Tom Clancy - Czerwony Sztorm
Здесь есть возможность читать онлайн «Tom Clancy - Czerwony Sztorm» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Czerwony Sztorm
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:5 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 100
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Czerwony Sztorm: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Czerwony Sztorm»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Czerwony Sztorm — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Czerwony Sztorm», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
No i jesteśmy – pomyślał Aleksiejew. – Zbudowane przez Iwana Groźnego wrota prowadziły prosto do budynku Rady Ministrów. Nad bramą piętrzyła się wieża zegarowa. Było dwadzieścia po dziesiątej. Na spotkanie z Politbiurem Aleksiejew przybył dziesięć minut wcześniej.
– Zwariowaliśmy, czy co? – wykrzyknął minister rolnictwa. – Broń jądrowa to nie zimne ognie do zabawy.
Uczciwy człowiek, ale krasomówcą nigdy nie był – pomyślał Siergietow. Minister przemysłu naftowego wytarł w spodnie spocone dłonie.
– Towarzyszu ministrze obrony, zawiedliście nas na skraj przepaści – odezwał się Bromkowskij. – A obecnie chcecie, byśmy za wami w nią wskoczyli.
– Za późno na próżne żale – odparł sekretarz generalny. – Decyzja zapadła.
Huk eksplozji zadał kłam temu oświadczeniu.
– Zaczynamy – powiedział Aleksiejew.
Siedzący w tylnej części transportera oficerowie łączności nadali przez sieć radiową dywizji wiadomość o wybuchu na Kremlu. Batalion piechoty pod bezpośrednim dowództwem Aleksiejewa ruszył by sprawdzić, co się stało.
Trzy BTR-y przedarły się przez wywaloną bramę i przystanęły u schodów wiodących do budynku Rady Ministrów.
– Co się tam wyprawia? – krzyknął Aleksiejew pod adresem kapitana z Gwardii Tamańskiej.
– Nie wiem… ale wam tu nie wolno wjeżdżać! Nie wolno! Musicie…
Sorokin uciszył go trzema pociskami z karabinu. Potem major zeskoczył z transportera, zachwiał się na chorej nodze i wbiegł do budynku. Za nim podążał generał. Już w progu Aleksiejew odwrócił się.
– Zabezpieczcie teren. Przygotowano zamach na członków Politbiura – krzyknął do nadbiegających żołnierzy.
Na odkrytej przestrzeni przed Arsenałem pojawili się pierwsi gwardziści tamańscy. Strażnicy Kremla zawahali się na widok wojska, ale ich porucznik bez namysłu oddał z pistoletu maszynowego długą serię. W kremlowskich murach rozpętała się strzelanina. Dwie formacje radzieckich żołnierzy, z których zaledwie dziesięciu miało pojęcie, o co naprawdę chodzi, prowadziły wymianę ognia. Członkowie Politbiura obserwowali z okien przebieg wydarzeń.
Aleksiejew był wściekły, że Sorokin sam poprowadził atak, ale major wiedział, iż najważniejsze jest osobiste bezpieczeństwo generała. Na pierwszym piętrze położył trupem kapitana Gwardii Tamańskiej i ruszył dalej po schodach, odtwarzając w pamięci schemat trzeciego piętra budynku. Za nim podążali Aleksiejew i dowódca batalionu. Na górze zaczaił się major uzbrojony w pistolet maszynowy. Oddał jeden strzał, lecz fatalnie chybił. Sorokin potoczył się po podłodze i posłał w jego stronę śmiercionośną serię. Sala konferencyjna odległa była od tego miejsca zaledwie o dwadzieścia metrów. Spotkali pułkownika KGB, który na ich widok wyciągnął przed siebie puste dłonie.
– Gdzie jest Aleksiejew?
– Tutaj – generał trzymał w ręku rewolwer.
– Wszyscy gwardziści nie żyją – zameldował czekista. Czterech obrońców zastrzelił osobiście z ukrytego pod płaszczem automatycznego pistoletu z tłumikiem.
– Drzwi! – Aleksiejew skinął ręką na Sorokina.
Nie musieli ich nawet wyważać. Nie były zamknięte na klucz. Oficerowie trafili do przedsionka i stanęli przed dwuskrzydłymi dębowymi wrotami, za którymi czekało Politbiuro.
Sorokin wszedł pierwszy.
Wewnątrz znajdowało się dwudziestu jeden starych lub w średnim wieku mężczyzn. Większość stała przy oknach, obserwując toczącą się na dziedzińcu potyczkę. Rozlokowani na Kremlu tamańscy gwardziści nie byli w stanie stawić czoła kompanii doświadczonych żonierzy.
Aleksiejew wszedł drugi. Pistolet schował do kabury.
– Towarzysze, wracajcie proszę na swoje miejsca. Najwyraźniej zorganizowano spisek na wasze życie. Na szczęście, w chwili gdy stawiłem się na to spotkanie, przed bramami Kremla przechodziła kolumna wojska… Siadajcie, towarzysze – rozkazał.
– Co się tu, do diabła, dzieje? – spytał minister obrony.
