Jacek Dukaj - CÓRKA ŁUPIEŻCY

Здесь есть возможность читать онлайн «Jacek Dukaj - CÓRKA ŁUPIEŻCY» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 2009, Издательство: Wydawnictwo Literackie, Жанр: Старинная литература, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

CÓRKA ŁUPIEŻCY: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «CÓRKA ŁUPIEŻCY»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Wszystko już było. Teraz królową jest archeologia.    Zuzanna Klajn na osiemnaste urodziny dostaje klucz do tajemnic zmarłego w nieznanych okolicznościach ojca i znajduje Miasto: odbicie wszystkich miast kiedykolwiek zbudowanych przez ludzi i nieludzi, w tym wszechświecie i w poprzednich, skarbnicę wiedzy wszelkiej i pole zmagań między Potęgami.   Jakie sekrety Miasta odkrył ojciec Zuzanny?  Czy możemy zamieszkać w domach bogów i pozostać ludźmi?

CÓRKA ŁUPIEŻCY — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «CÓRKA ŁUPIEŻCY», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

- Ale mi się nie chce spać!

Zuzanna już wyjęła telefon i połączyła się z oesem swojej hierarchii.

- Zdejmij mi tę symulację pre-K, dobra?

- Okay, zamknięta ścieżka. Wywołanie na auto czy ręcznie?

- Ja nie chcę żadnej zamkniętej ścieżki, ja chcę to wyłączyć na paręnaście godzin.

- Nie da się, proszę pani, to idzie w czasie chtonicznym, możemy jedynie zamknąć łącze - będzie szło dalej, tylko że bez manifestacji. Program ewolucyjny, żywy software na żywym hardware. Nie należało uruchamiać, jeśli...

- Stop. Zamknięta ścieżka.

- Już.

Ula pokazała Zuzannie język, zeskoczyła z fotela, potknęła się i kuśtykając, wybiegła z przedziału.

Kilkadziesiąt minut spokoju. Wylśnione dokumenty z archiwum matki spiętrzyły się na szerokich fotelach w trzech stertach, czym prędzej je związała, by się nie rozsypały podczas hamowań, gdy ART będzie schodzić pod barierę dźwięku. W pierwszej stercie zsortowano papiery dotyczące operacji prawnych i finansowych matki, bez specjalistycznych doradców nie dało się cokolwiek z tego zrozumieć. Znalazła co prawda podsumowanie sporządzone przez izbę skarbową przy okazji orzeczenia podatku spadkowego (to znaczy jego braku, majątek państwa Klajn nie był w świetle ustawy żadnym majątkiem), ale o losie Jana Klajn nie wspominano ani słowem - polisy na życie nie posiadał.

Druga część dokumentów związana była z pracą matki w Mościckim. W stercie trzeciej i ostatniej zgromadzono resztę papierów, i tu Zuzanna znalazła gruby plik starej korespondencji między matką i jej prawnikami a Instytutem Wernera i jego prawnikami. Sprawdziła daty. Od pierwszego do ostatniego listu minęło ponad trzy lata. Zaczęła od końca. Kancelaria informowała o wyczerpaniu wszelkich dostępnych prawnych narzędzi oraz możliwości nacisku: nic więcej o losie Jana Klajn nie uda się dowiedzieć. Zuzanna cofnęła się o kilka listów, by sprawdzić, czego właściwie się dowiedzieli. Jedyne źródło informacji stanowił Departament Badań i Eksploracji Instytutu Wernera, gdzie zatrudniony był w momencie zaginięcia Jan, na dokumentach podpisywał się głównie niejaki doktor Johann de Greu, sygnowała je dyrektor Intytutu, Zelle F. Suiche.

Z żalem informujemy, iż pan Jan Klajn nie powrócił w przewidywanym terminie z ostatniej ekspedycji. Intensywnie prowadzone przez kolejne dwa miesiące poszukiwania nie dały rezultatu. Tym samym zostaje on uznany za zaginionego. Wynikające z tego konsekwencje opisuje paragraf piąty umowy.

Kopię umowy skrupulatnie dołączono. Trzykrotnie przeczytała ów paragraf, nie mogąc uwierzyć własnym oczom - przecież coś takiego jest jawnie sprzeczne z prawem UE: całkowita tajność plus zrzeczenie się wszelkiej odpowiedzialności przez Instytut. Co, u licha, od kiedy podobne placówki naukowe mają procedury asekuracyjne ściślejsze od spółek new techowych? Myślałby kto, że firmy archeologiczne notowane są na giełdach...!

W Rotterdamie padało. Wybudziła się do reszty ze snu, nocnego nieba nie przesłaniało nic prócz ciężkich chmur, światła rozmywały się w deszczowych smugach. Pod srebrnym parasolem, licząc stuknięcia swych obcasów o kamienne płyty, pomaszerowała do taksówki. Usiadłszy na miejscu kierowcy, patrzyła na migające za szybą miasto, ale myślami pozostawała wciąż przy kontrakcie ojca. On naprawdę brzmiał podejrzanie. Ze wszystkich możliwych uczuć to, które ją teraz powoli opanowywało, było najbardziej dziecinne: ekscytacja, iż oto trafiła na Tajemnicę Rodzinną, sekret śmierci ojca, bardziej wyobrażanego niż pamiętanego, w aurze starych grobów, przeklętych skarbów i egzotycznych krain; i że dopiero ona rozwiąże tę Zagadkę... Trochę Daphne du Maurier, a trochę Indiana Jones. Zuzanna uśmiechała się na to ironicznie do swego odbicia w szybie taksówki - ironia nie tłumiła jednak podniecenia, rozumowa argumentacja nie zgasi dreszczy na skórze.

