Waldemar Łysiak - Lider
Здесь есть возможность читать онлайн «Waldemar Łysiak - Lider» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Lider
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Lider: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Lider»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Lider — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Lider», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Tak jak cały przemysł kosmetyczny bazuje na wmawianiu kobietom, że wszystkie mogą mieć 18 lat – tak cała „mocarstwowość” Rosji ery Putina (pierwsza dekada XXI wieku) bazowała od początku władzy Putina na przyjmowanej z ufnością przez naród rosyjski propagandzie państwowej, według której Rosja to znowu (po konwulsjach ery „pieriestrojki” i po degrengoladzie jelcynowskiej) światowy gigant dzięki wysiłkom tytanicznego przywódcy. Geniusz Putin stał się supermatrioszką, idolem rosyjskich mas, które genetycznie tęskniły do silnego batiuszki-samodzierżcy, a propaganda kremlowska podsycała ten kult (bez finezji, raczej „na chama” , bo człowiek ruski kocha prostotę) hasłami typu: „Jesteś tego warta!” , znaczy: Rosjo, jesteś warta Putina gromowładnego i omnipotentnego.
Podczas rządów Putina Rosja tak wypiękniała, że zaczęła przypominać malowidło impresjonisty: lepiej obejrzeć z niezbyt bliska, bez wtykania nosa. Lecz sam Putin musiał wtykać nos we wszystkie ekonomiczne tudzież militarne realia (liczby, wykazy, statystyki itp.), znał więc prawdę, tę czarną. ZSRR miał 285 milionów ludzi, a po zdekompletowaniu Rosja już tylko 140 milionów i katastrofalną (głównie wskutek megaalkoholizmu) zapaść demograficzną. Sowiecki PKB (produkt krajowy brutto) był dwukrotnie mniejszy niż amerykański; rosyjski ośmiokrotnie! Liczba rosyjskich bombowców strategicznych zmalała (w stosunku do zasobów ZSRR) o 40 proc, rakiet balistycznych o 60 proc, rakiet z okrętów podwodnych o 80 proc Przewaga wojskowa USA (wielokrotna pod każdym względem, m.in. prawie dziesięciokrotna satelitarna) stała się tak przygniatająca, iż Putin rozumiał, że kierowane przezeń państwo jest karłowatym mamutem, papierowym niedźwiedziem – drapieżnikiem bez zębów. Co pozostało? Propaganda, którą nie można było wystraszyć Zachodu, lecz można było nadmuchiwać dumę obywateli Rosji (jak choćby głoszeniem wyższości rosyjskiego systemu antyrakietowego nad amerykańskim, rosyjskich rakiet „Topol” M nad amerykańskimi, czy rosyjskich myśliwców Su nad amerykańskimi F), plus straszak energetyczny – nafta i gaz.
W epoce, kiedy nie liczą się wielomilionowe armie, lecz wyrafinowana technika i elektronika (tu Rosja jest wciąż krajem starożytnym wobec Zachodu), i kiedy króluje rachunek ekonomiczny, a nie klangor ideologiczny – Rosji został ostatni realny atut: gorący towar do sprzedawania i zarabiania. Jedni (Hiszpanie, Turcy, Włosi, Grecy) mogą sprzedawać cudzoziemcom swoje plaże i słońce, a Rosja sprzedaje naftę i gaz, które mają tę przewagę nad naturalnym bogactwem zwanym turystyką, że odcięciem kurortów (w przeciwieństwie do kurków) nikomu nie można grozić. Dzięki temu Zachód musi być grzeczny i często przymykać oko wobec różnych „kontrowersyjnych” kwestii i problemów, a Rosja, dzięki temu samemu, ciągle nie musi ogłaszać bankructwa, mimo mentalnej spuścizny marksistowskiej i codziennej praktyki parakryminalnej, zwanej biznesem „nowych Ruskich” . Ową praktykę renomowany „The Financial Times”nazwał (2007): „Russia Inc.” , pijąc do klanu egzekutorów Cosa Nostry „Murder Incorporated” . Chodziło anglosaskiemu periodykowi o szczelną sieć firm kontrolowanych przez Kreml, a będących własnością „nowego rodzaju bandyckich bojarów , wiernych Kremlowi jak psy” . Powódź petrorubli oraz biznesy surowcowe tych oligarchów (nikiel, uran, drewno, złoto itp.) dawały błyszczącą scenografię teatrowi pseudomocarstwowości rosyjskiej Władimira Putina.
