Alastair Reynolds - Przestrzeń Objawienia

Здесь есть возможность читать онлайн «Alastair Reynolds - Przestrzeń Objawienia» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 2002, ISBN: 2002, Издательство: Mag, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Przestrzeń Objawienia: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Przestrzeń Objawienia»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Przestrzeń objawienia

Przestrzeń Objawienia — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Przestrzeń Objawienia», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Czego ode mnie chcesz?

— Żebyś wszedł do klejnotu — jak go nazywasz. — Głos istoty, jedyny, jaki słyszał, seplenił, budził nawet strach. — Nie masz się czego obawiać. Nie doznasz krzywdy, nic ci nie przeszkodzi w opuszczeniu tego obiektu.

— 1 ty to mówisz?

— Ale to prawda.

— A przyczółek?

— Nadal działa i będzie działał, dopóki nie opuścisz Cerbera.

— Skąd można wiedzieć — odezwał się Calvin — czy to, co on… to… mówi, jest prawdą? Oszukiwał nas na każdym kroku i stosował podstępy, aby tylko sprowadzić cię w to miejsce. Dlaczego nagle miałby mówić prawdę?

— Pbnieważ to nie ma znaczenia — odparł Złodziej Słońca. — Teraz, kiedy dotarłeś tak daleko, twoje własne pragnienia nie grają już żadnej roli.

Syłveste poczuł, jak skafander ruszył naprzód prosto w otwarty klejnot, w migoczący korytarz o rżniętych jak brylant ściankach, biegnący w głąb konstrukcji.

— Co… — zaczął Calvin.

— Nic nie robię — rzekł Sylveste. — Ten drań musiał przejąć sterowanie moim skafandrem.

— Brzmi rozsądnie. Przecież sterował Sajakim. Wolał sobie posiedzieć z tyłu i całą pracę zwalić na ciebie. Leniwy drań.

— Nie sądzę, żeby akurat w tej chwili nasze obelgi wiele go obchodziły — stwierdził Sylveste.

— Masz lepszy pomysł?

— W zasadzie…

Całkowicie otaczał go teraz korytarz — świecący tchawiczy tunel, który skręcał i obracał się, aż Sylveste’owi wydało się, że nie mogą już w dalszym ciągu przebywać wewnątrz klejnotu. Ale przecież, mówił sobie, nigdy nie oszacowałem jego prawdziwych wymiarów: klejnot mógł mieć równie dobrze kilkaset metrów, jak i kilkadziesiąt kilometrów; jego zmienny kształt nie pozwalał na dokładną ocenę i może nawet nie istniała konkretna odpowiedź, tak jak niemożliwe jest podanie objętości trzywymiarowego fraktala.

— Mówiłeś coś?

— Mówiłem… — Sylveste zamilkł na chwilę. — Złodzieju Słońca, słuchasz mnie?

— Jak zawsze.

— Nie rozumiem, po co tu przybyłem. Jeśli potrafiłeś ożywić skafander Sajakiego i cały czas miałeś kontrolę nad moim skafandrem, dlaczego w ogóle musiałem tu przylecieć osobiście? Jeśli wewnątrz jest coś, na czym ci zależy, coś, co chciałbyś wydostać, mogłeś to zrobić, nie sprowadzając mnie tutaj.

— Urządzenie reaguje tylko na życie organiczne. Pusty skafander zostałby uznany za istotę maszynową.

— Ten… obiekt… jest urządzeniem?

— To urządzenie Inhibitorów.

Przez chwilę — ale tylko przez chwilę — te słowa nic dla Sylveste’a nie znaczyły. Potem niejasno powiązał je z tym, co zapamiętał, gdy był pod wpływem białego światła, przy wejściu do matrycy Hadesa. Z kolei te wspomnienia połączyły się z innymi, a te z następnymi w niekończący się warkocz skojarzeń.

I Sylveste coś zrozumiał.

Wiedział, że nie powinien iść dalej, że gdy dotrze do wewnętrznego obszaru klejnotu — do urządzenia Inhibitorów, jak go poinformowano — sytuacja stanie się bardzo, bardzo zła. Choć trudno było sobie wyobrazić gorszą sytuację od obecnej.

— Nie możemy kontynuować wyprawy — stwierdził Calvin. — Teraz zrozumiałem, co to jest.

— Ja też. Nieco za późno.

Urządzenie pozostawili tu Inhibitorzy. Umieścili je na orbicie wokół Hadesa, przy połyskującym białym portalu, starszym nawet od Inhibitorów. Nie przejmowali się tym, że niezbyt dokładnie rozumieli jego działanie, ani nie mieli żadnych wskazówek, kto go tu wcześniej umieścił, w pobliżu gwiazdy neutronowej, która zgodnie z zagadkowymi oznakami, których nie zbadali, nie była taka, jak powinna. Ale jeśli pominąć zagadkowe pochodzenie tego obiektu, doskonale odpowiadał on ich planom. Ich własne urządzenia miały na celu wabienie istot rozumnych, a umieszczenie ich w pobliżu obiektu tak tajemniczego gwarantowało napływ gości. Strategia sprawdzona w całej galaktyce: umieszczanie urządzeń Inhibitorów w pobliżu interesujących obiektów astrofizycznych lub przy ruinach wymarłych kultur. Chodziło tylko o przyciągnięcie uwagi.