– Kiedy trzydzieści cztery lata temu wstępowałem do akademii wojskowej, złożyłem przysięgę, iż bronić będę Państwa i Partii przed nieprzyjaciółmi – odparł zimno Aleksiejew. – Także przed tymi, którzy nie wiedząc, co mają robić, chcą sprowadzić na mój kraj katastrofę! Towarzyszu Siergietow?
Minister przemysłu naftowego wskazał dwóch mężczyzn.
– Wy, towarzysze, i towarzysz Kosow, zostaniecie. Pozostali za kilka minut opuszczą salę.
– Aleksiejew, podpisaliście na siebie wyrok śmierci – odezwał się minister spraw wewnętrznych. Sięgnął do telefonu. Major Sorokin uniósł karabin i pojedynczym strzałem zniszczył aparat.
– Nie powtórzcie drugi raz tego błędu. Możemy wszystkich was pozabijać. Byłoby to na pewno prostsze rozwiązanie od tego, które wybraliśmy.
Aleksiejew odczekał chwilę. Kiedy do sali wbiegł kolejny oficer, generał skinął głową.
– Teraz opuścicie salę, towarzysze. Jeśli któryś odezwie się choć słowem, zginie. Dwójkami marsz!
Pułkownik KGB, który już po raz drugi podłożył na Kremlu bombę, wyprowadził pierwszą parę. Kiedy członkowie Politbiura opuścili pomieszczenie, Siergietow i Kosow zbliżyli się do generała.
– Sprawnie poszło – odezwał się dyrektor KGB. – W Lefortowie wszystko przygotowane. Dziś pełnią tam służbę moi ludzie.
– Nie pójdą do Lefortowa. Zmiana planów – odparł krótko Aleksiejew. – Wysłałem ich na stare lotnisko wojskowe, skąd helikopter przewiezie ich do obozu wojskowego, którego komendantem jest mój zaufany człowiek.
– Ależ wszystko przygotowałem!
– W to nie wątpię. Poznajcie mojego nowego adiutanta, majora Sorokina. Major Siergietow przebywa aktualnie w obozie i kończy przygotowania do przyjęcia gości. Powiedzcie, towarzyszu dyrektorze, czy przypominacie sobie Sorokina?
Twarz wydawała się jakby znajoma, ale Kosow nie potrafił przypomnieć sobie, gdzie ją widział.
– Awansował na froncie. Wcześniej był kapitanem w 76. Dywizji Powietrznodesantowej.
– Tak? – Kosow wietrzył niebezpieczeństwo, ale nie wiedział, z której strony nadchodziło.
– Córka majora Sorokina należała do pionierów. Siedemdziesiąta Szósta stacjonowała w Pskowie – wyjaśnił Aleksiejew.
– Za moją małą Świetłane, której eksplozja zmiażdżyła głowę – oznajmił Sorokin.
Kosow ujrzał tylko wylot lufy i jaskrawy błysk. Siergietow odskoczył w bok i z przerażeniem wpatrywał się w Aleksiejewa.
– Jeśli nawet mieliście rację, ufając czekiście, ja mu niczego nie obiecywałem. Zostawiam wam kompanię wiernych żołnierzy. Muszę przejąć kontrolę nad armią. Waszym zadaniem jest opanowanie aparatu partyjnego.
– Ale jak możemy wam wierzyć? – spytał minister rolnictwa.
– Przede wszystkim należy przejąć telekomunikację i łączność. Wszystko wykonujemy zgodnie z planem. Rozgłosimy wiadomości o próbie obalenia rządu, której zapobiegło wierne wojsko. Jeszcze dzisiaj któryś z was przemówi w telewizji. Teraz idę. Powodzenia.
Oficerowie KGB skierowali zmotoryzowane bataliony do ośrodków radia, telewizji oraz do głównych central telefonicznych. Teraz już pojazdy pomykały chyżo ulicami, a ich załogi ponawiały przez megafony apele o obronę miasta przed nie znaną bliżej liczbą kontrrewolucjonistów. Tak naprawdę wojsko nie miało zielonego pojęcia, co się święci. Wiedziało tylko, że rozkazy pochodzą od czterogwiazdkowego generała. Oficerom 77. Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej wystarczało to zupełnie. Zespoły łączności spisały się na medal. Oficer polityczny dywizji, kiedy pojawił się w budynku Rady Ministrów, zastał tam trzech członków Politbiura, którzy wydawali przez telefon polecenia. Wszystko było nie tak, jak powinno być, ale ludzie Partii najwyraźniej sprawowali nad tym kontrolę. Dowiedział się, że pozostali członkowie Politbiura zostali zabici lub ranni podczas zdradzieckiego ataku, jaki przypuściła na nich strzegąca Kremla gwardia. Dyrektor KGB wykrył spisek i dosłownie w ostatniej chwili wezwał wojsko. Sam jednak, odpierając ataki napastników, poległ śmiercią bohatera. W przekonaniu ampolita, nie trzymało się to wszystko kupy, ale też wcale nie musiało się trzymać. Otrzymał konkretne rozkazy, które natychmiast przekazał drogą radiową do dowódcy dywizji.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Czerwony Sztorm»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Czerwony Sztorm» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Czerwony Sztorm» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.