Alastair Reynolds - Przestrzeń Objawienia

Здесь есть возможность читать онлайн «Alastair Reynolds - Przestrzeń Objawienia» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 2002, ISBN: 2002, Издательство: Mag, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Przestrzeń Objawienia: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Przestrzeń Objawienia»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Przestrzeń objawienia

Przestrzeń Objawienia — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Przestrzeń Objawienia», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Coś cię niepokoi, Ilio. Zawsze mogłaś powierzyć mi tajemnicę. Chodzi o Sylveste’a?

— O coś bardziej lokalnego.

— A więc coś na statku?

Volyova wiedziała, że nigdy całkowicie się do tego nie przyzwyczai, ale w ostatnich tygodniach odwiedziny u kapitana zaczęły nabierać posmaku normalności. Tak jakby odwiedzanie kriogenicznie schłodzonego ciała, zaatakowanego przez spowolnioną, lecz potencjalnie wszechogarniającą zarazę, było tylko jednym z nieprzyjemnych, choć koniecznych elementów życia. Coś, co od czasu do czasu każdy musi robić. Posunęła ich relacje o krok dalej, omal zapomniała o tym, że ryzykowne jest wyrażanie nieufności w stosunku do Sajakiego.

— Chodzi o centralę uzbrojenia — powiedziała. — Pamiętasz ją, prawda? Pomieszczenie, z którego można sterować bronią kazamatową?

— Chyba pamiętam. A o co chodzi?

— Szkoliłam rekruta na stanowisko zbrojmistrza. Miał zajmować fotel w centrali i przez implanty nerwowe komunikować się bezpośrednio z bronią kazamatową.

— Co to za rekrut?

— Nazywa się Borys Nagorny. Nie, nigdy go nie spotkałeś. Dopiero ostatnio znalazł się na statku i w miarę możliwości starałam się izolować go od innych. Z oczywistych powodów nigdy bym go tu nie przyprowadziła. — Chodziło mianowicie o to, że zakażenie kapitana mogłoby przenieść się na implanty Nagornego, gdyby obaj znaleźli się zbyt blisko siebie. Volyova westchnęła. Dochodziła teraz do sedna swych zwierzeń. — Nagorny zawsze był trochę psychicznie niestabilny, kapitanie. Pod wieloma względami to niemal psychopata, był dla mnie bardziej użyteczny niż ktoś całkowicie zdrowy — przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Ale nie doceniłam stopnia psychozy Nagornego.

— Pogorszyło mu się?

— Zaczęło się to wkrótce po tym, jak wszczepiłam mu implanty i pozwoliłam na podłączenie się do centrali. Zaczął się skarżyć na koszmary nocne. Bardzo dokuczliwe.

— Nieszczęsny biedak.

Volyova zrozumiała. To, czego doświadczył kapitan — i nadal doświadczał — powodowało, że koszmary innych ludzi wydawały się naprawdę łagodnymi fantasmagoriami. Czy czuł ból, czy nie, tego nie dało się rozstrzygnąć. Cóż jednak znaczy ból w porównaniu ze świadomością, że zjada nas żywcem — a równocześnie transformuje — coś niesamowicie obcego?

— Nie wyobrażam sobie, na czym polegają te koszmary — odparła Volyova. — Wiem jedynie, że dla Nagomego, który już i tak miał dość szalejących koszmarów w głowie, to było za wiele.

— Więc co zrobiłaś?

— Wszystko zmieniłam, cały interfejs centrali, nawet implanty w jego głowie. Nic nie pomogło. Koszmary nadal trwały.

— Jesteś pewna, że mają coś wspólnego z centralą?

— Początkowo odrzuciłam tę myśl, ale wystąpiła wyraźna korelacja z sesjami, gdy siedział w fotelu. — Zapaliła kolejnego papierosa; pomarańczowy koniuszek — jedyna odrobinę ciepła rzecz w pobliżu kapitana. Wyłowienie nowej paczki papierosów zaliczała do nielicznych radosnych momentów w ciągu ostatnich tygodni. — Więc znowu zmieniłam system i znowu nic nie pomogło. Jeśli coś się zmieniło, to tylko na gorsze. — Urwała. — Wtedy powiedziałam Sajakiemu o swoich problemach.

— A co on na to?

— Że powinnam przerwać eksperymenty, przynajmniej do czasu przybycia w pobliże Yellowstone. Umieścić Nagornego na kilka lat w chłodnym śnie i przekonać się, czy to nie wyleczy jego psychozy. Mogłam nadal majstrować przy centrali, ale już więcej nie sadzać Nagornego w fotelu.

— Rada wydaje mi się bardzo rozsądna. Ale ty najwidoczniej się do niej nie zastosowałaś?

Skinęła głową — paradoksalnie poczuła ulgę, że kapitan odkrył jej przestępstwo i nie musiała przyznawać się sama.

— Obudziłam się rok wcześniej niż inni — powiedziała. — Aby mieć czas na nadzorowanie systemu i sprawdzanie, co się dzieje z tobą. Robiłam to przez kilka miesięcy. Aż postanowiłam obudzić również Nagornego.

