Dean Koontz - Przy Blasku Księżyca

Здесь есть возможность читать онлайн «Dean Koontz - Przy Blasku Księżyca» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Przy Blasku Księżyca: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Przy Blasku Księżyca»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Spokojny, żyjący w harmonii ze światem malarz, Dylan O'Conner, pewnego wieczoru zostaje napadnięty przez zagadkowego człowieka, który w pokoju motelowym aplikuje mu tajemniczy zastrzyk.
Wkrótce dowiaduje się, że grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo – musi uciekać przed bezwzględnymi mordercami, którzy nie cofną się przed niczym, by wyeliminować każdego, kogo obłąkany "doktor" dostał w swoje ręce.
Towarzyszy mu młodszy brat cierpiący na autyzm oraz Jilly, dziewczyna próbująca swoich sił jako komik na estradach Południowego Zachodu, której również wstrzyknięto tajemniczą substancję. Muszą stawić czoło nie tylko pościgowi, ale także dziwnym, niepojętym zmianom, jakie zaczynają w nich zachodzić pod wpływem zastrzyku.
Wbrew własnej woli stają się uczestnikami wydarzeń, które na pozór nie mają żadnego związku z grożącym im niebezpieczeństwem.
Wydaje się, że chory Shepherd będzie im utrudniał ucieczkę… ale czy rzeczywiście?

Przy Blasku Księżyca — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Przy Blasku Księżyca», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Nie miałby okazji zaaplikować sobie zastrzyku – dodał Dylan.

– I nie cierpiałby długo – argumentował Lantern. – W ciągu dziesięciu minut zdrętwiałby z zimna i przestał odczuwać ból. To niemal akt miłosierdzia.

Zaniepokojona Jilly wyczula językiem, że jej zęby pokryły się warstewką lodu.

– Ale gdybyśmy to zrobili – powiedziała – dręczylibyśmy się tym przez długi czas, bo to nie jest rzecz, którą należy zrobić. – Jest – odezwał się Shep.

– Nie. – Jest.

– Bracie – rzekł Dylan. – Naprawdę nie. – Zimno.

– Zabierz nas z powrotem nad Tahoe. – Ciasto.

Proctor chwycił Jilly za włosy, szarpnął, odciągnął od towarzyszy i zacisnął ramię wokół jej szyi.

Wczepiła się palcami w jego rękę, drapiąc ją, i zdała sobie sprawę, że drań będzie zaciskał morderczy uchwyt, dopóki ona nie straci tchu i nie zemdleje. Musiała się uwolnić od Proctora i to jak najprędzej, co oznaczało konieczność złożenia.

Miała świeżo w pamięci swoje niedawne wpadki w kościele. Gdyby rząd wydawał tymczasowe zezwolenia dla adeptów składania, Jilly musiałaby się o takie wystarać. Nie chciała składać się z chwytu Proctora, by potem stwierdzić, że zapomniała głowy, ale gdy zamglił się jej wzrok i w oczy zaczęły zasnuwać się ciemnością, przeniosła się „stądtam", a „tam" oznaczało miejsce kilka stóp za plecami Proctora.

Stając za nim z głową na swoim miejscu, Jilly znalazła się w idealnej pozycji, by kopnąć Proctora w tyłek, na co miała ochotę od chwili, gdy poprzedniego wieczoru w motelu zamroczył ją chloroformem.

Zanim jednak Jilly zdążyła wymierzyć mu sążnistego kopniaka, Dylan zaatakował naukowca ciąłem. Proctor pośliznął się i upadł, waląc głową w lód. Zwijając się w kłębek i dygocząc z zimna, rzężącym głosem błagał ich o litość, jak zwykle bełkocząc, że jest słabym, złym i podłym człowiekiem.

Choć odzyskała już ostrość wzroku, arktyczny ziąb szczypał ją w oczy, wyciskając z nich łzy, które zamarzały na rzęsach.