Drugi Bank Włoch mieścił się w renesansowym kościele. Złożywszy parasol w jasno oświetlonym holu, zapaliła papierosa. Garnitur wypacał nocną wilgoć drobnymi kroplami, skrzącymi się diamentowo w sterylnym blasku bankowych lamp. Wydmuchując dym, uniosła głowę i zapatrzyła się na długą chwilę na ciemny fresk - Stworzenie Świata czy inna panorama monumentalnego cudu. Zgasiwszy peta, weszła do środka.

Okazało się, że jest o tej porze jedynym klientem. Kierownik nocnej zmiany zaprowadził ją do bocznego gabinetu, zapadła się w trzeszczącą skórę wysokiego fotela. Uprzedziła ich telefonicznie kilka godzin wcześniej i wszystko było gotowe. Sekwenser protokolarny miał kształt eleganckiej szkatułki z brązu i hebanu, Zuzanna musiała się pochylić ku szerokiemu biurku. Gdy wkładała dłoń do ciemnego wnętrza, przypomniała się jej scena z Diuny. Ale oczywiście nic nie poczuła; sonda musiała wejść głęboko, to nie był jakiś tandetny identyfikator naskórkowy - lecz wpierw zaaplikowała mocny anestetyk. Bankier przyglądał się procedurze z wystudiowaną obojętnością, za którą była mu bardzo wdzięczna. Podświadomie czuła się jak na jakimś teście, egzaminie o niepewnym rezultacie - może zda, może nie zda. Uczucie było irracjonalne, jest przecież Zuzanną Klajn: znała swój DNA i DNA rodziców, nie mogło być wątpliwości - a jednak gdy Holender ogłosił pozytywny wynik identyfikacji, odetchnęła z ulgą.

- Ta karta - rzekł, wręczywszy jej kroniczny prostokąt - jest jedną z serii sześciu, we wszystkich żyje ten sam szyfr. My go urodziliśmy, lecz zapewniam panią, nie posiadamy kopii. Z definicji kopiowanie jest niemożliwe. Proszę być bardzo ostrożną, ona jest nie do odtworzenia.

Zakładając, że jedną dysponował ojciec, daje to cztery sejfy zamknięte bliźniaczymi szyframi; sejfy albo inne miejsca warunkowego dostępu, materialne lub niematerialne. Delikatnie przesunęła opuszkami palców po chropowatej powierzchni karty, jakby istotnie spodziewając się wyczuć pod skórą ciepłe pulsowanie kryptożycia.

- Czy pan Klajn zostawił jakieś...?

Bankier pokręcił głową.

- Obsługiwaliśmy jego rachunki bieżące, gdy pracował w IW, ale, jak widzę, to były małe sumy, średnia salariatu. Dopiero tuż przed tym...

- Co: tuż przed tym?

Wstał do pożegnania.

- Proszę przyjść z pełnomocnictwami.

Ucałował jej dłoń i odprowadził do wyjścia.

Nadal padało. Zanim otworzyła parasol, wahała się, gdzie schować kartę; w końcu wsunęła ją do kieszeni marynarki.

W drodze na dworzec wlśniła się, by sprawdzić godziny pracy krakowskiego Abominado - od razu dosiadła się Malena.

- Gdzie ty wojażujesz? I to o tej porze? - Wyjrzała na deszczowy Rotterdam nocy i neonów. - Oj, nosi cię, nosi.

- Rodzinny sekret. W życiu nie uwierzysz.

- W życiu pewnie nie... A Ula?

- Co ty, monitorujesz mnie?

- Tobie dać prezent...!

- Czekaj, mam tu drugi wyłączny, nie pójdę schizo dla twojej wygody.

Drugi lsen był eksportowany, nad Brazylią dopiero co zaszło Słońce, spotkała się z Kamilem w cieniu asymetrycznej architektury postniemeyerowskiej.

- Pomyślałem, że przynajmniej ucieszę cię dobrą wiadomością na urodziny - rzekł, nie wypuszczając Zuzanny z uścisku. - Za trzy tygodnie powinienem już być z powrotem.

Złapała go za nos, wykręciła, aż się skrzywił.

- Najpierw miesiąc się nie odzywa, teraz dzwoni w środku nocy.

- Au! Nie śpisz przecież, sprawdziłem.

- Dżentelmen.

Chciał ją pocałować, ale się wywinęła.

- Jeszcze się wyćwiczę w asertywności.

- Dla mnie jesteś asertywna jak trza.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «CÓRKA ŁUPIEŻCY»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «CÓRKA ŁUPIEŻCY» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «CÓRKA ŁUPIEŻCY»

Обсуждение, отзывы о книге «CÓRKA ŁUPIEŻCY» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x