John Ringo - Tam będą smoki

Здесь есть возможность читать онлайн «John Ringo - Tam będą smoki» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 2005, ISBN: 2005, Издательство: ISA, Жанр: Фантастика и фэнтези, Боевая фантастика, Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Tam będą smoki: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Tam będą smoki»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Akcja powieści osadzona jest kilka tysiącleci w przyszłość, kiedy to ludzie żyją w stworzonej przez siebie utopii. Pojęcia takie jak praca czy ubóstwo dawno zostały zapomniane, a dzięki niezwykle zaawansowanej technologii medycznej, ludzie żyją po kilkaset lat i dowolnie formują swoje ciała przyjmując postać zwierząt czy wyimaginowanych stworzeń. Ich jedynym zmartwieniem jest wyszukiwanie coraz to nowszych rozrywek, m.in. poprzez toczenie potyczek z orkami w wirtualnej rzeczywistości czy też uprawianie rekreacjonizmu, czyli odtwarzanie sposobu życia w wybranym okresie historycznym.

Tam będą smoki — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Tam będą smoki», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Tak — przyznał Herzer, chichocząc. — To znaczy, czy proponujesz mi zapłacić dużo pieniędzy, czy bardzo mało? Wszystko zależy od wartości pensa.

— Jestem gotowa sporo zapłacić za poznanie twoich myśli, Herzer. — Nachyliła się, patrząc mu prosto w oczy. Hmmm… — Zmarszczył brwi. Przez chwilę drgał mu mięsień szczęki. — Powiedziałaś, że miesiąc temu było lepiej i zgodziłem się.

— Jasne — potwierdziła, lekko wzruszając ramionami. Trudno spierać się z faktami.

— Tak… i nie. — Herzer znów zacisnął szczękę. — To… to… — wskazał szerokim machnięciem rąk na rozmawiające i jedzące grupy, z oddali dobiegał śmiech. — Mamy tu dwie rzeczy, których nie było miesiąc temu — wyjaśnił. — Po pierwsze, to jest prawdziwe. To nie jakiś Jarmark Rekre, na którym, jeśli ziemia jest zbyt twarda, możesz sobie ściągnąć poduszkę, a kiedy robi się za późno, teleportujesz się do domu. To jest prawdziwe. Jeśli chcesz poduszki, to lepiej wymyśl, jak ją zrobić. Nie wiem, czemu to ważne, ale czuję to w duszy.

Podniósł rękę, gdy Shilan zaczęła coś mówić. — Jeszcze sekunda — przerwał jej. — Daj mi chwilę. Drugą rzeczą jest fakt, że to ma duszę. Czy wcześniej widziałaś kiedykolwiek tyle pasji? Tyle przejęcia w ludziach, ile widzisz dziś? Nie. Czemu? Ponieważ to jest prawdziwe. Wcześniej, przed Upadkiem, nie ważne, o czym rozmawiałaś, nie ważne, o co się spierałaś, wiedziałaś, że następnego dnia wstaniesz i będziesz robić mniej więcej to samo. Ale rzecz w tym, że wiedziałaś, że wstaniesz. Wiedziałaś, że następnego dnia będziesz żyć! — Teraz te kwestie nie są banalne. Nie tylko nasze życie, ale całe pokolenia mogą od nich zależeć. Ci ludzie wiedzą, że ich praca musi się powieść nie tylko dla nich, ale i dla ich dzieci i wnuków. I że Matka nie złapie ich, kiedy się potkną. To budzi w nich pasję i głębię, której nigdy wcześniej nie widziałem. Gdybym teraz mógł naciśnięciem klawisza przywrócić wszystko do poprzedniego stanu, czy zrobiłbym to? Tak. Ale nie znaczy to, że bym nie żałował. W tym jest dusza, we wszystkim tutaj. Dusza, której nie było przed Upadkiem. Czyli tak, i… nie — podsumował, wyławiając ostatniego grzyba. — Szlag, robi się zimno.

— Rety. — Shilan zmarszczyła czoło. — To było warte… żetonu!

— Nie… — roześmiał się Herzer. — No wiesz… może jedną dziesiątą.

— Chyba zaczynam rozumieć, czemu za każdym razem, kiedy cię widzę, tuli się do ciebie jakaś dziewczyna — powiedziała z uśmiechem.

— Więc może byś mi to wyjaśniła. To bardzo świeża i nieoczekiwana sprawa. I jeśli mówisz o rozważaniach filozoficznych, to Bast nie odezwała się do mnie ani słowem, tylko podeszła, zlustrowała mnie jak kawał miecha i powiedziała, że potrzebuję kąpieli, ale poza tym się nadam.

— Hmmm… — z namysłem wydobyła z siebie Shilan. Wypiła łyczek wina i odchrząknęła. — Skoro mowa o kąpieli…

— Łaźnie są pewnie nabite. — Herzer wzruszył ramionami, pociągając z własnego kubka.

— Nie, większość ludzi wciąż je i kręci się po okolicy.

Herzer rozejrzał się po tłumie i musiał przyznać, że faktycznie była tu zdecydowana większość miasta.

— Jeśli się pospieszymy! — pytającym tonem zasugerowała Shilan.