W dzisiejszym świecie żaden bolszoj teatr nie mógłby funkcjonować bez tromtadrackiej reklamy. Więc stratedzy Kremla powołali (2004), dla zachodnich dziennikarzy, sawantów i ekspertów, ekskluzywny klub dyskusyjny „Wałdaj”, gdzie często gościł sam wielki chaziajin. Kreml nie szczędził również grosza na periodyki tumaniące cudzoziemców ( „Russia Profile”i in.)- Ani na spektakle takie, jak w Gwatemali (z osobistym udziałem samego Putina), gdzie Rosjanie przywieźli megarewię łyżwiarską (i całe składane lodowisko!), by „niespodziewanie” wywalczyć zimową olimpiadę dla swego kurortu Soczi. Ranking gazety „New York Daily News”, mający wyłonić „głowę państwa , która spędza wakacje najbardziej sexy”- dał Putinowi-sportowcowi łatwy triumf. Jeszcze bardziej „sexy” była permanentna retoryka Putina na temat „wolności” , „demokracji” , „swobód obywatelskich” i „praw człowieka” , kopiująca liberalne teksty carów (Piotr Wielki, Katarzyna Wielka etc.) oraz genseków (Stalin, Breżniew etc), i równie łatwo uwodząca mędrka zachodniego. Słusznie choć bezczelnie pisał przed laty polski buntowszczik „Szpot”:
„Bo nic nie wzrusza tak Zachodu,
jak szum frazesów o wolności.
Możesz pól świata zakuć w dyby,
strzelać w tył głowy, łamać kości,
ale bredź przy tym o ludzkości,
o Lepszym Jutrze, Wielkim Świcie,
i wyjdziesz na tym znakomicie”.
Ludzie, którzy pracowali jako współpracownicy w konspiracyjnej ( „podziemnej” ) drukarni „Zecera” , nie wyszli na tym znakomicie, gdyż roku 1983 wylądowali w reżimowym „pierdlu” i później bezduszny świat wcale ich nie hołdował. Vulgo: nie będąc członkami KOR-u – nie robili za herosów kiedy A.D. 1989 ojczyzna się zdekomunizowała i ogłoszono III Rzeczpospolitą. Laurki bowiem wystawiano selektywnie. Mogli tylko robić za świadków heroizmu „Zecera” , który znowu (przy aresztowaniu) dał brawurowy popis.
Czasy były ciężkie: tuż po „stanie wojennym” nadeszła era stanu postwojennego, pełna represji i bolszewickich rygorów. Ale czasy zawsze są ciężkie, pech to pech, nie kijem go, to pałką. W czasach bez represji gnębi społeczeństwo nuda, lub chlew polityczny (pyskówkowy) budzący wymioty, i tylko młodość daje życie rajcujące, a zgrzybiali i grzybiejący wspominają swe młode lata miło, choćby i z czasów komuny szalejącej jak huragan. Schody były mniej strome, ulice krótsze, pojemność większa, kac mniej dokuczliwy. Jak u Archimedesa: ciało zanurzone w cieczy wypierało chcicę ejakulacją.
Witek „Znajda” , będąc prawą ręką „Zecera” , stał się rutyniarzem „konspiry” . Jego słabością był – mimo zapewnień Bochenka, że „glina” ich nie ruszy – ciągły paniczny lęk przed wpadką i aresztowaniem. Lecz jego siłą było biegłe maskowanie tego strachu, czyli mimikra. Lubił udawać kogoś innego. Chętnie udawałby kogoś wybitnego, szczególnego (amanta, muzyka, plastyka, poetę itp.), jednak nie wiedział jak to robić, więc skoncentrował się na udawaniu chojraka. Grał ów cyniczny fason, który podejrzał u szefa, i który mu imponował niczym kinomanom grepsy Clinta Eastwooda, Bruce'a Willisa tudzież innych twardzieli Hollywoodu. Doszedł w tej błazenadzie do dużej wprawy, bo rutyna czyni mistrza, czego ilustracją są losy wielu rzemieślników ścigających poziom artystów.
Esbecja zjawiła się niespodziewanie. Bez dzwonienia, bez pukania – czymś otworzyli drzwi i weszli niby do swojego domu. Z ciemnego korytarza zabrzmiał familiarny pytajnik:
– Jak leci?
– Różnie, raz kwadratowo, raz podłużnie – odparł Mariusz.
– Dzisiaj będzie skośnie – wycedził mundurowy.
Mundurowemu towarzyszyło kilku „zomoidów” i cywil okularnik. Ten się rozejrzał i wskazał niepracującą akurat maszynę drukarską:
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Lider»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Lider» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Lider» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.