David Shobin - Dostawca
Здесь есть возможность читать онлайн «David Shobin - Dostawca» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Dostawca
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Dostawca: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dostawca»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Dostawca — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dostawca», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
– Mniej więcej sto tysięcy, ale…
– Dobrze – ciągnął. – Teraz pomnóż to przez liczbę miesięcy, które dzieci spędziłyby na oddziale intensywnej terapii, potem dorzuć do tego kilkutygodniowy pobyt na zwykłym oddziale dla noworodków. Dodaj koszty wszystkich konsultacji, wynagrodzenia chirurgów i wydatki na dziesiątki skomplikowanych badań laboratoryjnych. W sumie wyniesie to około pół miliona dolarów. – Zaczekał, aż znaczenie jego słów dotrze do Morgan.
– To największa bzdura, jaką w życiu słyszałam!
– Chcesz być lojalna wobec firmy? Czyżbym pomylił się w obliczeniach? Powiedz, w końcu to ty jesteś specjalistką od finansów.
– Liczby może i się zgadzają, ale rozumowanie jest nielogiczne. Wiesz, zaczynam czuć się urażona, jeszcze trochę, a wstanę i wyjdę! Sugerujesz, że…
– Jak już mówiłem, niczego nie sugeruję.
– No dobrze – powiedziała ze złością. – To, o czym mówisz, nie może dziać się samo czy być dziełem przypadku. Ktoś musiałby za tym stać! To byłaby zbrodnia! – Brad tylko patrzył na nią w milczeniu. – Nie możesz mówić serio!
– Może rzeczywiście posunąłem się trochę za daleko – powiedział wreszcie, nie mogąc znieść jej przenikliwego wzroku – ale chciałem usłyszeć, co myśli o tym ktoś, kto został przeszkolony przez speców od finansów ochrony zdrowia.
– Że co, proszę?
– Daruj sobie to święte oburzenie. Zachowaj je dla jakiegoś naiwnego lekarza, któremu wmówiono, że zarządzana ochrona zdrowia to ratunek dla medycyny. Może nie chcesz tego przyznać, ale doskonale wiesz, że to, co mówię, ma sens.
– Boże – powiedziała z obrzydzeniem – ależ z ciebie arogancki, podejrzliwy typ.
– Niech ci będzie – odparł. – Jeśli już skończyłaś się wściekać, możesz wyświadczyć nam obojgu przysługę. Wiem, że to nie będzie dla ciebie łatwe, bo chodzi o ludzi, dla których pracujesz, ale miej oczy i uszy otwarte na to, co się dzieje w AmeriCare, dobrze? Na litość boską, umierają niewinne dzieci! Jeśli dowiesz się czegoś, daj mi znać, zgoda?
Dłonie Morgan zacisnęły się w pięści.
– Chcesz, żebym szpiegowała ludzi, dla których pracuję? Westchnął dramatycznie.
– Jezu, czy aż tak trudno skłonić cię do samodzielnego myślenia? Morgan zerwała się z miejsca, z trudem powstrzymując narastającą wściekłość.
– Wiesz, gdzie możesz sobie wsadzić tę swoją bzdurną teorię – powiedziała, wychodząc szybko z zatłoczonego baru.
Najbardziej zaskakującym dla Jennifer efektem ubocznym ciąży była jej nasilona zmysłowość. Zachwycała się zmianami zachodzącymi w jej ciele – jego krągłościami, a nawet ciężarem. Wraz z tym nasilił się też popęd płciowy. Mimo przybierania na wadze, napuchniętych kostek i braku kondycji często była podniecona, i to o najdziwniejszych porach. Czasami wręcz wstydziła się tego, jak bardzo jest wilgotna.
Richard zazwyczaj z entuzjazmem to wykorzystywał. Jego żona pragnęła uprawiać seks o wiele częściej niż dotychczas, wliczając w to także miesiąc miodowy. Co więcej, chciała się kochać w najdziwniejszych miejscach, jak choćby na podłodze salonu czy w wannie. Bywało, że robili to dwa, trzy razy dziennie. Po raz pierwszy w swoim życiu Jennifer Hartman doświadczyła kilku orgazmów podczas jednego stosunku. Gdyby nie pewne dręczące go obawy, Richard mógłby pomyśleć, że jest w niebie.
Choć nie przepuścił żadnej z nader licznych ostatnimi czasy okazji, w głębi duszy bał się zrobić krzywdę żonie albo nie narodzonym dzieciom. W efekcie zrobił się dość ostrożny. Nie miał kłopotów ze wzwodem czy osiągnięciem orgazmu, ale całkowicie zniknęła jego pewność siebie w łóżku. W czasie stosunku leżał bez ruchu i czekał cierpliwie, aż żona wszystkim się zajmie. Jennifer właściwie nie miała nic przeciw temu. Na nowo odkryła swobodę seksualną. Z zadowoleniem przejęła inicjatywę. Dlatego też, gdy pozycja misjonarska stała się nieosiągalna, Jennifer dosiadała męża od góry, z boku albo odwrócona tyłem przywierała do niego. On musiał tylko utrzymywać erekcję.
