Robert Silverberg - Oblicza Wód

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Oblicza Wód» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1995, ISBN: 1995, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Oblicza Wód: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Oblicza Wód»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Planeta Hydros jest w całości pokryta wodą. Można na niej zamieszkać, ale nie da się jej już potem opuścić, bowiem nie ma lądu, na którym mógłby lądować statek kosmiczny. Na sztucznej wyspie schronienie znalazła niewielka kolonia Ziemian, oraz osiedle rodzimych mieszkańców Hydros. Niesprzyjąjący zbieg okoliczności zmusza ludzi do wyprawy na fllotylli statków w poszukiwaniu półlegendarnnego lądu...

Oblicza Wód — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Oblicza Wód», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Tak — powiedział Delagard. — To z grubsza cała historia.

— Wspaniale. Gdybym miał wciąż dziesięć lat, odchodziłbym od zmysłów z zachwytu, że płyniemy złożyć wizytę Obliczom Wód.

— Powinieneś, doktorze. Będzie to największa przygoda naszego życia.

— Czyżby?

— Miałem czternaście lat, kiedy wrócił Jolly — powiedział Delagard. — I słuchałem tego, co mówił. Słuchałem bardzo uważnie. Może był szalony, ale nie dla mnie, przynajmniej nie na początku i wierzyłem mu. Wielki, bogaty, żyzny, nie zamieszkany ląd, jakby czekający na nas — bez śmierdzących Skrzelowców wchodzących nam w drogę! To raj. Kraina mlekiem i miodem płynąca. Miejsce cudów. Ty chcesz utrzymać społeczność razem, prawda? Dlaczego więc, do diabła, mamy tłoczyć się w jakimś kącie obcej wyspy i żyć jak żebracy z cudzej łaski? Jak inaczej mogę wynagrodzić wszystkim krzywdę, jaką im wyrządziłem? Zabieram ich do raju.

Lawler przyglądał mu się uważnie.

— Cholera, ty postradałeś zmysły, Nidi.

— Nie sądzę. Oblicza są w zasięgu ręki i możemy je zdobyć. Skrzelowcy czują wobec nich taki przesądny lęk, że będą trzymali się z daleka. My nie. Możemy się tam osiedlić, możemy budować i uprawiać. Możemy sprawić, że da nam to, czego najbardziej pragniemy.

— A czego najbardziej pragniemy? — podsunął Lawler, czując, że zaczyna dryfować, oderwawszy się od planety i odpływając w ciemność kosmosu.

— Siły — powiedział Delagard. — Władzy. Chcemy rządzić tym miejscem. Wystarczająco długo żyliśmy na Hydros jak żałosni, patetyczni wygnańcy. Czas, abyśmy zmusili Skrzelowców do całowania naszych tyłków. Chciałbym zbudować osadę na Obliczach, dwadzieścia razy większą niż jakakolwiek istniejąca wyspa Skrzelowców — pięćdziesiąt razy większą — i założyć tam prawdziwą społeczność, pięć tysięcy ludzi, dziesięć, uruchomić port kosmiczny i rozpocząć handel z innymi zamieszkanymi przez ludzi planetami tej pieprzonej galaktyki, l zacząć wreszcie żyć jak prawdziwi ludzie, zamiast łapać nieszczęsne, ociekające wodą formy życia, dryfując z kąta w kąt oceanu, jak to robimy od stu pięćdziesięciu lat.

— Mówisz o tym tak spokojnie. Takim racjonalnym tonem.

— Myślisz, że oszalałem?

— Może tak, może nie. Co jednak naprawdę myślę — to że jesteś potwornie samolubnym sukinsynem. W ten sposób robisz z nas wszystkich zakładników swojej dziwacznej fantazji. Jeśli Grayvard nie chciała nas przyjąć, mogłeś zostawiać po kilku z nas na…

— Sam powiedziałeś, że nie chcesz tego. Pamiętasz?

— A czy tak jest lepiej? Wlec nas ze sobą aż tutaj? Ryzykując życie nas wszystkich, kiedy ty uganiasz się mirażami?

— Tak. Tak jest lepiej.

— Ty draniu. Ty absolutny, skończony draniu. Naprawdę jesteś szalony!

— Nie, nie jestem — powiedział Delagard. — Szykowałem to od lat. Pół życia spędziłem, myśląc o tym. Bez J końca wypytywałem Jolly'ego. Jestem zupełnie pewien, że odbył podróż, o której opowiadał, a Oblicza są takie, jak je opisywał. Przez lata planowałem wyprawę do tego miejsca. Gospo wiedział o tym. On i ja zamierzaliśmy popłynąć tam razem. Być może za jakieś pięć lat, albo coś koło tego. Więc Skrzelowcy dostarczyli mi dobrego pretekstu, wyrzucając nas z Sorve, a gdy inne wyspy także nie chciały nas przyjąć, pomyślałem, że nadszedł właściwy moment, jedyna i okazja. Chwytaj ją, Nid. I tak zrobiłem.

— Więc zamyślałeś to od czasu, gdy opuściliśmy Sorve?

— Tak.

— Jednak nie powiedziałeś o tym nawet kapitanom.

— Tylko Gospo.

— Który uznał to za wspaniały pomysł.

