś wzięty w dwa ognie, Pierwszy Obywatelu. Nie jesteś w stanie wpływać na dwa umysły jednocześnie, w każdym razie nie w sytuacji, kiedy jeden z nich jest taki, jak mój. Pritcher wolny już jest od pęt twojej Odmiany. Przeciąłem jego więzy. Jest znowu dawnym Pritcherem, tym, który już raz próbował cię zgładzić, tym, który uważa cię za wroga wszystkiego, co wolne, słuszne i święte. A poza tym wie doskonale, że pozbawiłeś go godności i zmusiłeś do płaszczenia się przed tobą przez pięć długich lat. Na razie trzymam go na uwięzi, powściągnąwszy jego wolną wolę, ale jeśli mnie zabijesz, nic nie będzie go już powstrzymywać i zanim zdążysz zwrócić miotacz w jego stronę czy nawet skoncentrować na nim swoją wolę, będzie po tobie.

Muł doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Nie poruszył się.

— Jeśli zwrócisz się w jego stronę, żeby ponownie dostać go pod swój wpływ albo żeby go zabić czy zrobić cokolwiek innego — ciągnął Channis — nie zdołasz powstrzymać mnie.

Muł w dalszym ciągu siedział bez ruchu. Westchnął tylko.

— A więc — mówił Channis — odrzuć miotacz, pozwól, żebyśmy znowu mieli równe szanse, a odzyskasz Pritchera.

— Popełniłem błąd — przemówił w końcu Muł. — Niedobrze się stało, że pozwoliłem na obecność trzeciej strony podczas rozprawy z tobą. Wprowadziło to o jedną zmienną za dużo. To błąd, za który, jak myślę, przyjdzie mi zapłacić.

Odrzucił niedbałym ruchem miotacz i kopnięciem przesunął w odległy róg izby. W tej samej chwili Pritcher zapadł w głęboki sen.

— Kiedy się obudzi, będzie znowu normalny — stwierdził obojętnie Muł.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Druga Fundacja»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Druga Fundacja» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Druga Fundacja»

Обсуждение, отзывы о книге «Druga Fundacja» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x