Po jednej z takich romantycznych kulminacji długiego dnia Jennifer i Richard leżeli wtuleni w siebie niczym dwie łyżeczki. Richard, trzymający żonę w objęciach, powoli zapadał w sen. Po chwili Jennifer lekko trąciła go w żebra.
– Richard? Richard, nie śpisz? – Zanim zdążył odpowiedzieć, usiadła na łóżku. Odrzuciła koc i spojrzała na materac. – Chyba coś się dzieje. Richard otworzył zaspane oczy.
– Co mówisz?
– Coś się ze mnie leje.
– Hę? Gdzie?
– To chyba wody płodowe.
Richard natychmiast otrzeźwiał i wyskoczył z łóżka.
– Jezu Chryste!
Szybko wykręcił numer doktora Hawkinsa, ale uzyskał połączenie z centralą. Telefonistka powiedziała, że tej nocy Brad nie ma dyżuru. Richard został przełączony do innego lekarza, który polecił mu przywieźć żonę do szpitala. Po pięciu minutach byli już w drodze. Jennifer wzięła ze sobą kilka ręczników i co rusz musiała je zmieniać, bo błyskawicznie przesiąkały.
Zostawili wóz pod szpitalem, weszli do budynku przez salę pogotowia i wjechali windą na siódme piętro. Lekarz, który rozmawiał z nimi przez telefon, już tam był i zajmował się dwiema innymi rodzącymi pacjentkami. Polecił pielęgniarkom, by zaprowadziły Jen do izby przyjęć; tam została rozebrana, włożono jej koszulę, sprawdzono czynności życiowe płodu i podłączono do urządzenia monitorującego. Po chwili przyszedł lekarz i przedstawił się.
Miał ze sobą akta Jennifer, wiedział więc, że pacjentka nosi w łonie bliźnięta. Akcja serc obu płodów była w normie i, na szczęście, nie występowały skurcze macicy. Nic nie zapowiadało rychłego porodu. Lekarz zrobił ultrasonografis. Pierwsze dziecko, dziewczynka, tkwiła ułożona głową do przodu, a chłopiec odwrotnie. Sądząc z tego, co pokazywał monitor, z dziećmi wszystko było w porządku. Na koniec lekarz przeprowadził badanie wziernikowe.
– Wody płodowe są klarowne – powiedział – a szyjka wygląda na zamkniętą. To dobry znak. Lepiej, żeby pani jeszcze nie zaczynała rodzić. Na razie podłączymy kroplówkę i podamy pani antybiotyki, żeby zapobiec zakażeniu. Później weźmie pani coś na uspokojenie.
– A co potem? – spytał Richard.
– Potem – powiedział lekarz – będziemy czekać. Brad rozpoczął obchód o siódmej rano. Podszedł do łóżka Jen, obudził ją, delikatnie ściskając przez pościel jej duży palec u nogi.
– Dobrze ci się spało? – spytał. Richard chrapał donośnie na dostawionym do łóżka fotelu.
– Och, dzień dobry – powiedziała, mrugając. – Trochę. Nie jest mi zbyt wygodnie z tymi wszystkimi przewodami. No i ciągle się ze mnie leje. Ile tego we mnie jest?
– Więcej, niż się ludziom wydaje. Przez pewien czas będzie lało się trochę mniej, ale płyn bez przerwy jest wytwarzany na nowo. Powiem teraz, co cię czeka. – Usiadł na łóżku.
– Czy z dziećmi jest wszystko w porządku? – spytała.
– Jak na razie tak. Pewnie wiesz, że największe ryzyko wiąże się z przedwczesnym porodem. Wolelibyśmy, żebyś jeszcze nie zaczynała rodzić, ale czasami macica miewa swoje kaprysy. Na wszelki wypadek podaliśmy ci trochę sterydów, żeby wzmocnić płuca dzieci, gdyby jednak postanowiły jak najszybciej przyjść na świat.
– A jeśli zacznę rodzić? Czy nie ma leku, który mógłby to powstrzymać?
– Cóż, i tak, i nie. Owszem, są pewne leki, ale być może pojawią się powody, dla których wolelibyśmy ich nie stosować. Trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników, często ujawniających się w ostatniej chwili. Mam nadzieję, że poród nie nastąpi za szybko. Gdyby to ode mnie zależało, wolałbym, żebyś urodziła najwcześniej w trzydziestym drugim tygodniu.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Dostawca»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dostawca» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Dostawca» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.