Brian Aldiss - Wiosna Helikonii

Здесь есть возможность читать онлайн «Brian Aldiss - Wiosna Helikonii» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1989, ISBN: 1989, Издательство: Iskry, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wiosna Helikonii: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wiosna Helikonii»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Dwa tysiące pięćset ziemskich lat liczy helikoński rok. Zima to żywioł fagorów, lato to czas ludzi. Wiosna to wojna. Wiosna to gorączka kości.

Wiosna Helikonii — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wiosna Helikonii», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Mężczyzna ruchem brwi wskazał okienko poddasza jednego z drewnianych budynków naprzeciwko stajni. Były to przeważnie zajazdy, domy noclegowe lub winiarnie, które służyły za niby szacowniejszy fronton tancbudom burdelom na tyłach. Dathka niedostrzegalnie kiwnął głową.

Roztrąciwszy kurtynę z paciorków, z wiszącą na niej wiązką świeżych orliczek i bikinek, wkroczył do winiarni. W ciasnej mrocznej izbie nie było klientów. Zwierzęce czaszki szczerzyły ze ścian zęby w zasuszonych uśmiechach. Właściciel z założonymi rękami stał za szynkwasem, gapiąc się na ścianę. Uprzednio wtajemniczony, pochylił tylko głowę, rozpłaszczając oba swoje podbródki na piersi — znak dla Dathki, że ma wolną drogę i wolną rękę. Dathka minął karczmarza i wspiął się po schodach. Powitał go stęchły zapach kapusty i gorszych paskudztw. Szedł przy ścianie, jednak deski podłogi mimo to trzeszczały. Złowił głosy, przystanąwszy pod ostatnimi drzwiami. Nerwowy z usposobienia Raynil Layan z pewnością nie omieszkał ich zaprzeć. Dathka zastukał w spękane drewno.

— Wiadomość dla jaśnie pana — powiedział stłumionym głosem. — Pilna, z mennicy.

Z upiornym uśmiechem stał pod drzwiami słuchając zgrzytania rygli po drugiej stronie. Gdy tylko drzwi uchyliły się na szparkę, wtargnął do środka, pchnąwszy je gwałtownie na oścież. Raynil Layan cofnął się z okrzykiem przerażenia. Zoczywszy puginał podbiegł do okna i raz jeden zawołał pomocy. Dathka ścisnął go za gardło i rzucił nim na łóżko.

— Dathka! — Vry siedziała na posłaniu goła, zasłaniając się prześcieradłem. — Wynoś się stąd, ty pomiocie szczurzej łoni!

W odpowiedzi Dathka zatrzasnął kopniakiem drzwi za sobą, nie obejrzawszy się nawet. Podszedł do Raynila Layana, który pojękując dźwigał się na nogi.

— Przyszedłeś mnie zabić, widzę to i czuję — powiedział mistrz mennicza, osłaniając się wyciągniętą, drżącą ręką. — Okaż miłosierdzie, nie jestem ci wrogiem. Mogę być sprzymierzeńcem.

— Zabiję cię równie miłosiernie, jak ty zabiłeś starego mistrza Datnila. Raynil Layan wstał powolutku, osłaniając nagość, nie spuszczając oczu z przeciwnika.

— Ja tego nie zrobiłem. Nie sam jeden. Aoz Roon skazał go na śmierć. W majestacie prawa, rzecz jasna, które zostało naruszone. Zabicie mnie jest bezprawiem. Powiedz mu. Vry. Słuchaj, Dathka… Mistrz Datnil zdradził tajemnice cechowe, pokazał Shay Tal tajemną księgę cechu. Nie całą. Nie to, co najgorsze. Powinieneś to poznać.

Dathka zawahał się.

— Tamten świat umarł, a z nim całe to szambo cechowe. Do mamunów z przeszłością. Jest martwa, jak ty za chwilę.

Vry natychmiast wyczuła jego wahanie. Odzyskała zimną krew.

— Posłuchaj, Dathka, daj mi wyjaśnić sytuację. Możemy ci pomóc, oboje. W tej księdze cechowej są sprawy, jakich mistrz Datnil nie śmiał zdradzić samej Shay Tal. Wydarzyły się dawno temu, ale przeszłość jest wciąż z nami. choćbyśmy pragnęli inaczej.

— Gdyby tak było, tobyś mnie nie odtrąciła. Ja już od tak dawna cię pożądam.

Raynil Layan owinął się szlafrokiem i nieco ochłonąwszy, rzekł:

— Ze mną masz na pieńku, nie z Vry. W różnych księgach cechowych istnieją wzmianki o przeszłości Embruddocku. Świadczą o tym, że miasto należało ongiś do fagorów. Być może fagory je zbudowały — nie wiem, bo w zapisie są luki. Na pewno było ich własnością, razem z cechami i ludźmi.

Dathka stał i przyglądał im się. My wszyscy jesteśmy niewolnikami — to jedyne, co powiedział sobie w duchu, wiedząc, że mówi głupstwa.

— Jeśli Embruddock należał do fagorów, to kto je wybił? Kto odebrał im miasto? Król Denniss?

— Denniss panował przed tymi wszystkimi wydarzeniami. Tajemna księga podaje niewiele, historię notuje tylko na marginesie. Przypuszczamy, że fagory po prostu wyniosły się z własnej woli.

— Nie zostały pokonane? Odpowiedziała mu Vry.

— Wiesz, jak mało znamy te bestie. Może pozmieniały się ich oktawy śródpowietrzne, i wszystkie odeszły. Ale musiało ich tu być moc. Gdybyś choć rzucił okiem na malowidło Wutry w starej świątyni, wiedziałbyś o tym. Wutra jest podobizną jakiegoś fagorzego króla.

