Alastair Reynolds - Przestrzeń Objawienia
Здесь есть возможность читать онлайн «Alastair Reynolds - Przestrzeń Objawienia» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 2002, ISBN: 2002, Издательство: Mag, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Przestrzeń Objawienia
- Автор:
- Издательство:Mag
- Жанр:
- Год:2002
- Город:Warszawa
- ISBN:83-89004-20-8
- Рейтинг книги:4 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 80
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Przestrzeń Objawienia: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Przestrzeń Objawienia»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Przestrzeń Objawienia — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Przestrzeń Objawienia», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Znalazły barek w komorze pajęczej.
I do końca go opróżniły.
Jednak głowę miała boleśnie wolną od intoksykacji, czysta jak świeżo umyta szyba. Świadomość powróciła jej szybko, bez pijanego przejścia, jakby przedtem, zanim otworzyła oczy, nie było żadnego istnienia. Ale Khouri nie znajdowała się w komorze pajęczej. Gdy się teraz nad tym zastanowiła, pamiętała chwilę przebudzenia, pamiętała przerażający początek tych przypływów, wspomniała, jak z Pascale pełzły do centrum komory, by zmniejszyć napięcia różnicowe. Ale to się z pewnością nie udało. Wiedziały, że w tym momencie nie ma sposobu, żeby przeżyć, i że mogą jedynie zmniejszyć ból…
Gdzie ja jestem, do diabła?
Obudziła się z głową na twardej powierzchni, sztywnej jak beton. Gwiazdy wirowały po niebie z szaleńczą prędkością i w ich ruchu było coś dziwnego, jakby oglądało się je przez grubą soczewkę umieszczoną od horyzontu do horyzontu. Khouri stwierdziła, że może się poruszać, i z trudem wstała, omal nie przewracając się do tyłu.
Miała na sobie skafander.
A przecież nie nosiła go w komorze pajęczej. Skafandra podobnego typu używała podczas działań na powierzchni Resurgamu, taki sam Sylveste zabrał ze sobą na Cerbera. Jak to możliwe? Jeśli to sen, to jest to sen zupełnie nieznanego Khouri rodzaju, ponieważ mogła świadomie kwestionować jego sprzeczności, a jednak cała konstrukcja wokół trwała nadal.
Khouri znajdowała się na równinie o barwie stygnącego metalu, bardzo jasnej, jednak nie rażącej w oczy. Równina była płaska jak plaża po przypływie. Khouri dokładniej przyjrzała się powierzchni — zauważyła wzór, ale nie przypadkowe plamy, tylko skomplikowany regularny deseń perskiego dywanu. Między kolejnymi poziomami rysunku istniał inny, a potem jeszcze dalszy, wreszcie wzór stawał się drobniutki i prawdopodobnie nurkował w mikroskopijne domeny subatomowe i dalej w kwantowe. Wzór się przemieszczał, rozmywał w polu widzenia, zmieniał z każdą chwilą, aż Khouri poczuła dziwną słabość, więc przerzuciła uwagę na horyzont.
Wydawało się, że jest naprawdę blisko.
Zaczęła iść ku niemu. Nogi z chrzęstem zanurzyły się w niepewny grunt. Wzory się przekształcały — tam, gdzie stawiała stopy, powstawały gładkie, wygodne kamienie.
Coś się przed nią rysowało ponad bliską krzywizną horyzontu: niewysokie wyniesienie ciemniejące na tle spadającego gwiazdoskłonu. Khouri podeszła bliżej. Zauważyła jakiś ruch. Wyniesiona część obiektu przypominała wejście do metra, trzy niskie ściany otaczały schody zagłębiające się w planetę.
Ten ruch… to wynurzająca się postać. Kobieta. Wchodziła po stopniach z siłą i cierpliwością, jakby po raz pierwszy napełniała płuca porannym powietrzem. W odróżnieniu od Khouri, nie miała na sobie skafandra. Była ubrana tak jak w chwili, gdy widziały się po raz ostatni.
Pascale Sylveste.
— Długo na ciebie czekałam — powiedziała. Głos niósł się w pozbawionej powietrza przestrzeni.
— To ty, Pascale?
— Tak — odparła, ale zaraz sprecyzowała: — W pewnym sensie. Och, to niełatwo wyjaśnić… tak długo to powtarzałam…
— Co się stało, Pascale? — Bezczelne byłoby pytanie, dlaczego Pascale nie ma na sobie skafandra, dlaczego nie jest martwa. — Co to za miejsce?
— Jeszcze się nie domyśliłaś?
— Przykro mi, że cię rozczarowuję.
Pascale uśmiechnęła się ze zrozumieniem.
— Jesteś na Hadesie. Pamiętasz, ta gwiazda neutronowa, która nas wciągała. Otóż nie. To znaczy to nie jest gwiazda neutronowa.
— Jestem na niej?
— Owszem. Przypuszczam, że się tego nie spodziewałaś.
