Ben Bova - Wędrowcy

Здесь есть возможность читать онлайн «Ben Bova - Wędrowcy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1994, Издательство: Orion, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wędrowcy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wędrowcy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Albo jesteśmy sami we wszechświecie albo nie jesteśmy;każda z tych możliwości jest zaskoczeniem dla umysłu.
Lee Dubridge

Wędrowcy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wędrowcy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

„Muszę go lepiej poznać” — postanowił Stoner i spojrzawszy na Schmidta, który szklistymi oczyma wpatrywał się w drugą szklankę piwa, powiedział:

— Chodźmy do nich. Będzie weselej.

Młody astronom wstał bez słowa i poszedł za nim.

— …a ona wtedy mi mówi — opowiadał Markow z błyszczącymi oczyma, bawiąc się trzymaną w dłoni szklanką wódki — że chciałaby się wykąpać przy świetle księżyca.

Stoner przysunął sobie wolne krzesło od sąsiedniego stolika i przysiadł się do rozmawiających. Schmidt nie usiadł, lecz stał obok niego.

Markow rzucił im tylko krótkie „Hallo” i kontynuował swą opowieść.

— Ona jest oczywiście Amerykanką. Całkiem niczego sobie babka. Jak jej powiedziałem, że nie mam kąpielówek, nauczyła mnie nowego amerykańskiego zwrotu. U nas mówi się „na golasa”.

Wszystkim wydało się to zabawne i roześmiali się. Z wyjątkiem Schmidta. Zaciekawiło Stonera, o kim Rosjanin może mówić.

— Kiedy mi wyjaśniła — ciągnął Markow — co to słówko znaczy, przyłączyłem się do niej, oczywiście, z entuzjazmem!

Towarzystwo ryknęło śmiechem.

— A potem, gdy byliśmy już w wodzie, ona mi mówi, że laguna pełna jest rekinów, zwłaszcza nocą.

— To prawda — potwierdził jeden z Amerykanów.

— Przypływają też drapieżne mureny.

— Ale zaraz dodała, że w płytkiej wodzie będziemy zupełnie bezpieczni — mówił.

Stoner podniósł wzrok na stojącego wciąż Schmidta i stwierdził, że młody astronom nie zdobył się nawet na półuśmiech. „Beznadziejny przypadek” — pomyślał.

— No i co pan zrobił?

Markow z finezją wzruszył ramionami.

— Cóż mogłem zrobić? — rzekł. — Mając do wyboru: albo narazić się na spotkanie z rekinem, albo pozostawić ją bez ochrony, wybrałem, jak sądzę, rzecz najwłaściwszą. — Zrobił dramatyczną pauzę. — Wybiegłem tak szybko, jak mogłem z wody na plażę i zacząłem się ubierać!

Stoner roześmiał się wraz z innymi, lecz nagle błysnęła mu myśl, że Markow może mówić o Jo.

— A ona do mnie z wody: „Proszę się nie bać. Te małe rekinki nie robią nikomu krzywdy”. Wtedy ja na to: „Pani się myli. Mnie mogą zrobić krzywdę . I to taką, że do końca życia bym jej nie odżałował”.

— Fakt faktem — odezwał się jakiś Rosjanin dość łamaną angielszczyzną — że mężczyzna ma w takiej sytuacji więcej do stracenia niż kobieta.

— To było niesamowite przeżycie — wspominał Markow. — Ona wyszła z wody zaraz za mną i zaczęła mi wyrzucać tchórzostwo. Czy któryś z panów był kiedyś zbesztany przez młodą kobietę, stojącą nago i ociekającą wodą w świetle księżyca? Nerwy aż piszczą!

Pociągnął długi łyk ze swojej szklanki.

— A więc poszedł pan do domu cały mokry i ubrudzony piaskiem, czy tak? — spytał ktoś z towarzystwa.

— Chętnie byłbym się wtedy wykąpał w jej mieszkaniu — wyjaśniał Markow — ale ona mieszka wraz z innymi, samotnymi kobietami, a strażnicy nie wpuszczają do środka obcych po północy.

— To słabo.

— Ale ja nie tracę nadziei — rzekł Markow. — Na poczcie sprzedają podobno płyn odstraszający rekiny.

— Są też baseny — powiedział ktoś od stołu. — jeden tu w klubie, drugi w hotelu, a trzeci w „żłobku” dla oficerów kawalerów.

— Rozumiem. Ale mnie w zasadzie nie bardzo interesuje pływanie.

Reszta towarzystwa znów wybuchnęła śmiechem, a Stoner nabrał już teraz pewności, że Markow mówił o Jo. Jezu Chryste, to całkiem do niej podobne!” — myślał roztrzęsiony. Nie podobało mu się, że Rosjanin stroił sobie z niej żarty, ale uspokajała go myśl, że nie wymienił jej nazwiska. „Może nawet go nie zna?” — pocieszał się w duchu.