— Oczywiście — powiedział Delagard. — Zawsze był po mojej stronie. Podobnie ojciec Quillan, kiedy mu powiedziałem. Ojciec zgadza się ze mną całkowicie.

— Z pewnością. Im dziwniej, tym lepiej dla niego. Im dalej od cywilizacji może się ukryć, tym bardziej mu się podoba. Oblicza są dla niego Ziemią Obiecaną. Kiedy tam dopłyniemy będzie mógł założyć w tym kraju mlekiem i miodem płynącym swój Kościół, w którym sam będzie duchownym, kardynałem, papieżem lub czymkolwiek zechce się nazwać — podczas gdy ty stworzysz imperium, co, Nid? I wszyscy będą szczęśliwi.

— A więc to wszystko zostało ukartowane. Jesteśmy na krawędzi Pustego Morza z każdą minutą zapuszczamy się w Me głębiej.

— Nie podoba ci się, doktorze? Chcesz wysiąść z okrętu? Proszę bardzo. Płyniemy naprzód, czy ci się to podoba czy nie.

— A twoi kapitanowie? Czy sądzisz, że pójdą z tobą, gdy dowiedzą się, jaki jest prawdziwy cel?

— Założę się, że tak. Popłyną, dokąd im rozkażę. Tak zawsze było i zawsze będzie. Siostry mogą nie popłynąć, jeśli domyśla się, dokąd naprawdę płyniemy. No i dobrze. Nie ma z nich pożytku, z tych szalonych czarownic. Kiedy dotrzemy do Obliczy, będą z nimi same kłopoty. Lecz Stayvol popłynie wszędzie, gdzie go poprowadzę. I Bamber, i Martin. Ten biedny drań Damis także popłynąłby. Dokładnie na wprost Obliczy. To nie ulega wątpliwości. Dotrzemy tam i zbudujemy największe, najbogatsze cholerne miejsce, jakie kiedykolwiek widziano na Hydros, a potem będziemy żyli szczęśliwie na wieki. Zaufaj mi, tak będzie. Chcesz jeszcze trochę brandy, doktorze? Tak. Myślę, że chcesz. Proszę. Wypij solidny łyk. Wyglądasz tak, jakbyś go potrzebował.

Ojciec Quillan stał przy nadburciu, wbijając ekstatyczny wzrok w przestrzeń, która wydawała się jeszcze bardziej pusta niż bezkresna pustynia wód, które już przemierzyli, i wyglądał, jakby był tym razem w swym uduchowionym nastroju. Jego twarz była zarumieniona, a oczy lśniły.

— Tak — powiedział. — Powiedziałem Delagardowi, że powinien odbyć tę podróż do Obliczy.

— Kiedy to było? Jeszcze na Sorve?

— Och nie. Już na morzu. Niedługo po tym, jak Gospo Struvin został zabity. Delagard, jak wiesz, bardzo ciężko przeżył śmierć Gospo. Przyszedł do mnie i powiedział: Ojcze, nie jestem wierzący, ale potrzebuję z kimś porozmawiać. A ty jesteś tutaj jedynym, któremu mogę zaufać. Może ty mi pomożesz. I opowiedział mi o Obliczach. Jak wyglądają, dlaczego chce tam popłynąć. I o planie, który opracowali razem z Gospo. Nie wiedział, co począć, gdy tamtego zabrakło. Wciąż chciał płynąć do Obliczy, ale nie był pewien, czy potrafi doprowadzić podróż do końca. Długo dyskutowaliśmy o Obliczach Wód. Wyjaśnił mi dokładnie jego charakter, tak jak słyszał od starego żeglarza, dawno temu. A gdy opowiedział mi tę historię, zachęciłem go, aby nie rezygnował z realizacji planów, nawet bez Gospo. Rozumiałem znaczenie tego przedsięwzięcia i powiedziałem mu, że jest jedynym człowiekiem na tej planecie, który może je przeprowadzić. Nie można pozwolić, powiedziałem mu, aby cokolwiek stanęło na jego drodze. Dalej, prowadź nas do tego raju, na tę nieskalaną wyspę, gdzie zaczniemy wszystko od nowa. A on zmienił kurs i skierował okręt na południe.

— A dlaczego — ostrożnie zapytał Lawler — uważasz, że będziemy w stanie zacząć wszystko od nowa na tej nieskalanej wyspie, na którą zabieracie nas z Delagardem? Nie więcej niż garstkę ludzi, którzy osiedlą się w niezbadanej ziemi, zupełnie im nie znanej?

— Ponieważ — powiedział Quillan spokojnym, bezbarwnym głosem, głosem tak mocnym, że mógłby wyryć te słowa na metalowych płytach — ponieważ wierzę, że Oblicza są po prostu rajem. Uważam, że to Eden. Dosłownie.

Lawler zmrużył oczy.

— Mówisz poważnie? Prawdziwy Eden, gdzie mieszkali Adam i Ewa?

— Tak, prawdziwy Eden. Eden jest wszędzie tam, gdzie nie dotarł grzech pierworodny.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Oblicza Wód»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Oblicza Wód» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Nature of the Place
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Reality Trip
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Songs of Summer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Secret Sharer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Good News from the Vatican
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Pope of the Chimps
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Oblicza Wód»

Обсуждение, отзывы о книге «Oblicza Wód» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.