— Dobrze — zgodził się Herzer, po czym umilkł. — Czy łaźnie… — zaczął i odchrząknął. — Czy w łaźni nie będziesz się źle czuła? — powiedział w końcu całkowicie neutralnym tonem.

— Tak — przyznała. — Ale mniej, jeśli ty tam będziesz.

Herzer zaczął się uśmiechać, ale po chwili w jego głowie rozbrzmiał dzwonek alarmowy.

— Shilan, och… Cruz…

— Cruz nie ma na mnie wyłączności — odburknęła cierpko. — Nie planuję pójść z tobą do łóżka, Herzer. Mówimy tu o kąpieli.

— Zdaję sobie z tego sprawę — odpowiedział niepewny, czy tak było. — I ty sobie zdajesz sprawę. Że chodzi tylko o kąpiel. Oczywiście. Ale Cruz będzie dotknięty, że stąd zniknęliśmy.

Herzer nagle pojął w całej pełni, między innymi dzięki wyrazowi twarzy Shilan, że znalazł się w sytuacji, w której kogoś wkurzy. Albo Cruza, albo Shilan, a prawdopodobnie oboje. Shilan nie chciała przyjąć do wiadomości ostrożnych sugestii, a Cruz nie zrozumie jego wyjaśnienia. Słuchaj, Cruz, musiałem wybierać: albo wkurzy się na mnie ona, albo ty. A przecież to była tylko kąpiel. Dobra, no więc widziałem twoją dziewczynę nago, a ty jeszcze nie. Wielkie mi ale! Nie. Zdecydowanie nie zadziała. Przez mózg przemknął mu obraz spadającego na kark topora trzymanego na zmianę przez Cruza i Shilan. Entliczek, pętliczek, czerwony stoliczek. W końcu doszedł do wniosku, że jeśli i tak zostanie pobity na śmierć, to przynajmniej może sobie obejrzeć przed śmiercią nagą Shilan, która, bądź co bądź, była całkiem ładna.

Wszystko to przemknęło mu przez głowę w mniej niż pół sekundy, prawie niezauważalnie. Właśnie otworzył usta, by przypieczętować swój los, kiedy zobaczył wyłaniającą się z tłumu Rachel.

— Poczekaj chwilkę, to moja koleżanka — powiedział do Shilan, zrywając się z miejsca. — Cześć Rachel! Co porabiasz?

— Cześć, Herzer-przywitała się, podchodząc z lekko nieobecnym wyrazem twarzy. — Jak tam twoje ręce?

— Już w porządku — odparł, unosząc je i pokazując wnętrza dłoni z grubą warstwą naskórka. — Wydaje mi się, że już się spotkałyście, ale chyba nie zostałyście sobie przedstawione — mówił dalej. — Hsu Shilan, Rachel Ghorbani. Rachel, Shilan.

— Spotkałyśmy się, kiedy przyjechałaś do obozu i powiedziałaś nam o… och… — Shilan zabrakło słów.

— Matka wygrzebała antyczny termin „kobieca higiena” — z uśmiechem podpowiedziała Rachel.

— O Boże, nie zaczniecie chyba o tym rozmawiać, prawda? — przestraszył się Herzer.

— Mam nadzieję, że nie — zgodziła się Rachel. — Co porabiacie?

— Właśnie wybieramy się do łaźni — wyjaśnił Herzer, a potem umilkł zakłopotany, Rachel spojrzała na nich pytająco, a potem zamilkła, aż Shilan zachichotała.

— Wydaje mi się, że próbuje cię zapytać, czy nie poszłabyś z nami — dodała w końcu.

— No cóż, dwoje to towarzystwo, troje to tłum — sucho odpowiedziała Rachel. — A jeśli chodzi tylko o większe towarzystwo, to zdecydowanie nie jestem zainteresowana.

— To nie tak… — zaczął mówić Herzer.

— Gdyby Herzer potrafił przełknąć to, co stanęło mu kołkiem w gardle, to chciałby powiedzieć, że doceniłby obecność przyzwoitki — wyjaśniła Shilan, nadymając usta.

— To też wcale nie tak! — desperacko wykrzyknął Herzer.

— Więc jak to jest? — spytała Rachel, podpierając się pod boki. — Najpierw uganiasz się z Bast, potem miętosisz się w lasach z jedną z dziewczyn z kuchni, a teraz wybierasz się do łaźni z dwiema dziewczynami!

— Hmmm… skoro to tak ujmujesz — powiedziała Shilan, wstając i również ujmując się pod boki. Teatralnie wykrzywiła się do Herzera. — Może byś się wytłumaczył?

— Och, na miłość Boską — wykrzyknął chłopak, unosząc ręce ku niebu. — Jak się w to wpakowałem?

— Ja cię w to wciągnęłam, jeśli nie pamiętasz — ustąpiła w końcu Shilan. — Chodź, Rachel, będzie fajnie. A Herzer faktycznie wolałby, żeby poszedł ktoś jeszcze. Ma dość dziwne wyobrażenia o mnie i Cruzie.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Tam będą smoki»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Tam będą smoki» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Tam będą smoki»

Обсуждение, отзывы о книге «Tam będą smoki» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.