– Skarbie – powiedziała do Shepherda. – Musimy się stąd wydostać. Zabierz nas z powrotem nad Tahoe.

Powłócząc nogami, Shep podszedł do Proctora, przycupnął przy nim – i obaj się złożyli.

– Bracie! – krzyknął Dylan, jak gdyby w ten sposób mógł sprowadzić go z powrotem.

Okrzyk nie odbił się echem od lodowego krajobrazu, ale utonął w bieli jak w miękkiej poduszce.

– Teraz zaczynam się naprawdę niepokoić – powiedział Parish Lantern, tupiąc energicznie, aby pobudzić krążenie, zabijając ręce i rozglądając się po czapie lodowej, jak gdyby kryło się tu więcej niebezpieczeństw niż w rzeczywistości alternatywnej zamieszkiwanej przez pijawki mózgowe.

Niska temperatura podrażniła zatoki Dylana i u wylotu lewego nozdrza uformował mu się miniaturowy sopel.

W ciągu paru sekund po zniknięciu Shepherd złożył się z powrotem, już bez naukowca.

– Ciasto.

– Gdzie go zostawiłeś, skarbie? – Ciasto.

– Gdzieś tu na lodzie? – Ciasto.

– Zamarznie na śmierć, bracie – odezwał się Dylan. – Ciasto.

– Musimy zrobić to, co należy, skarbie – powiedziała Jilly.

– Shep, nie – odrzekł Shepherd.

– Ty też, skarbie. To, co należy. Shepherd pokręcił głową i powiedział:

– Shep może być trochę zły.

– Nie sądzę, bracie. Później przeżywałbyś prawdziwe męczarnie.

– Nie będzie ciasta?

– Tu nie chodzi o ciasto, skarbie.

– Shep może być tylko trochę zły. Jilly wymieniła spojrzenia z Dylanem i powiedziała do Shepa:

– Możesz być zły, skarbie?

– Tylko trochę.

– Tylko trochę?

– Tylko trochę.

Na rzęsach Lanterna srebrzyła się skorupa zamarzniętych łez. Oczu łzawiły mu nieprzerwanie, mimo to jednak Jilly wyczytała w nich ogromne poczucie winy, kiedy powiedział:

– Jeśli ktoś potrafi być trochę zły, to się może przydać. Czasem, kiedy mamy do czynienia z bardzo dużym złem, należy zdecydowanie położyć mu kres.

– W porządku – powiedział Shep. Zapadło milczenie.

– W porządku? – spytał Shep.

– Myślę – odrzekł Dylan.

Z bezwietrznego nieba sypnął śnieg. Śnieg, jakiego Jilly nigdy w życiu nie widziała. Nie były to puszyste białe płatki, ale ostre jak igły drobiny, granulki lodu.

– Za dużo – powiedział Shep.

– Czego za dużo, skarbie?

– Za dużo.

– Czego za dużo?

– Myślenia – odparł Shep, po czym oświadczył:

– Zimno – i złożył ich z powrotem nad jezioro Tahoe, już bez Proctora.

49

Stojąc wokół wyspy pośrodku kuchni w domu Parisha Lanterna, jedli ciasto czekoladowo-wiśniowe z ciemną czekoladową polewą, w nagrodę i na pocieszenie, ale Jilly odniosła wrażenie, jakby to był chleb dzielony w dziwnej komunii. Jedli w milczeniu, patrząc w talerze, dostosowując się do etykiety Shepherda O'Connera.

Odniosła wrażenie, że wszystko jest tak, jak ma być.

Dom okazał się jeszcze większy, niż wydawał się z zewnątrz. Kiedy Parish zaprowadził ich do rozległego skrzydła gościnnego, do dwóch przygotowanych na ich przyjęcie sypialni, pomyślała, że mogłoby się tu zmieścić co najmniej dwudziestu niezapowiedzianych gości.