Dathka przyłożył wierzch dłoni do czoła.

— Wutra fagorem? Niemożliwe. Tego już za wiele. Cholerna wiedza. potrafi z białego zrobić czarne. Wszystkie te brednie rodzą się w akademii. Skończyłbym z nią. Gdybym miał władzę, skończyłbym z akademią.

— Jeśli chcesz władzy, ja stanę po twojej stronie — rzekł Raynil Layan.

— Nie chcę ciebie po mojej stronie.

— No tak, oczywiście… — Gestem zawodu szarpał oba końce brody. — Bo widzisz, musimy rozwiązać pewną zagadkę. Wygląda bowiem na to, że fagory wracają. Zechcą, czy nie zechcą upomnieć się o swoje dawne miasto? Ja zgaduję, że zechcą.

— O co ci chodzi?

— To proste. Musiałeś słyszeć pogłoski. Oldorando trzęsie się od nich. Nadciąga wielka armia fagorów. Wyjdź za miasto i pogadaj z ludźmi na gościńcu. Sęk w tym, że Tanth Ein i Faralin Ferd nie myślą o obronie miasta, tylko o własnych interesach. Właściwie to oni są wrogami, nie ja. Gdyby jakiś silny człowiek zabił namiestników i zawładnął miastem, mógłby je ocalić. Tak mi to jakoś chodzi po głowie.

Nie spuszczał oka z Dathki, śledząc grę uczuć na jego twarzy. Pozwolił sobie na kusicielski uśmiech widząc, że wyłgał się od śmierci.

— Pomógłbym ci — rzekł. — Jestem po twojej stronie.

— Ja też jestem po twojej stronie, Dathko — powiedziała Vry. Przeszył ją tym swoim posępnie płonącym wzrokiem.

— Ty nigdy nie będziesz po mojej stronie. Nawet gdybym cały Embruddock rzucił ci do stóp.

Faralin Ferd i Tanth Ein popijali razem w „Złotym Kuflu”. Wraz z nimi wesoło spędzały wieczór kobiety, przyjaciele i pochlebcy. „Złoty Kufel” był jednym z nielicznych miejsc, gdzie w tych dniach dźwięczał śmiech. Tawerna zajmowała część nowego budynku ratusza, w którym mieściła się również nowa mennica. Większość pieniędzy na budowę wyłożyli bogaci kupcy, a kilku bawiło tu teraz z małżonkami. Sala miała sprzęty, jakich jeszcze niedawno nikt nie widział w Oldorando: owalne stoły, kanapy, kredensy, kunsztownie tkane makaty na ścianach. Płynął strumieniem importowany trunek, a jasnowłosy młodzian z dalekich stron przygrywał na harfie. Niewolnica zamykała okiennice przed nocnym chłodem i swądem dymu z uliczek. Na głównym stole płonęła olejna lampa. Sterty jedzenia pozostały nietknięte. Jeden z kupców snuł długą opowieść o morderstwie, zdradzie i podróży.

Faralin Ferd siedział w rozpiętej zamszowej kurtce, pod którą miał wełnianą koszulę. Rozparł się łokciami na stole, na pół słuchając opowieści, podczas gdy jego spojrzenie wędrowało po sali.

Żona Tantha Eina, Farayl Musk, bezszelestnie obchodziła salę, niby doglądając zamykania okiennic. Farayl Musk przez rodzinę lorda Walia Ein Dena była luźno spokrewniona i z Tanthem Einem, i z Faralinem Ferdem. Mniej może miała urody, za to więcej dowcipu i charakteru, czym zjednywała sobie jednych, a zrażała drugich. Świecę w trzymanym lichtarzu osłaniała dłonią od przeciągu. Płomień i rozjaśniał blaskiem jej twarz, i rzucał na nią dziwne cienie, przydając rysom tajemniczości. Czuła utkwiony w sobie wzrok Faralina Ferda, lecz znając pożytki z udawanej obojętności powściągała ochotę, żeby odwzajemnić jego spojrzenie.

Faralin Ferd nie pierwszy już raz dochodził do wniosku, że bardziej zasługuje na Farayl Musk niż na własną żonę, która mu się znudziła. Mimo związanego z tym ryzyka kochał się z Farayl Musk wiele razy. Teraz czas naglił. Za parę dni wszyscy mogą nie żyć — tej świadomości nie dało się utopić w kielichu. Znowu wzięła go chętka na Farayl Musk. Podniósłszy się nagle wymaszerował z sali, rzucając kobiecie wymowne spojrzenie. Druga opowieść dochodziła akurat do kolejnego już momentu kulminacyjnego, kiedy to pewien wielmoża został zaduszony ścierwem jednej ze swoich własnych owiec. Wokół stołu gruchnęły śmiechy. Mimo to czujne oczy widziały, jak znika namiestnik — i jak za nim znika małżonka drugiego namiestnika, odczekawszy chwilę dla niepoznaki.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wiosna Helikonii»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wiosna Helikonii» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Brian Aldiss - Helliconia
Brian Aldiss
Brian Aldiss - Non-Stop
Brian Aldiss
Brian Aldiss - Helliconia Summer
Brian Aldiss
Brian Aldiss - Helliconia Winter
Brian Aldiss
Brian Aldiss - Helliconia Spring
Brian Aldiss
Brian Aldiss - Frankenstein Unbound
Brian Aldiss
Brian Aldiss - Forgotten Life
Brian Aldiss
Brian Aldiss - Dracula Unbound
Brian Aldiss
Отзывы о книге «Wiosna Helikonii»

Обсуждение, отзывы о книге «Wiosna Helikonii» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x