Mężczyźni opowiadali sobie jeszcze dykteryjki przez godzinę, po czym zaczęli się rozchodzić. Wstając ze swego krzesła, Stoner zauważył, że Schmidt gdzieś się podział. Zmarszczył brwi i zaczął się zastanawiać, kiedy młody astronom mógł się oddalić.

— Doktorze Stoner — zaczepił go Markow.

— Opowiedział pan ciekawą historię — odparł Stoner.

Rosjanin wzruszył skromnie ramionami i obaj skierowali się ku wyjściu.

— Nigdy dotąd nie miałem okazji, aby panu powiedzieć, jak bardzo jestem panu wdzięczny za pański miły list.

— Napisał pan dobrą książkę.

— Dziękuję — rzekł Markow tak cicho, że Stoner ledwie go dosłyszał w gwarze baru. — Pan chyba rozumie, że ten list ujawnił naszemu rządowi takt, iż wy pracujecie nad pulsacjami z Jowisza.

— Wiem o tym. Dlatego go właśnie napisałem. Pomyślałem sobie, że jeśli nie wiecie jeszcze o tej sprawie, mój list nie będzie miał dla was znaczenia. Ale, jeśli wiecie… hm, to powinniśmy zacząć pracować nad tym razem, a nie rywalizować jak konkurenci.

Dotarli do drzwi i wyszli na zewnątrz. Ogarnęło ich miłe ciepło i spokój tropikalnej nocy.

— Obawiałem się — odezwał się znów Markow — że może pan zostać aresztowany przez waszą tajną policję, gdy wyjdzie na jaw, że pan do mnie napisał.

— Zostałem aresztowany. Czy sądzi pan, że byłbym tu dziś, gdyby mnie do tego nie zmuszono?

— Oczywiście, że byłby pan — rzekł z przekonaniem Markow. — Ukradłby pan łódź podwodną i pod osłoną ciemności przedostałby się pan tutaj, gdyby nie było innego sposobu. To jest jedyne miejsce dla takiego człowieka jak pan. I proszę nie próbować ukryć tego oczywistego faktu, zwłaszcza przed samym sobą.

Stoner zatrzymał się w snopie światła, rzucanym przez uliczną latarnię i utkwił wzrok w Markowie.

— Ma pan rację — przyznał po chwili. — Do cholery, ma pan rację!

Na twarzy Markowa wykwitł sztubacki uśmiech.

— Ale w jaki sposób został w to wciągnięty lingwista? — dziwił się Stoner.

— Chyba nie miał pan nieprzyjemności z powodu mego listu.

— O, nie. Zupełnie żadnych. Jeśli miał jakiś efekt uboczny, to chyba tylko ten, że wyrobił mi względy wśród strażników bezpieczeństwa ludu.

— Markow ruszył znów wolno chodnikiem, a Stoner zrównał się z nim. — Dostałem tego samego bakcyla co pan — podniósł oczy na rozgwieżdżone niebo. — Chcę wiedzieć.

Stoner skinął niechętnie głową i rzekł:

— Tak, skoro jest tylko jeden projekt „Jupiter”, w takim razie to jest miejsce, gdzie powinniśmy obaj być.

— Oczywiście. Wiedza jest ważną rzeczą. Jedyną rzeczą , która trwa. Odkrycie — to dopiero jest dreszczyk! Lepszy niż kobiety. Niech mi pan wierzy.

— Lepszy niż niektóre kobiety — sprostował Stoner.

Markow odrzucił do tyłu głowę i wybuchnął śmiechem.

— O, tak, tak. Zgadzam się w zupełności. Lepszy niż niektóre.

Stoner popatrzył na fosforyzujące wskazówki swojego zegarka.

— Nie przeszedłby się pan ze mną do ośrodka radarowego? — spytał — Zaraz ma być próba kontaktu z tym ptaszkiem.

— Kontaktu?

— Odbiją do niego wiązkę radarową — wyjaśnił Stoner.

— Ale on jest chyba poza orbitą Marsa, prawda?

— Tak, ale chłopcy od radaru mówią, że być może uda im się już odbić sygnał od tego statku. Bardzo się rwali do tej próby.

— Z przyjemnością pójdę z panem — zgodził się ochoczo Markow. — Nigdy dotąd nie widzieliśmy czegoś podobnego.

— Ani nikt inny — dodał Stoner. — I może dziś też tego nie zobaczymy. To diabelstwo jest jeszcze daleko stąd.

Obaj mężczyźni szli pustą ulicą, jeden obok drugiego. W wilgotnym powietrzu unosił się zapach jakichś kwiatów i mgiełka słonej wody niesiona przez wiatr od odległych raf.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wędrowcy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wędrowcy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Wędrowcy»

Обсуждение, отзывы о книге «Wędrowcy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.