I Amarantinowie przybyli, i zaczęli tu majstrować, i ujawnili się urządzeniu. Zbadało ich dokładniej i poznało ich słabości.

I starło ich ze świata, wszystkich z wyjątkiem garstki potomków Wygnańców, którzy znaleźli dwa sposoby na uniknięcie bezwzględnych drapieżczych Inhibitorów. Niektórzy wykorzystali sam portal, odwzorowali się w układ skorupy, gdzie żyli jako symulacje, zachowane w nieprzenikalnym bursztynie materii nuklearnej zaprzęgniętej do obliczeń.

Nie można tego nazwać życiem, pomyślał Sylveste, ale przynajmniej coś się z nich zachowało.

Druga grupa znalazła inną drogę ucieczki przed Inhibitorami. Ich sposób był równie drastyczny, równie nieodwracalny…

— Stali się Całunnikami, prawda? — To powiedział Calvin… a może sam Sylveste wypowiedział swe myśli tak, jak czasami to robił w chwilach wielkiej koncentracji? Nie potrafił tego odróżnić i niezbyt go to obchodziło. — Zdarzyło się to w ostatnich dniach, gdy Resurgam już przestał istnieć i większość Amarantinów w kosmosie została wytropiona i zniszczona. Jeden odłam wszedł do macierzy Hadesa, drugi poznał techniki manipulacji czasoprzestrzenią, prawdopodobnie studiując transformacje w pobliżu portalu. Znaleźli wyjście z sytuacji, sposób na osłonę przed broniami Inhibitorów. Potrafili owinąć się czasoprzestrzenią, skoagulować ją i zestalić, aż utworzyła nieprzenikalną skorupę. A oni wycofali się do wnętrza tych skorup i szczelnie zamknęli się na wieczność.

— To przynajmniej lepsze niż śmierć.

Przez chwilę wszystko wyklarowało się Sylveste’owi w głowie. Ci za Całunami czekali i czekali, prawie nic nie wiedząc o świecie zewnętrznym, prawie nie mogąc się z nim kmunikować, tak bezpieczne były mury, którymi się otoczyli.

I czekali.

Nawet zamknięci, wiedzieli, że rozlokowane przez Inhibitorów systemy powoli się rozpadają, tracą zdolność duszenia społeczności inteligentnych. Uwięzieni w bańce czasoprzestrzeni czekali długo, ale po milionie lat zaczęli się zastanawiać, czy niebezpieczeństwo się zmniejszyło…

Nie mogli tak po prostu rozmontować Całunu i rozejrzeć się; byłoby to zbyt ryzykowne, zwłaszcza że maszyny Inhibitorów były uosobieniem cierpliwości. Ich pozorna bierność mogła oznaczać podstęp, przynętę, by ze skorup wywabić Amarantinów — którzy teraz stali się Całunnikami — w otwartą przestrzeń, gdzie z łatwością można by ich zniszczyć, kończąc milionletnie usuwanie ich gatunku.

Jednak z czasem przybyli inni.

Może ta część kosmosu miała jakąś cechę faworyzującą ewolucję kręgowców, a może to tylko przypadek, ale u nowych zdobywców kosmosu — ludzi — Całunnicy dostrzegli cień istot, jakimi sami kiedyś byli. Podobną psychozę: dążenie do samotności i towarzystwa innych jednocześnie; potrzebę kojącego życia w społeczeństwie i otwartych połaci przestrzeni międzygwiezdnej; sprzeczność, która pchała ich naprzód, w kosmos.

Najpierw natknął się na nich Philip Lascaille, przy Całunie, który teraz nosi jego imię.

Umęczona czasoprzestrzeń wokół Całunu rozdarła jego umysł, skręciła go i przeorganizowała w niedołężną karykaturę tego, czym był poprzednio, ale karykaturę wyposażoną w ładunek błyskotliwości, w wiedzę potrzebną innemu człowiekowi, by dostać się do nich znacznie bliżej… i w kłamstwo, które miało tę osobę skłonić do wyruszenia na wyprawę.

Tuż przed śmiercią Lascaille przekazał to wszystko Danowi Sylveste’owi.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Przestrzeń Objawienia»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Przestrzeń Objawienia» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Alastair Reynolds - Poseidon's Wake
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - On the Steel Breeze
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - The Six Directions of Space
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - L'espace de la révélation
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - El arca de la redención
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - Unendlichkeit
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - Chasm City
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - Otchłań Rozgrzeszenia
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - Absolution Gap
Alastair Reynolds
Отзывы о книге «Przestrzeń Objawienia»

Обсуждение, отзывы о книге «Przestrzeń Objawienia» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x