— Nowe eksperymenty?

— Tak. Do przedwczoraj. — Wysysała papierosa.

— Pytanie ciebie to jak rwanie zębów, Ilia. Więc co stało się wczoraj?

— Nagorny zniknął. — Wreszcie to powiedziała. — Miał wyjątkowo ostry nawrót i próbował mnie zaatakować. Broniłam się, ale uciekł. Jest gdzieś na statku. Nie mam pojęcia gdzie.

Kapitan rozważał to przez dłuższą chwilę. Volyova mogła się domyślić, jak rozumował. Na tym wielkim statku istniały całe rejony, w których niczego nie dało się wyśledzić, gdzie czujniki dawno przestały działać. A jeszcze trudniej było znaleźć kogoś, kto się tam ukrywa.

— Musisz go odszukać — stwierdził kapitan. — Nie może sobie swobodnie buszować, gdy Sajaki i inni się obudzą.

— A co potem?

— Prawdopodobnie będziesz musiała go zabić. Zrób to czysto, a potem włóż z powrotem jego ciało do chłodni i tak pomajstruj, by jednostka się zepsuła.

— Upozorować wypadek?

— Tak. — Jak zwykle twarz kapitana, oglądana przez trumienne okienko, była pozbawiona wyrazu. Rysy jego twarzy miały tę samą ruchliwość co rysy rzeźby.

Zaproponował dobre rozwiązanie — nie wpadła na to, zajęta sednem problemu. Do tej pory bała się wszelkiej konfrontacji z Nagornym, ponieważ mogła być zmuszona go zabić. Nieakceptowalny rozwój wypadków, ale jak zwykle wszystkie wypadki są do zaakceptowania, jeśli spojrzeć na nie w odpowiedni sposób.

— Dziękuję, kapitanie — rzekła. — Byłeś bardzo pomocny. Teraz, jeśli pozwolisz, znów cię zamrożę.

— Ale wrócisz? Ilia, tak bardzo lubię nasze rozmowy.

— Za nic w świecie bym ich nie opuściła — odparła, po czym kazała swej bransolecie obniżyć temperaturę jego mózgu o pięćdziesiąt milikelwinów, co zepchnie go do bezsennego, pozbawionego myśli zapomnienia. Przynajmniej miała taką nadzieję.

W ciszy wypaliła papierosa. Potem odwróciła wzrok od kapitana i spojrzała w ciemny zakręcający korytarz. Gdzieś tam, w zakamarkach statku czekał Nagorny, żywiąc do niej głęboką urazę. Sam był teraz chory — chory na głowę.

Jak pies, którego trzeba uśpić.

— Chyba wiem, co to jest — powiedział Sylveste, gdy ostatni kamienny blok został usunięty z osłony obelisku i ukazały się górne dwa metry obiektu.

— Co?

— To mapa układu Pawia.

— Coś mi mówi, że już przedtem się tego domyślałeś — rzekła Pascale. Mrużyła oczy, przyglądając się przez gogle skomplikowanemu motywowi: dwóm lekko zachodzącym na siebie grupom koncentrycznych okręgów. Połączone stereoskopowo, stawały się jedną grupą zawieszoną w pewnej odległości nad powierzchnią obsydianu. Były to orbity planet, bez wątpienia. Słońce Delty Pawia leżało w centrum, zaznaczone odpowiednim amarantińskim glifem, przypominającym wizerunek pięcioramiennej gwiazdy. Potem następowały orbity — z prawidłowo oddanymi wielkościami względnymi — głównych ciał układu; Resurgam zaznaczono amarantińskim symbolem świata. Jeśli ktoś by sądził, że to przypadkowy zbiór okręgów, wątpliwości rozwiewały starannie zaznaczone księżyce głównych planet.

— Podejrzewałem to — powiedział Sylveste. Był zmęczony, ale z pewnością opłaciły się całonocna praca i ryzyko. Wykopanie drugiego metra obelisku zajęło im znacznie więcej czasu niż wydobycie pierwszego. Burza przypominała czasami szwadron wrzeszczących zjaw tuż przed zadaniem śmierci. Ale — jak już zdarzało się wcześniej i zapewne będzie powtarzać w przyszłości — burza nie osiągnęła impetu, jaki przewidywał Cuvier. Minął już najgroźniejszy moment i choć smugi pyłu nadal powiewały na niebie jak ciemne sztandary, różowy świt stopniowo przepędzał noc. A więc mimo wszystko przeżyli.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Przestrzeń Objawienia»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Przestrzeń Objawienia» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Alastair Reynolds - Poseidon's Wake
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - On the Steel Breeze
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - The Six Directions of Space
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - L'espace de la révélation
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - El arca de la redención
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - Unendlichkeit
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - Chasm City
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - Otchłań Rozgrzeszenia
Alastair Reynolds
Alastair Reynolds - Absolution Gap
Alastair Reynolds
Отзывы о книге «Przestrzeń Objawienia»

Обсуждение, отзывы о книге «Przestrzeń Objawienia» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x