— Wierz mi, że nie.
— Jestem tu tak długo jak ty — oznajmiła Pascale. — Czyli zaledwie parę godzin. Ale ja spędziłam czas pod skorupą, gdzie wszystko biegnie szybciej, więc dla mnie upłynęło znacznie więcej niż parę godzin.
— O ile więcej?
— Powiedzmy kilka dziesięcioleci… choć pod pewnymi względami czas tu w zasadzie w ogóle nie mija.
Khouri skinęła głową, jakby to wszystko doskonale do siebie pasowało.
— Pascale, chyba musisz wyjaśnić…
— Świetnie. Zrobię to podczas drogi w dół.
— W dół… dokąd?
Skinęła na Khouri, by poszła ku schodom prowadzącym na wiśniową równię, jakby zapraszała gościa do domu na drinka.
— Do środka — oznajmiła Pascale. — Do matrycy.
Śmierć nie nadchodziła.
Przez następną godzinę Volyova za pomocą nakładki powiększającej skafandra obserwowała, jak przyczółek traci kształt, niczym niefachowo formowane gliniane naczynie. Stopniowo rozpuszczał się w skorupie — pożerała go, gdy w końcu przegrał bitwę z Cerberem.
Za szybko, za szybko.
To niesprawiedliwe; Volyovej bardzo to doskwierało. Może za chwilę umrze, ale nie chciała oglądać porażki swego dzieła, i to, do diabła, porażki przedwczesnej.
W końcu, nie mogąc więcej tego znieść, zawróciła w stronę statku, skierowanego na nią jak sztylet. Rozłożyła ramiona. Nie wiedziała, czy statek potrafi zrozumieć jej przekaz głosowy.
— Chodź tu, svinoi. Wykończ mnie. Mam tego dość. Nie chcę tego oglądać. Niech już będzie po wszystkim.
W stożkowatej bocznej części kadłuba otworzyła się śluza, na krótko rozjarzona pomarańczowym światłem z wnętrza. Volyova była prawie pewna, że wyleci stamtąd jakaś okrutna broń, może coś, co pośpiesznie skonstruowała w pijanym widzie.
Zamiast tego wyłonił się prom i powoli ruszył ku niej.
Tak jak to Pascale przedstawiła, gwiazda neutronowa nie była wcale gwiazdą neutronową. Może była nią kiedyś, albo byłaby, gdyby nie wtrącił się ktoś trzeci, o kim Pascale nie chciała mówić szczegółowo. Zasadniczy sens wywodu był prosty. Ta trzecia siła zmieniła gwiazdę w olbrzymi, oszałamiająco szybki komputer, który w jakiś dziwny sposób potrafił komunikować się ze sobą samym w przyszłości i przeszłości.
— Co ja tu robię? — spytała Khouri, gdy schodziły na dół. — Lepiej spytajmy: co my tu robimy? I jakim cudem wiesz znacznie więcej ode mnie?
— Powiedziałam ci: długo przebywałam w strukturze. — Pascale przystanęła na stopniu schodów. — Posłuchaj, Khouri, nie spodoba ci się to, co ci teraz powiem. Jesteś martwa… przynajmniej na razie.
Mniej to Khouri zdziwiło, niż się spodziewała. Wiadomość była niemal do przewidzenia.
— Umarłyśmy w pływach grawitacyjnych — oznajmiła Pascale rzeczowo. — Znalazłyśmy się zbyt blisko Hadesa i pływy nas rozerwały. Nie, nie było to przyjemne, ale większość twoich wspomnień z tego wydarzenia nie została zarejestrowana, więc teraz tego nie pamiętasz.
— Zarejestrowana?
— Zgodnie ze zwykłymi prawami powinnyśmy rozlecieć się na atomy. I w pewnym sensie tak się stało. Ale informacja, która nas określała, została zachowana w przepływie grawitonów między tym, co z nas zostało, a Hadesem. Siła, która nas zabiła, również nas zarejestrowała, przesłała informację do skorupy…
— Jasne — odparła Khouri powoli, gotowa na razie przyjąć takie wyjaśnienie. — A gdy już zostałyśmy przetransmitowane do skorupy?
— Zasymulowano nas z powrotem do życia. Oczywiście obliczenia w skorupie odbywają się znacznie szybciej, niż biegnie czas rzeczywisty. Dlatego spędziłam tam kilka dekad czasu subiektywnego.
Powiedziała to tonem niemal przepraszającym.
— Nie przypominam sobie, żebym spędziła dziesięciolecia w jakimkolwiek miejscu.
— Ponieważ nie spędziłaś. Zostałaś przywrócona do życia, ale nie chciałaś w nim pozostać. Nic z tego nie pamiętasz, ponieważ tak właśnie postanowiłaś. Nic cię tu nie trzymało.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Przestrzeń Objawienia»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Przestrzeń Objawienia» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Przestrzeń Objawienia» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.