Mimo że po powrocie z bieguna północnego Jilly była wykończona i spodziewała się, że prześpi resztę popołudnia i wczesny wieczór, po porcji ciasta czuła się rześka i wypoczęta. Zastanawiała się, czy jednym ze skutków zmian, jakie w niej następowały, będzie mniejsza potrzeba snu.

Obydwie sypialnie miały oddzielne, wielkie i urządzone z przepychem łazienki z marmurowymi podłogami i blatami oraz złoconą armaturą, wyposażone w prysznic i wannę przeznaczoną do błogiego wylegiwania się w kąpieli, a także ogrzewane wieszaki, dzięki którym można się było otulić w cieplutkie ręczniki. Jilly wzięła prysznic, długo rozkoszowała się ciepłą

wodą, a potem, z lubością i leniwym, kocim narcyzmem, zajęła się własną urodą.

Parish starał się przewidzieć jej gust w najdrobniejszych szczegółach, od szamponu po kosmetyki do makijażu i kredkę do oczu. Czasem jego wybór okazywał się udany, czasem nie, ale na ogól był trafny. Jilly oczarowała jego troskliwość.

Odświeżona, umalowana i przebrana, odnalazła drogę do salonu. Podczas wędrówki ze oskrzydla gościnnego przekonywała się coraz bardziej, że ciepło i przytulność domu odwracały uwagę gości od jego prawdziwego ogromu. Pod miękkością i romantyzmem stylu Wrighta, mimo wielu okien i podwórzy wywołujących wrażenie ścisłego kontaktu z naturą, budowla wydawała się niezwykle tajemnicza i odizolowana od reszty świata, skrywając sekrety tam, gdzie na pozór całkowicie się odsłaniała.

Tu także wszystko było tak, jak miało być.

Z salonu Jilly wyszła na taras ustawiony na wspornikach, który architekt w magiczny sposób zawiesił nad pachnącymi sosnami, skąd rozpościerał się zapierający dech w piersiach widok na bajkowe jezioro.

Po chwili przy balustradzie obok niej zjawił się Dylan. Stali w milczeniu, zauroczeni panoramą, która w blasku późnego popołudnia zdawała się mienić żywymi barwami jak na obrazie Maxfielda Parisha. Pora na rozmowę minęła i jeszcze nie nadeszła.

Parish przepraszał ich z góry, że nie może zapewnić takiej opieki, jaką zwykle mieli jego goście. Od razu, gdy się zorientował, że nanomaszyny dokonają w nim bardzo głębokich zmian, dał całej służbie tydzień wakacji, aby przeżyć metamorfozę samotnie.

Pozostał tylko Ling, majordomus. Zjawił się dwie minuty po tym, jak Dylan i Jilly wyszli na taras. Przyniósł drinki na małej, czarno lakierowanej tacy ozdobionej inkrustacją z macicy perłowej, która przedstawiała lilię wodną. W kieliszkach było idealnie przyrządzone wytrawne martini-zamieszane, nie wstrząśnięte. Ling był szczupły, lecz w dobrej kondycji, poruszał się z gracją baletmistrza i spokojną pewnością, jaka musiała cechować posiadacza czarnego pasa w taekwondo. Mógł mieć trzydzieści pięć lat, ale z jego hebanowych oczu wyzierała kwintesencja mądrości starożytnych. Gdy Jilly, a potem Dylan brali martini z ozdobionej lilią wodną tacy, Ling lekko skłaniał głowę i z miłym uśmiechem wypowiadał do każdego z nich to samo chińskie słowo, które, jak Jilly się domyśliła, oznaczało „proszę" i równocześnie było życzeniem pomyślności. Następnie Ling wyszedł

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Przy Blasku Księżyca»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Przy Blasku Księżyca» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Przy Blasku Księżyca»

Обсуждение, отзывы о книге «Przy Blasku Księżyca» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x